오피사이트 오피 오피가이드 오피스타

Książka z przed wojny…W innej okładce.

W dobie nie czytania (i nie dbania o książki) to chyba nic dziwnego znaleźć książkę na śmieciach.
Nie, żebym jakoś specjalnie chodził tam gdzie śmieci leżą, jednak było ich dużo na trawniku przy śmietniku. Bardzo dużo.
Książki lubię, szanuję i czytuję dlatego nawet tak dziwna książka mnie zainteresowała…:

Co sądzicie?
Twarda lektura to musiała być… Biorę do domu.
Otwieram a tam w środku zaskoczenie:

Niestety nie dopatrzyłem daty wydania. Na pewno przedwojenna. Jak widać po oficynie wydawniczej.
Nawet Stanisławów uwzględniony.

Instytut Wydawniczy Renaissance.
Przedwojenny.
W oprawce sztywnej – zgniłej bolszewickiej lektury. Dla ochrony? Ukrycia?

Ciekawostka.


Logo

Cytat: „Z kogo się śmieję? Z was, elita!”

„…jak wygląda Europa od kilku lat, kiedy na stołkach unijnych zasiadają ludzie pokroju Donalda Tuska czy Jean-Claude Junckera. “Tam przecież kościoły i katedry płoną na sam widok tych radosnych uśmiechów. Gwałcone Szwedki, Norweżki, Niemki znoszą to z godnością i entuzjazmem, pośpiesznie ubogacane przez nowy europejski narybek. Protesty w Paryżu i innych miastach Francji gaszone są wyłącznie uśmiechniętymi pałami i kulami radosnych funkcjonariuszy obrońców tych specyficznych “wartości” – opisuje mężczyzna.

–Ci, którzy oczekiwali poziomu i manier, choćby na przyzwoitym poziomie, dostali to, co im się należy. Może zatem warto odwołać się do genialnej charakterystyki cynicznego, aczkolwiek wielce sprytnego karierowicza i wydmuszki Nikodema Dyzmy, którego nicość dostrzegł człowiek uznawany za… nienormalnego: „Z kogo się śmieję? Z was, elita! Oświadczam wam, że wasz mąż stanu, wasz wielki człowiek, wasz Nikodem Dyzma to oszust, łajdak, hochsztapler i kompletny kretyn. Spójrzcie na jego prostacką gębę: przecież to skończony tuman! Wy sami wywindowaliście to bydlę na piedestał!” – kwituje swoją wypowiedź Leszek Żebrowski.”

Kariera Nikodema Dyzmy to doskonała pozycja. Niesamowita. Pokazuje jak bardzo jesteśmy tacy sami…

Cytat pochodzi z: Tak ostro o Tusku nie napisał nikt! Miażdżący cios Żebrowskiego

Dla mnie dziwne – Miller w Poznaniu…

Co powiedzieć…dla mnie dziwne, SLD? W mieście w którym społeczeństwo w 1956 roku powiedziało „nie” komunie.
To jest tupet.
Człowiek który jest synonimem tamtego systemu, ktoś kto dawno powinien odejść w niebyt historii jak inni skompromitowani kacykowie systemu.
Przykre, że tacy ludzie w ogóle funkcjonują w polityce.
Pamiętam taką sławetną rozmową w TV zaraz po przemianie ustrojowej: Miller, Kwaśniewski kontra Osóbka-Morawski i Moczulski.
Tam wygarnęli komunistycznym aparatczykom wszystko, niby rozmowa gdzie miało się iść na ugodę, gdzie komuniści już po dogadaniu okrągłostołowym chcieli przybić sztamę…Ale Moczulski nie pozwolił im czuć się z tym dobrze.
Szkoda że to były tak odosobnione odcięcia się od aparatu władzy.

Teraz do tej pory ich resztki startują w wyborach…
Co powiedzieć.
Naród chyba „głupi”, że zgadza się na takich reprezentantów. Rozumiałem to jeszcze, gdy żyło ich więcej. Ale teraz?

