Dlaczego jeździmy na światłach? Zużywamy akumulatory i…

Zadaję sobie to pytanie od dawna. Często bywam w Niemczech tam nikt na światłach nie jeździ.
Nawet spytałem się kolegi Niemca z Berlina – wspomniałem o bezpieczeństwie ( mają tam o wiele większy ruch i o wiele szybciej jeżdżą, a co najważniejsze mają o niebo lepsze drogi) odpowiedział że nie jeżdżą na światłach z przyczyn EKOLOGICZNYCH.
Nic już nie zrozumiałem – my jeździmy na światłach ze względu na bezpieczeństwo (ostatnie badania socjologiczne tego nie potwierdziły, nie było wcale mniej wypadków w ostatnich latach), o ekologię walczymy jak lwy jak wiecie…, Dolina Rozpudy, nie spuszczenie na czas zbiornika w Jeziorsku po stanowiska lęgowe…, itp…
A tu taki lapsus…
Za to ostatnio policzyłem sobie z kolegą że: jeżeli tylko o 1 tysięczną więcej nasz pojazd zużywa na 100 km przez jazdę na światłach to z 5 mln samochodów przykładowo, które to przejadą, powiedzmy 100 km w ciągu dnia, robi się całkiem okrągła sumka.
(0,001 razy 4,5zł = 0,0045zł razy 5 000 000 = 22 500zł)
Dodatkowo zużywamy szybciej, akumulatory – kosztowne i trudne do utylizacji ekologicznej, musimy je częściej wymieniać, przemysł akumulatorowy zaciera ręce,..
I oczywiście żarówki też musimy częściej wymieniać…
I co zrobimy z tym faktem?
Piszcie co Wy na to…

Pozdrawiam wszystkich kierowców w tych upałach.
Piotrek

Super Kable do Zestawów Głośnikowych to Bujda !


Teraz będzie troszkę o zjawisku zwanym audiofilią lub audiofilstwem, takim hobby polegającym na słuchaniu muzyki w jak najlepszej jakości i największej wierności w stosunku do oryginalnego wykonania …
Króciutko i tylko o jednym aspekcie niemniej poruszę jeszcze przy okazji inne aspekty również… Dziś mowa będzie o kablach do zestawów akustycznych, przenoszących nisko napięciowy prąd przetwarzany później na dźwięk przez przekaźniki elektryczno-akustyczne potocznie zwane głośnikami.
Wielu ludzi wydaje duże a nawet bardzo duże sumy pieniędzy na te kable. nawet i kilkaset zł. za 1 metr kabla. I są święcie przekonani, że „coś” to daje. Sprytni marketingowcy od sprzedaży z firm produkujących te elementy jakoś ich do tego przekonali… – w prasie audiofilskiej też pisze się to i owo na ten temat. A więc hajda! Kupujemy kable po 300 zł za m. po 1000 zł a nawet drożej. Siadamy i słuchamy, i wraz ze wzrostem ubytku środków płatniczych z konta na zakup kabla rośnie nasze uwielbienie dla „olbrzymiej”, różnicy w brzmieniu dzięki naszemu zakupowi oczywiście. A wiem coś o tym, znam paru naiwniaków, którzy nabyli takie kable…
Tymczasem:
rozdział nr 9.3.7 „Przewody Głośnikowe” książki wydanej przez PWN w 1999 autorstwa: Briana C.J. Moora Profesora Percepcji Słuchowej Wydziału Psychologii Eksperymentalnej Uniwersytetu w Cambridge strona 348 niniejszego wydania, pisze:
„Niektórzy producenci głośników uważają, że jakość dźwięku może ulec poprawie dzięki stosowaniu specjalnych przewodów łączących głośnik ze wzmacniaczem. To prawda, że niektóre głośniki pracują najlepiej, jeżeli opór przewodów jest mały. Nie potrzeba jednak stosować jakiś specjalnych przewodów. Jeśli stosujemy dłuższy przewód, to powinien on być na tyle gruby, by jego całkowity opór nie przekraczał 0,5 oma. Ignorujemy stwierdzenia, że jakiś super-przewód zapewni nam „pełniejsze” brzmienie basów czy też „jaśniejsze” wysokie tony. Są to stwierdzenia bezpodstawne.”
koniec rozdziału.

