Кракен ссылка кракен ссылка Кракен онион кракен онион

Różne teorie na temat Polski i III Rzeszy.

Ostatnio modne: Polska w sojuszu z III Rzeszą. Czy tak jak Węgry, Rumunia? A Może gdyby Węgry, Rumunia i Polska weszły w bliską relację – ścisły sojusz w 20-leciu międzywojennym, mogłyby stanowić opór wewnętrzny III Rzeszy w takim specyficznym wasalskim sojuszu? Czy mogliby wygrać ze Związkiem Sowieckim?

Kto wie…

Czy podołamy wyzwaniu ekonomicznemu? Jak inne kraje podchodzą do tematu otwarcia się na uchodźców?

To jest problem; czy biedna Polska bez solidnej pomocy ze strony innych krajów UE udźwignie finansowo ciężar pomocy uchodźcom z terenu działań wojennych na Ukrainie? Czy nie będzie to katastrofa ekonomiczna – dla samych Polaków? Premier Wielkiej Brytanii powiedział:

 „Myślę, że to rozsądne, biorąc pod uwagę, co dzieje się na Ukrainie, aby upewnić się, że mamy pewną podstawową zdolność do sprawdzania, kto przyjeżdża”

Określił Wielką Brytanię jako : „bardzo hojny kraj”, ale kluczowym jest określenie użyte w materiale i przemawiające do wyobraźni wielu z nas:

„zachować kontrolę nad tym, kto przyjeżdża na jej terytorium”.

Z Przemyśla odbieram doniesienia o sporej ilości nie- Ukraińców którzy wykorzystali sytuację i przeszli przez granicę z Polską. Czy mogli to być ci uchodźcy przed którymi budowano mury na granicy z Białorusią?

Pojawiają się wpisy na FB i TT wskazujące na ten problem. Swoistej, delikatnie mówiąc: niefrasobliwości naszego rządu.

Pod jednym z nich dałem komentarz, oto jego fragment:

…Czy można z tym dyskutować? [wypowiedź premiera Wlk. Brytanii] Pomagać trzeba i należy ale z umiarem i zrozumieniem. Doniesienia kolegów z
Przemyśla nie są zachęcające – dostało się przez granicę z Ukrainą mnóstwo nieznanego elementu
(szpicle Federacji, uchodźcy z dalekiego wschodu, członkowie organizacji terrorystycznych?) przez brak kontrol
i ci sami przeciw którym budowano zapory na granicy z Białorusią?
To całkowity brak realizmu politycznego. I zabezpieczenia bezpieczeństwa własnego kraju. Powtarzam pomagać trzeba – ale to też trzeba umieć robić.
Nawet koleżanka z Ukrainy powiedziała: będziecie tego żałować- mając dokładnie to co napisałem powyżej na myśli.
Bardzo trudno podjąć właściwą decyzję, która zadowoli wszystkich – też pewnie chciałbym mieć drogę ucieczki gdy wkroczą tu obce wojska i nie będę już mógł bronić mojego domu – o ile przeżyję… – ale gdzie?
Trudne czasy, jeszcze trudniejsze wybory. Wkrótce wszyscy odczujemy tego skutki.”

Wydaje się że podstawowym obowiązkiem polityków danego kraju jest opieka nad swoimi rodakami, mieszkańcami tego kraju… Czy coś w tym zakresie się zmienia?

Koleżanki siostra nie dostała pracy w markecie znanej firmy owadziej na polskim rynku – ponieważ w pierwszej kolejności postanowiono zatrudnić Ukrainkę. Gdzieś pojawiają się doniesienia o problemach z lekami, z dostępem do lekarzy który i tak był kiepski. Oby nie wylano dziecka z kąpielą. Nasi rodacy są u siebie, wszyscy przejmujemy się wojną ze znienawidzonymi okupantami ze wschodu (Federacja Rosyjska=Sowieci, a pułkownik KGB zostaje pułkownikiem tej formacji do końca życia) pomagamy jak umiemy i ile możemy, ale nawet sami Ukraińcy widzą co się dzieje; dziękują i się pytają- czy dajemy radę? Czy wytrwamy? A nasz rząd nie ma pomysłu poza hurra-optymizmem i pomocą za wszelką cenę. Ludzie to widzą i zadają sobie pytanie: co będzie za kilka miesięcy? Czy dla nas wystarczy leków, świadczeń? Akurat moja znajoma Ukrainka od lat jest w Polsce, jest już Polką, jej ojciec ewakuował się niedawno przez granice i pisał – mnóstwo obcokrajowców, nie Ukraińców w pociągach do niej. Skąd oni? Mówi się że studenci z Kijowa – obcokrajowcy. Ale ilu?

Seria fotografii gdzie czarnoskórzy nie pozwalali wejść do pociągu kobiecie z dziećmi. Stanął w ich obronie mężczyzna, Ukrainiec. Krzyczał na nich jak śmią nie wpuszczać kobiet z dziećmi…

Filmik był na komunikatorze ukraińskim.

Wszyscy chcą uciekać ze strefy wojny. Pytanie czy wszyscy naprawdę są tylko uciekinierami?

