Wyobraźmy sobie, że USA zgadza się na szczyt Klimatyczny w Święto Niepodległości 4 lipca, lub Anglia czy Francja. Jak by to zostało wykorzystane przez globalistów? Przez Anarchistów? Czym by groziło w starciu z fanatycznymi patriotami amerykańskimi?
U nas wszystko możliwe, rząd nasz bez wyobraźni robi to co na pewno nigdy nie zdarzyłoby się w wymienionych państwach.
Ich tłumaczenie że nie mieli na to wpływu pokazuje tylko: że albo robią ze społeczeństwa idiotów (jakby nie wiedziało że można postawić własne warunki), albo sami celowo realizują plan który liczy na konfrontację.
Tylko po co?
Przecież to podkopuje prestiż Polski na całym świecie.
Gdzie w USA dba się o dobry wizerunek patriotyczny na którym buduje się przywiązanie i poświęcenie dla Ojczyzny, u nas robi się dokładnie odwrotnie.
I jak mamy być drugimi Stanami, czy drugą Japonią?
Wszędzie tam sukcesy tych państw są zbudowane na umiłowaniu wartości patriotycznych, na budowie potęgi WŁASNEGO PAŃSTWA. Jego ekspansji gospodarczej, ekonomicznej i politycznej.
U nas dokładnie odwrotnie…
O co chodzi???
Wszystko co stanie się 11 listopada, będzie efektem błędnych i złych decyzji tych, którzy zgodzili się na skrzyżowanie dat szczytu klimatycznego ze Świętem Niepodległości.
I nie ma od tego innego wytłumaczenia.
Żenujące podejście do święta które jest najważniejsze dla danego kraju pokazuje tylko reprezentację tego kraju w postaci polityków decydujących o takim rozwiązaniu. Przykro to zauważać na przykładzie własnego kraju.
Chyba warto zastanowić się nad emigracją do krajów, które bardziej dbają o swój image.
Warunek: zostawiamy ich tu samych… tylko ich.
Lub odwrotnie: ich wysyłamy w całości na emigrację. Szkoda mi tylko tych państw, gdzie oni wyemigrują…