Jakoś tak intuicyjnie od około 13 lat coś podobnego przeczuwałem. Mam przewody równej grubości do swoich zestawów i równej długości z miedzi beztlenowej 0,75 mm2 (bodajże), za jakieś 4,5 zł za metr. I to wystarczy :-)… Jak sądzę :-) pozdrawiam wszystkich, którzy wydali więcej i dedykuję im ten krótki wyjaśniający artykulik.

duch 997

Wprowadzenie do Psychologii Słyszenia Moore

Po prostu dziury w asfalcie… Jak jeździć?

Zdjęcia jakie tutaj zamieszczę po prostu pokazują dziury. Co ciekawe na krótkim odcinku Palacza.
Jest to może jakieś 200 m. Jestem pełen podziwu dla służb że nic z tym nie robią. Inna sprawa, że wiele ulic wygląda jak ser szwajcarski…

Czyżbyśmy równali do jakiś wschodnich standardów? Na Ukrainie większość dróg tak wygląda.
Nie mówię już o tym, że uszkodzeń przez to w samochodach bez liku- zawieszenia sypią się aż miło…
Indolencja służb wydaje się całkowita…
Czy w tym kraju nic się już nie zmieni???
Na lepsze?

duch997

Warta wylewa, kto ponosi odpowiedzialność?

Obecny poziom Warty, jak wielu najstarszych wspomina, nigdy nie był tak wysoki… Żywioł daje o sobie znać. Staje się też w pewnym sensie sensacja medialną. Dzisiejszego dnia setki Poznaniaków wyległy na mosty z aparatami obrazując dla potomności i swoich rodzin, poziom wody. Inni przyglądali się zadumą i respektem na prący pod mostami Żywioł. Może nasuwało się im przemyślenie co do odwiecznej siły natury…?
Czy można było tego uniknąć? Doszły mnie słuchy, że woda ze zbiornika w Jeziorsku powinna być spuszczona wcześniej i we większych o wiele ilościach. Co stanęło na przeszkodzie? Ponoć, jak słyszałem już od kilku osób stanowiska lęgowe ptaków… Opadający poziom wody doprowadziłby do ich zniszczenia. Dlatego teraz cierpią ludzie. Ptaki okazały się ważniejsze. W minionych latach nasłuchaliśmy się wielu takich kuriozalnych afer. Czy to nie jakaś paranoja? Czy celem działań Europy jest pozbawienie nas przemysłu i zrobienie z naszego kraju skansenu przyrodniczego?
W myśl chorych przepisów unijnych ważniejsze stają się ptaki, niż cierpienie, czy straty ludzi.
Gdzie my żyjemy?