Do tego ze strony przeciwników politycznych – Koalicji Europejskiej (socjotechnika próbująca wmówić ich wyborcom że tylko oni w tym kraju są za UE, jedyni Europejczycy w tym kraju…- kto to jest w stanie zrozumieć tą kłamliwą przewrotność?).

I znów postawienie na kampanię nienawiści, negatywnych emocji jakby nie liczyło się nic innego jak tylko przeciw, kontra, spięcie i walka.
A gdzie dobro kraju, jakiś pomysł na to?
To samo było w 2005 – próba obrzydzenia przeciwnika, spolaryzowania społeczeństwa. Efekt: porażka.
Nie ten poziom, nie ta droga, a jednak tylu się na to nabiera.

I kupuje to ta część społeczeństwa, która uważa siebie za elitę inteligencji…:

Przykre i żenujące.
Kiedy w końcu zrozumiemy że ci, którzy szargają dobre imię Polaka, każdego Polaka nie zasługują na rządzenie krajem?


Pomocny link:
Wojna na wrażenia, strategie polityczne i telewizja w kampaniach wyborczych 2005 r. w Polsce: Marek Mazur, Mariusz Kolczyński

Fotografie: z ulic Poznania.

Z przed lat: Mord w Łodzi…


ps a może ktoś inny ucieka przed czymś?

Miller i Kwaśniewski zbrodniarzami wojennymi?

ps 2: W 2005 roku kiedy postanowiłem więcej już nie głosować na Korwina po jego licznych wpadkach odbierających elektorat, stałem przed wyborem i pytaniem na kogo? Praktycznie tak samo oceniałem wtedy PO i PiS – nie znałem ich.
Po tym co czytałem i śledziłem w działaniach śp echa Kaczyńskiego jako Ministra Sprawiedliwości i jego deklaracji walki z mafiami bardziej przekonywałem się do PiS. Ale mogło się wszystko wydarzyć. Tymczasem przed samymi wyborami podczas kampanii pojawiły się czarne plakaty ze słowami nienawiść i innymi. Retoryka PO była bardzo negatywna. Nie tak widziałem budowanie dobrobytu mojej Ojczyzny, nie poprzez jawną nienawiść do drugiej opcji politycznej.
Wtedy też wybrałem na kogo zagłosuję. Przez lata chciałem sprawdzić jak ci ludzie się starają. Z wieloma się znam po latach. Każdy ma swoje minusy – jednak pewny jestem jednego. To ideowcy. Wierzą w Polskę. I walczą o jej dobro – w zdecydowanej większości.
Wierzę, że wszelkie negatywne wyborcze działania niemerytoryczne, stawiające na emocje i je pobudzające zostaną właściwie rozpoznane przez wyborców.


mail: BezPrzesady

Przypomnienie z przed kilku lat: zaufanie do rządu Tuska

„Detektoryści” – poszukiwacze skarbów na wesoło…

Będąc u Mamy przypadkiem obejrzałem jeden odcinek serialu Detektoryści”.

Serial o poszukiwaczach skarbów – nakręcony z humorem i do tego przedstawiający to zajęcie jako coś zupełnie normalnego – w Anglii.
Tylko u nas zakazane. Co więcej ludzi, którzy chodzą z wykrywaczami w tym kraju traktuje się jak zbrodniarzy, przestępców.
Wstyd.
Daleko nam do Europy…

Serial „Detektoryści” w ATM Rozrywka

Dwie fotki na szybko zrobione, odcinka który oglądałem: w skrócie szukają skarbu – łodzi-grobowca wojownika z VI wieku, pełnej – skarbów.
Szukali i byli tak blisko…nawet o tym nie wiedząc…
(sorry za jakość)

Moje niektóre wpisy o poszukiwaczach i ich problemach w Polsce.

