Słyszę czasami takie zdanie, że teraz jest wojna z Rosją na Ukrainie i nie można cofać się do przeszłości. Nic bardziej mylnego. Zatajanie prawdy o zbrodni powoduje wypaczenie stosunków między naszymi narodami; z powodów, dla których zostało zatajone mówienie o niej (tej prawdzie). Także taki negatywny stosunek do Prawdy (przez duże „P”) daje do myślenia tym, którzy po drugiej stronie wspierają poglądy szowinistyczne i nacjonalistyczne (a także rewizjonistyczne – żądania zwrotu 19 powiatów we wschodniej Polsce). Takie poglądy i ich upowszechnianie nie wróżą niczemu dobremu dla przyszłości naszych narodów. Tworzą się niedomówienia, które mogą doprowadzić w przyszłości do oskarżeń, fałszywej analizy historycznej, zrzucania winy na ofiary, napięć i wrogości między Polakami a Ukraińcami.
Obawiam się, że bardzo mało osób w tym kraju zdaje sobie sprawę z pilnej potrzeby unormowania tej „zaszłości” historycznej. Bardzo źle się stało w zeszłym roku, kiedy to nasz sejm nie uznał zbrodni nacjonalistów ukraińskich jako ludobójstwa. To byłby krok do normalizacji stosunków. Problem tej zbrodni, dopóki nie zostanie potępiony wspólnie przez przedstawicieli obu narodów, będzie kością niezgody. A co gorsza będzie wykorzystywany, aby być takową – jeszcze większą.
W zeszłym roku z ust profesora Pazia przy okazji konferencji w Lublinie padły proste słowa (mniej więcej takie): chcemy prawdy, uznania zbrodni za zbrodnię, oficjalnego jej uznania.
Takie postępowanie moim zdaniem zakończy sprawę. Określi zbrodnie i zbrodniarzy.
Bez względu na to, czy jakaś fanatyczna i mała część społeczności innego kraju uważa ich za bohaterów. Dokładnie tak samo uważają jakieś faszystowskie, ekstremistyczne organizacje niemieckie na temat zbrodniarzy niemieckich, władców III Rzeszy. Czy to cokolwiek zmienia w naszym ich rozumieniu? Widzeniu przez wszystkie narody świata tych… zbrodniarzy?
Dla mnie niepojętym jest nie zauważanie przez UE i inne państwa świata gloryfikacji pomagierów tych zbrodniarzy na Ukrainie. Wybiórcze uznawanie lub nie (dla wygody polityki międzynarodowej) jednych za zbrodniarzy, innych za bohaterów -nie wróży tej planecie nic dobrego. TO znaczy, że moralność i etyka chwieją się, a oparte na nich systemy są bezwartościowe.
Wykorzystywanie takich brudnych zagrywek dla osiągnięcia określonych korzyści i celów politycznych nie jest dobre.
„Przepraszam” prezydenta Poroszenko to zbyt mało; ale to byłby dobry początek. Jakiś początek…
Polecam materiał ks Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.
Krew nie rozliczona będzie zawsze nas dzieliła. Nawet jeżeli nie będziemy o niej oficjalnie mówić, zakopywać prawdę. Zawsze ona wypłynie w najmniej oczekiwanym momencie. I najbardziej niewygodnym dla obu narodów.
Ponieważ jest to niewinnie przelana krew… Mord dokonany przez zbrodniarzy i fanatyków, szowinistów i Nieprzyjaciół życia… Czy to właśnie dlatego nienawidzimy Sowietów? KGB? GRU? CIA? I innych organizacji które w imię ochrony ludności, kraju, pokoju na Ziemi – nadwyrężają zaufanie do siebie?
Manipulują?
Chodzi nam tylko o jedno. Prawdę i życie w pokoju. Szczególnie życie w pokoju dla wszystkich tych maluczkich, prostych ludzi. Dzieci, kobiet – nieważne jakiej narodowości. Oni mają żyć w pokoju. To chyba jest nasz cel? Jako ludzkości?
Może jednak, tak naprawdę jesteśmy zupełnie inni…; nieprawdomówni? Dwulicowi? Fałszywi? Mistyfikatorscy? Makiaweliczni i cyniczni? Po prostu obłudni?
Tylko względem kogo?
Samych siebie?
Piotr Szelągowski
Polecany materiał: Prezydent Petro Poroszenko powinien powiedzieć „przepraszam”

