Кракен ссылка кракен ссылка Кракен онион кракен онион

Akty wandalizmu na osiedlu Kopernika w Poznaniu

Ranek niedzielny na osiedlu Kopernika, wychodzę wyrzucić śmieci. kątem oka dostrzegam: grupka sąsiadów przed blokiem na parkingu. Kształt samochodu stojącego na boku. Podchodzę, kiedy już sąsiedzi przestawili go na koła, zapach benzyny, widoczny wyciek płynów, połamane lusterko, powyginane wycieraczki (ludzkimi rękoma)… Czytaj dalej Akty wandalizmu na osiedlu Kopernika w Poznaniu

Municypalni; blokady, porządek, bezpieczeństwo i odchody psów

Wybaczcie mi, że znów czepiam się naszych porządkowych miejskich. I znów piszę o psich odchodach. Może to jest tak, że drobne rzeczy działają (wpływają niekorzystnymi fluidami) nam na nasze systemy nerwowe. Znów ilość zaliczonych przeze mnie kup w różnych miejscach naszego miasta przekroczyła pewną dopuszczalną normę. Czytaj dalej Municypalni; blokady, porządek, bezpieczeństwo i odchody psów

Sprawa Szwaków odbieranie dzieci Rodzicom przez Państwo

„Ty macioro rozpłodowa, dobrze że ci odebrali Różę…” takie i inne epitety odczytywała Pani Szwak przed kamerą „Celownika”. We wczorajszym programie poruszono ich sprawę Czytaj dalej Sprawa Szwaków odbieranie dzieci Rodzicom przez Państwo

Place zabaw dla dzieci w Poznaniu; Grunwald – smętne szczątki

Ostatnio przejechałem się w okolicy mojego zamieszkania po miejscach zabaw dla dzieci. Ponieważ sam mam dziecko w wieku przedszkolnym i często podróżuję po okolicy w poszukiwaniu miejsca gdzie mogłoby się pobawić i przy tym niekoniecznie sobie coś zrobić (jak to miało miejsce- całe szczęście niegroźnie), doznałem pewnego rodzaju szoku. Ruina i zapuszczenie. Czytaj dalej Place zabaw dla dzieci w Poznaniu; Grunwald – smętne szczątki

Strach ma wielkie Google – Prawda o Google?

