Кракен ссылка кракен ссылка Кракен онион кракен онион

Dworek w Biniszewicach Prywatne muzeum Kresów

Jest to niesamowity relikt czasów minionych. Tym bardziej że powstał całkowicie z Inicjatywy prywatnej. Aleksandra Biniszewska poprzez swą zaciętość i umiłowanie Lwowa i kresów skąd pochodzili jej dziadowie doprowadziła do powstania rekonstrukcji zabytkowego dworku rodem spod Lwowa. Jest to kopia szlacheckiego dworku z okresu XVIII wieku.
W środku zgromadzane są zbiory upamiętniające ślady naszej przeszłością jako narodu z rejonów zza Buga, potocznie zwanych Kresami, chociaż to określenie nie jest ani zbyt sprawiedliwe, ani udane. Bardziej odnosiłoby się do rejonów za rzeką Zbrucz i dalej, gdzie faktycznie w wiekach przeszłych ciągle trwały graniczne bitwy z najazdami Tatarów, Turków czy z rosnącą rosyjską potęgą. Były to ziemie ukrainne, graniczne, (skrajna ziemia), gdzie panował oręż. Tymczasem ogromne połacie ziem przylegające do tamtych terenów granicznych były pod administracją i panowaniem Rzeczpospolitej Polskiej Obojga Narodów, terytorialnie przydzielone Wielkiemu Księstwu Litewskiemu już od XV wieku. Na nich to władali między innymi Radziwiłowie, Wiśniowieccy i inni wielcy magnaci.
Również jednak żyli zwykli ludzie szlachta biedniejsza i bogatsza, chłopstwo i wiele innych narodowości i nacji. Z grubsza w symbiozie i zgodzie na ile warunki pozwalały. Kaganek oświaty, tzw. Kultury wyższej niesiony poprzez oficjeli i urzędników Rzeczpospolitej mógł docierać do najdalszych zakątków królestwa. I z chęcią był przyjmowany. Rzeczpospolita w tamtych czasach stanowiła bramę do Europy. Toteż takie wielkie ruskie rody jak np. Wiśniowieccy przechodziły z prawosławia na katolicyzm, nie tylko jednak zmieniały wyznanie, często również i narodowość.
Prawdą było, że tam skąd kultura wyższa szła, wiedza, oświecenie i nauka tam i władza i potęga bardziej silne się widziały i potężniejsze. A przez to skuteczne. Przez setki lat szlachta, książęta, magnaci i księża stanowili rozwijającą się elitę kulturalną na tamtych dzikich ziemiach. Bez ich starań, działań i dążeń nawet tych najbardziej w prywacie pogrążonych, na wschodzie panowałaby tylko kultura azjatycka rodem z potężnego mongolskiego państwa, lub turecki jasyr. Rusińska Moskwa chcąc nie chcąc ciągle stojąc w zagrożeniu wojny z wschodnimi potęgami była silna lecz prymitywna, całą kultura szła z zachodniej i południowej części Europy. Wiedza jak i zdobycze intelektualne i naukowe. Wystarczy przeanalizować pojawiających się naukowców pochodzenia rusińskiego. W większej ilości, która i tak relatywnie nie byłą zbyt liczebna pojawiać się zaczęli po upadku chanatu krymskiego. A więc w momencie zniknięcia stałego zagrożenia wojną.
Polskie ślady, a co za tym idzie, ślady kultury europejskiej w postaci głównie katolickiego chrześcijaństwa, nawet do tej pory są widoczne, pomimo licznych wojen w tym ostatniej światowej, intensywnej akcji niszczenia ośrodków sakralnych w okresie panowania ZSRS, i w ogóle niszczenia śladów polskości na tych ziemiach. Mury wielu twierdz budowanych przez polskich królów jeszcze stoją, wojenna twierdza w Chocimiu, Krzemieniec i zamek na Górze Królowej Bony, Brzeżany; zamek i rezydencja Sieniawskich (później Lubomirskich, Czartoryskich i Potockich), Kamieniec Podolski, Żółkiew; rezydencja hetmana Stanisława Żółkiewskiego, Zbaraż… Te wymienione tutaj jedne z ważniejszych miejsc świadczą o wielowiekowej przeszłości związanej bardzo ściśle z Rzeczpospolitą i tradycją polską. Tych miejsc mimo zacięcia w ich niszczeniu jest jeszcze tysiące. W większości popadają w ruinę. Rząd obecnej Rzeczpospolitej nie dba o historię, bardziej patrzy w przód widząc swoje miejsce w Unii Europejskiej, której idea ma zlać się w wielonarodowościwy tygiel historyczny Z pseudo historią. Zapomina o pokoleniach które żyły i umierały w imię utrzymania swoich rodzin w pokoju i dobrobycie, ale także w patriotyźmie i miłości Ojczyzny. To dzięki nim pośrednio żyjemy w wolnym kraju, to dzięki nim obecni nasi desygnowani przywódcy zaprzepaszczają pamięć o nich i naszej historii, a także kulturze. Chociaż robią to niezwykle dyskretnie. Informacje są dobierane, filtrowane, o jednych elementach historii mówi się dużo, a o innych…nic. W jednych sprawach robi się wiele, w innych…niewiele lub nic.
Dlatego też inicjatywa Pani Aleksandry wpierana przez męża, jest niezwykle cenna i wartościowa. Ratuje to co jest nie do uratowania. Podczas każdego z wyjazdów do Lwowa zbira okruchy Pamięci aby ocalić je przed nie tylko zapomnieniem ale wręcz zniszczeniem. W dworku czuje się powiew wieków, obecność ludzi, którzy odeszli, a także serce tętniące odległym w czasie życiem. Życiem Kresów.