Piotrek
bezprzesady.com

Lech ma Mistrza – Kibice do tego nie dorośli

Cieszyłem się jak wielu innych Poznaniaków ze zwycięstwa Lecha w sobotnim meczu i zdobycia upragnionego Mistrza w rozgrywkach Ekstraklasy.Po raz pierwszy od siedemnastu lat. Byłem świadkiem i kibicem wcześniejszych sukcesów Lecha jeszcze na początku lat osiemdziesiątych tj. 1982 i 1983 roku. Sobotni mecz oglądałem wraz z całą rodziną w niezwykle miłej atmosferze winiarni na ul. Listopadowej 2 za co dziękuję zebranym tam kibicom i właścicielom lokalu. Wbrew nazwie podczas meczu popijałem z wielką przyjemnością kufelek czarnkowskiego jasnego, niepasteryzowanego co jest wielką rzadkością nie tylko w Poznaniu…
Po zwycięstwie Lecha część od razu udała się na Stary Rynek na fetę. Ja uczyniłem to dopiero około godziny dwudziestej trzeciej wraz z kolegą którego poznałem w winiarni, gdzie spędziliśmy te kilka godzin na rozmowach „starych Polaków”.
TO co zastałem na rynku poznańskim wprawiło mnie w osłupienie i przerażenie.
Wyglądało to jakby cały Poznań opanowały jakieś hordy barbarzyńców, wrzaski, tu i tam upadające butelki, brzęk tłuczonego szkła, kąpiele w fontannach (nie wiem czy przypadkowe czy celowe – sądząc z częstotliwości wpadania do wody to drugie raczej) Chwiejący się na nogach ludzie, mężczyźni i kobiety zaznaczam; i zasłany szczątkami butelek, puszkami po piwie i innymi śmieciami bruk na Starym Rynku. Trwało to bardzo długo. Postanowiliśmy poobserwować to zjawisko z kolegami. jeszcze około godziny trzeciej w nocy krążyły jak duchy po rynku ostatnie postacie tego groteskowego święcenia tryumfu naszej drużyny piłkarskiej. W kilku miejscach leżały osoby, które całkowicie utraciły kontakt z rzeczywistością. I całkowity brak służb porządkowych, tak jak miałem okazję zobaczyć policję sporadycznie od czasu do czasu starającą się nie nadmiernie eksponować swojej obecności, tak dawnych tzw. „munincypalnych” (Straż Miejska obecnie) jak na lekarstwo. Wszyscy wiemy, że są to doskonali zawodnicy do wstawiania mandatów za złe parkowanie lub zakładania blokad. Do innych czynności porządkowych raczej się nie garną… I to nie tylko takich jak okazja sobotniej imprezy kibiców. Jeszcze np. NIGDY nie zauważyłem aby pouczali chociażby właścicieli psów robiących kupki w dowolnych miejscach parków i ulic i zupełnie nic nie robiących sobie z faktu, że należałoby po sowich pupilach posprzątać.
Warto by przy okazji tego wydarzenia które doświadczyliśmy z soboty- na niedzielę zastanowić się nad ideą trwania tej służby. W końcu z a nasze pieniądze…
Poniżej kilka zdjęć z … właśnie z czego? Jak to nazwać ogólnym wyluzowaniem? Wyłączeniem hamulców? Popijawą ogólno-poznańską?? Nie umiem znaleźć prawidłowego określenia dla opisania tego co widziałem w nocy z 15 na 16 maja na rynku w Poznaniu…

(Z góry przepraszam wszystkich kulturalnych, PRAWDZIWYCH kibiców, umiejących właściwie się zachować i czerpać przyjemność, tak z oglądania meczu jako widowiska sportowego, jak i ze zwycięstwa naszych piłkarzy…)

Przepraszam za jakość, zdjęcia robiłem bez lampy, nie wiem jak by zareagowano…

MPK w Poznaniu – jak utrudnić życie kierowcom…

Po ustawieniu przystanków na ulicy Rolnej w Poznaniu można dojść do wniosku, że pracownicy MPK którzy to zagadnienie rozwiązywali nie stosują raczej logicznych przesłanek do tego typu prac. Zatrzymujące się na przystankach autobusy jadące z dwóch przeciwnych kierunków blokują ulicę. Powód: przystanki są naprzeciwko siebie. Bez przesady dla takiego myślenia? Na pewno!

autobus

Matury 2010 C.D. produkcji idiotów

Odbyłem wczoraj smutną rozmowę. Na temat matur…
Z Gaylą. Matury są według klucza. Nie wystarczy znać literaturę. O ile nie napisze się wg klucza (czytaj: tak jak chce widzieć nauczyciel) można nie zdać. Dwa lata temu ” nie zdała” takiej matury Szymborska. Druga sprawa: ortografia: „ja jestem „dys”.

