Кракен ссылка кракен ссылка Кракен онион кракен онион

Jeżeli to prawda… Tusk Oberwał za powódź

Cytat za salonem24, wyjątkowo nie będę tego komentował…
(dodam tylko do siebie, że od dawna media dla mnie są NIEWIARYGODNE…i to nie jest jedyny przykład jak sądzę, manipulowanie opinią społeczną idzie liberałom doskonale- brak informacji to najważniejsza informacja, coś co nie istnieje w świadomości publicznej nie miało miejsca w rzeczywistości dla świadomości odbiorców publicznych…)

Premier Tusk w Sandomierzu – jak kłamią media, jak kłamie władza

Jak donoszą moi znajomi z Sandomierza, kilka dni temu miało tam miejsce wydarzenie, o którym milczą wszystkie media. Zastanawialiście się może, co się premierowi Tuskowi stało w usta, korale? Zaciął się przy goleniu? Zagryzł wargę mocując się z powodzią i mu tak zostało? Dostał od żony?

Nie, moi państwo. Otóż pan premier ze swoją świtą postanowił się lansować na terenach powodziowych i fotografować, żeby ładnie wypaść w gazetach. Nie przewidział jednego – że wytrzymałość nerwowa powodzian ma swoje granice. Na widok pozowania do sesji fotograficznej ludzie rzucili się na ochroniarzy i zaczęli ich po prostu lać. Jeden facet przedarł się do samego Tuska go trzasnął w zęby. O dziwo, ochrona nie strzelała ani nic, a i Tusk dyskretnie milczy o takim casus pascudeus. Wraz ze świtą zmykał chyłkiem, ścigany gniewnymi okrzykami ludzi, których powódź doprowadziła do rozpaczy, a arogancja władz – do wściekłości. „Już my was wybierzemy!”, „My wam damy wybory!”

Nie można się dziwić postawie mieszkańców zalanych terenów. Ci, co tam byli – nie na brzegu, ale na środku tego olbrzymiego, nowego akwenu, który rozciąga się na przestrzeni 15 kilometrów, od Sandomierza do Tarnobrzega. Wojna nie zdołałaby spowodować większych strat, chyba atomowa. Tysiące domów, które już nigdy nie będą zdatne do użytku, nawet gdyby ich właściciele mieli pieniądze na remont. Tysiące budynków gospodarczych, sklepów, zakładów, szkół, placówek służby zdrowia, urzędów, kościołów – wszystko zniszczone doszczętnie. Do wymiany będzie w nich wszystko, prócz murów, stropów i dachów. Każdy, kto budował dom, wie, że największe koszty ponosi się na etapie kładzenia instalacji i wykończeń. A co z miejscami pracy? Ci ludzie zostali bez środków do życia, bez domów, bez perspektyw, bez szans na poprawę losu. Nawet jeśli państwo im pomoże, to na pewno nie w takim zakresie, by pokryć choćby trzecią część strat. Nie będzie pracy, nie będzie szkół, przychodni, nawet cmentarzy nie będzie. Wyobraźcie sobie, gdzie pochować zmarłych członków rodziny, skoro wszystko na kilkanaście kilometrów wokół jest pod wodą? Jak odwiedzić rodzinę w szpitalu? Jak zapewnić byt dzieciom?

Ci, którzy prowadzą akcję ratunkową dziwią się, że nie wybuchła jeszcze epidemia – ale do przedwczoraj było chłodno. Teraz mamy tropikalne upały. Tysiące zwierząt rozkładając się, zatruwają wodę i ziemię, budynki i te sprzęty i instalacje, które ocalały. Gniją rośliny, żywność. Po wodzie pływają sprzęty wyniesione przez wodę z budynków. Do tej wody nie można zanurzyć ręki, by bie narazić się na ciężkie zakażenie, zachłyśnięcie się nią to, dosłownie, stan zagrożenia życia.

Media kłamią, nie pokazując grozy sytuacji. Kłamią ręka w rękę z władzą, której wydaje się, że ma szanse ponownie oszukać ludzi. Telewizja nie pokazuje tych dantejskich scen, jak nie pokazała premiera przyjmującego na zęby poparcie „wdzięcznej” ludności.

