Dwie 100-latki w Poznaniu. Mało hucznie…

Stu-lecie Powstania Wielkopolskiego i stu-lecie odzyskania niepodległości. Coś mało się dzieje. Malutko. Jest instalacja na Starym Rynku od niedawna.
Zobaczymy co dalej…
Za to na cmentarzach wszędzie tam gdzie ślady powstańcze działania organizacji pozarządowych i obywateli Poznania dają o sobie znać.

Czytaj dalej Dwie 100-latki w Poznaniu. Mało hucznie…

Rozwój zrównoważony…

W porannej katechezie Radia Maryja, ks. bp. Józef Zawitkowski wspominał mszę św. na placu Zwycięstwa. Było uroczyście, krzyż, obraz Matki Boskiej, papież Polak, który mówił „Zwycięstwem waszym jest wiara wasza, bracia. Nie można zrozumieć tego człowieka bez Chrystusa, nie można zrozumieć tego narodu bez Chrystusa.

Czytaj dalej Rozwój zrównoważony…

Ks Popiełuszko. Symbol śmierci za wiarę – zabity przez komunistów.

System represyjny PRL-u, system oparty na komunistycznym widzeniu świata, totalitarnym absurdzie, chęci zapanowania nad światem przez Sowietów.
I ofiara, jedna z wielu, ksiądz który swoją wiarą stał na przeszkodzie komunistów.
Wiara w Boga, w nadludzką miłość jest solą w oku dla ideologów anty-religii. Wrogów innego widzenia świata. I nie ma tutaj miejsca na tolerancję. Trzeba tylko walczyć – niszczyć ślady Boga.
Trudno jej jednak wyrugować z serc ludzkich. Czytaj dalej Ks Popiełuszko. Symbol śmierci za wiarę – zabity przez komunistów.

Do wszystkich Strzelców. Walczymy o Strzelnicę miejską i wojewódzką.

Cześć Wszystkim Strzelcom. Strzelam od szkoły średniej (wtedy na PO z KBKS) dla mnie to jakoś normalne było. Dla wielu z Was takie doświadczenia nie istniały. TO nie była normalność przez ostatnie lata. Chcę tą normalność przywrócić. Polak powinien umieć obsługiwać każdą broń, dla swojego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa swojej rodziny.
Dlatego też od 2012 zaangażowałem się w sporty strzeleckie. Jestem sędzią III Klasy i prowadzącym strzelanie, szkolę początkowo w inkubatorze ewentualnych przyszłych strzelców sportowych.
Co spędza mi sen z powiek?
BRAK OBIEKTÓW na których można by było szkolić ludzi. Moim celem jest doprowadzenie chociażby do szansy budowy dużego centrum szkoleń strzeleckich w Poznaniu dla całej Wielkopolski, ale też i ruszenia programu strzelnica dla każdej gminy. Aktywnie moderuję polityków jedynej partii, która w ogóle jest nam w jakikolwiek sposób przychylna – co możecie śledzić i tutaj i na moim blogu [bezprzesady.com] Zapraszam Was do pomocy w osiągnięciu celu. Startuję teraz w Samorządowych do Sejmiku z pozycji 2 z listy 10. Na mojej ulotce jest sporo poświęcone strzelectwu. Jestem też Prezesem Wielkopolskiego Stowarzyszenia Kresowego w którym działa oczywiście sekcja strzelecka gdzie uczymy strzelać.
Paru z Was w tym uczestniczy :-).
Proszę przede wszystkim o Wasze głosy z Poznania, ale też o pomoc i zaangażowanie. Czytaj dalej Do wszystkich Strzelców. Walczymy o Strzelnicę miejską i wojewódzką.

Jeszcze jedna relacja z Kresów Wschodnich.

Stasiu Gorzelańczyk, który kandyduje do Rady Miasta z terenu Jeżyc, Łazarza i Wildy też ma pochodzenie kresowe.
Spisał relację z opowieści swojej babci Marii Mech (ur 4.05.1903 r Jaryczów koło Lwowa zmarła 20.05.1969 r w Mostkach).

Fragmenty: „Po wielu latach już jako osoba ponad 60-letnia zdecydowałem się napisać o relacjach zasłyszanych od dziadków ze strony Matki. […] Dziadek był dobrym człowiekiem i dobrym sąsiadem dla Ukraińców. Ludzie go szanowali i o planowanym zamiarze napadu na dom, informowali kilkakrotnie dziadka sami Ukraińcy. […] Ludność ukraińska żyjąca w przyjaźni z Polakami w okresie terroru potajemni informowała swoich sąsiadów.[…]Rabunki i zabójstwa powtarzały się, więc w obawie przed dopadnięciem przez bandy UPA dziadek zaczął myśleć o ucieczce z Jaryczowa.[…] Po wojnie dziadek wielokrotnie chciał wracać na ojcowiznę do swojego domu.[…]Był to okres bardzo tragiczny dla Polaków. Dlatego przekaz jest bardzo skąpy…”

Na dole screeny części relacji.
Foto: Ja ze Stanisławem w jego mieszkaniu.

Screeny:


Ulotka wyborcza Stasia:


Ilustracja: Wołanie z Wołynia, na okładce: Męczennicy z Wołynia…

O mnie na portalu: „Ten Poznań”.