To zwalnia na forach od grzechu pisania błędów. Zanika dzięki temu poprawna polszczyzna. A przecież prawie każdy edytor i tak podkreśla popełnione błędy- wystarczy poprawić…Zanika wiele rzeczy. Nie tylko w tym temacie. Wymyślono ponoć sposób na „chorowanie” na matematykę. Też jakoś to nazwano. Ułatwia się wszystkim tłumaczenie z lenistwa. Gdzie to dalej zabrnie? Stosowanie banalnych testów wyklucza sprawność intelektualną. Ułatwia „nie myślenie”, produkuje społeczeństwo idiotów. Na wzór amerykański… Tam 90 procent społeczeństwa pracuje na 10 proc. elity. 90 procent żyje problemami dnia codziennego hamburgerów, czynszów, seriali telewizyjnych, problemów zdrady, konsumpcji…
Po co są zielone karty? Aby pozyskiwać nową młodą krew. We wszystkich dziedzinach i zawodach…
Nie łudźmy się, to nie jest żadna mekka…

My dążymy w podobną stronę wzorując się na systemie nauczania amerykańskim… Takim społeczeństwem łatwiej zarządzać… no i mamy…
:-(

Jan Pospieszalski – Program, który wywołał Emocje „Solidarni 2010”

O co w tym chodzi? Kto kim manipuluje? Czy to źle, że reporterzy wyszli na ulice i zapytali się ludzi jak widzą jak czują to co się stało? A może ktoś zazdrości oryginalnego pomysłu autorskiego?

Aspektów jest wiele, np. wykryto jakiś tam aktorów…, i cóż z tego? Czy oni nie mogą być w takim miejscu i się wypowiadać? Czy gdyby dziennikarz natrafił na polityka powiedzmy bardzo kontrowersyjnego jak Korwin-Mikke to od razu nazywałoby się program zmanipulowanym, ponieważ jego wypowiedź byłaby taka, a nie inna? Na pewno niezbyt przychylna obecnym decydentom.

Czy musi być tak, że; skoro dziennikarze, wyraziści, czytelni w swoich poglądach, od razu są w określony sposób identyfikowani i kojarzeni z określonymi poglądami (co oczywiście samo w sobie nie jest złem), jednak sposób tej identyfikacji, wskazywanie na ową grożąc palcem; to już zupełnie inna kwestia. To nie podoba się. Jest to manipulacja. Każdy człowiek ma prawo do swojego zdania. W pewien sposób to zdanie kreuje postępowanie każdego z nas. Wymusza na nas określone działania, zachowania, słowa i reakcje. Czy to znaczy, że mamy się ich pozbyć?
Oczywiście dziennikarz powinien być bardziej niż inni obiektywny w swoich wypowiedziach, prawdziwy. Ale spójrzmy; ilu z nich jest takimi? Ilu z nich stosuje retorykę udawanego biektywizmu tylko po to aby wykorzystać, napiętnować, działania czy poglądy z którymi się nie identyfikują.

