„BALISTYKA DLA SNAJPERÓW”; „AMUNICJA I JEJ ELABORACJA” Autor: Jerzy A. Ejsmont
„Balistyka dla snajperów jest pierwszą w Polsce książką z zakresu balistyki opracowaną dla snajperów, strzelców wyborowych, sportowych strzelców długodystansowych oraz myśliwych. W przystępny sposób przedstawiono w niej zagadnienia związane z balistyką wewnętrzną, zewnętrzną i końcową. Bardzo wnikliwie omówiono również celowniki optyczne, sposoby ich testowania i regulacji. Opisano zasady określania poprawek uwzględniających odległość od celu, położenie i ruch celu oraz warunki atmosferyczne. Do minimum ograniczono rozważania teoretyczne, dużo miejsca natomiast poświęcono wytłumaczeniu zjawisk i praktycznym radom przydatnym wszystkim osobom strzelającym z karabinów i sztucerów na średnie i duże odległości. W książce zamieszczono również tabele balistyczne z danymi dotyczącymi kilku popularnych kalibrów pocisków karabinowych, a także bogaty materiał ilustracyjny”.
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1617242274974726&set=pcb.1617248668307420&type=3&theater
I następne zawody za nami, tym razem byłem z szlachetną moją drugą połową i gdyby nie to że wczoraj wracaliśmy z nad morza i jak szaleni dziś po pełnym przygód ranku w domu, plus fatalnym dojeździe z uwagi na wahadło, budowę S5 – co ogólnie spowodowało że dotarliśmy na ostatni moment i w zasadzie strzelaliśmy tylko 3 konkurencje – w biegu dosłownie (stali mi nad głową przy strzelaniu z KCz i wołali: już koniec!).
Ale trochę adrenaliny przy tym było, no i coś nowego przeżyliśmy.
Koleżanka małżonka pierwszy raz na poważnie strzelała z karabinu centralnego zapłonu, z pompki (shotgun) i na 50 metrów z karabinu sportowego.
Podobało się jej – no i żyłka współzawodnictwa zadrgała. Przy centralnym zapłonie gdzieś popełniła mały błąd (podejrzewam ze założenie słuchawek po drugim strzale i rezygnacja z wkładanych zatyczek do uszu – to był ten błąd, źle celuje się z karabinu, gdy przykłada się do kolby policzek i słuchawkę) – i efekt był mizerny.
Ale ze strzelbami dała radę, a także ze spokojem na 50 metrów karabin sportowy. Na następnych zawodach na pewno będzie lepiej.
:-)
Jak zwykle atmosfera super, no i oczywista okazało się że są „swoi” – kresowianie wśród ścisłych władz stowarzyszenia i sędziów. Co nie znaczy że oczywista że mam jakieś fory, oczywiście że nie!
Ale po zawodach długo rozmawialiśmy… Stanisławów, Lwów… Na następne będę miał okazję obejrzeć oryginalne dokumenty z tamtych stron, jedne z nielicznych jakie ocalały…
Po zawodach miłe spotkanie i z dwie godziny dyskutowania o różnych sprawach, w tym oczywista o broni :-) z Andrzejem i Moniką Ziemiańskimi. Dzięki wam za super popołudnie :-). I doskonałą knajpę z wspaniałą kawą brazylijską i humusem.
Udało się też znaleźć czas na słynną wrocławską fontannę.
Taka mała dygresja trochę może obok tematu, ale chyba jednak nie do końca aż tak odległa. Strzeleckie środowiska sportowe pokładają wielką nadzieję w pracach nad nową ustawą dotyczącą posiadani i używania broni. W tym temacie obecna partia rządząca wyprzedza sporo poprzednią ekipę. Liczymy na to, że wkrótce odpowiednie akty prawne zostaną uchwalone i wróci normalność do polskich domów – nie komunistyczny zakaz ograniczający (z uwagi na obawę samego reżimu) posiadanie broni. Wychowywanie w kulcie strachu do tego narzędzia, które przecież jest tylko narzędziem używanym przez człowieka. Atawistyczny lęk przed dotykaniem broni wpojony przez ostatnie ponad 40 lat skutkuje obawą przed nieznanym, „czymś” co może zabić.
W podtekście podprogowym wpojonym przez dziesiątki lat obywatelom zawarta jest informacja że tylko „odpowiednie organy” mogą posiadać to narzędzie zwane bardzo ogólnie „bronią palną”.
Skutek jest taki że absurdalnie boimy się brać ową broń do ręki. Chociaż ona niezwykle rzadko sama strzela, z reguły przypadkowo lub z powodu niedbalstwa czy nieuwagi.
W tych innych przypadkach ZAWSZE to człowiek odpowiada za jej użycie, a nie ów przedmiot który przecież sam w sobie jest martwy.