Jest mężem, ojcem, tytanem pracy i… sprzedawcą win. To prywatnie. A poza tym interesuje się historią. I to właśnie jemu w dużym stopniu zawdzięczamy upowszechnienie historii dzieci zamordowanych na Wołyniu.
Sam Piotr Szelągowski skromnie twierdzi, że tak naprawdę to był przypadek.
– Zająłem się tematem Kresów w 2005 roku – opowiada. – Przez pierwsze trzy lata robiłem to jako anonimowy bloger. Zaczęło się to po poronieniu mojej żony. Przy kolejnej ciąży, kiedy istniało ryzyko, że sytuacja może się powtórzyć, zacząłem szukać w internecie informacji o dzieciach, które się nie pojawiły na tym świecie. I tak trafiłem na zdjęcia dzieci pomordowanych na Wołyniu… To mną strasznie wstrząsnęło i w jakiś taki sposób nastąpiło we mnie „spięcie” zwrotne tych dwóch historii: mojej prywatnej i tej z Kresów, sprzed wielu lat. Zacząłem się tym tematem bardzo mocno interesować i wtedy dostrzegłem całkowity brak oficjalnych informacji na ten temat. To mnie bardzo zdziwiło, zacząłem temat drążyć, no i stwierdziłem, że chcę być jedną z osób, które to nagłośnią, przekażą opinii publicznej.

Tak się to zaczęło i choć zaplanowane przez Piotra działania nie wyglądają na zbyt skomplikowane, gdy się o nich czyta, to jednak łatwo nie było. Głównie dlatego, że o rzezi na Wołyniu nikt pamiętać nie chciał..[…]

Dlaczego? […]
Piotr Szelągowski przekonał się o tym na własnym przykładzie.
– Im bardziej w to wszystko wchodziłem, poznawałem więcej szczegółów, tym więcej napotykałem barier i przeszkód oraz osób, które tematu starały się unikać – przyznaje Piotr. – I to różnych stronach barykady. Ale tym bardziej byłem przekonany, że jest to niezbędne. Bo przecież w naszym społeczeństwie żyją ludzie, którzy pamiętają tamte wydarzenia. Skala masakry była tak ogromna, że praktycznie wszystkie osoby zamieszkujące tamte tereny, w wyniku działań ukraińskich nacjonalistów, utraciły kogoś bliskiego. […]

Po trzech latach anonimowego blogowania Piotr Szelągowski postanowił nawiązać kontakt z innymi osobami, które zajmowały się tematyką Kresów. Nie był zadowolony z dotychczasowych osiągnięć i uznał, że potrzebuje wsparcia. Zwrócił się więc do Ewy Siemaszko i księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. […]
Efektem tego był film „Zapomnij o Kresach”, dokument przedstawiający relację z makabrycznych wydarzeń. Film został zaprezentowany publiczności w 2010 roku. […]

Temat filmu był tak nośny, że część dziennikarzy podjęła się próby zmierzenia z tematem…

Całość po kliknięciu na link.

„Nie o zemstę lecz o Pamięć…” – 75 lat temu. Rocznica. 1943-2018.

Wczoraj podczas festynu książkowego informowaliśmy mieszkańców Grunwaldu (Górczyna) o dacie rocznicy jaką w tym roku obchodzimy.
Spotkaliśmy kilka osób z pochodzeniem kresowym, ale też i takich, których rodziny służyły na Kresach mimo pochodzenia z Wielkopolski: w tym wnuka obrońcy polskich granic na wschodzie służącego w KOP (Zaleszczyki).
Opowiadał on nam jak jeszcze jego ojciec mu opowiadał przeżycia z 1944 roku, kiedy to jako 16 letni chłopiec uzbrojony bronił swojej rodziny przed UPA, pełniąc służbę wartowniczą razem ze swoim ojcem.
Też potomka Polaka z Tarnopola.
Pamięć nie zaginie. Jest wiele osób, które ją kultywują.
My ( Wielkopolskie Stowarzyszenie Kresowe ) im w tym pomagamy.

Czytaj dalej „Nie o zemstę lecz o Pamięć…” – 75 lat temu. Rocznica. 1943-2018.

Kolonia Krymno…Kresy.

Otrzymałem maila:

„Kilka dni temu w trakcie przygotowań do spotkania autorskiego trafiłam na Pana artykuł „Świadkowie wydarzeń – Kolonia Krymno” Czytaj dalej Kolonia Krymno…Kresy.

Muzyczne (nie tylko) problemy i klimaty Poznania…i Polski.

Znam się z Krzysztofem Wodniczakiem już parę lat.
Właśnie podesłał mi materiał archiwalny z „Kulturalnika” którego screen jest powyżej.
Swego czasu dostałem od niego też materiał o sprzedaży Polskich Nagrań: Czytaj dalej Muzyczne (nie tylko) problemy i klimaty Poznania…i Polski.

„Teatr nie Teraz” w Poznaniu. Ballada o Wołyniu.

Bardzo dobra relacja ze spotkania i spektaklu. W końcu media w Poznaniu piszą o takich wydarzeniach.
Są tacy którzy uważają, że lepiej nie mówić i próbować zapomnieć… O pewnych rzeczach zapomnieć się jednak nie da. Ballada o Wołyniu celnie tłumaczy dlaczego.