Zdjęcia Muzeum Prywatnego Lwowa I Kresów

Na jednym z ostatnich zdjęć w pomieszczeniach dworka recytowane są wiersze Zygmunta Jana Rumla, polskiego oficera, a zarazem świetnie zapowiadającego się poety. Wychował się on w Krzemieńcu na Wołyniu. Jego rodzina mieszkała w tym samym dworku, co Juliusz Słowacki. Jego matka była poetką i po niej odziedziczył talent literacki. Leopold Staff, wypowiedział się na temat młodego poety, w rozmowie z matką: „Niech pani strzeże tego chłopca, to będzie wielki poeta”. W młodości wybrał służbę dla ojczyzny, ale napisał też wiele utworów, w tym: „Rok 1863” i wiersz zatytułowany „Dwie matki”, w którym wyrażał swoją miłość do dwóch ojczyzn, Polski i Ukrainy.Wiedział jak wyglądają realia Kresów Wschodnich, nie tylko opisując ich piękno, ale chciał też rozkwitu tych ziem, które zamieszkiwali przedstawiciele wielu różnych narodowości, kultur i wyznań. Po utworzeniu Batalionów Chłopskich został mianowany dowódcą VIII Okręgu Batalionów Chłopskich, przyjmując pseudonim „Krzysztof Poręba”. Rozerwany końmi przez członków OUN-UPA, po kilkudniowych torturach, podczas próby porozumienia się z tymi bandyckimi oddziałami we wsi Kustycze. Celem rozmów miało być powstrzymanie mordów na ludności innej niż ukraińska ( w szczególności mordów na Polakach).
Obecnie jest to ofiara zupełnie nieznana, jak pisał przed laty Iwaszkiewicz: „Był to jeden z diamentów, którym strzelano do wroga. Diament ten mógł zabłysnąć pierwszorzędnym blaskiem”
Wincenty Ronisz zrealizował o Rumlu dokument pt. „Poeta nieznany”, zawierający m.in. relację Iwana Koptiucha z Kustycz, naocznego świadka zbrodni.