Źródło: http://nazimno.salon24.pl/192688,premier-tusk-w-sandomierzu-jak-klamia-media-jak-klamie-wladza

Po prostu dziury w asfalcie… Jak jeździć?

Zdjęcia jakie tutaj zamieszczę po prostu pokazują dziury. Co ciekawe na krótkim odcinku Palacza.
Jest to może jakieś 200 m. Jestem pełen podziwu dla służb że nic z tym nie robią. Inna sprawa, że wiele ulic wygląda jak ser szwajcarski…

Czyżbyśmy równali do jakiś wschodnich standardów? Na Ukrainie większość dróg tak wygląda.
Nie mówię już o tym, że uszkodzeń przez to w samochodach bez liku- zawieszenia sypią się aż miło…
Indolencja służb wydaje się całkowita…
Czy w tym kraju nic się już nie zmieni???
Na lepsze?

duch997

Choreoterapia z Cudnym TOwarzystwem

Taniec jak mawia moja znajoma jest żywiołem. Przenosi uczucia i niewypowiedziane słowa w gesty ciała. Uwalnia i wyzwala. Odreagowuje. Leczy.

Honorata Łukaszewska trzy lata temu podjęła się sprawy ważnej. Przygarnęła pod swoje skrzydła i otoczyła opieką wynikająca z dobroci serca grupę niepełnosprawnych umysłowo, jak by powiedział ks Isakowicz „Muminków”. Jak nam się kojarzą Muminki? z niezdarnymi ale bardzo ciepłymi i uczuciowymi stworzeniami.
Niezdarność naszych „Muminków” wypływa z faktu bycia niepełnosprawnym. Troszkę inaczej pracują ich głowy, troszkę wolniej, w inny świat patrzą ich oczy.
Nie widzą wielu rzeczy które nam zaprzątają tak wiele czasu odzierając nasze życie z uczuć. A Oni widzą uczucia. Czują sercem. Są sprawiedliwi, jeżeli ktoś robi im krzywdę boja się go i płaczą , uciekają przed nim.
Jeżeli ktoś ich kocha oni kochają w dwójnasób.
Czasami są wylewni, czasami zamknięci w sobie. Reagują bardzo żywiołowo lub nie. Ekspresja to czasami ich drugie imię.
W naszym społeczeństwie udaje się, że mają swoje prawa. Mają na tyle, na ile jest to wygodne dla władz i nie narusza społecznych potrzeb. Jest grono ludzi prawdziwych, którzy stale wywierają nacisk na władze, aby zmienić więcej na korzyść „Muminków”.
Podjąć się trudnego zadania akceptacji ich w społeczeństwie. Do tej pory zawsze gdzieś istnieją na marginesie.
Często kiwamy głowami, litujemy się i jednocześnie ocieramy pot z czoła: dobrze że to nie my, że to nie w naszej rodzinie. Odwracamy głowy na ulicy od twarz, które posiadają cechy mongolizmu. Być może i z obrzydzeniem…Przyzwyczajeni do epatowania pięknem i dążeniem do piękna, odrzucamy ich.
A oni mają piękno w duszy i w sercu. Być może żaden z nas nie osiągnie takiego stanu Miłości i przywiązania do osób, które kochają. Nie zdradzają, jak kochają robią to szczerze, są pełni zaufania.
Jest w nich coś z malutkich dzieci. Tacy ufni, wrażliwi.
Oczywiście mają swoje humory jak i dzieci. Ale czy dzieciom nie wybaczamy? Czy nie powinniśmy wszystkim wybaczać?
Przyglądam się społeczeństwu i drżę ze strachu. Dzisiejsze życie spycha na margines wszystko co nie wiąże się z pieniądzem, przetrwaniem, dążeniem do kariery. Miłość sprowadza się do aktu płciowego. Bez gestów ciała, przytulenia pogłaskania, bliskości potrzebnej każdemu z nas, jednak zabijanej bo jest „nie trendy” i przeszkadza w wyścigu szczurów. Tak, wyścig nie jest ujęty w cudzysłów, to określenie staje się coraz bardziej realne, namacalne.
Gdzie w tym całym zamieszaniu, miejsce dla nich? Czy ktoś da im szansę? Przejmie się ich losem?
Otoczy opieką, zainteresowaniem, a może i nawet miłością?
Dlatego tak ważne jest to co robi Honorata, daje im coś więcej niż tylko taniec.
I nie tylko im…