Z Przemyśla od znajomych we władzach miasta doniesienie o braku kontroli tych, którzy przechodzą przez granicę. Mogą być wśród nich szpiedzy FR, terroryści, każdy. Do tego paranoja ośmieszająca rząd dotycząca restrykcji i obostrzeń covid. Tam ich nie ma. Na granicy. Ale ja w tej chwili siedzę na kwarantannie będąc zdrowym. Tam nikt się nie przejmuje, ponad milion uchodźców rozlewa się po Polsce bez żadnych zabezpieczeń anty-covidowych, które i tak są iluzoryczne. Nie lepiej znieść je całkowicie? Żeby się nie ośmieszać? Jak zrobiła to Irlandia. Gdzie przyjęto 20 tys uchodźców z Ukrainy a nie ponad milion.

Trudny czas potrzebuje mądrych, rozważnych decyzji. A nie bylejakości na szybko. I ochrony – przede wszystkim swoich własnych obywateli.

Cytat pochodzi: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Johnson-odrzuca-dalsze-zlagodzenie-wymogow-wizowych-dla-Ukraincow-8293184.html

Strategia dla Polski.

Dziś zacytuję kilka ważkich zdań, które potwierdzają, to co chcę od lat powiedzieć poprzez moje wieloletnie zaangażowanie w propagację sportów strzeleckich, nazwijmy je; pro-obronnymi. Poza oczywistymi walorami tych sportów, aspekt budowy obronności państwa, budowy rozumienia jej potrzeby wydaje się oczywisty – dla specjalistów. Niekoniecznie dla społeczeństwa, które w dużej mierze schodzi na manowce obecnego stylu życia i lewicowych nurtów społecznych.

Cytaty pochodzą z wywiadu z Edwardem Luttwak. Ekonomistą, strategiem, historykiem wojskowości. Także: byłym doradcą Prezydenta USA George’a H.W. Busha. Cały tekst ukazał się w nr 38 miesięcznika opinii “Wszystko co Najważniejsze”.

Pierwszy cytat:

… Co zrobili Szwedzi po tym, gdy Rosjanie zaanektowali Krym? […] wprowadzili obowiązkową służbę wojskową…

Można zadać pytanie: dlaczego? Tym bardziej, jak tłumaczy ekspert, decyzję podejmował najbardziej lewicowy w historii rząd Szwecji. Nie wydał przy tym żadnych oświadczeń, a jedynie na godzinę zastanawiał się (dyskusja) podczas procedowania obowiązku w parlamencie nad: długością trwania służby wojskowej.

Odpowiedź na moje pytanie wydaje się oczywista; ekspert z USA dostrzegł zagrożenie.

Inny cytat pobudzający do silnych refleksji i zahaczający już bezpośrednio o problematykę polskiej obronności:

„Zamiast tego Polska powinna rozwijać system obrony narodowej”

Celowo wyeksponowałem dokładnie to zdanie. Część wypowiedzi poprzedzającej owo zdanie, mówiła o całkowitym bezsensie budowy fregat, kupna śmigłowców bojowych czy samolotów typu F35. I innych widocznych, aczkolwiek wcale niekoniecznie skutecznych elementów wyposażenia armii i obronności kraju. Nasuwa się mi bolesne spostrzeżenie z okresu dwudziestolecia międzywojennego gdzie budowaliśmy niszczyciele, które uciekły do Anglii (wg założonego planu, który przewidywał że i tak okręty te nie będą w stanie skutecznie walczyć na Bałtyku), samoloty bombowe, które nie miały odpowiednich lotnisk do tego żeby wystartować z pełnym ładunkiem bomb i inne działania, które nie był zbyt logiczne mimo przewidywań zawartych w książce Sikorskiego „przyszła Wojna”. Pisał ją jednak wróg obozu sanacyjnego, dlatego nie można była jej brać pod uwagę. Z grubsza w największym skrócie jak powinien wyglądać sposób obrony Rzeczpospolitej wtedy? Abstrahując od właściwego i konsekwentnego zbudowania umów sojuszniczych, pieniądze należałoby przeznaczyć w lotnictwie np: na myśliwce chroniące przestrzeń powietrzną przed atakami, samoloty tzw liniowe łączące elementy wsparcia pola walki i rozpoznania (samolotów typowo szturmowych i bombardujących jeszcze wtedy nie było), w jak największej ilości, rozbudowę sieci lotnisk polowych, aby nie można było za szybko zniszczyć tego lotnictwa z powietrza. Jak najlepsze wyposażenie żołnierzy w broń strzelecką przeorganizowanie standardowych dywizji piechoty w dywizje zmotoryzowane nasycone już od poziomu drużyny w broń maszynową i stworzenie jak największej ilości szybkich lekkich dywizji pancernych z dużą ilością czołgów lekkich wsparcia piechoty i takich, które zdolne byłyby niszczyć czołgi przeciwnika. Może tak powinno to wtedy wyglądać. Dlaczego o tym pisze w kontekście obecnej sytuacji powołując się na cytat Pana Luttwag? Ponieważ chcę podkreślić wspomniany już wyżej błąd jaki popełniamy wydając pieniądze na modernizację armii, która nic nie da. Czego może bać się agresor ze wschodu? Zwartej odpowiedzi całego społeczeństwa na atak, zwartej skoordynowanej i jednomyślnej. Popartej wyszkoleniem i właściwym indywidualnym uzbrojeniem. Tym o czym mówił w 1999 roku wtedy wiceminister MON Romuald Szeremietiew: Obrona Terytorialna. Plan zaczął rozwijać jednak politycy PO go zamknęli po kilku latach. Został niedawno wznowiony. Należy jednak pamiętać że od 1999 roku byłby już wdrażany i funkcjonowałby 22 lata. Winę za to że tak nie jest ponoszą politycy PO. Bylibyśmy 22 lata „do przodu” w temacie obrony narodowej, można by tak rzec.