Warto o tym pamiętać. Szczególnie w kontekście zagrożeń terrorystycznych.
Co prawda dzięki uporowi i blokadzie obecnej rządzącej partii UE nie ma możliwości wprowadzenia do naszego kraju nie chcianych uchodźców, jednak poprzednia ekipa chętnie widziałaby tutaj ten element destabilizacyjny i ewidentnie też zagrażający naszemu krajowi i jego obywatelom.
Sądzę że warto jak najszybciej zmienić przepisy o posiadaniu broni, tak aby informacja ta upowszechniła się w Europie.
Jak to mówi Pan Romuald Szeremietiew – lepiej straszyć niż walczyć. Tym bardziej że takie straszenie samo w sobie jest przecież elementem walki informacyjno-propagandowej.
Jeżeli naokoło nas coraz więcej krajów liberalizuje prawo do posiadani broni powinniśmy bezwzględnie pójść w tym kierunku.
Nie wątpię że jeżeli tak się stanie będzie to docenione w najbliższych wyborach, tak jak i to, że obecni rządzący trwają sztywno na stanowisku nie wpuszczania pewnego typu uchodźców na tereny naszego kraju. Słupki poparcia nie biorą się z niczego.
A więc panowie jeszcze jeden krok naprzód dla zabezpieczenia Polski.
I możecie być pewni że paręset tysięcy osób będzie wam jeszcze bardziej wdzięczne…
W przeciwieństwie do poprzedniej ekipy, która robiła co mogła aby ubezwłasnowolnić Polaków i jeszcze bardziej ich wystraszyć. A sami chociażby na przykładzie byłego prezydenta posiadają pozwolenia na broń.
I jak to wygląda?
…
Dla Państwa.
A tak.
Miłośników tych zabawek dla dużych dzieci jest sporo. Wystarczy dodać, że te kilkaset tysięcy sztuk broni w posiadaniu osób prywatnych jest w posiadaniu o wiele mniejszej grupy ludzi. Znam osoby, które mają po 10-20 jednostek broni. Kolekcjonerzy maja powyżej 30-40 jednostek.
Po domach są prawdziwe arsenały.
Nie do obrony. Kolekcjonerstwo. Sport.
Bawią się w to ludzie bogaci i bardzo bogaci.
Handel tym artykułem może Czytaj dalej Broń doskonały interes…
Natrafiłem na bardzo ciekawy materiał. Do poszukiwań zainspirował mnie skarbnik Diany Maurycy wspominając historię, jak mistrz z olimpiady w Berlinie ratował ludzi podczas wojny dzięki paterze od samego Hitlera.
Znalazłem potwierdzenie tej historii: „Niemcy byli przekonani, że im przypadnie ten tytuł. Medal i specjalną nagrodę miał wręczać sam Hitler. Kiedy dowiedział się, że złoty medal zdobył Polak wściekły opuścił stadion. Nagroda jednak z dedykacją –wodza tysiącletniej Rzeszy przypadła memu ojcu. W 1940 roku, już podczas okupacji hitlerowskiej, Niemcy proponowali J. Kiszkurno udział w zawodach Czytaj dalej Kiszkurno – super strzelec. Z Polski.
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1558885877477033&set=pcb.1558887054143582&type=3&theater
size=”4″>
Jak zwykle strzelanie na zawodach.
Pewnie jutro okaże się jak poszło w rankingu – osobiście (moje odczucia) kula sportowy i centralny zapłon – nie najgorzej, w sensie utrzymania poziomu – a nie super wyników.
Karabin pneumatyczny – nie poszedł już mocno się spieszyłem…
Zobaczymy jak wyniki.
Dziś było ciekawie, nowe konkurencje, namiot z poczęstunkiem; jak to było w pewnej bajce: „pełen serwis”.
I do tego małżonka strzelała pierwszy raz konkurencje kulowe. W tym z H&K Ekspert.
Dodam: trafiła 10-tki i to parę razy.
:-)
Po dłuższym nie ćwiczeniu z uwagi na brak czasu, wziąłem się za trenowanie.
Przede wszystkim jednak już teraz zapraszam na piknik wojskowy:
Takich imprez jak ta na plakacie dziś potrzeba więcej.
Dlaczego?
Ponieważ przez lata zaniedbań spychało się kwestie obronności i bezpieczeństwa na daleki plan.
A wiadomo, że jak mówi znana maksyma: „Kto chce pokoju niech szykuje się do wojny” – trzeba być gotowym, aby móc odstraszyć…
niestety; – można dodać.
Ten sport wciąga. Staje się jak narkotyk :-), a tak naprawdę to walka z samym sobą, o to żeby swoją niecierpliwość postawić w kąt, oddać prawidłowy strzał, bez dekoncentracji itp. Takie budowanie wewnętrznej samodyscypliny…