Konferencja w poznańskim IPN DREZDEŃSKI SZAFOT (ścięci Polacy)

W ubiegły piątek odbyła się niezwykle ciekawa i bogata w szczegóły konferencja na temat 84 ściętych Polaków w drezdeńskim więzieniu. Salę im. Gen. Stefana Roweckiego „Grota” wypełnili licznie przybyli goście,
w tym z Niemiec dr Brigit Sack (GMPD Drezno), dr Gerald Hacke (GMPD Drezno) i dr (medycyny) Gustav Bekker, a także krewni i żyjący jeszcze przyjaciele pomordowanych.
Niemieccy goście wygłosili wnikliwe i interesujące wykłady na temat miejsca straceń, i samych procesów. Rafał Sierchuła przedstawił wykład ukazujący postacie straconych Polaków, okraszony niezwykle sugestywną i wzruszającą muzyką i zebranymi zdjęciami pomordowanych.

Czytaj dalej Konferencja w poznańskim IPN DREZDEŃSKI SZAFOT (ścięci Polacy)

MORD W KIJOWIE – na modłę NACJONALISTYCZNĄ

INFORMACJA Z ŻYDOWSKIEGO PORTALU „IZRUS”
http://izrus.co.il/diasporaIL/article/2010-05-09/9790.html

Poćwiartowane przez ukraińskich neonazistów ciało Żyda zostanie przetransportowane do Izraela

Tragedia w Kijowie: neonaziści kijowscy porwali i poćwiartowali 25-letniego Arie-Lejba Misincowa, byłego ucznia Lubawiczeskiej jesziwy w stolicy Ukrainy. Naczelny rabin Kijowa, Moshe Reuven Azman zajmie się przewiezieniem jego ciała do krewnych w Izraelu, poinformowała strona internetowa Chabad.info.
Według strony internetowej Chabad, ukraińskie organy ścigania zatrzymały pod koniec ubiegłego tygodnia lidera grupy neonazistów w Kijowie i znalazły rozczłonkowane ciało 25-letniego Żyda – Arie-Lejba Misincowa. Były student jesziwy najprawdopodobniej został uprowadzony w Kijowie w dzień urodzin Hitlera, 20 kwietnia i po kilku dniach zamęczony, jego ciało zostało poćwiartowane.
Prezes gminy żydowskiej w Kijowie Rabbi Yaakow Zilberman został poproszony przez policję do identyfikacji ciała. Po tej smutnej czynności powiedział dziennikarzom, że obraz tego, co zobaczył, był straszny. Naczelny rabin Kijowa, Moshe Reuven Azman, który właśnie był w Izraelu, przerwał wizytę i natychmiast udał się do Kijowa. Będzie on dążył do natychmiastowego przetransportowania ciała zabitego młodego człowieka do Izraela, gdzie żyją krewni Misincowa, którzy tam go pochowają. Ukraińskie organy ścigania sprzeciwiają się wywiezieniu ciała, mówiąc, że „to może zaszkodzić dochodzeniu.”
Jak donosił kilkakrotnie portal IzRus, w ostatnich miesiącach liczba aktów antysemityzmu na Ukrainie dramatycznie wzrosła. 20 kwietnia w Dzień Niepodległości Izraela na ścianach żydowskiej szkoły w Kijowie zostały wymalowane antysemickie hasła i rysunki. W związku z tym liderzy lokalnej żydowskiej społeczności w celu zapewnienia bezpieczeństwa postanowili wynająć prywatną firmę ochroniarską i zainstalować strefę bezpieczeństwa z kamerami stałego monitoringu.