W materiale dalej padają przykłady. Przykład fiński jest szczególnie znamienny. I tu kolej na kolejny króciutki cytat:

„…Właściwie wszyscy mają broń, przynajmniej nóż. Po co? Nie po to, żeby bronić granicy, lecz po to, by zabijać Rosjan…”

Mowa tutaj o Finach. Finowie zmienili swoje prawo tak, że każda organizacja zajmująca się czymkolwiek związanym z bronią strzelecką staje się rezerwą wojskową. Oficjalnie 650 tysięcy Finów to rezerwa armii. Do tego absolutnie każdy przechodzi szkolenie wojskowe. Pół roczne. Osobiście uważam że nie jesteśmy jeszcze do tego gotowi, głównie poprzez głęboko zakorzenione w społeczeństwie negatywne uwarunkowania dotyczące broni strzeleckiej tkwiące nadal od czasu zakończenia 40 letniej okupacji sowieckiej. Opieram to na moich licznych rozmowach z rodakami. To ile zostało nawet młodym ludziom nie pamiętającym reżimu czerwonych polskich komunistów w PRL, przekazane w mentalności chociażby rodziców, kulturze społecznej na ten temat – przeraża. Sowieci bardzo o to się postarali. Wiedzą czym grożą polskie siły partyzanckie. Wiedzą też, że nie mają metody na walkę z takimi oddziałami; z partyzantką na poziomie całego społeczeństwa, więc wszelkimi środkami starają się „zniechęcić” nasze społeczeństwo – być może: poprzez nadal zakotwiczonych tu swoich „agentów wpływu”. Zniechęcają nas do rozbudowy obrony narodowej. Wielu też jest tzw „pożytecznych idiotów” mówiących o bezcelowości szkoleń w kontekście konfrontacji z bronią nuklearną. To jest widowiskowa i spektakularna teoria, jednakże pozbawiona wszelkiego realizmu. Czy faktycznie tak się dzieje, że państwa posiadające na wyposażeniu swoich armii broń atomową rezygnują ze szkoleń strzeleckich? Broń atomowa to ostateczność, straszak swoistego rodzaju służący do osiągania celów politycznych. Faktycznie, kiedy zostanie użyty, wtedy niewielu na świecie będzie miało cokolwiek do powiedzenia. Co jednak ma to wspólnego z próbą odbudowania imperium przez Putina? Jak widzimy na Ukrainie właśnie opór społeczeństwa daje największą siłę stopującą armię Federacji Rosyjskiej. Jak długo to będzie się działo zależy od wielu czynników. Chociażby od tego, czy napadający zdecydują się użyć wszystkich sił. Wtedy jednak pojawi się wiele czynników destabilizujących, również wewnętrznych. Czy stać Putina na taką decyzję? Gdzie zapędzi go zwykła ludzka zależność od sukcesu? Którego już teraz jak widać – nie osiągnie łatwym i tanim kosztem, jak się to wydawało na początku. W tej chwili armia FR jest mało zorganizowane, źle poprowadziła ofensywę, poborowi często z różnych stron Rosji (widziałem ukraińskie filmiki z przesłuchań jeńców z obwodu irkuckiego), nie chcą walczyć i ginąć, są młodzi i zdezorientowani. Jednakże stopniowa eskalacja konfliktu doprowadzi do jego samo-napędzenia. Coraz większa ilość ofiar ze strony żołnierzy rosyjskich będzie powodowała utwardzenie ich stanowiska, postaw i zachowania, a nawet chęć indywidualnej zemsty za swoich kolegów może zacząć dominować. Może to grozić usztywnieniem stanowiska i poglądu na wojnę (za wojną) części rosyjskiego społeczeństwa. Dlatego może dobrym rozwiązaniem byłoby oddanie zdemoralizowanych jeńców np któremuś z państw europejskich i nagłośnienie wywiadów z nimi, że wielu z nich żyje i nie chciało walczyć. Te informacje, o ile dotrą do rodzin w FR, mogą znacząco zmienić odbiór konfliktu w Rosji. Wydaje się że taka metoda walki z zakusami Putina za pomocą podburzenia przeciw nim jego własnego społeczeństwa ma spore szanse odniesienia sukcesu.

Wracając raz jeszcze do bardzo ciekawego wywiadu, którego małe fragmenty zacytowałem w moim wpisie, a który polecam wszystkim interesującym się zagadnieniem. Poruszony jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt i to mocno wprost:

„… O jakich zobowiązaniach sojuszniczych pan mówi? Nikt nie zamierza bronić Polski…”

Tak to jest główny problem. Chcemy wierzyć że traktaty sojusznicze nas obronią, a my spokojnie będziemy sobie jeść pizzę w knajpie, gdy żołnierze NATO staną w obronie Polski. Ale; co podpowiada nam historia (w końcu jak się wydaje po to właśnie ta nauka istnieje; aby móc odwoływać się do przeszłości i wyciągać z niej wnioski…)?

Że tak się nie stanie. Patrząc na rok 1939, gdy w Anglii pierwszego września ważniejsze były rozgrywki Wimbledonu niż…wojna w Polsce. I tak też się właśnie stało. Wojna nie okazała się sprawą najważniejszą wtedy, gdy jeszcze można było ją; być może – w miarę szybko zakończyć. Zresztą i Anglia i Francja nie były przygotowane materiałowo i mentalnie do wojny, do ataku na Niemcy w 1939 roku. Nie wiem, nie wyobrażam sobie co mogłoby ich zapędzić za Ren… Ale na pewno nie była to ginąca Rzeczpospolita.