Piotrek

Strona Promyczków

MPK w Poznaniu – jak utrudnić życie kierowcom…

Po ustawieniu przystanków na ulicy Rolnej w Poznaniu można dojść do wniosku, że pracownicy MPK którzy to zagadnienie rozwiązywali nie stosują raczej logicznych przesłanek do tego typu prac. Zatrzymujące się na przystankach autobusy jadące z dwóch przeciwnych kierunków blokują ulicę. Powód: przystanki są naprzeciwko siebie. Bez przesady dla takiego myślenia? Na pewno!

autobus

Kto winny zaniedbaniom, kto odpowiedzialny… Smoleńsk

Właśnie przeczytałem artykuł na stronie: Kresy.pl
Dla mnie jest to całkowita porażka systemu. Najgorsze jest to, że osoby które są odpowiedzialne za to, udają że nie są.
Kilka dni temu w radiu słyszałem jak jakiś polityk tłumaczył Klicha, że przecież nie może się podać do dymisji bo byłaby to skaza na jego karierze do końca jego politycznej przyszłości…
A jakże by inaczej miało być? Jeżeli ktoś odpowiada za Armię, która jest odpowiedzialna za tragiczny lot, ponosi za to odpowiedzialność, ponieważ on jest dowodzący.
Pamiętamy proces norymberski i odpowiedzialność sprawczą wydających rozkazy i odpowiedzialnych za tych, którzy je wykonywali. TO chyba jasne.
A kto w takim razie jest odpowiedzialny za to, że te wszystkie szczątki jeszcze tam leżą? Jak to możliwe?
Nie wyobrażam sobie, żeby po katastrofie samolotu USA doszłoby do czegoś takiego; o samolocie prezydenckim nie wspomnę.
To co przeczytałem i zobaczyłem jest dla mnie nienormalne.
To jakaś farsa, nawet słowo bez przesady wydaje się mi zupełnie niewystarczające…
Jeżeli znajduje się jeszcze fragmenty ciał ofiar….
Poniżej zdjęcia z 2-3 maja tego co jeszcze tam leży…
Zdjęcia nie pozbieranych szczątków w Smoleńsku

DUCH997

Park w Poznaniu ma być zniszczony- znów przekręt?

Właśnie trafiłem na info na stronie

Sołacz-Info
I tak zastanawiam się o co tu chodzi…, jeden z najpiękniejszych najbardziej malowniczych parków Poznania ma być zlikwidowany? Kto o tym decyduje? Prezydent miasta, radni, a nie mieszkańcy? to jakiś absurd. W Szczecinie jest park na parku to są płuca miasta, a park w Poznaniu do tego ma jeszcze piękne mostki, stawy jest malowniczy i bardzo ładnie położony…

To jest coś bardzo nie w porządku.

Dopisujcie się wszyscy którzy są przeciw pod tym newsem…

Ja jestem przeciw likwidacji parku – a za jego istnieniem!

DUCH997

Matematyka na Maturach; jak tworzyć elitę inżynierów?