Od czasu do czasu oglądam program Planete, można tam obejrzeć dokument w dużej mierze niezależny i mówiący odrobinę inaczej o społeczeństwie i jego problemach. W przypadku tematów historycznych jest już z tym gorzej i również w tym programie można zauważyć relatywizmy i jaskrawe błędy, a także manipulacje, widoczne tylko dla fachowców dyscypliny.
Wracając jednak do zagadnień społecznych. W niedzielę ósmego sierpnia wieczorną porą miała miejsce premiera filmu o popularnej wyszukiwarce Google. W tym ciekawym dokumencie wypowiadali się pracownicy firmy, byli pracownicy, programiści tacy jak założyciel fundacji Electronic Frontier Foundation (fundacja ochrony wolności i prywatności w cyberprzestrzeni) Brad Templeton, czy dziennikarz David A. Vise.
Cóż dowiadujemy się o Google? Kto założył firmę? Byli to doktoranci Uniwersytetu Stanforda Larry Page i Sergey. Ich pomysł dotyczący utworzenia globalnej wyszukiwarki okazał się trafiony w 100 procentach. Obecnie sama wyszukiwarka to nie tylko urządzenie do wyszukiwania podanych fraz, to także 30 innych usług, takich jak: Google News, Gmail (poczta), czy Google Earth (identyfikacja naszego otoczenia). Firma dysponuje 450 tysiącami komputerów w 10-20 centrach obliczeniowych na całym świecie (dokładnie nie wiadomo). Jest to największa moc obliczeniowa na świecie. Google News dobiera wiadomości na bazie najczęstszego oglądania poszczególnych tematów, a więc te które są najpopularniejsze stają się najważniejszymi, lub na odwrót (dobór poprzez algorytmy, nie ludzi; dziennikarzy).
Cechą najważniejszą Google wg. występujących w filmie to wyszukiwanie permanentne wszystkiego (komodyzacja- podstawowe dane bez wartości, sprowadzone do rangi powszechnego towaru). Założenie Google: to dostęp do wszystkich możliwych zasobów, również tych objętych prawem autorskim ( próby skanowania całych bibliotek stanowych czy uniwersyteckich). Dogmat podstawowy Google: wszystko można zapisać cyfrowo, a więc wszystko możemy zlokalizować, przechować.
Cel: powiększanie zasięgu, ekspansja.
Termin „wyguglować” określa powszechność użycia wyszukiwarki, wkracza bezpośrednio w nasz język tym zwrotem firma i to co reprezentuje, z a pośrednictwem tego idiomu.
„Umieszczając w necie swoje dane żegnamy się z prywatnością”.
Istnieje też inna parafraza tego stwierdzenia: „Co raz umieścisz w sieci zostaje w niej na zawsze”.
Sam serwis zbiera wszelkie dane na temat użytkowników, oczywiście ułatwia im to dostarczenie produktu, który jest idealnie dopasowany do użytkownika. Oznacza to ponadto, że ilość zgromadzonych informacji na temat userów, to potężna baza danych. Można ją wykorzystać na różne sposoby… Serwisy typu Nasza-Klasa to bakteria przy Google ( używając porównań wielkościowych odnoszących się do świata przyrody).
Brad Templeton: „Wyszukiwarka zapamiętuje strony, na które wchodzisz”
A więc globalna permanentna inwigilacja!
Dawid Vise: „Jeżeli masz tajemnicę, którą chcesz, aby została w sekrecie, nie umieszczaj jej w komputerze, bo na pewno może być upubliczniona”

Jeszcze jednym problemem poruszonym w filmie jest ekspansja na rynek chiński i podległość cenzurze na tym rynku panującej. W wersji chińskiej Google przy wpisaniu hasła „Lhasa Tibet” nie dowiemy się o walce o niepodległość tej (obecnie) prowincji Chin, czy też wpisując Plac Tiananmen nie zauważymy czołgów i informacji o masakrze z 1989 roku, za to będą wiadomości o zespołach występujących na tym placu i jego historii…
W tym miejscu Google zdradziła samą siebie. Ograniczenie założone przez reżim w chinach na wolność dostępu do wszelkich zasobów stoi w jaskrawej sprzeczności z taktyką firmy. A jednak Google pojawiła się na rynku chińskim. Dlaczego? Pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Nie można bagatelizować rynku najpotężniejszego ekonomicznie państwa świata. I najliczniejszego. A więc moralność i etyka (w wydaniu Google pseudo-etyka) przegrały z materializmem i chęcią posiadania.
W Google można za darmo wyszukać to czego się najczęściej szuka. Słowa klucze, które wpisujemy uruchamiają cały system skojarzeniowy do entej potęgi. Klient musi mieć podane wszystko co może kojarzyć się z zadanym pojęciem.
Firmy wykupują słowa-klucze kojarzące się z rodzajem prowadzonych przez nie działalności. Wszystko zależy od popularności. Słowa klucze wystawiane są na aukcje, kto da więcej ten korzysta z pozycjonowania na 1-wszym miejscu skojarzeń danego słowa…
Na zakończenie sentencja często cytowana w filmie, w której mówi się że jeżeli posiądzie się te segmenty rynku ludzkich słabości posiądzie się dostęp do wszystkiego, kluczowe hasła wbijane w Google, najdroższe słowa, synonimy największych pieniędzy zdobywanych na tych produktach i Google to zrobiła, usidliła w cyberprzestrzeni kontrolę nad pragnieniami, czerpiąc z tej czynności krociowe zyski.
To trzy słowa: Pigułki, Porno i Poker. A więc: Leki, Porno i Hazard – trzy dziedziny, które przynoszą największy dochód….