Na początku kwietnia aktywiści organizacji nacjonalistycznej „Patriota Ukrainy” zorganizowali w centrum stolicy demonstracyjna akcję, w czasie której spalono izraelską flagę (a także polską i rosyjską). W marcu w zachodnich regionach Ukrainy została zorganizowana na wielką skalę kampania antysemicka, skierowane przeciwko nowemu ministrowi edukacji Dmitrijowi Tabacznikowi.
Nacjonaliści zapowiadają dalsze akcje przeciw Żydom.
Metody zastosowane przez neo-faszystów do złudzenia przypominają tortury stosowane na Wołyniu podczas Ludobójstwa na narodzie polskim dokonanego przez OUN-UPA podczas ostatniej wojny.
Czyżby historia się powtarzała?

inne adresy stron mówiących o tej tragedii:

http://rus.newsru.ua/crime/10may2010/vbyvstvo.html

www.izrus.co.il

Lech ma Mistrza – Kibice do tego nie dorośli

Cieszyłem się jak wielu innych Poznaniaków ze zwycięstwa Lecha w sobotnim meczu i zdobycia upragnionego Mistrza w rozgrywkach Ekstraklasy.Po raz pierwszy od siedemnastu lat. Byłem świadkiem i kibicem wcześniejszych sukcesów Lecha jeszcze na początku lat osiemdziesiątych tj. 1982 i 1983 roku. Sobotni mecz oglądałem wraz z całą rodziną w niezwykle miłej atmosferze winiarni na ul. Listopadowej 2 za co dziękuję zebranym tam kibicom i właścicielom lokalu. Wbrew nazwie podczas meczu popijałem z wielką przyjemnością kufelek czarnkowskiego jasnego, niepasteryzowanego co jest wielką rzadkością nie tylko w Poznaniu…
Po zwycięstwie Lecha część od razu udała się na Stary Rynek na fetę. Ja uczyniłem to dopiero około godziny dwudziestej trzeciej wraz z kolegą którego poznałem w winiarni, gdzie spędziliśmy te kilka godzin na rozmowach „starych Polaków”.
TO co zastałem na rynku poznańskim wprawiło mnie w osłupienie i przerażenie.
Wyglądało to jakby cały Poznań opanowały jakieś hordy barbarzyńców, wrzaski, tu i tam upadające butelki, brzęk tłuczonego szkła, kąpiele w fontannach (nie wiem czy przypadkowe czy celowe – sądząc z częstotliwości wpadania do wody to drugie raczej) Chwiejący się na nogach ludzie, mężczyźni i kobiety zaznaczam; i zasłany szczątkami butelek, puszkami po piwie i innymi śmieciami bruk na Starym Rynku. Trwało to bardzo długo. Postanowiliśmy poobserwować to zjawisko z kolegami. jeszcze około godziny trzeciej w nocy krążyły jak duchy po rynku ostatnie postacie tego groteskowego święcenia tryumfu naszej drużyny piłkarskiej. W kilku miejscach leżały osoby, które całkowicie utraciły kontakt z rzeczywistością. I całkowity brak służb porządkowych, tak jak miałem okazję zobaczyć policję sporadycznie od czasu do czasu starającą się nie nadmiernie eksponować swojej obecności, tak dawnych tzw. „munincypalnych” (Straż Miejska obecnie) jak na lekarstwo. Wszyscy wiemy, że są to doskonali zawodnicy do wstawiania mandatów za złe parkowanie lub zakładania blokad. Do innych czynności porządkowych raczej się nie garną… I to nie tylko takich jak okazja sobotniej imprezy kibiców. Jeszcze np. NIGDY nie zauważyłem aby pouczali chociażby właścicieli psów robiących kupki w dowolnych miejscach parków i ulic i zupełnie nic nie robiących sobie z faktu, że należałoby po sowich pupilach posprzątać.
Warto by przy okazji tego wydarzenia które doświadczyliśmy z soboty- na niedzielę zastanowić się nad ideą trwania tej służby. W końcu z a nasze pieniądze…
Poniżej kilka zdjęć z … właśnie z czego? Jak to nazwać ogólnym wyluzowaniem? Wyłączeniem hamulców? Popijawą ogólno-poznańską?? Nie umiem znaleźć prawidłowego określenia dla opisania tego co widziałem w nocy z 15 na 16 maja na rynku w Poznaniu…