Jednak nie zwalajmy winy na sojuszników tym bardziej teraz. Nauczmy się w końcu na historii, że powinniśmy ufać i wierzyć tylko sobie. Stare proste w przekazie przysłowie mówi: „jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”.

Weźmy to sobie głęboko do serca i zacznijmy szkolić naród w jego dobrze pojętym, własnym interesie. W myśl strategii Szwajcarii, która bardziej zrozumiale i obrazowo znaczy mniej więcej tyle:

Wystrasz przeciwnika swoim przygotowaniem, to on ciebie (prawdopodobnie) nie zaatakuje.

I chciałbym właśnie to spróbować przekazać naszym władzom; nie kosztowne projekty restrukturyzacji armii, dające naszym generałom radość z wykonywanej pracy i odbieranych wynagrodzeń za złudne poczucie bezpieczeństwa, ale świadomość całego narodu, że to w nim tkwi siła zdolna do odstraszenia każdego przeciwnika – nie samym byciem, ale przygotowaniem i umiejętnościami, a także wszech-ogólnym posiadaniem właściwych narzędzi, dopiero te czynniki i świadomość obywatelska o konieczności ich zastosowania gwarantują pokój.

Źródła cytatów:

https://wszystkoconajwazniejsze.pl/edward-luttwak-macie-cztery-miesiace.html?fbclid=IwAR0AjzwtSN6W4F7HBYQLL2T9O3e5kNHkxZyahF3J7_mie-Aqx-ckq9njMsc

Poniżej filmik z YT nieźle omawiający obecną sytuację na Ukrainie, na poziomie strategiczno-operacyjno wojskowym, fajnie wyjaśniający stan sił poszczególnych stron konfliktu, możliwości (niestety na niekorzyść Ukrainy), błędy atakującego, głownie w rozpoznaniu polityczno-społecznym zakładające słabość ukraińskiego społeczeństwa. Atak pełnymi siłami na Ukrainę moim zdaniem był niemożliwy ze względów politycznych. To co się stało, okazało się bardzo daleko niewystarczające. Polecam:

Jest jeszcze jeden wniosek wynikający z tej analizy na filmiku powyżej i też moich przemyśleń po tygodniu trwania walki: stało się coś, co spowodowało że wbrew wszelkim założeniom analityków i strategów Putin wydał rozkaz ataku. I to jest niepokojące. Co było tego powodem? Tak naprawdę? Jakieś domniemanie graniczące z pewnością że się uda mimo wszystko osiągnąć założone cele? Jakie są tego przesłanki? I jakie są tak naprawdę cele tego ruchu militarnego, poza oczywistymi?

Na foto ilustrującym wpis: ja sam ubrany w replikę munduru Wehrmachtu. W tych mundurach (zdobycznych) walczyło wielu partyzantów i powstańców warszawskich. Oby nie musiał być taki nasz los – obecnie, że ci którzy przeżyją atak będą musieli cokolwiek zdobywać dla swojej obrony, bo państwo o to nie zadbało wcześniej.

„Sowieci” znów atakują – napad na Ukrainę.

Dałem cudzysłów ale czy on w zasadzie potrzebny? W końcu mamy do czynienia z pułkownikiem KGB. I trendem do odbudowy sowieckiego imperium z konotacjami carskimi. Mieszanka wybuchowa. Zaiste…

Walki trwają, Ukraińcy się jednoczą to chyba nie intencjonalny skutek działań pułkownika KGB. Co więcej zachód zjednoczy się przeciw Rosji, wstrzymuje się Nord Stream 2, wzmacnia wschodnią flankę NATO… Ukraina zbliża się do członkostwa w UE… A wewnętrznie? Pada giełda rosyjska, ceny walut idą w górę, rubel spada, oligarchowie coraz bardziej niezadowoleni, protesty w całej Rosji przeciwko wojnie…

Czy to upadek Rosji? Czy początek globalnego konfliktu? Wszystko zależy od Chin, po czyjej stronie staną? I pytanie jak mocno do ściany przyciśnięty poczuje się pułkownik KGB.

Nasze, polskie sprawy stoją tak, że ruszyły się organizacje pro-obronne strzeleckie, wszyscy w końcu zaczynają dostrzegać potrzebę wzmocnienia obronności, umiejętności. Czyli to co mówię od lat. Pamiętajmy w tym wszystkim o ochronie granic. Właśnie teraz może do naszego kraju przedostać się wielu zakonspirowanych szpiegów z Federacji Rosyjskiej, z państwa Islamskiego, uchodźców z dalekiego wschodu ze złymi intencjami. Już są doniesienia z Przemyśla o grabieżach i rozbojach. Tutaj powinniśmy zabezpieczyć umiejętnie interesy naszych rodaków. Trzeba skierować na granicę z Ukrainą – moim zdaniem odpowiednie siły, które będą tą granicę zabezpieczać przed szpiegami, agentami Specnazu i tym podobnymi.

