Krzesimir Dębski o Ukrainie i rocznicy…

Też warto posłuchać… Czytaj dalej Krzesimir Dębski o Ukrainie i rocznicy…

Weronika Marczuk o życiu… o Polakach Ukraińcach i świecie…

Warto posłuchać… Czytaj dalej Weronika Marczuk o życiu… o Polakach Ukraińcach i świecie…

Dr Tomasz Bohun o inscenizacji w Radymnie.

Ciekawa rozmowa w TVP Info wyszukana na YT. Czytaj dalej Dr Tomasz Bohun o inscenizacji w Radymnie.

Pociąg włoski do pociągów? – Czy to nie jest bubel? PKP Intercity poszło za tym pociągiem…

Czytam, słucham itp. za „Gazetą Prawną”: „Pociągi Pendolino zamówione przez PKP Intercity nie są przystosowane do kursowania w temperaturze niższej niż minus 25 st. C. Producent przyznał się, że większy mróz zatrzyma je w zajezdni.” – Finlandia i Czechy zgłaszały już problemy z tym taborem…
Czytaj dalej Pociąg włoski do pociągów? – Czy to nie jest bubel? PKP Intercity poszło za tym pociągiem…

„Kresowa księga sprawiedliwych 1939–1945” – w trzech językach.

Informacja z maila:

„Kresowa księga sprawiedliwych 1939?1945” w formatach pdf, epub i mobi.
Prezentujemy wydanie elektroniczne znanej publikacji IPN w językach polskim, ukraińskim i angielskim.

Kresowa księga sprawiedliwych 1939?1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA, opracował Romuald Niedzielko, Warszawa 2007 (seria: ?Studia i materiały?, t. 12)

Nacjonaliści ukraińscy dokonali eksterminacji ludności polskiej zamieszkującej Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej, które znalazły się pod okupacją sowiecką i niemiecką. Do pojedynczych napadów oraz rzezi na masową skalę doszło w kilku tysiącach miejscowości. Zginęło tam, według różnych szacunków, ok. 100 tys. osób.
Korzystając z zachowanych relacji świadków, w książce odnotowano wydarzenia w 500 miejscowościach (na terenie województw: wołyńskiego, poleskiego, tarnopolskiego, lwowskiego, stanisławowskiego, rzeszowskiego i lubelskiego), w których z rąk OUN-UPA poniosło śmierć blisko 20 tysięcy Polaków. Część skazanych na zagładę polskich mieszkańców otrzymała pomoc humanitarną ze strony ukraińskich sąsiadów, zazwyczaj członków rodzin mieszanych, krewnych lub przyjaciół, czasem nieznajomych, kierujących się chrześcijańską miłością bliźniego, w sporadycznych przypadkach ? także ze strony katów.”

www.polskieradio.pl

pamiec.pl

Kresowa Księga Sprawiedliwych
Kresowa Księga Sprawiedliwych

Drobnym druczkiem – i banki mogą się przewieźć. Umowy trzeba czytać dokładnie.

Czytanie umów dotyczy także banków. W Rosji prawo jak widać jest nie tylko istniejące ale i skuteczne. Z bankiem wygrał obywatel który dopisał drobnym druczkiem do umowy swoje warunki, bank podpisał i…

„Genialna historia – Rosjanin sam zmienił umowę, którą przysłał mu bank. Zapisał w niej brak prowizji, brak odsetek. I olbrzymie kary za zerwanie umowy.”

A więc daje się. Tylko czy u nas byśmy wygrali z bankiem?

„Agarkow postanowił przeprowadzić niezwykły – choć w sumie prosty eksperyment. Zmodyfikował formularz, który dostał od banku. Zeskanował, wrzucił do programu komputerowego i powpisywał – oczywiście małym drukiem – korzystne dla siebie zmiany.
Prowizja za transakcje kartą czy jej używanie? Brak. Odsetki? Zero.
Podmienił też adres strony internetowej banku. Nie bez powodu…
Zamiast www.tcsbank.ru, w spreparowanej umowie znalazł się adres www.tcsbank.at.ua – strony założonej oczywiście przez Rosjanina.
To było konieczne, bo pod tym adresem znajdowała się tabela prowizji i opłat bankowych. A Agarkow właśnie je zmienił.
Dopisał też nowe warunki – karę dla banku. Jeśli Tinkoff zmieni cokolwiek w umowie, za
każdą zmianę musi zapłacić 3 miliony rubli. A jeśli rozwiąże umowę bez zgody Agarkowa, zapłaci dwa razy tyle – 6 mln rubli (ok. 600 tys. zł).”
[…]
I najważniejsze:
…sąd uznał, że klient mógł zaproponować bankowi własne warunki. A skoro Tinkoff umowę podpisał, to znaczy, że warunki przyjął.
Dlaczego to takie ważne dla nas?
Ponieważ:
„…nagminnie to klienci byli słabszą stroną w sporach z bankami, zwykle nie doczytywali kar zapisywanych małym drukiem w umowach….”