(Z góry przepraszam wszystkich kulturalnych, PRAWDZIWYCH kibiców, umiejących właściwie się zachować i czerpać przyjemność, tak z oglądania meczu jako widowiska sportowego, jak i ze zwycięstwa naszych piłkarzy…)

Przepraszam za jakość, zdjęcia robiłem bez lampy, nie wiem jak by zareagowano…

Jak pies z Kotem

Poniżej znajdziecie kilka zdjęć które wykonałem u przyjaciela. Przedstawiają one psa i kota. Wbrew pozorom żyją w harmonii i zgodzie.

Przypominam o przesyłaniu zdjęć swoich pupili:
Zdjęcia proszę przesyłać na adres:
BezPrzesady

Kot „puchaty” w szacie zimowej

Kotek moich przyjaciół z Wrocławia- w szacie zimowej :-)

Zwierzęta te zawsze mnie fascynowały przede wszystkim swoją niezależnością, ale także delikatnością.
Obserwowanie ich sprawia mi dużą radość. Ich tajemnice…, sposób poruszania się, wszystko to jest „magiczne”.
Podzielcie się zdjęciami swoich pupilków. Zdjęcia proszę przesyłać na adres:
BezPrzesady

Kot

MPK w Poznaniu – jak utrudnić życie kierowcom…

Po ustawieniu przystanków na ulicy Rolnej w Poznaniu można dojść do wniosku, że pracownicy MPK którzy to zagadnienie rozwiązywali nie stosują raczej logicznych przesłanek do tego typu prac. Zatrzymujące się na przystankach autobusy jadące z dwóch przeciwnych kierunków blokują ulicę. Powód: przystanki są naprzeciwko siebie. Bez przesady dla takiego myślenia? Na pewno!

autobus

Matematyka na Maturach; jak tworzyć elitę inżynierów?

Moim zdaniem:
Nie tędy droga, zmuszać ludzi do pisania niezrozumiałych i trudnych testów maturalnych z matematyki.
Problemem jest sama edukacja. Jeżeli matematyki uczy osoba, która nie umie jej nauczyć, nie potrafi zachęcić do tego przedmiotu, zainteresować, lub chociażby umiejętnie wytłumaczyć, to jak możemy wymagać zdawania egzaminów z tego przedmiotu?
Osobiście miałem bardzo złe doświadczenia z nauki matematyki, uczęszczałem do dawnego technikum kolejowego
w Poznaniu, uczyła tam matematyki w latach osiemdziesiątych para małżeńska. Moje doświadczenia szczególnie z nauczycielką przedmiotu były bardzo negatywne. Każdy kto uczęszczał w tamtych latach do tej szkoły w Poznaniu wie o kogo chodzi. Na mój bunt przeciw takim a nie innym metodom nauki, faworyzowania „kujonów”, nie zauważania problemu nie rozumienia omawianych zagadnień i tematów przez większość uczniów klasy do której uczęszczałem, odpowiedziała wrogością i ukazaniem typowego oblicza belfra w sensie jak najbardziej negatywnym. To belfer ma racje, on wie najlepiej, a fakt że 90 procent uczących się przedmiotu w klasie, nie ma pojęcia o czym on mówi, a do tego obawa aby w jego lekcjach uczestniczyć (stres spowodowany zachowaniami nauczyciela, przekładaniem jego ukochanego przedmiotu nad wszystko inne, blokował całkowicie chęć przyswojenia sobie wiedzy), powodowały problem najistotniejszy: niechęć do przedmiotu identyfikowaną pośrednio z nauczycielem tego przedmiotu.
W tym miejscu zaczyna się problem nauki matematyki. Dlaczego chodząc na korepetycje potrafiłem w miłej atmosferze rozwiązywać zadania. Korepetytor w osobie profesora z politechniki nie rozumiał problemu.
Nie pojmował ze po wyjściu od niego wszystkie czynności związane z rozwiązywaniem zadań kojarzyły się z osobą tamtej negatywnej postaci z mojej szkoły średniej. w Jakiś sposób następowała blokada i nie umiałem już podjąć wysiłku nauki matematyki. Przed oczami stała mi nauczycielka, jej wypowiedzi, niechęć do nas, faworyzowanie klasowych lizusów. A więc włączał się jeszcze imperatyw związany z oceną etyczną i moralną tej osoby jako WYCHOWAWCY. Ocena była dyskwalifikująca. Dodam, że nie tylko w moich oczach.
Z podstawówki przypominam sobie, że chemię zaliczyłem na piątkę tylko i wyłącznie dla osoby nauczyciela, który ten przedmiot wykładał. Był Otwarty na młodych ludzi, potrafił znaleźć do nich dojście. Pogodny, wesoły umiał poprzez swoje niekonwencjonalne metody, poprzez pokazanie „ludzkiej twarzy” zachęcić mnie do żmudnej i mozolnej pracy w postaci nauczenia się całego materiału na piątkę.
I to jest droga do nauki matematyki, wyszkolenie i wprowadzenie personelu nauczycieli, którzy będą potrafili znaleźć wspólny język z młodzieżą i przynajmniej do niektórych dotrzeć poprzez wizerunek swojej osoby jako przykład do naśladowania, osiągnąć zainteresowanie przedmiotem.
Narzucanie egzaminów nic nie da, jeżeli przygotowanie będzie zerowe. Matematyka to przedmiot do którego trzeba szczególnie zachęcić. Zmuszanie przyniesie odwrotne efekty. Inna sprawa, że dobrych nauczycieli tego przedmiotu jest bardzo mało.
Dlaczego ministerstwo edukacji nie zacznie od tej strony? Najłatwiej nakazać: „Teraz zdajecie matematykę bo potrzebujemy więcej inżynierów”. Tylko jak ci inżynierowie będą się spełniać w życiu zawodowym z takimi obciążeniami po swoich nauczycielach ze szkół średnich?