Pomoc dla Ukrainy; w zasadzie zbiera całe społeczeństwo – powiem tak: serce rośnie! My Polacy jednak jesteśmy bardzo wrażliwi, emocjonalni, żeby nie powiedzieć uczuciowi. To jest piękne, pomagać potrzebującym. Kolega dzwonił wczoraj szuka 5 tys hełmów dla cywili – rozpuszczam wici i proszę o kontakt w tej sprawie. Zawozi też dzieci ukraińskie do Warszawy z granicy…

Nie mam kontaktu z częścią moich znajomych z Ukrainy. Mam nadzieję że nic im nie jest…[…]

Odebrałem ostatnio pytania z racji mojej misji mówiącej o Ludobójstwie, jaki mój stosunek do sytuacji. Wietrzę w tych zapytaniach niezdrową sensację. Jaki mam mieć? Zawsze wrogiem nr 1 byli Sowieci (obecnie Rosja?). Dodam: nie naród. Naród rosyjski jest bardzo biedny, manipulowany i do tego traktowany jak niewolnicy. Oglądam na kilku serwisach ukraińskich jeńców rosyjskich, paszporty, trupy zabitych Rosjan, zniszczony sprzęt bojowy. Nie, nie cieszę się. Żal mi tych dzieciaków. 20 letni młodzi żołnierze mówią, że nawet nie wiedzieli gdzie jadą, zabrano im komórki, „szli za komandirem”. Straszne jak totalitarny reżim traktuje człowieka, jak przedmiot, do tego: niewiele warty. Wydaje się panom że są władcami świata…

Wracając do pytania o Ludobójstwo. Będąc w Kijowie 12 lat temu na otwarciu wystawy poświęconej Ludobójstwu (stąd foto ilustrujące wpis, które wtedy wykonałem) spotkałem wielu Ukraińców, którzy rozumieli potrzebę mówienia prawdy. Jeden z nich, dziękował mi osobiście że miałem odwagę przyjechać i mówić o tym w sercu ich stolicy. Osobiście uważam, że możemy dziś pomocą dla Ukraińców spłacić dług tym, którzy naszych rodaków ratowali przed banderowcami. Sprawiedliwych Ukraińców było sporo. Sam mam kolegę którego dziadków taki Ukrainiec uratował; bezimienny, sam przy tym zginął. Od 16 lat o nich mówię próbując stworzyć most pojednania na ich poświęceniu – i cały czas mówię: nacjonalizm to zło. Dodaję: tych nacjonalistów nie było tam więcej niż 1% narodu. To jak? Cały naród obwiniać? Nie można. Tak samo nie można obwiniać Niemców, Rosjan… jako narody, ludzi…Wszędzie są źli ludzie. Ale więcej jest dobrych i potrzebujących pomocy. To ludzka rzecz kochać innych i pomagać. Na prowokacje być może „pożytecznych idiotów” jak to się mówi, odpowiem zawsze tak samo: Jezus Chrystus nakazał nam kochać bliźniego, nie nienawidzić. Gdyby ludzie potrafili zastosować się do tego przykazania…

Naszym obowiązkiem jest pomagać, a przez tą pomoc, zmieniać myślenie (może) właśnie takich nacjonalistów. Może to się teraz uda, gdy są tak straszliwie zagrożeni przez chory reżim. Na pewno wielu zwykłych prostych Ukraińców, kobiet, dzieci, staruszków zupełnie niczemu niewinnych będzie nam wdzięcznych za bezinteresowną pomoc. Ale nie pomagamy dla tej wdzięczności – pomagamy bo tak trzeba. Oczywiście; to nie znaczy że zapominamy o historii, tak samo bym pomagał Niemcom, jeżeli by potrzebowali pomocy. Ale czy to znaczy że zapomnę o Hitlerze? Odzywa się do mnie raz na jakiś czas, jakiś taki, czy inny historyk (nie praktykujący z reguły już historii w sensie nie uczy, nie publikuje, nie bada), pisze, mówi że on jest historykiem…(?) i…, cóż to znaczy? Że wie lepiej co trzeba pamiętać, a co nie? Przez te 16 lat napisałbym niejedną magisterkę z Wołynia, przebijając wiedzą zapewne wielu historyków. Ale nie o to chodzi. Trzeba umieć nie nienawidzić. Nawet wroga. Tylko w ten sposób uratujemy nasze człowieczeństwo. Dlatego owi sprawiedliwi Ukraińcy byli przez te wszystkie lata tak ważni w mojej misji. I są. I będą. To jest obraz prawdziwego człowieka, który z poczucia miłości bliźniego zrobi co się należy. I my to robimy. Teraz. I tak trzymać.

Pamiętajmy i mimo to kochajmy pomagając.

Linki mówiące o atakach, pierwszy TVPinfo:

https://www.tvp.info/58835385/przemysl-po-ataku-na-sklep-marokanczyk-trafil-do-aresztu

Link o dronach tureckich, które walczą z agresją Federacji Rosyjskiej:

https://www.chip.pl/2022/02/ukraina-bayraktar-tb2-debiut-bojowy/

Można w tym miejscu dodać, że był wdrażany polski program konstrukcji i budowy dronów, osobiście jestem wielkim zwolennikiem tych urządzeń, które są o wiele tańsze niż samoloty. System obrony powietrznej uzupełniony za pomocą setek takich dronów plus system wsparcia pola walki, uważam, byłby doskonałym uzupełnieniem naszych sił – i niedrogim. Warto byłoby ten program kontynuować.

