https://여기여.co 여기여 링크모음 주소모음/a>

Jan Pospieszalski – Program, który wywołał Emocje „Solidarni 2010”

O co w tym chodzi? Kto kim manipuluje? Czy to źle, że reporterzy wyszli na ulice i zapytali się ludzi jak widzą jak czują to co się stało? A może ktoś zazdrości oryginalnego pomysłu autorskiego?

Aspektów jest wiele, np. wykryto jakiś tam aktorów…, i cóż z tego? Czy oni nie mogą być w takim miejscu i się wypowiadać? Czy gdyby dziennikarz natrafił na polityka powiedzmy bardzo kontrowersyjnego jak Korwin-Mikke to od razu nazywałoby się program zmanipulowanym, ponieważ jego wypowiedź byłaby taka, a nie inna? Na pewno niezbyt przychylna obecnym decydentom.

Czy musi być tak, że; skoro dziennikarze, wyraziści, czytelni w swoich poglądach, od razu są w określony sposób identyfikowani i kojarzeni z określonymi poglądami (co oczywiście samo w sobie nie jest złem), jednak sposób tej identyfikacji, wskazywanie na ową grożąc palcem; to już zupełnie inna kwestia. To nie podoba się. Jest to manipulacja. Każdy człowiek ma prawo do swojego zdania. W pewien sposób to zdanie kreuje postępowanie każdego z nas. Wymusza na nas określone działania, zachowania, słowa i reakcje. Czy to znaczy, że mamy się ich pozbyć?
Oczywiście dziennikarz powinien być bardziej niż inni obiektywny w swoich wypowiedziach, prawdziwy. Ale spójrzmy; ilu z nich jest takimi? Ilu z nich stosuje retorykę udawanego biektywizmu tylko po to aby wykorzystać, napiętnować, działania czy poglądy z którymi się nie identyfikują.

Tutaj cokolwiek by nie próbowali mówić o Janie Pospieszalskim, nie możemy mu odmówić jednego – jest sobą, jest prawdziwy. Nie udaje, ukazuje autentyczne emocje. Można rzec, walczy ze swoimi wiatrakami. To czy będzie to udana walka, jest już inną kwestią, niczego nie przesądzajmy. Czy będzie to też walka o Prawdę i prawdziwa w swojej głębi – zostawmy może to sumieniu Pana Pospieszalskiego. Spotkałem się kilka razy z negatywnym odbiorem jego dokonań, jednak żadna z tych osób nie umiała mi odpowiedzieć dokładnie co jej się tak naprawdę nie podoba, w kontekście merytorycznym wypowiedzi. Jednakowoż każda z tych paru osób podkreślała, że nie podoba się jej sposób prowadzenia programu, jednoznaczny ustawiający prowadzącego po określonej stronie. Czy to źle? Każdy ma prawo zachowania swoich przekonań. Ja też nie pisałbym gloryfikacji dla kary śmierci np. ponieważ nie zgadzam się z jej stosowaniem, pomimo tego, że obserwując zezwierzęcenie niektórych przestępców zapewne wydaje się, że wielu z pośród nich na nic innego nie zasługuje.
Czy to oznacza że jestem stronniczy? Głoszę swoje poglądy pokazując wydarzenia z mojego punktu widzenia i rozważając również inne, próbując dociec co różni mój tok myślenia od poglądów innej i jeszcze jakiejś następnej grupy, przeprowadzam analizę i zastanawiam się nad problemem wnikając w niego. Proszę jednak wybaczyć, nadal będę miał określony punkt widzenia.
W pewnym sensie nie wierzę w istnienie obiektywizmu jako prawdy absolutnej, pojęcia podstawowego. A tym bardziej obiektywizm dziennikarski jawi się raczej jako…: kaczka dziennikarska mająca zachęcić do oglądania
TYCH „OBIEKTYWNYCH” wiadomości…A jednocześnie wszyscy, każdy z nas wie, że ta telewizja, głosi poglądy tamtej grupy politycznej, lub przez nią jest finansowana (co jest równoznaczne!), a „tamta druga” sprzyja innej grupie (zapewne też jest przez nią finansowana). I GDZIE TU MIEJSCE na obiektywizm?
Nie oszukujmy się, w telewizji czy to prywatnej (jakiejkolwiek) czy państwowej na pewno nie ma obiektywizmu w czystej formie. A czy w ogóle istnieje? To zagadnienie czysto filozoficzne.
Za to, na pewno to pojęcie jest wykorzystywane przez różnych dziennikarzy.
W przypadku Pana Pospieszalskiego nie zauważyłem cech wykorzystywania, może bardziej lub mniej świadomie robi programy „pod siebie”, pod swoje poglądy – tak zresztą jak robiłby każdy. Występuje również w takich programach, za które nie musi się wstydzić.
W „Solidarni 2010” przekrojowo wystąpiło grono reprezentantów różnych grup. A więc można założyć, że była przynajmniej próba zobiektywizowania spojrzenia, może niedoskonała i podbarwiona własnymi poglądami, jednak była szczera, jak sądzę – w intencji powstania. Zresztą, tamte dni, [dziwnie] zjednoczyły wielu Polaków, sam prowadziłem rozmowy z wieloma, i generalnie było to odbicie tego, co zobaczyłem w tym programie.
Smutek, nadzieje, żal, i gdzieś tam wysoko unoszący się patriotyzm, czasami zupełnie niewyczuwalny, a innym razem zupełnie na odwrót. Może nawet nie przez wszystkich zrozumiały…
Z kolei zachowanie Wajdy zupełnie się mi nie spodobało, zaznaczam jednak; że to moja prywatna opinia i jakkolwiek cenię go jako reżysera, to reszta jego działań jest delikatnie mówiąc: dziwna i niezrozumiała. Protesty przeciwko powstaniu pomnika upamiętniającego Ludobójstwo na Polakach dokonane przez OUN-UPA już dla mnie w ogóle są niezrozumiałe. Szczególnie w kontekście jako twórcy „Katynia”. Nazwisko Wajdy widniało pod protestem dotyczącym budowy takiego pomnika w Warszawie.
Niezrozumiałe. Zupełnie. Dlaczego dwieście tysięcy powyżynanych Polaków ma być gorsze od dwudziestu tysięcy zastrzelonych Polaków?