Piotrek

Pomóżcie Agnieszce – nowotwór oczu u polskiego dziecka z Lwowa

Agnieszka to 1,5 roczna dziewczynka. Mieszka z rodzicami w Lwowie.
Agnieszka jest chora; nowotwór złośliwy gałek oczu. O pomoc dla niej zabiega wielu ludzi. Publikowane były informacje na ten temat w „Kurierze Galicyjskim” ukazującym się na Ukrainie polskim piśmie.
Oto wypowiedź jednej z osób prowadzącej działalność na rzecz Polaków na Kresach, które odwiedziły rodzinę Agnieszki:
„Agnieszka leczyła się w Odessie,jednak tam lekarze po mało skutecznym leczeniu zaproponowali rodzicom
usuniecie obu gałek. Przerażeni rodzice zrezygnowali z kliniki w Odessie i szukają ratunku poza Ukraina. Jest szansa na uratowanie dziecka w Niemczech, w Essen. Liczy się czas, bo nowotwór jaki ma Aga jest 4 stopnia, czyli groźny. Koszty leczenia w Niemczech są ogromne, wstępnie 12 tys Euro.
Rodzice Agi nie mają maila, są w bardzo trudnej sytuacji, mówili, że jak nie uda im się zebrać pieniędzy (zbierają przez prasę i firmy we Lwowie] sprzedadzą mieszkanie…
…Mama dziecka nie pracuje, nie ma takiej możliwości, mając dziecko, z taką chorobą. Ojciec pracuje jako kierowca, (chyba na tirach). Maja bardzo skromne mieszkanie, jeden pokoik. My udostępniamy również swój numer konta na tę konkretnie zbiórkę, z odpowiednim dopiskiem. Potem rodzice potwierdzają ofiarodawcy wpłatę na piśmie…
…Faktem jest, że dziecko jest chore, potrzebuje leczenia i to jak najszybciej.
Pozdrawiam”