Źródło: Jak Rosjanin ograł bank na karcie kredytowej: zmienił… mały druk w umowie

Ognie sztuczne w Szczecinie. Nierealne foto…

Nie powiem, było super…. – wrażenia niezapomniane…

Ognie sztuczne Szczecin - festiwal
Ognie sztuczne Szczecin – festiwal

dalej jest więcej… Czytaj dalej Ognie sztuczne w Szczecinie. Nierealne foto…

Głuszko kontra Owsiak. Przystanek …. jaki?

Osobiście byłem dwa razy na tej imprezie jeszcze w Żarach. Jeden – pierwszy raz kiedy występował znany punkowy zespół „Die Toten Hosen” – „bodajże” wtedy zdarzyły się jakieś „incydenty” z Panem Owsiakiem w tle. Podczas festiwalu…

Coś tam o tym przebija się na stronie takowej: pl.soc.polityka.narkive.com
Dodam: święty nie byłem, piwo piłem, punk rocka słuchałem i słucham. Bo lubię. I wspomnienia przychodzą. Innych czasów.
Wtedy, rano po koncercie pamiętam jak przybiegli jacyś chłopaki mieszkający obok w namiocie i wołali: „…chodźcie zobaczyć Owsiak stragany biznesmenom rozwala!”
Ja nie mogłem iść, bo skręciłem sobie nogę w kostce na dziurach w gruncie przystankowym (trzeba im oddać że pomocy mi udzielili – rano) kiedy szedłem na koncert, a do tego poszła mi torebka stawowa.
Nie widziałem tego rozwalania, tylko słyszałem o nim.
A co widziałem?
Zaprutych w pień. I owszem. Szczających gdzie popadnie? Też. Nawet takich co „kloca walili”. Na środku ścieżki głównej. W nocy po koncercie jak tłum się przewalał. Trochę w szoku byliśmy z żoną.
Drugi raz w każdym razie z trudem daliśmy się namówić.
I to męczące „hare kriszna” – wiadomo, że UB finansowało wydawanie w czasie lat 80-tych broszury innych religii, aby chociaż trochę rozbić jedność Chrześcijan. Co im zagrażali.
Nie w tym rzecz jednak.
Mogą sobie wedle mnie „krisznować”. Byle nie za natarczywie.
Generalnie każdy ma prawo do tego, aby co myśli mógł myśleć. Jednakże, kiedy to prawo osiąga wymiernie skalę większościową, a inni są tłumieni w swoim głoszeniu swoich wizji, zaczyna zapalać się mi światełko.
Czerwone.
I zapewniam że chodzi o zapalanie ogólne światła czerwonego.
Nie wydaje się mi aby chrześcijaństwo było aż tak usilnie narzucane, ostatnimi czasy, jak inne obecnie istniejące wątki spędzania życia i wolnego czasu na tym świecie.
Ale komuś wybitnie akurat ten wątek (chrześcijański) przeszkadza.
Ciekawe dlaczego?

I nagle okazuje się że pewna studentka z Kostrzyna n. Odrą zauważa picie i inne niewłaściwe zachowania na imprezie którą organizuje Pan Owsiak.
Więcej o tym:

Owsiak skarży za nazwanie go „wrogiem narodu”
Owsiak mści się na studentce z Kostrzynia, która zdemaskowała jego kłamstwa.
Owsiak mści się na studentce z Kostrzynia, która zdemaskowała jego kłamstwa. – Gajowy Marucha

Czytam, że tam oficjele mówią że jest: „ok”.
No może jest – nie wiem – nie jeżdżę już na spędy.
Ale chyba za rok się przejadę: z aparatem i kamerą.
BO ciągle tylko kasa rządzi. A to przeszkadza nam wszystkim akurat.
Coś tam z tej anarchii w duchu zostało.
A co tam: „Hulaj Pole!”

No i cóż?
i nic…

Bo ja tam nie wiem…

Piotrek

Analiza „Chama i Pana”…. – czyli afery transparentowej ciąg dalszy!

Od dawna zastanawia mnie jedno: „ślepota” i zimne jej wykorzystywanie. Poniżej wyjaśnię dokładniej o co mi chodzi..

Ślepota, a raczej zaślepienie pewnych powiedzmy; patriotycznych (lub patriotyzm wykorzystujących do swoich bliżej nieznanych celów takich jak (być może): zadyma, kasa, dobra zabawa, inne…) grup, kręgów, organizacji – od pewnego czasu szczególnie mnie zastanawia.
Sprawa jest głębsza niż może się wydawać.
Czy ktoś odpowiedzialny z poważnych kręgów organizacyjnych chciałby wykorzystywać źle umocowane hasła dla kompromitacji międzynarodowej, swojego klubu, członków organizacji, a w końcu i swojego kraju? Czy tylko dla zadymy (a więc nieodpowiedzialny i jednocześnie krótkowzroczny, nie rozumiejący co się wokół niego dzieje – krótko mówiąc ograniczony intelektualnie – zapewne) – mieszając ją ze szczytnymi patriotycznymi hasłami jednak podejmuje się takiej kompromitującej działalności – mając zupełnie naiwne zdanie za wytłumaczenie: Ale przecież: „Oburzenie na transparent jest o tyle niezrozumiałe, że nie słychać go było tydzień temu, gdy uciemiężeni Litwini obrzucali kibiców Lecha butelkami, kamieniami oczywiście tylko zza policyjnego kordonu, krzyczeli ?Polska kurwa? w ramach odpowiedzi na Mazurka Dąbrowskiego i zniszczyli w nocy samochody na polskich rejestracjach.”