Bandyci „partyzanci” – Kulawy. Obraz okupacji, której nie znamy…

Organizacja Miecz i Pług. Bardzo specyficzna. Czy mogli zostawić złą sławę dla wojska polskiego, splamić polski mundur? Czy komuniści mogli wykorzystać działania tej i innych band dla podkoloryzowania po wojnie działań patriotycznych organizacji, aby te postawić w złym świetle? Bandyci napadali na młyny we wsiach, składy żywności, szkodzili polskiej ludności. Nie walczyli z Niemcami, ponieważ nie o to im chodziło. Chodziło o kradzież, przeżycie i proceder bandycki. Jednocześnie założyli płaszcz patrioty. Polski mundur z 1939 roku, biało czerwona-opaska. Któż mógł wiedzieć z kim ma do czynienia? A potem powstają mity. Można zwalić czy to na AK czy też na NSZ dowolną zbrodnię. Jak doskonale można manipulować historią po wojnie przez nowego komunistycznego okupanta wykorzystując sieć organizacji bandyckich, które przecież musiały funkcjonować w całej okupowanej Polsce. Ponieważ nie ma próżni. W społeczeństwie poza większością ludzi (nazwijmy tak) neutralnych, były oczywiście dwie skrajności: wybitnych, patriotycznych i odwrotnie; na drugim biegunie, tych którzy moralnie stoją najniżej, szukają łatwego łupu, kosztem swoich rodaków. Jak łatwo stworzyć właściwy propagandowy przekaz, którym można oczernić kogo się chce i przy okazji sterować umysłami obywateli. Każde kłamstwo posiadające cechy prawdy ma jeszcze większe szanse zakorzenienia w przekazie medialnym. I tak się stało. Komuniści wykorzystali sytuację.

Polecam wysłuchanie opowieści o bandytach którzy podszywali się pod patriotów. Przedstawiam podcast Wojenne Historie.

14 miesięcy i prawie 80 testów – pozytywnych…

Idealne info dla bez przesady!

Mężczyzna z Turcji od 14 miesięcy przebywa w samoizolacji z powodu zakażenia koronawirusem. W tym czasie 56-latek miał wykonanych 78 testów, które za każdym razem dają wynik pozytywny.

Turek nazywa się: Muzaffer Kayasan

Pytanie czy to faktycznie obniżona odporność powoduje że ciągle jest zakażony czy też słabej jakości testy…

CAŁOŚĆ:

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2022-02-08/78-pozytywnych-testow-jest-zakazony-koronawirusem-od-14-miesiecy/

Czy to jest represjonowanie autorów SF?

Czy jakiś niszowy Konline nie zrobił sobie czasami reklamy tym działaniem? Oczywiście w tytule postu piszę o represjonowaniu za poglądy. To jest druga strona medalu – do tej pory środowiska SF w tym kraju cechowały się raczej wolnością słowa, poglądów głoszonych (też politycznych) i dużą swobodą. A tutaj taki „myk”, taka „wtopa”. Do tego bliżej nieokreślone zarzuty, które mnie osobiście wprowadziły w osłupienie: „nie chce mieć gości którzy szykanują inne grupy społeczne„. Abstrahując od tego, że autor SF pisze SF, a więc w zasadzie w tej formule można mu wszystko, i bardzo ciężko się doczepić do twórczości w której np. prześladuje się ziemian przez kosmitów (Zajdel), czy w ogóle tworzy się jakieś wizje społeczne, które mają być tłem fabuły, akcji itp (jak tu ocenić co jest prawdziwym poglądem Autora, a co tworem spełniającym określoną rolę w fabule), to „wyciąganie” nawet gdy się wie o danym Autorze jakie ma poglądy polityczne, w kontekście udziału w konwencie jest represjonowaniem tegoż aktora, ustawianiem go pod pręgieżem opinii społecznej, swoistym „rasizmem” kulturowym. Abstrahując także od tego, że trzeba by chyba jeszcze udowodnić że Autor ów naprawdę tak myśli, że ma to jakikolwiek wpływ na to; jak pisze i jeszcze: że jest to negatywny wpływ na społeczeństwo. Wydaje się mi to bardzo trudne, jak wręcz niemożliwe. W końcu interpretacja subiektywna KAŻDEGO autora należy do Czytelnika. I jest ich dokładnie tyle ilu Czytelników.

A może fakt na przykład że Andrzej strzela na strzelnicy uprawiając sporty strzeleckie może oznaczać, że… co właśnie? Może roi się twórcom konwentu że będzie chciał te umiejętności wykorzystać w innym celu niż sportowy? Np obronnym? Tak się składa, że sporty tego typu z gruntu są traktowane jako sporty pro-obronne. W samym ich podstawowym założeniu.

Jednak próby (na przykład) udawadniania, że wykorzysta swoje umiejętności w jakichkolwiek nielegalnych celach są nadużyciem, oczernianiem dobrego imienia Autora i nękaniem, sądzę że śmiało można by wytoczyć proces organizatorom tego dziwnego konwentu kierującego się wyborami Autorów z uwagi na ich prywatne polityczne sympatie czy poglądy – z odpowiedniego artykułu za takie domniemania (oskarżenia? to powinni rozpoznać prawnicy).

Ten dyskurs dochodzi do paranoi w przypadku Autorów utworów literackich jeżeli na tej podstawie wyciąga się wnioski o szykanowaniu jakiś „grup społecznych”. To mniej więcej tak jakby zarzucało się Sienkiewiczowi że szykanuje: Szwedów, Kozaków i Bóg wie kogo jeszcze – na przykład: czarnoskórych (w dziele: „W pustyni i w puszczy” – postać Kalego, której wypowiedzi przeszły już do języka potocznego). Tutaj jest to szczególnie wyraźne – bo przecież dotyczy autorów fantastyki naukowej (z angielska: Science Fiction), a więc z definicji czegoś co jest fikcją.