Wiele jest dzieci chorych, czy pokrzywdzonych przez los, jednak historia tego dziecka jest mi w jakiś sposób szczególnie bliska. Znam realia na Ukrainie i wiem jak trudno tam chociażby godnie żyć, czy nawet w ogóle przeżyć (głodowe emerytury; 900 hrywien znam jedną Polkę która odbiera tam taką emeryturę). Tym bardziej prawie niemożliwością dla rodziców dziecka jest chociażby wyobrażenie sobie takiej kwoty, jak owe 12 tys Euro.
Polacy, tam na wschodzie cierpią straszliwą biedę. Powodem jest kaprys losu i historii, fakt że obecnie nie żyją w swojej ojczyźnie. Gdyby nie te sploty wydarzeń historycznych, które spowodowały odcięcie ziem na wschód od Bugu (zdrada Wielkiej Trójki) ich sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej.
Dlatego naszym obowiązkiem jest im pomóc.
Każdego, kto chciałby pomóc, proszę o kontakt;
BezPrzesady


Numer konta, na który można wpłacać pieniądze-dary przeznaczone na leczenie Agnieszki:

Towarzystwo Miłośników Lwowa
ul.Lisowskiego 1
65-072 Zielona Gora
PKO BP SA II O/Zielona Gora, nr konta: 471020 5402 0000 0702 0118 4308
z dopiskiem: „Działalność RAE, na leczenie Agnieszki Mokrzyckiej”

Strona Kuriera gdzie pierwszy raz pojawiła się informacja o Agnieszce:
Kurier Galicyjski

Zdjęcia Agnieszki z Rodzicami

Piotrek

Boryszyn w tym roku – Majówka

I jak zwykle od lat zawitaliśmy w Lubuskie.
Do Wsi Boryszyn i gościnnego pałacyku Ani Kędryny. Pałacyk ów posiada magiczne właściwości, zmusza do ciągłych powrotów w jego gościnne progi. Powód: atmosfera, ludzie przewijający się przez to miejsce, aktorzy, znani fotografowie, muzycy, naukowcy ( z różnych dziedzin: biologia, historia głównie). Rozmowy tam prowadzone zostają na długo w pamięci. Mrok średniowiecznego pomieszczenia piwnicznego z magicznym powiewem odległych wieków, rozświetlany blaskiem świec i ognia rozpalanego w kominku, rozmowy w tym nastrojowym otoczeniu, mrucząca kotka, która właśnie się okociła, wyczuwając chwilę przerwy,- wybrała na miejsce narodzin swoich kociąt właśnie mroczne wnętrze kominka…
Rozległy park, ogniska wieczorne, palenisko na kiełbaski z grilla, wędzarnia, dwaj czworonożni domownicy wierne psy; wiekowa (18 lat) Narden i Ptyś ( do niedawna było ich więcej, niestety Źli ludzie uprowadzili pozostałą część zwierzęcej rodziny tego uroczego miejsca).
Nie odległe podziemne korytarze linii Festungfrontu, niemieckich umocnień granicznych znanych pod nazwą Międzyrzecki Rejon Umocniony…, Odbywające się od kilku lat zloty Militarnych kolekcjonerów Maszyn Wojennych.
Niedaleko, w Lubrzy odbywająca się Noc Nenufarów, piękne i czyste jeziora…
Tym razem trafiliśmy na atrakcję pt. „Ruchomy most” w rejonie Skwierzyny w miejscowości Stary Dworek.
Grupa rekonstrukcyjna Odgrywała zdobycie mostu.
Kilka zdjęć poniżej. Również i z innych ciekawych miejsc w okolicy. Min. z koncertu w Pniewie. W Boryszynie wszyscy Anię znają, była tam przez lata ofiarnym sołtysem, można u niej przenocować w pałacyku, ma kilka pokoi do dyspozycji. Dla miłośnika spokoju historii i przyrody, niepowtarzalna okazja…