Tutaj cokolwiek by nie próbowali mówić o Janie Pospieszalskim, nie możemy mu odmówić jednego – jest sobą, jest prawdziwy. Nie udaje, ukazuje autentyczne emocje. Można rzec, walczy ze swoimi wiatrakami. To czy będzie to udana walka, jest już inną kwestią, niczego nie przesądzajmy. Czy będzie to też walka o Prawdę i prawdziwa w swojej głębi – zostawmy może to sumieniu Pana Pospieszalskiego. Spotkałem się kilka razy z negatywnym odbiorem jego dokonań, jednak żadna z tych osób nie umiała mi odpowiedzieć dokładnie co jej się tak naprawdę nie podoba, w kontekście merytorycznym wypowiedzi. Jednakowoż każda z tych paru osób podkreślała, że nie podoba się jej sposób prowadzenia programu, jednoznaczny ustawiający prowadzącego po określonej stronie. Czy to źle? Każdy ma prawo zachowania swoich przekonań. Ja też nie pisałbym gloryfikacji dla kary śmierci np. ponieważ nie zgadzam się z jej stosowaniem, pomimo tego, że obserwując zezwierzęcenie niektórych przestępców zapewne wydaje się, że wielu z pośród nich na nic innego nie zasługuje.
Czy to oznacza że jestem stronniczy? Głoszę swoje poglądy pokazując wydarzenia z mojego punktu widzenia i rozważając również inne, próbując dociec co różni mój tok myślenia od poglądów innej i jeszcze jakiejś następnej grupy, przeprowadzam analizę i zastanawiam się nad problemem wnikając w niego. Proszę jednak wybaczyć, nadal będę miał określony punkt widzenia.
W pewnym sensie nie wierzę w istnienie obiektywizmu jako prawdy absolutnej, pojęcia podstawowego. A tym bardziej obiektywizm dziennikarski jawi się raczej jako…: kaczka dziennikarska mająca zachęcić do oglądania
TYCH „OBIEKTYWNYCH” wiadomości…A jednocześnie wszyscy, każdy z nas wie, że ta telewizja, głosi poglądy tamtej grupy politycznej, lub przez nią jest finansowana (co jest równoznaczne!), a „tamta druga” sprzyja innej grupie (zapewne też jest przez nią finansowana). I GDZIE TU MIEJSCE na obiektywizm?
Nie oszukujmy się, w telewizji czy to prywatnej (jakiejkolwiek) czy państwowej na pewno nie ma obiektywizmu w czystej formie. A czy w ogóle istnieje? To zagadnienie czysto filozoficzne.
Za to, na pewno to pojęcie jest wykorzystywane przez różnych dziennikarzy.
W przypadku Pana Pospieszalskiego nie zauważyłem cech wykorzystywania, może bardziej lub mniej świadomie robi programy „pod siebie”, pod swoje poglądy – tak zresztą jak robiłby każdy. Występuje również w takich programach, za które nie musi się wstydzić.
W „Solidarni 2010” przekrojowo wystąpiło grono reprezentantów różnych grup. A więc można założyć, że była przynajmniej próba zobiektywizowania spojrzenia, może niedoskonała i podbarwiona własnymi poglądami, jednak była szczera, jak sądzę – w intencji powstania. Zresztą, tamte dni, [dziwnie] zjednoczyły wielu Polaków, sam prowadziłem rozmowy z wieloma, i generalnie było to odbicie tego, co zobaczyłem w tym programie.
Smutek, nadzieje, żal, i gdzieś tam wysoko unoszący się patriotyzm, czasami zupełnie niewyczuwalny, a innym razem zupełnie na odwrót. Może nawet nie przez wszystkich zrozumiały…
Z kolei zachowanie Wajdy zupełnie się mi nie spodobało, zaznaczam jednak; że to moja prywatna opinia i jakkolwiek cenię go jako reżysera, to reszta jego działań jest delikatnie mówiąc: dziwna i niezrozumiała. Protesty przeciwko powstaniu pomnika upamiętniającego Ludobójstwo na Polakach dokonane przez OUN-UPA już dla mnie w ogóle są niezrozumiałe. Szczególnie w kontekście jako twórcy „Katynia”. Nazwisko Wajdy widniało pod protestem dotyczącym budowy takiego pomnika w Warszawie.
Niezrozumiałe. Zupełnie. Dlaczego dwieście tysięcy powyżynanych Polaków ma być gorsze od dwudziestu tysięcy zastrzelonych Polaków?

Kończąc; zacytuję podpis pod jednym z odcinków „Solidarni 2010” w YouTube, który najbardziej oddaje ideę obiektywności, w moim rozumieniu:
a co to… BBC jest jakąś „ikoną” do naśladowania? Wreszcie za swoje własne pieniądze mogli się wypowiedzieć normalni ludzie, a nie kukiełki agentury…
(podkreślenie moje)
Mam nadzieję, że praca autorki filmu Ewy Stankiewicz nie pójdzie na marne. I duch patriotyzmu powstanie, ludzie zaś otrząsną się z marazmu.
Pozdrawiam wszystkich czytających i myślących CO CZYTAJĄ
(w przypadku mediów wizualnych również: „co oglądają”)
Piotrek

Wchodzimy do strefy Euro czy nie – opłaca się?