Znam paru takich poszukiwaczy, w zasadzie już byłych bo przez to chore prawo przestali się w to bawić…uczciwi, normalni.
Teraz pewnie robią to przestępcy. A to co znajdą wywożą za granicę.
Państwo woli żeby uczciwi, co by przynieśli nawet do muzeum tego nie robili.
No i mają co chcieli.

„Poszukiwacze skarbów”

Czas zmienić prawo…Wykrywka nielegalna.

Skarby leżą w ziemi.

Nauczyciele i ich etos – stracony.

Od tygodni trwa strajk grupy wykonującej pracę tzw „zaufania społecznego”. Prawdę mówiąc nie chciałem zabierać głosu w tym temacie jednak małe zrozumienie, emocje i brak wiedzy niektórych osób w rozumieniu tego pojęcia, a także zagadnienia etyki pracy, spowodowały że postanowiłem kilka słów napisać, tym bardziej że odbyłem dziś rozmowę a panią, która jest matką dwójki dzieci i w rodzinie ma dwoje nauczycieli.
Informacje które zawrę poniżej to skrót z tego co moja rozmówczyni opowiadała mi przez około 20 minut będąc bardzo rozżaloną w stosunku do strajkującej grupy nauczycieli.

Wcześniej jednak dwa słowa o etyce pracy.
Jeżeli ktoś wykonuje zawód który z jakiś przypisanych temu zawodowi funkcji jest społecznie niezbędny (strażak, lekarz, pielęgniarka, policjant, wojskowy, nauczyciel), powinien mieć na tyle mocno rozwiniętą empatię, rozumienie problemu (wartości społecznej wykonywanej pracy i zagrożeń, które mogą nastąpić, kiedy ta praca przestanie być wykonywana), że jego cechą powinna być swoistego rodzaju obowiązkowość i odpowiedzialność. To kryterium które powinno być nadrzędne w stosunku do tych zawodów.
Żaden powód, żadna przyczyna nie powinny doprowadzić do przerwania wykonywania pracy. Pielęgniarki na przykład nie przerwały pracy, lecz ich delegacja okupowała swego czasu sejm (słynne miasteczko namiotowe). Policjanci również nie przerwali pracy, najpierw był strajk włoski, później wybiórcze L4 tak szeroko krytykowane jako nieetyczny element podjęcia protestu, którego celem było wymuszenie większych płac.

W przypadku nauczycieli mamy to samo. Głównym celem – nadrzędnym są płace.
Spójrzmy czy naprawdę jest tak źle?

Słowa mojej rozmówczyni: w rodzinie mam nauczycieli WF. Praca: 18 godzin tygodniowo. Zarobki 3600 zł na jednym etacie (można mieć 1,5 lub 2 etaty. Brak pracy poza godzinami (chyba ze trenowanie w jakimś klubie – ale to praca poza zawodowa).
Jak to się przekłada na zarobki? Wychodzi około 50 zł za godzinę.
Inna osoba w rodzinie w wieku około 50 lat również ucząca WF tak ma dobrane zajęcia lekcyjne że zarabia około 5 tys. Już w piątek o 10 rano wyjeżdża na działkę.
Mówi że będzie trzymała się rękami i nogami tego zawodu dokąd się da bo gdzie tyle zarobi?
W rodzinie mojej rozmówczyni wszyscy poza wymienionymi nauczycielami krytykują strajk. Nawet pielęgniarka żona owego nauczyciela WF.
Wspominają wiele negatywów: przede wszystkim strajk uderza w dzieci i rodziców. Czyli osoby będące pod opieką nauczycieli (wychowanków).
W działaniach strajkujących nie ma żadnego zrozumienia dla sytuacji czy to dzieci czy rodziców, którzy muszą płacić za nierealizowane bilety przejazdowe do szkół, muszą szukać opiekunów dla dzieci, co więcej będą musiały zmierzyć się z nadganianiem materiału po strajku.
A gdzie miejsce na wykonywaną pracę?
Nawet dzieci w rodzinie mojej rozmówczyni zdają sobie z tego sprawę i mówią że ten strajk to nic dobrego. Ile będą musieli teraz nadrabiać, jak to zrobić. Ile dodatkowych korepetycji płaconych…nauczycielom…?
Czas może zastanowić się nad całym systemem edukacji.