I cóż z tego?
Ważne jest to co pokażą media. I kogo zdyskredytują. Informacja dla tych co walczą i mają w sercu patriotyzm i inne szczytne idee: media dyktują warunki- one tworzą opinie. Należy je umiejętnie wykorzystywać, a nie dostarczać im pożywki.
Ci którzy podjęli decyzję o stworzeniu tego transparentu pokazali, że albo są za głupi na to aby kierować czymś takim – ponieważ nie przewidzieli skutków negatywnych całej sprawy, albo celowo to zrobili (ponieważ są mądrzy i pracują dla drugiej strony).
Innego wyjścia nie ma.
Całe to udowadnianie sobie tego czy tamtego – dalej w materiale pt.:
Komentarz: Naiwny Polaku klęknij i przeproś wszystkich!
– nie ma sensu. Jest albo naiwne, albo ma wprowadzić w błąd.

Materiał pt.: Komentarz: Afera transparentowa z bliska i z dystansu (UWAGA: zawiera wulgaryzmy)
Zawiera wiele ważnych zagadnień, spostrzeżeń itp. odnosi się wszakże wprost do tez zawartych w materiale owego kibola i nie rozpoznaje kwestii inicjatywnej pojawienia się tego transparentu.
A więc: albo mamy do czynienia z nieuświadomioną ciżbą ludzką kierowaną z zamysłem, albo mamy do czynienia z nieuświadomioną ciżbą ludzką kierowaną bez jakiegokolwiek zamysłu i refleksji.
Sam nie wiem co jest gorsze…

Na koniec, ważny wątek który o ile (oby!!) zostanie ZROZUMIANY, jest najistotniejszy i jest parafrazą sendlerowskiej „…nie ma złych narodów, są źli ludzie…” – co wydaje się prawdą nadrzędną i ważną nauką dla wszystkich którzy chcą cokolwiek zrozumieć:
„…ponieważ w relacji pan-poddany ustawione zostały dwa narody, co było naruszeniem godności jednego z nich. A godności żadnego narodu, bez względu na to, jakie miałby przewiny na swoim koncie (nawet jeśli naruszał godność innych narodów ? w czym prym wiedli Niemcy za czasów Adolfa Hitlera) nie wolno naruszać…”
Wyjaśniając: nie można uogólniać.
A to oznacza, że w każdym „najgorszym” nawet narodzie jest przynajmniej jakiś procent dobrych (bezwzględnie – uniwersalistycznie rozumianych) obywateli kierujących się zasadami dekalogu, dobra społecznego, prawdy, uniwersalnego dobra, rozróżnienia dobra i zła i stosowania się do tego rozróżnienia- czy jakkolwiek byśmy to jeszcze inaczej nazwali.

Liczę, po cichu że udało się mi wskazać drogę przynajmniej kilku osobom czytającym ten tekst.
Chociaż kto to wie…

Piotrek

(cytaty pochodzą z cytowanych materiałów)

Ps
Abstrahuję zupełnie w tym tekście od tego co czyni nasz przedstawiciel międzynarodowy – tzn. rząd w sprawie reprezentowania interesów swoich obywateli poza granicami. Nie wspomnę już o reprezentowaniu państwa (godnym)… Zginanie kolan do pozycji klęczącej mamy wyćwiczone w sposób: zaiste! – doskonale perfekcyjny.


Po co chodzić na Lecha

Losy rodzinne: Szelągowski Wiktor i jego syn Józef


Pisałem fragmentarycznie o sprawach związanych z przejściami wojennymi mojego dziadka Wiktora Szelągowskiego. Brał udział w kampanii wrześniowej, jako radiotelegrafista. Dostał się do niewoli. Uciekł z niej. Gdzieś pod wschodnią granicą. Tą opowieść słyszałem wiele razy i z ust Mamy i z ust Babci. Szczególnie ostatnio kiedy zająłem się tematem tej okrutnej zbrodni, moje pytania były częste. Aby wyłonić z mroków ludzkiej pamięci szczegóły.
A więc co się tam stało? Co Dziadek przeżył?
Zaraz po ucieczce z transportu, kiedy to zgubił się z kolegą z którym podjęli tą udaną próbę, natknął się na Ukraińców.
Tam też spotkał się z nieprzyjaźnią z ich strony. Nie wprost. Wprowadzili go w błąd, wskazując niewłaściwy kierunek. Gdyby udał się w nim ponownie zostały schwytany przez Niemców.
Pisałem o tym. Czytaj dalej Losy rodzinne: Szelągowski Wiktor i jego syn Józef