Moim zdaniem:
Nie tędy droga, zmuszać ludzi do pisania niezrozumiałych i trudnych testów maturalnych z matematyki.
Problemem jest sama edukacja. Jeżeli matematyki uczy osoba, która nie umie jej nauczyć, nie potrafi zachęcić do tego przedmiotu, zainteresować, lub chociażby umiejętnie wytłumaczyć, to jak możemy wymagać zdawania egzaminów z tego przedmiotu?
Osobiście miałem bardzo złe doświadczenia z nauki matematyki, uczęszczałem do dawnego technikum kolejowego
w Poznaniu, uczyła tam matematyki w latach osiemdziesiątych para małżeńska. Moje doświadczenia szczególnie z nauczycielką przedmiotu były bardzo negatywne. Każdy kto uczęszczał w tamtych latach do tej szkoły w Poznaniu wie o kogo chodzi. Na mój bunt przeciw takim a nie innym metodom nauki, faworyzowania „kujonów”, nie zauważania problemu nie rozumienia omawianych zagadnień i tematów przez większość uczniów klasy do której uczęszczałem, odpowiedziała wrogością i ukazaniem typowego oblicza belfra w sensie jak najbardziej negatywnym. To belfer ma racje, on wie najlepiej, a fakt że 90 procent uczących się przedmiotu w klasie, nie ma pojęcia o czym on mówi, a do tego obawa aby w jego lekcjach uczestniczyć (stres spowodowany zachowaniami nauczyciela, przekładaniem jego ukochanego przedmiotu nad wszystko inne, blokował całkowicie chęć przyswojenia sobie wiedzy), powodowały problem najistotniejszy: niechęć do przedmiotu identyfikowaną pośrednio z nauczycielem tego przedmiotu.
W tym miejscu zaczyna się problem nauki matematyki. Dlaczego chodząc na korepetycje potrafiłem w miłej atmosferze rozwiązywać zadania. Korepetytor w osobie profesora z politechniki nie rozumiał problemu.
Nie pojmował ze po wyjściu od niego wszystkie czynności związane z rozwiązywaniem zadań kojarzyły się z osobą tamtej negatywnej postaci z mojej szkoły średniej. w Jakiś sposób następowała blokada i nie umiałem już podjąć wysiłku nauki matematyki. Przed oczami stała mi nauczycielka, jej wypowiedzi, niechęć do nas, faworyzowanie klasowych lizusów. A więc włączał się jeszcze imperatyw związany z oceną etyczną i moralną tej osoby jako WYCHOWAWCY. Ocena była dyskwalifikująca. Dodam, że nie tylko w moich oczach.
Z podstawówki przypominam sobie, że chemię zaliczyłem na piątkę tylko i wyłącznie dla osoby nauczyciela, który ten przedmiot wykładał. Był Otwarty na młodych ludzi, potrafił znaleźć do nich dojście. Pogodny, wesoły umiał poprzez swoje niekonwencjonalne metody, poprzez pokazanie „ludzkiej twarzy” zachęcić mnie do żmudnej i mozolnej pracy w postaci nauczenia się całego materiału na piątkę.
I to jest droga do nauki matematyki, wyszkolenie i wprowadzenie personelu nauczycieli, którzy będą potrafili znaleźć wspólny język z młodzieżą i przynajmniej do niektórych dotrzeć poprzez wizerunek swojej osoby jako przykład do naśladowania, osiągnąć zainteresowanie przedmiotem.
Narzucanie egzaminów nic nie da, jeżeli przygotowanie będzie zerowe. Matematyka to przedmiot do którego trzeba szczególnie zachęcić. Zmuszanie przyniesie odwrotne efekty. Inna sprawa, że dobrych nauczycieli tego przedmiotu jest bardzo mało.
Dlaczego ministerstwo edukacji nie zacznie od tej strony? Najłatwiej nakazać: „Teraz zdajecie matematykę bo potrzebujemy więcej inżynierów”. Tylko jak ci inżynierowie będą się spełniać w życiu zawodowym z takimi obciążeniami po swoich nauczycielach ze szkół średnich?

Piotrek

Jednowładza grozi Polsce

Podaję tylko temat:

cytat Przewodniczącego Stronnictwa Piast Zdzisława Podkańskiego:

„…Liberałowie opanowali już administrację państwową, tj. sejmową, senacką, rządową, a ostatnio po katastrofie pod Smoleńskiem, również prezydencką, wojskową i skupioną w ważnych urzędach centralnych…”

„W tej sytuacji grozi nam jedynowładztwo, które w polskich warunkach nigdy się nie sprawdziło. Musimy temu zapobiec” – napisał Podkański.

I zgadzam  się z tym stwierdzeniem- należy temu zapobiec!

Będzie nam narzucane wszystko odgórnie,  po cichu, bez rozgłosu…, za nas będą decydować liberałowie mizdrzący wolnością słowa i wszystkim co tylko dusza zapragnie w imię oddania im władzy i wynikających z tego splendorów ( i pieniędzy, a także potęgi rządzenia…).

Manipulowanie i sterowanie, socjotechniki itp. To nam grozi teraz bez dwóch zdań.