Kończąc; zacytuję podpis pod jednym z odcinków „Solidarni 2010” w YouTube, który najbardziej oddaje ideę obiektywności, w moim rozumieniu:
a co to… BBC jest jakąś „ikoną” do naśladowania? Wreszcie za swoje własne pieniądze mogli się wypowiedzieć normalni ludzie, a nie kukiełki agentury…
(podkreślenie moje)
Mam nadzieję, że praca autorki filmu Ewy Stankiewicz nie pójdzie na marne. I duch patriotyzmu powstanie, ludzie zaś otrząsną się z marazmu.
Pozdrawiam wszystkich czytających i myślących CO CZYTAJĄ
(w przypadku mediów wizualnych również: „co oglądają”)
Piotrek

Medycyna naturalna – Lecz się sam

Książka Jana Młotkowskiego wydana osiemnaście lat temu nic nie straciła na aktualności, więcej, zyskała. W dobie genetycznie modyfikowanej żywności, nawozów sztucznych, wzrostu zachorowań na nowotwory, wielu innych schorzeń potrzeba powrotu do natury stała się niejako naturalna. Pomimo wydłużenia życia ludzkiego jakość tegoż nie zmieniła się diametralnie. Czy warto żyć, chorując przez połowę swojego życia? Przyjmując dziesiątki i setki preparatów chemicznych serwowanych nam przez koncerny medyczne? Przy tym wydając krocie jeżeli chodzi o koszty ich nabycia? Gdzie tu sens skoro pod nosem mamy olbrzymie zasoby naszego naturalnego środowiska? Ilość ludzi szukających właśnie w nim największej pomocy i nadziei wzrasta w naszym społeczeństwie. I nie tylko. Moda na naturę daje o sobie coraz mocniej znać.
W pozycji Młotkowskiego znajdziemy to wszystko. A nawet więcej. Poza licznymi przepisami herbatek ziołowych wskazanych na określone rodzaje schorzeń, są również ćwiczenia relaksacyjne. Ćwiczenia te oparte są o starożytną wschodnią naukę jogę. Co ciekawe autor był wierzącym katolikiem. Doskonale połączył

Czytaj dalej Medycyna naturalna – Lecz się sam

Wchodzimy do strefy Euro czy nie – opłaca się?

Sądząc po tym co jak widzimy dzieje się z Grecją: Jak najdalej od euro waluty.
…Różni tacy usiłują nam za wszelką cenę wcisnąć, że musimy to zrobić. Nic bardziej mylnego, jest co najmniej kilka krajów w Europie które nie uczyniły tego i nie zamierzają uczynić, oto zestawienie ( na podstawie ):
Bułgaria, Czechy, Dania, Estonia, Łotwa, Litwa, Węgry, Polska, Rumunia, Szwecja i Wielka Brytania.
Należy dodać, że śp. Prezes NBP Sławomir Skrzypek był stanowczo przeciwny szybkiemu wprowadzeniu waluty euro w naszym kraju. Nie wiadomo też czy w ogóle był za jej wprowadzeniem. W jego raporcie na temat warunków wprowadzenia pojawiają się takie zarzuty, jak np. brak koordynacji polityki fiskalnej. Do tego dochodzi zdecydowanie za duży deficyt budżetowy, i brak trwałego zrównoważenie finansów publicznych.
Jest więcej aspektów, które należałoby wziąć pod uwagę. Na przykład: jaki przelicznik zastosować?
Powinniśmy sobie też zadać pytanie: dlaczego takie kraje jak Wielka Brytania nic sobie nie robią z przepisów unijnych i nie przyjmują waluty euro. Czy jest to tylko wynik silnego przywiązania do funta? A może pod
płaszczykiem przywiązania kryje się zupełnie coś innego?
Obecny kryzys dowodzi, że nasza waluta doskonale sobie radzi na rynku finansowym w Europie, nie jesteśmy powiązani z systemem bankowym europejskiego molocha i zasada „naczyń połączonych” nie działa w naszym przypadku. Czy warto to zmieniać? Czy III Rzeczpospolita nie jest na tyle silnym krajem, aby wymusić na Unii nie wchodzenie do strefy Euro? Wydaje się, ze warto rozważyć możliwości właśnie takiego postawienia sprawy.
Może w końcu będą się niektórzy na starym kontynencie bardziej z nami liczyć nie mówiąc już o szacunku…
Polecam na ten temat:
O wprowadzeniu Euro

Piotrek

Tak miało wyglądać

A tak wygląda:

źródło obrazka

Czy jest coraz gorzej w tym kraju?