Sądząc po tym co jak widzimy dzieje się z Grecją: Jak najdalej od euro waluty.
…Różni tacy usiłują nam za wszelką cenę wcisnąć, że musimy to zrobić. Nic bardziej mylnego, jest co najmniej kilka krajów w Europie które nie uczyniły tego i nie zamierzają uczynić, oto zestawienie ( na podstawie ):
Bułgaria, Czechy, Dania, Estonia, Łotwa, Litwa, Węgry, Polska, Rumunia, Szwecja i Wielka Brytania.
Należy dodać, że śp. Prezes NBP Sławomir Skrzypek był stanowczo przeciwny szybkiemu wprowadzeniu waluty euro w naszym kraju. Nie wiadomo też czy w ogóle był za jej wprowadzeniem. W jego raporcie na temat warunków wprowadzenia pojawiają się takie zarzuty, jak np. brak koordynacji polityki fiskalnej. Do tego dochodzi zdecydowanie za duży deficyt budżetowy, i brak trwałego zrównoważenie finansów publicznych.
Jest więcej aspektów, które należałoby wziąć pod uwagę. Na przykład: jaki przelicznik zastosować?
Powinniśmy sobie też zadać pytanie: dlaczego takie kraje jak Wielka Brytania nic sobie nie robią z przepisów unijnych i nie przyjmują waluty euro. Czy jest to tylko wynik silnego przywiązania do funta? A może pod
płaszczykiem przywiązania kryje się zupełnie coś innego?
Obecny kryzys dowodzi, że nasza waluta doskonale sobie radzi na rynku finansowym w Europie, nie jesteśmy powiązani z systemem bankowym europejskiego molocha i zasada „naczyń połączonych” nie działa w naszym przypadku. Czy warto to zmieniać? Czy III Rzeczpospolita nie jest na tyle silnym krajem, aby wymusić na Unii nie wchodzenie do strefy Euro? Wydaje się, ze warto rozważyć możliwości właśnie takiego postawienia sprawy.
Może w końcu będą się niektórzy na starym kontynencie bardziej z nami liczyć nie mówiąc już o szacunku…
Polecam na ten temat:
O wprowadzeniu Euro

Piotrek

Tak miało wyglądać

A tak wygląda:

źródło obrazka

Czy jest coraz gorzej w tym kraju?

Tramwaj MPK W POZNANIU wymusza pierwszeństwo

Nie pierwszy raz zresztą… wielokrotnie tego doświadczyłem.., ale tym razem jechałem z kolegą -ew. świadkiem i spisałem dokładny numer jak i godzinę…
23 kwietnia 2010, 11.37; tramwaj linii 13 z nr. bocznym 450 wjechał na skrzyżowanie z ulicy Grunwaldzkiej w stronę Ronda na Kaponierze ( i dalej na trasę 13-tki) na czerwonym świetle. Zablokował skrzyżowanie dla samochodów skręcających w Grunwaldzką, które akurat miały zielone światło. Przed tym tramwajem stał inny dlatego też tramwaj linii 13 nie mógł opuścić skrzyżowania. I stał tam zupełnie nic nie robiąc sobie z tego, ze samochody w lewoskręcie nie mogły wykonać manewru mając zielone światło, gdyż zablokował im drogę.
TO nie jest pierwszy raz, wielokrotnie spotykałem się z tego typu niefrasobliwością motorniczych, rzadziej kierowcy autobusów w taki sposób blokowali skrzyżowania.
O ile ktokolwiek ma podobne doświadczenia niech się dopisuje. Może skierujemy jakiś większy protest do MPK? Niech nauczą kultury motorniczych…, wyszkolą ich czy jak?