Organizatorzy i twórcy tego konwentu co najmniej; się ośmieszyli – co najmniej, jeżeli nie bardziej: wystawili nie tylko na pośmiewisko pokazując SWOJE poglądy polityczne i to że to one właśnie mają wpływ na wybór gości na konwencie. Wniosek jest jeden: ten konwent jako (delikatnie mówiąc); politycznie ukierunkowany na jedyną tylko słuszną (wg jego organizatorów) ideę i drogę – należy omijać szerokim łukiem. I tak bym uczynił marginalizując go całkowicie i jako Autorzy i uczestnicy. Autorzy powinni dodatkowo: w geście solidarności z wyproszonymi twórcami tej samej gałęzi literatury, powinni nie wziąć udziału w tej skrajnie upolitycznionej hucpie.

Tym samym to właśnie organizatorzy i twórcy owego wydarzenia powinni znaleźć się na pręgierzu środowiska.

Czy tak się stanie? Nie wiem, ale jedno jest pewne; w zdrowym autorskim środowisku tak stać się powinno.

Nie może być tak, że czyjeś poglądy (organizatorów, nie Autorów) mają wpływ na dobór prelegentów w tak szeroko pojętej formule, jaką jest SF.

Dodam jeszcze kilka słów wyjaśniając kwestię poruszoną powyżej, dotyczącą sportów strzeleckich, które od lat wspólnie uprawiamy z Andrzejem i naszymi żonami: jest to sport stawiający bardzo wysokie wymagania przed uprawiającymi go, dotyczące; koncentracji, koordynacji, skupienia, utrzymania wysokich standardów bezpieczeństwa. Na pewno nie dla wszystkich. To, że Andrzej od lat go uprawia jest wielkim in plus na jego korzyść. Na pewno warto propagować ten sport – i zapewne gdyby spora część naszego społeczeństwa się do niego przekonała, byłoby to z korzyścią dla nich samych. Uprawiać strzelectwa nie mogą: osoby karane, osoby z chorobą psychiczną. To chyba wystarczająca POZYTYWNA weryfikacja – która wystawia bardzo wysoką ocenę uprawiającym strzelectwo.

Link do jednego z doniesień o wyproszeniu Autorów z konwentu:

https://www.donald.pl/artykuly/uGAVsnJP/andrzej-pilipiuk-jednak-nie-bedzie-gosciem-konlineu-nie-chcemy-miec-gosci-ktorzy-szykanuja-inne-grupy-spoleczne

Wspólne zawody z przed kilku lat:

Ukraina …a Polska?

Wczoraj napisałem na FB kilka słów komentarza, do tego co widziałem w TVP INFO w niedzielę. Tak wyszło, że posłowie PiS wyszli dość średnio, a sensownie mówił – o dziwo; Korwin. O przedstawicielu PO nawet nie ma co mówić…typowe partyjne gadanie. Ja z kolei odbierany przez ogół jako tzw „Pisowiec” z racji przynależności – (bo i jaki inny wybór w Poznaniu jest? Konfederacji nie ma o innych ugrupowaniach nawet nie ma co rozmawiać), mam swoje zdanie, swój rozum i żadna przynależność mnie go nie pozbawi. Tak że kilka tych słów z FB cytuję poniżej:

„Wczorajsza wizyta u teścia i obejrzenie razem TVP INFO po 20.00 było ciekawym doświadczeniem. Anglicy i USA wycofują wojska z Ukrainy, wstrzymanie lotów – obecnych zaproszonych czterech posłów odpowiadało na pytania. Poseł PO – porażka, ciągłe „gadanie” o tym, że Ukraina jest gwarancją niepodległości Polski, brzmiało co najmniej, jakby to właśnie Ukraina miała kontrolę nad polską armią i należała do NATO – głupotki. Ukraina jest rodzajem bufora głównie z uwagi na teren, – ale bardzo niestabilnym (niepewnym) ze swoimi antypolskimi poglądami, tym bardziej – posłowie PO w ogóle tego nie dostrzegają (raczej nie chcą), ale nie dziwię się; szykują się może (z poziomu UE) na następne etaty na Ukrainie, tak jak niedawno niejaki Nowak… . Posłowie PiS standard: – Rzymkowski wypadł kiepsko jak „gadająca głowa”, drugi poseł trochę lepiej bo wyciągnął posłowi PO wspieranie na poziomie parlamentu europejskiego działań pro rosyjskich, realizowanych przez Niemcy i tutaj poseł PO został zapędzony w kozi róg – przysłowiowy.

O dziwo Korwin mówił najbardziej z sensem – jak rzadko. Zadawał pytania, na które posłowie pozostali nie umieli lub bardzo nie chcieli odpowiedzieć. Nie wiem czy program gdzieś jest do obejrzenia, ale generalnie polecam. Omówię krótko kilka wypowiedzi: Przykład Korwina który miał zilustrować problem: dlaczego Rosja czuje się zagrożona i podejmuje działania – uważam; był realistyczny i przekonywujący. Opacznie zupełnie zrozumiany przez pozostałych – jako sympatyzowanie z Rosją, może sam Korwin ma jakieś ciągoty, ale akurat ten przykład miał za zadanie pokazać co zrobiłyby USA w podobnej sytuacji, a tu nikt z nas nie ma wątpliwości że zareagowałyby bardzo jednoznacznie i stanowczo. I jako pierwszy zwrócił uwagę na to, że w zasadzie Ukrainę opuścili wielcy „sojusznicy”: USA, Anglia, Niemcy itp. Samo gadanie to niewiele lub nic – jakiekolwiek sankcje po wypowiedziach prezydenta USA wydają się śmieszną odpowiedzią… Jak te sankcje musiałyby wyglądać??? To pytanie zadawał prowadzący posłowi PO – i przysłowiowo zamknął mu usta.