Inną kwestią jest sytuacja maturzystów, którzy w wyniku strajku mogą stracić cały rok edukacji.
I tutaj działania nauczycieli grożące nie kwalifikowaniem maturzystów zakrawają pod działania które powinny być ukarane prawnie.
Jest to bowiem burzenie życia (w wielu jego aspektach) osobom wkraczającym w dorosłość.
Całkowicie amoralne i nie etyczne postępowanie.
Moja rozmówczyni nie zgadza się z nim w 100%. Uważa że rolą związków zawodowych było reprezentować grono nauczycieli niezadowolonych i podejmować wszelkie kroki, nie zaburzając niejako funkcjonowania szkół.
Prezesowi związku płaci się tyle ze mógł rozbić namiot pod sejmem – np. z grupą wybranych nauczycieli.
Strajk w tym przypadku był całkowitą ostatecznością i to tylko wtedy gdyby rząd nie chciał rozmawiać.
A tak nie było.

Co do samych podwyżek moja rozmówczyni jest oburzona, mówi wprost że powinny one zależeć od wyników przede wszystkim nauczycieli a więc np jeżeli uczniowie otrzymują bdb oceny (wynik pracy nauczyciela), ich wiedza jest wysoka, nauczyciel w większości lubiany (wiadomo nigdy nie będzie 100%), taki nauczyciel powinien być wyróżniany podwyżkami.

Nauczyciel z którym są problemy, nie umie przekazać wiedzy, uczniowie nie są przygotowani do egzaminów z tego powodu, jest problematyczny, kłótliwy, powinien być zwalniany przez dyrekcję.
Tymczasem z uwagi na przyjaźnie, znajomości tak się nie dzieje.

Nie wszyscy powinni dostać – ci co na to zapracowali jak najbardziej, ale z reguły ci nie strajkują, ponieważ są świadomi swojej misji.

Trudno było się mi z tym nie zgodzić. Pamiętam sam, jak uczyłem się w „podstawówce” chemii dla mojego nauczyciela. Tak był sympatyczny, tak doskonale nawiązywał z nami kontakt, że chciałem mu zrobić tym przyjemność, że jego przedmiot szczególnie wyróżniam z grona innych przedmiotów.
Przyznaję wszem i wobec – że to był jedyny powód mojej nauki chemii. I serdecznie pozdrawiam Pana Bernarciaka, którego zawsze będę wspominał ze przysłowiową łzą w oku.

I odwrotnie: matematyki nie lubiłem. Nauczycielka ze szkoły średniej (technikum kolejowe), nie umiała ani zainteresować przedmiotem, ani go umiejętnie przekazać. Popełniała wiele błędów pedagogicznych. Zdawania po lekcjach były codziennością u niej. Zawsze miała wyjaśnienie: nie uczą się.
Nigdy nie rozumiała: że brak chęci do nauki ma zawsze swój powód. Nie tylko lenistwo – jak usiłowała to wszystkim wmówić.

I znów tutaj moja rozmówczyni przytacza przykład swojego syna, gdzie w jego klasie 100% uczniów ma korepetycje z matematyki, a nawet doszło do (w innej klasie – maturalnej) skargi na nauczycielkę, która nie przygotowała na wystarczającym poziomie uczniów i ci w obawie przed zawaleniem egzaminu poszli poskarżyć się dyrekcji, która niestety jest zaprzyjaźniona z ową nauczycielką.
Ona twierdzi że realizuje program, tyle tylko ze korepetytor który uczy dziecko rozmówczyni mówi tak: to zadanie można rozwiązać na kilka sposobów, ten który proponuje wasza nauczycielka jest najtrudniejszy. My się go uczyliśmy na czwartym roku studiów…
I nie ma siły na takiego złego nauczyciela. Nie da się go zwolnić na zgubę młodzieży…

Jakoś nie dostrzegam takich dyskusji w toku dyskusji prowadzonych wokół nauczycieli.
I martwi mnie to znacząco.