piotrek

NIEDERSTEINE – w Polsce leży…

Gmina Radków, powiat kłodzki Ścinawka Dolna-Niedersteine… Czytaj dalej NIEDERSTEINE – w Polsce leży…

Sprzedawcy Śmierci (org.”Devill’s Bargain”) reż. S Saywell

film dokumentalny
Kanada, 2008, 58 min.
reżyseria: Shelley Saywell

Wstrząsająca pozycja o handlu bronią, obejrzana przeze mnie kilka dni temu u kolegi w programie „Planete”.
Garść informacji z wypowiedzi zawartych w tym dokumencie:
Na świecie jest około 650 mln. sztuk strzeleckiej broni palnej.
Wszystkie armie świata dysponują około 80 milionami sztuk broni palnej (reszta jest w rękach prywatnych !)
Rocznie produkuje się 1 milion sztuk tej broni.

Petycję w sprawie regulowania obrotu bronią strzelecką (numerowanie, kontrola handlu bronią) podpisało około 1 miliona ludzi na całym świecie.

139 państw w ONZ głosowało za ustanowieniem tej rezolucji. Przeciw były USA. Wstrzymały się od głosu Rosja i Chiny. W filmie wypowiada się jeden z amerykańskich polityków stanowczo zapewniający, że prawo do posiadania broni w USA ZAWSZE będzie utrzymane. ( tylko co to ma wspólnego z jej handlem poza granicami USA?)

W filmie pokazano jak wielkim interesem jest handel bronią. Na przykładzie Somalii i innych państw afrykańskich.
Prześledzono karierę największych handlarzy bronią. W tym przedstawiono postać Victora Bouta, byłego majora KGB, który stał się jednym z największych „handlarzy śmiercią” (książka na ten temat wydana w USA pod tytułem: „Merchant of Death” autorstwa D. Farah & S. Braun).

Link do Trailera dokumentu na You Tube:
Devil’s Bargain trailer

Warto obejrzeć ten film i zrozumieć konotacje z niego wypływające…
Piotrek

Dlaczego jeździmy na światłach? Zużywamy akumulatory i…

Zadaję sobie to pytanie od dawna. Często bywam w Niemczech tam nikt na światłach nie jeździ.
Nawet spytałem się kolegi Niemca z Berlina – wspomniałem o bezpieczeństwie ( mają tam o wiele większy ruch i o wiele szybciej jeżdżą, a co najważniejsze mają o niebo lepsze drogi) odpowiedział że nie jeżdżą na światłach z przyczyn EKOLOGICZNYCH.
Nic już nie zrozumiałem – my jeździmy na światłach ze względu na bezpieczeństwo (ostatnie badania socjologiczne tego nie potwierdziły, nie było wcale mniej wypadków w ostatnich latach), o ekologię walczymy jak lwy jak wiecie…, Dolina Rozpudy, nie spuszczenie na czas zbiornika w Jeziorsku po stanowiska lęgowe…, itp…
A tu taki lapsus…
Za to ostatnio policzyłem sobie z kolegą że: jeżeli tylko o 1 tysięczną więcej nasz pojazd zużywa na 100 km przez jazdę na światłach to z 5 mln samochodów przykładowo, które to przejadą, powiedzmy 100 km w ciągu dnia, robi się całkiem okrągła sumka.
(0,001 razy 4,5zł = 0,0045zł razy 5 000 000 = 22 500zł)
Dodatkowo zużywamy szybciej, akumulatory – kosztowne i trudne do utylizacji ekologicznej, musimy je częściej wymieniać, przemysł akumulatorowy zaciera ręce,..
I oczywiście żarówki też musimy częściej wymieniać…
I co zrobimy z tym faktem?
Piszcie co Wy na to…

Pozdrawiam wszystkich kierowców w tych upałach.
Piotrek