Za podobne „wydarzenia”, choć w znacznie mniejszej skali, ale określane prawem jako ludobójstwo sądzony jest w Hadze Milosevic.

Wyjazd w poszukiwaniu szczątków księdza Wrodarczyka w byłej jego parafii Okopy na Wołyniu musimy odłożyć – pisał Leon Żur o wyjeździe organizowanym we wrześniu 1991 roku. Klimat polityczny na Ukrainie, gdzie podnosi głowę ukraiński nacjonalizm nam nie sprzyja. Przy głośnej wrzawie wznosi się pomniki Banderze. Jedne ugrupowania je stawiają, a drugie obalają. Czasy są politycznie niestabilne. (Leon Żur, wspomnienia „Mój wołyński epos”).

Do pierwszego prezydenta Ukrainy (zaprzysiężony 1 grudnia 1991 roku) Leonida Krawczuka Szymon Wiesenthal słynny tropiciel niemieckich zbrodniarzy, pogromcy Eichmana, Demianiuka i setek innych łotrów (ukraińskich również) wystosował protest w związku z nazwaniem jednej z ulic Tarnopola imieniem atamana Pelury, który kojarzy się światowemu żydostwu wyłącznie z krwawymi pogromami w czasie I wojny światowej.

Jerzy Janicki : Skierowaliśmy wówczas pismo do Szymona Wiesenthala – donosząc mu, że protest jego jest tyle szlachetny, co naiwny, albowiem nie jakaś tam tarnopolska uliczka, ale lwowska arteria co się zowie – ulica Leona Sapiehy – nosi teraz imię Stepana Bandery, a to już jest patron, którego ręce nie po łokcie, ale po same pachy unurzane są w krwi żydowskiej, nie wspominając o polskiej. List otrzymał, zadzwonił do mnie (ojciec mój kończył to samo gimnazjum w Buczaczu co Wiesenthal) i powiedział, że będzie nękał w tej sprawie prezydenta Krawczuka. (Jerzy Janicki Czkawka).

Stwierdzenie, iż w 1991 roku odwołania do OUN UPA były rzadkie nie jest więc uzasadnione i powtarzane za propagandą ukraińską. Właśnie dopiero wtedy mogło się ujawnić oficjalnie w całej krasie.

Jerzy Janicki:
Pan Michał Kozar nadesłał mi z dalekiego Regensburga ciekawą ulotkę. Odkrył ją 4 kwietnia 1944 przypięta do futryny drzwi swego lwowskiego mieszkania: Polacy! Rozkazuje się wam niezwłocznie opuścić ukraińskie ziemie zachodnie za San. Kto nie opuści w ciągu 48 godzin, podlega likwidacji.

Pan Michał Kozar tę „ prośbę” wziął sobie do serca do tego stopnia, że nie tylko za San, ale na wszelki wypadek aż do Regensburga dojechał, dzięki czemu żyje do dziś. Coś mi się widzi, że jakby nie miał z nimi wspólnych poglądów na temat dziarskich zuchów z UPA i że niekoniecznie nadają się oni do porównania z naszą AK, co się niektórym politykom i publicystom przydarzało przy okazji niedawnych obchodów 60 rocznicy mordów wołyńskich nazwanych przez niektórych „wydarzeniami”. Za podobne „wydarzenia”, choć w znacznie mniejszej skali, ale określane prawem jako ludobójstwo sądzony jest w Hadze Milosevic. I nigdy nie będzie patronem ulic, czego we Lwowie dostąpili, z wdzięczności za takie właśnie „wydarzenia” jakiś Łebed, Szuchewycz-Czuprynka czy Bandera.”(Jerzy Janicki, Czkawka)

W 2023 roku wypada 80 rocznica ukraińskiego ludobójstwa na Polakach, które wiceminister spraw zagranicznych nazywa już nie „wydarzeniami” ale „tą sprawą”, która to nazwa używana była już w 1955 roku o czym do redaktora Gazety Wyborczej Michnika pisał Leon Żur ocalały z ludobójstwa we wsi Okopy. Poniżej kilka zdań.

Panie redaktorze!