W zasadzie tylko rząd postanowił – może niedoskonale ale jednak ratować sytuację dając prerogatywy dyrektorom szkół, aby nie stawać na drodze życia młodym.
Jak wspomniałem niedoskonałe rozwiązanie ale jedyne jakie można było zrobić wobec uporu (politycznie umocowanego – nastawionego na zbliżające się wybory) nauczycieli i ich decyzji o nie podejmowaniu mimo tak wielu słów krytyki – pracy.
Gdyby to ode mnie zależało – głęboko zastanowiłbym się nad ich przydatnością w systemie edukacji młodzieży.
Ten zawód to misja, rodzaj wychowania młodego pokolenia na dobrych obywateli.
Tak jak oni wychowają (w pewnej części – czasami daleko bardziej ważnej niż środowisko domowe) nasze dzieci, tak te dzieci w przyszłości będą dbały o nas na starość.

Wmanewrowani w przedwyborczy konflikt polityczny, będą tak naprawdę straconą grupą społeczną – w oczach społeczeństwa okazali się małostkowi i dalecy od ideału z „Siłaczki” czy „Przedwiośnia”. Stracili zaufanie jakie w nich pokładali rodzice.

Materiał dedykuję Pawłowi, koledze który nie potrafił zrozumieć że lepsze są jakiekolwiek działania nawet daleko niedoskonałe w celu ratowania sytuacji maturzystów niż trwanie w złym i zgubnym uporze, w jakim trwają nauczyciele, którzy aż tak źle nie mają – przy pracy 18-25 godzin tygodniowo i trzech miesiącach wakacji…z jednej strony: a z drugiej wielkim obowiązkiem wychowawczym (i dlatego chociażby należą się im owe wakacje – co podkreślam). Nauczyciele, którzy nie widzą że być może niszczą życie wielu swoim młodym wychowankom, którym powinni się opiekować, a nie utrudniać start w dorosłość.

Za to szef związków nauczycielskich moim zdaniem wyłgał się ze swoich obowiązków reprezentowania nauczycieli przerzucając prawdę mówiąc na nich samych tą reprezentację…

Sprytne niezwykle. I smutne.


Wpis na FB z WTK: Nauczyciele chcą kasy za strajk… w komentarzach: – a co z rodzicami?


Cytat komentarza z FB:

„…cytat z rozmowy z nauczycielem: Dodam (czego nie ma we wpisie na blogu): komentarz znajomej nauczycielki:
„I tak jak napisałeś są dwie strony medalu. Rozumiem frustracje i niepokój rodziców. Napisałam o tym na moim profilu. Masz rację protest i owszem ale nie kosztem dzieci rodziców. A najwięcej awanturują się Ci nauczyciele którzy zbytnio nie angażują się w dodatkowe bezpłatne zajęcia…”
– dodam że: „….postawiłem się tej nauczycielce – […] – wszyscy mi z klasy gratulowali – tyle tylko że nikt nie stanął za mną – no i miałem „kibel”. „Tylko tyle” mnie kosztowało pokazanie że jest marną nauczycielką….” to cytat z rozmowy z koleżanką nauczycielką.
Tak było i niestety tak jest nie ma sposobu na marnych nauczycieli zamiast być zwalnianymi spokojnie doczekują emerytury niszcząc kolejne pokolenia młodzieży. Gdzie byłbym gdybym miał lepsza nauczycielkę matematyki, która zamiast mnie nią straszyć wpoiłaby we mnie miłość do tego przedmiotu? A może i sympatię do siebie na tyle że dla niej bym się starał… jako ulubionego nauczyciela…
To rozumiem poprzez ZAWÓD ZAUFANIA SPOŁECZNEGO – że ludzie liczą na to że ktoś taki ma więcej honoru i odpowiedzialności niż pierwszy lepszy z brzegu. I ostatni jakże prawdziwy i pełen emocji cytat:
„I to jest bolączka całego systemu oświaty. Też znam słabych i mściwych nauczycieli. Sama też nie jestem idealna. Z jednej strony byłam pełna pasji zaangażowania i ofiarności bez liczenia danego czasu i pieniędzy z drugiej wyczerpana, pełna frustracji i irytacji ale mściwość to najgorsza cecha belfra i tacy ludzie nie powinni mieć prawa do nauczania.” – zostawiam go bez komentarza….”