Kto przeciw?

duch997

Matury 2010 C.D. produkcji idiotów

Odbyłem wczoraj smutną rozmowę. Na temat matur…
Z Gaylą. Matury są według klucza. Nie wystarczy znać literaturę. O ile nie napisze się wg klucza (czytaj: tak jak chce widzieć nauczyciel) można nie zdać. Dwa lata temu ” nie zdała” takiej matury Szymborska. Druga sprawa: ortografia: „ja jestem „dys”. To zwalnia na forach od grzechu pisania błędów. Zanika dzięki temu poprawna polszczyzna. A przecież prawie każdy edytor i tak podkreśla popełnione błędy- wystarczy poprawić…Zanika wiele rzeczy. Nie tylko w tym temacie. Wymyślono ponoć sposób na „chorowanie” na matematykę. Też jakoś to nazwano. Ułatwia się wszystkim tłumaczenie z lenistwa. Gdzie to dalej zabrnie? Stosowanie banalnych testów wyklucza sprawność intelektualną. Ułatwia „nie myślenie”, produkuje społeczeństwo idiotów. Na wzór amerykański… Tam 90 procent społeczeństwa pracuje na 10 proc. elity. 90 procent żyje problemami dnia codziennego hamburgerów, czynszów, seriali telewizyjnych, problemów zdrady, konsumpcji…
Po co są zielone karty? Aby pozyskiwać nową młodą krew. We wszystkich dziedzinach i zawodach…
Nie łudźmy się, to nie jest żadna mekka…
My dążymy w podobną stronę wzorując się na systemie nauczania amerykańskim… Takim społeczeństwem łatwiej zarządzać… no i mamy…
:-(

Pospieszalski – Program, który wywołał Emocje „Solidarni 2010”