Podsumowanie: Co powinni moim zdaniem zrobić Polacy? Uszczelnić maksymalnie granice z Ukrainą – zbudować drugą zaporę, aby nie przedostawali się tamtędy „zielone ludziki” pod pretekstem uchodźctwa – tym bardziej że, przecież Rosjanie i Ukraińcy tak naprawdę posługują się tym samym językiem; rozpoznanie potencjalnych agentów będzie bardzo trudne i kłopotliwe. A wiec; należy utworzyć ściśle kontrolowane korytarze na przejściach, a zieloną granicę maksymalnie zabezpieczyć. Drugą prewencyjną działalnością jest w końcu wprowadzenie obowiązkowych szkoleń strzeleckich na terenie całego kraju, aby rozpocząć proces przygotowania do ewentualnej obrony przed dywersantami z Rosji (w formie struktur para-militarnych przyporządkowanych danym regionom zamieszkania osób uczestniczących w szkoleniach – żadne przygotowanie do działań taktycznych w wojsku jako; mięso armatnie).

Żadne regularne działanie nie grożą nam w najbliższej przyszłości, za to działania dywersyjne mogą. Im więcej osób będzie potrafiło posługiwać się bronią i bronić swoich domów, tym trudniej będzie dywersantom – w założeniach takich działań dywersyjnych, wrogie siły muszą założyć ryzyko kontr-działań. Obecnie to ryzyko jest niewielkie – mamy zbyt mało przeszkolonych (nie; wyszkolonych – nie mylmy pojęć, mam na myśli podstawy) obywateli w obsłudze jakiejkolwiek broni strzeleckiej. Obowiązkowo takie szkolenia (3-4 dniowe) powinny być mocą spec-ustawy przeprowadzone dla wszystkich obywateli między 18-60 rokiem życia przynajmniej z podstawowych rodzajów broni strzeleckiej.

Przykładowo: AK-47 – w dwóch kalibrach natowskim i porównawczo 7.62mm; system AR, broń krótka (dowolny pistolet najczęściej spotykany na wyposażeniu rosyjskim i ukraińskim zapewne również – najlepiej), strzelba, jako broń wysoce defensywna i nie wymagająca specjalnych umiejętności strzeleckich]. W te szkolenia mogą być zaangażowani instruktorzy cywilni – sportowi, którzy posiadają umiejętności szkolenia z tych rodzajów broni. Na pewno instruktorów wojskowych jest zbyt mało. DO obrony miru domowego w zupełności wystarczy wiedza podstawowa. Najbardziej należy spodziewać się działań zbliżonych do przestępczych – bandyckich.

Efekt psychologiczny takich szkoleń jest niezaprzeczalny:

-po pierwsze; idzie sygnał za granicę (głównie) w stronę Rosji: „łatwo już nie będzie”

-po drugie; nasi obywatele zyskując takie umiejętności nabiorą pewności siebie, poczują się bardziej bezpiecznie, trochę opadną emocje.

Poniżej 4 fotki ekranu TV z czarnymi obwódkami podkreślającymi informacje na pasku o wycofaniu żołnierzy Anglii i USA z Ukrainy. TYM BARDZIEJ: my jako kraj w sojuszu NATO, w żadnym wypadku nie powinniśmy się angażować; w żaden sposób militarnie. Tego typu informacje mówiące o wycofywaniu żołnierzy, wstrzymywaniu lotów nad Ukrainą, to jasny sygnał że UE, NATO i USA odpuściły Ukrainę. TO po prostu zachęta dla Rosji.

Pojawił się też ciekawy komentarz pod materiałem (Marek Jelita). Polecam:

https://www.facebook.com/piotr.szelagowski.5/posts/5120618821303703

Na ilustrację materiału wrzucam foto pomnika Bandery – jakoś Ukraina nie rozliczyła się z tamtych zbrodni, oczywiście pomagać powinniśmy ew. uchodźcom – tzw pomoc humanitarna, ale czy coś więcej? Wątpię.

Tym bardziej że inni (jak widać na fotce poniżej z paska TVP Info) się z Ukrainy wycofali.

Wojtek Siudmak – „Diuna”, 13 cegieł, i inne…

Znalazłem kilka materiałów z lat gdy spotkałem się z artystą Wojtkiem Siudmakiem, Oczywiście przez lata podziwiałem jego twórczość,  szczególnie wtedy jego grafiki do wydań „Diuny” w Rebisie, jednak nie wiedziałem że na jego sercu leży też prawda i historia jego rodzimej miejscowości. Wieluń miasto które jako pierwsze zostało zbombardowane podczas II Wojny Światowej.
Przy okazji wystawy jego prac w Poznaniu spotkaliśmy się razem z moją żoną i długo rozmawialiśmy. Efektem były wpisy na blogu jakich dokonałem. A także zaangażowanie w jak najszersze poinformowanie znajomych i Przyjaciół o filmie mówiącym o zbrodni na bezbronnym mieście. 

W jednej z moich podróży spotkałem się też z realizatorami filmu, aby móc im uścisnąć dłoń i pogratulować.

Raz jeszcze wielkie podziękowania dla Artysty za wrażliwość, serce i zaangażowanie w walkę o Prawdę.

Polecam też nr „fantastyki” w której jest wywiad z Wojtkiem Siudmakiem.