Poszukiwanie detektorem – policja ma wyniki bez problemu i zagrożenia…

Czy nie odnosicie podobnego podejrzenia? Taki amator „poszukiwacz skarbów” co im zrobi? To nie handlarz narkotyków, albo przemytnik broni i amunicji ze wschodu lub członek mafii.
A sprawa jest.
Tymczasem prawdziwe wyspecjalizowane szajki poszukiwania prawdziwych skarbów naszej kultury, lub schowków z czasów IIWS po niemieckich żołnierzach dalej profesjonalnie działają.
Ta ustawa wymaga poważnej zmiany.
Szczególnie jak wiele razy pisałem w kontekście szerszego pozwolenia na poszukiwanie skarbów obywateli. Może powinni przechodzić płatne szkolenia w tym celu i mieć wystawiane zaświadczenia?
Proszę bardzo. Ale czy nie woleliby przynieść coś cennego z prawem pierwokupu nawet przez państwo byleby wycena była uczciwa?
W ramach mojej działalności społecznej próbuję od lat uwrażliwić na te sprawy polityków.
Na razie bez efektu, ale jestem dobrej myśli…

Screen z materiału:
W trakcie przeszukania miejsca zamieszkania poszukiwacza nazwanego przez policjantów „samozwańczym archeologiem” zabezpieczono sporo numizmatów, łusek różnego kalibru oraz innych metalowych elementów i przedmiotów pochodzących z różnych okresów. Nie stanowiących większej wartości dla naszego wspólnego dziedzictwa. Detektoryście za przywłaszczenie „zabytków archeologicznych” stanowiących w myśl ustawy własność Skarbu Państwa grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.


LINKI do tematycznych wpisów: Wykrywka nielegalna

Zwrot kolekcji broni Powstańcowi Warszawskiemu nakazany.

Dobra informacja. Chociaż jedna z centrum Europy: „Kolekcja blisko 200 sztuk broni Powstańca Warszawskiego, której zwrot właścicielowi nakazał naszym sądom Trybunał w Strasburgu”

Dygresja dotycząca sądów:
-ilu sędziów z czasów PRL-u -pro sowieckiego konstruktu rodzimych komunistów, siedzi na stołkach do dziś?
-ilu ich dzieci siedzi na stołkach dziś?
-Czy można założyć że kierują się wykładnią po PRL-owską, skoro w takiej byli wychowani?

Jak PRL podchodził do uzbrojenia zwykłego obywatela w broń palną do obrony?
To każdy wie, kto interesuje się tematem – ZAKAZ posiadania broni palnej dla zwykłego obywatela.

Źródło: Zwiadowca Historii: Powstaniec Warszawski ppłk Waldemar Nowakowski o pseudonimie „Gacek” gromadził swoją kolekcję przez ponad pół wieku i zawierała ona blisko 200 egzemplarzy broni. W 2010 roku na polecenie sądu została ona w brutalny sposób skonfiskowana w całości przez policję. Zbiór trafił wtedy pod kuratelę Muzeum Powstania Warszawskiego. Jednak nie na długo, gdyż jak na „Niezłomnego” przystało Pan Podpułkownik rozpoczął batalię w obronie swoich praw. Sprawa trafiła w końcu do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który nakazał zwrot zbiorów. Obecnie planowana jest rewitalizacja kolekcji i jej stała ekspozycja.