O co w tym chodzi? Kto kim manipuluje? Czy to źle, że reporterzy wyszli na ulice i zapytali się ludzi jak widzą jak czują to co się stało? A może ktoś zazdrości oryginalnego pomysłu autorskiego?
Aspektów jest wiele, np. wykryto jakiś tam aktorów…, i cóż z tego? Czy oni nie mogą być w takim miejscu i się wypowiadać? Czy gdyby dziennikarz natrafił na polityka powiedzmy bardzo kontrowersyjnego jak Korwin-Mikke to od razu nazywałoby się program zmanipulowanym, ponieważ jego wypowiedź byłaby taka, a nie inna? Na pewno niezbyt przychylna obecnym decydentom …
Czy musi być tak, że; skoro dziennikarze, wyraziści, czytelni w swoich poglądach, od razu są w określony sposób identyfikowani i kojarzeni z określonymi poglądami (co oczywiście samo w sobie nie jest złem), jednak sposób tej identyfikacji, wskazywanie na nią grożącym palcem, to już zupełnie inna kwestia. TO nie podoba się mi. Jest to manipulacja. Każdy człowiek ma prawo do swojego zdania. W pewien sposób to zdanie kreuje postępowanie każdego z nas. Wymusza na nas określone działania, zachowania, słowa i reakcje. Czy to znaczy, że mamy się ich pozbyć?
Oczywiście dziennikarz powinien być bardziej niż inni obiektywny w swoich wypowiedziach, prawdziwy. Ale spójrzmy; ilu z nich jest takimi? Ilu z nich stosuje retorykę udawanego obiektywizmu tylko po to aby wykorzystać, napiętnować, działania czy poglądy z którymi się nie identyfikują. Tutaj cokolwiek by nie mówiło się o Janie Pospieszalskim, nie można mu odmówić jednego- jest sobą, jest prawdziwy. Nie udaje, ukazuje autentyczne emocje. Można rzec, walczy ze swoimi wiatrakami. To czy będzie to udana walka, jest już inną kwestią, niczego nie przesądzajmy. Czy będzie to też walka o Prawdę i prawdziwa w swojej głębi – zostawmy może to sumieniu Pana Pospieszalskiego. Spotkałem się kilka razy z negatywnym odbiorem jego dokonań, jednak żadna z tych osób nie umiała mi odpowiedzieć dokładnie co jej się tak naprawdę nie podoba, w kontekście merytorycznym wypowiedzi. Jednakowoż każda z tych paru osób podkreślała, że nie podoba się jej sposób prowadzenia programu, jednoznaczny ustawiający prowadzącego po określonej stronie. Czy to źle? Każdy ma prawo zachowania swoich przekonań. Ja też nie pisałbym gloryfikacji dla kary śmierci np. ponieważ nie zgadzam się z jej stosowaniem, pomimo tego, że obserwując zezwierzęcenie niektórych przestępców zapewne wydaje się, że wielu z pośród nich na nic innego nie zasługuje.
Czy to oznacza że jestem stronniczy? Głoszę swoje poglądy pokazując wydarzenia z mojego punktu widzenia i rozważając również inne, próbując dociec co różni mój tok myślenia od poglądów innej i jeszcze jakiejś inne grupy, przeprowadzam analizę i zastanawiam się nad problemem wnikając w niego. Proszę jednak wybaczyć, nadal będę miał określony punkt widzenia.
W pewnym sensie nie wierze w istnienie obiektywizmu jako prawdy absolutnej, pojęcia podstawowego. A tym bardziej obiektywizm dziennikarski jawi się raczej jako…: kaczka dziennikarska mająca zachęcić do oglądania
TYCH „OBIEKTYWNYCH” wiadomości…A jednocześnie wszyscy, każdy z nas wie, że ta telewizja, głosi poglądy tamtej grupy politycznej, lub przez nią jest finansowana ( co jest równoznaczne!), a tamta sprzyja innej grupie (zapewne też jest przez nią finansowana). I GDZIE TU MIEJSCE na obiektywizm?
Nie oszukujmy się, w telewizji czy to prywatnej (jakiejkolwiek) czy państwowej na pewno nie ma obiektywizmu w czystej formie. A czy w ogóle istnieje? To zagadnienie czysto filozoficzne.
Za to na pewno to pojęcie jest wykorzystywane przez różnych dziennikarzy.
W przypadku Pana Pospieszalskiego nie zauważyłem cech wykorzystywania, może bardziej lub mniej świadomie robi programy „pod siebie”, pod swoje poglądy – tak zresztą jak robiłby każdy. Występuje również w takich programach, za które nie musi się wstydzić.
W „Solidarni 2010” przekrojowo wystąpiło grono reprezentantów różnych grup. A więc można założyć że była przynajmniej próba zobiektywizowania spojrzenia, może niedoskonała i podbarwiona własnymi poglądami, jednak była szczera jak sądzę w intencji powstania. Zresztą, tamte dni, dziwnie zjednoczyły wielu Polaków, sam prowadziłem rozmowy z wieloma, i generalnie było to odbicie tego co zobaczyłem w tym programie.
Smutek, nadzieje, żal, i gdzieś tam wysoko unoszący się patriotyzm, czasami zupełnie niewyczuwalny, a innym razem zupełnie na odwrót. Może nawet nie przez wszystkich zrozumiały…
Z kolei zachowanie Wajdy zupełnie się mi nie spodobało, zaznaczam jednak ż eto moja prywatna opinia i jakkolwiek cenię go jako reżysera, to reszta jego działań jest delikatnie mówiąc dziwna i niezrozumiała. Protesty przeciwko powstaniu pomnika upamiętniającego Ludobójstwo na Polakach dokonane przez OUN-UPA już dla mnie w ogóle są niezrozumiałe. Szczególnie w kontekście jako twórcy „Katynia”. Nazwisko Wajdy widniało pod protestem dotyczącym budowy takiego pomnika w Warszawie.
Niezrozumiałe. Zupełnie. Dlaczego dwieście tysięcy powyżynanych Polaków ma być gorsze od dwudziestu tysięcy zastrzelonych Polaków?
Kończąc, zacytuję podpis pod jednym z odcinków „Solidarni 2010” w YouTube, który najbardziej oddaje ideę obiektywności, w moim rozumieniu:
„a co to… BBC jest jakąś „ikoną” do naśladowania? Wreszcie za swoje własne pieniądze mogli się wypowiedzieć normalni ludzie, a nie kukiełki agentury…”
(podkreślenie moje)
Mam nadzieję, że praca autorki filmu Ewy Stankiewicz nie pójdzie na marne. I duch patriotyzmu powstanie, ludzie zaś otrząsną się z marazmu.
Pozdrawiam wszystkich czytających i myślących CO CZYTAJĄ
(w przypadku mediów wizualnych również: „co oglądają”)
Piotrek