Giżycko, 12 czerwca 1997r. Leon Żur

….Dzieło Mikołaja Siwickiego, którego WP wykształciło i z półanalfabety uczyniło politrukiem w stopniu oficerskim (Dzieje konfliktów polsko –ukraińskich) jest od początku najzjadliwszym paszkwilem na naród polski napisanym i wydanym w naszym kraju na początku lat dziewięćdziesiątych. Siedem polskich organizacji wystąpiło przeciw autorowi i skierowało sprawę do prokuratury. W sukurs podejrzanemu o podłość wobec narodu polskiego przychodzi Gazeta Wyborcza. Zresztą robiła to już nie raz, zawsze stawała po stronie przeciwnej Polakom, świadczy o tym szereg artykułów, reportaży, żeby wymienić tekst UPA to cześć i duma Ukrainy (1995), wywiad z Bohdanem Osadczukiem pod wymownym tytułem „Ta sprawa do dzisiaj nie jest załatwiona”(z 20 XII 1955)… „Gazeta Wyborcza” z 19 września 1991 roku przedrukowuje z gazety lwowskiej „Raszusza” artykuł Jarosława Kitura, który w sposób tendencyjny fałszuje historię. Pisze, iż UPA na Zakierzoniu (za Bugiem) zjawiła się wtedy, gdy zaczęto przesiedlać ludność ukraińską w ramach operacji „Wisła”. Wylicza dalej, ile to bandy polskie wymordowały Ukraińców i jak się nad nimi znęcały. Wybiela upowców i podkreśla ich bohaterstwo – pisał Leon Żur do Michnika w 1997 roku.

Niestety, propagandę fałszu Gazety Wyborczej stosują kolejne władze, media, autorzy książek i publicystyki – zdawałoby się innej orientacji i innej narodowości. A jak opisuje osobiste przeżycia Leon Żur w związku z tym „wydarzeniem” czy „tą sprawą”?

Pochodzę z Wołynia, gdzie przeżyłem dokonaną przez bulbowców rzeź mieszkańców mojej wsi w grudniu 1943 roku. Od topora dzieliły mnie sekundy. Byłem wtedy młody, jeszcze miałem sporo sił i dzięki ucieczce udało mi się uratować życie. Po tamtej grudniowej nocy na miejscowym cmentarzu pozostała mogiła, w której spoczywa około sześćdziesięciu istnień ludzkich, w znacznej części zarąbanych siekierami, uśmierconych widłami, nożami i ostro zakończonymi dębowymi kołkami. Tak też zginął ks. Ludwik Wrodarczyk. Na moją dziecięcą wyobraźnię bardzo mocno oddziaływał pewien obyczaj księdza Wrodarczyka (byłem ministrantem). Otóż po dniu służenia parafianom udawał się do kościoła i całą noc leżał krzyżem przed ołtarzem. Tak było na przykład pierwszego września 1939 czy 17 września 1939, tak też było okrutnej nocy z szóstego na siódmego grudnia gdy mógł uciec przed napadem zbrojnych ukraińskich nacjonalistów. W tym stanie w kościele zastali go napastnicy i uprowadzili a potem znęcali się nad nim okrutnie a na końcu przecięli piłą do drewna na pół. (Leon Żur, Wołyński epos).

Pisał też o sytuacji mniejszości ukraińskiej w Polsce w 1997 roku : Ukraińcy są najliczniejszą mniejszością narodową w Polsce, stanowiącą około półtora procent ogółu obywateli naszego kraju. Na polskich uczelniach wykładają profesorowie i doktorzy z ukraińskim rodowodem. Ukrainistyka jest na wyższych uczelniach. Są w tej grupie historycy, lekarze i liczni pedagodzy . Ukraińcy zajmują odpowiedzialne stanowiska w Wojsku Polskim i w różnych formacjach związanych z porządkiem i bezpieczeństwem w kraju. Są kierownikami i dyrektorami znaczących ekonomicznie przedsiębiorstw państwowych, spółdzielczych i prywatnych, także biznesmenami. Kierują wieloma instytucjami o charakterze publicznym oraz organizacjami społecznymi i politycznymi. Zasiadają w organach władzy samorządowej i państwowej, z parlamentem polskim włącznie, piastując w nich ważne funkcje. Utrzymują nieskrępowane kontakty z Ukrainą i podobnymi mniejszościami w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Niemczech, Francji, Ameryce Łacińskiej, Australii.

Niestety, ponad półmilionowa mniejszość polska na Ukrainie nie ma takich warunków (praw) działania. Ponadto bardzo daleko jej do posiadania podobnego statusu , jaki już osiągnęli Ukraińcy w Polsce. (Leon Żur, Wołyński epos).

Dzisiaj jest ich więcej, więcej więc wokół nas Polaków fałszu i działań wbrew interesowi narodu polskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *