Кракен ссылка кракен ссылка Кракен онион кракен онион

Centrum Pomocy Rodzinom Wielodzietnym – fundacja.

Ponieważ na państwo za bardzo liczyć nie możemy tworzą się organizacje pozarządowe. Coraz więcej inicjatyw pomocowych. Oto jedna z nich:

Ze strony Fundacji:
„…Fundacja TRADERE podjęła program pomocy najbiedniejszym, wielodzietnym rodzinom. Chcemy skierować strumień finansowej pomocy do znanych nam, potrzebujących dzieci i ich rodzin. Chcemy, aby znalazły one sponsorów, dzięki którym będą mogły kontynuować edukację….

I tutaj włączam informację od jednego z internautów, który chce pozostać anonimowy.
Niemniej pisał do mnie już kilka razy w tej sprawie dlatego dołączam jego wypowiedź:


Fundacja TRADERE nie prowadzi już Centrum Pomocy Rodzinom
Wielodzietnym. Osoby zasiadające w fundacji opuściły fundację. Domena
tradere.com.pl (domena wielodzietni.tradere.com.pl była subdomeną )
była prywatną domeną członka zarządu, który już nie jest w fundacji.
Powodem takiej sytuacji była 100% bierność prezesa względem prac
fundacji oraz czerpanie z dorobku pracy całego zespołu. Fundacja
TRADERE funkcjonuje tylko na papierze. Członkami zarządu jest prezes
oraz jego małżonka.
Pozdrawiam serdecznie….


Dlatego też zapewne to co jest poniżej, o działaniu pomocowym jest już niestety nieaktualne…:

„…Przekażemy wsparcie danych rodzin, które zgłaszają konkretne potrzeby związane z kosztami utrzymania dzieci:

dojazdu do szkół
wyprawek szkolnych
podręczników
obiadów w stołówkach szkolnych
kształcenia dzieci szczególnie uzdolnionych
pomoc w zakupie ubrań i żywności,
Fundacja promuje dwa typy pomocy:

jednorazowa zapomoga
długoterminowe zobowiązanie pokrywania wybranych kosztów
Liczy się każda kwota!Środki z konta Fundacji przekazywane są na realizację najpilniejszych potrzeb dzieci zarejestrowanych w naszej bazie danych. Obędą z nami w stałym kontakcie wspomagane rodziny. Baza wciąż będzie powiększa.”

Możemy pomagać już pierwszej rodzinie:
„Pierwszą rodziną, którą będziemy mieli okazję systematycznie wspierać jest rodzina Dariusza i Iwony Kowalkowskich z Milanówka.
Państwo Kowalkowscy mają 8 dzieci. Najstarsza Aleksandra (15 lat) chodzi do II klasy gimnazjum w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Białej i interesuje się kosmetologią. Radek (13 lat) chodzi do I klasy gimnazjum w Milanówku, lubi nowinki technologiczne i komputery. Karolina (9 lat) uczęszcza do III klasy Szkoły Podstawowej, jej hobby to moda. Alicja (6 lat) jest w I klasie, a Maria (5 lat) w przedszkolu. Najmłodsze dzieci to Adam (3 latka), Karol (2 lata) i najmłodsza niespełna miesięczna Julia.

Dla Państwa Kowalkowskich najważniejsze to miłość i wzajemne zaufanie, które przekazują swoim kochanym pociechom. Z uwagi na fakt, że głównym źródłem dochodu rodziny jest renta chorobowa Pana Dariusza, konieczna jest pomoc finansowa i rzeczowa. Ponadto, dużo dzieci jest w wieku szkolnym i najbardziej potrzebne są artykuły szkolne i podręczniki.”

Adres podstrony Fundacji z danymi do pomocy rodzinie: http://wielodzietni.tradere.com.pl/?p=111


Otrzymuję informacje o zlikwidowaniu fundacji. Informacje pochodzą z jednego źródła. O ile będzie to potwierdzone poproszę o inne wypowiedzi w temacie.
Jak Wiecie – piszę o takich inicjatywach, gdyż jest to bliskie mojemu sercu.
Bardzo chciałbym aby dynamika ludzi w znacznej części kierowała się na pomoc innym ludziom.

Josef Stroder w swojej książce; „Oskarżony o Przyjaźń z Polakami”. Niemiec – przyjacielem.

Lekarz pediatra w czasie wojny szef kliniki pediatrycznej w Krakowie (Krakowskiej Kliniki Pediatrycznej). Człowiek, dla którego nie było różnicy między dziećmi polskimi a niemieckimi. Książka ta jest następnym dowodem słów używanych tak często przez Panią Sendlerową, a i dla mnie stanowiących sedno istnienia i egzystencji na tym świecie: „Nie ma złych narodów, są tylko źli ludzie”. Można zawsze wybrać bycie dobrym postępowanie w myśl kanonów moralności i etyki. Miłość do drugiego człowieka może być ponad rozkazami, które chcą aby ją zabić. Wybór należy tylko do nas. Czytaj dalej Josef Stroder w swojej książce; „Oskarżony o Przyjaźń z Polakami”. Niemiec – przyjacielem.

„Oświeć Posła” – akcja Stowarzyszenia: Rzecznik Praw Rodziców

„Od dzisiaj do momentu głosowania będziemy odwiedzać posłów w swoich okręgach i tłumaczyć dlaczego nie chcemy, żeby reforma obniżenia wieku szkolnego weszła w życie i dlaczego posłowie powinni poprzeć wniosek miliona obywateli. Koniecznie włączcie się do akcji. Od tego zależy powodzenie całej inicjatywy.

Na spotkaniu zadajemy dwa pytania, prosimy o jednoznaczną odpowiedź i informujemy posła, że od stanowiska w tej sprawie uzależniamy udzielenie mu poparcia w najbliższych wyborach.

Pytanie 1. W ciągu pięciu lat, korzystając z prawa wolnego wyboru, ponad 80% rodziców sześciolatków (ponad 1,7 mln z 2 mln dzieci w tych rocznikach) zdecydowało o pozostaniu dzieci w zerówce.
Czy zamierza Pan głosować za pozostawieniem wyboru rodzicom sześciolatków z następnych roczników czy za pozbawieniem ich prawa wyboru?

Pytanie 2. Z wyników badania CBOS, przeprowadzonych między 6 a 12 czerwca 2013, wynika, że 70% obywateli domaga się referendum edukacyjnego. Milion z nich poparła wniosek swoim podpisem.
Czy zamierza Pan głosować za poparciem czy odrzuceniem głosu tych obywateli?

Wszystkich, którzy chcą spotkać się z posłami, prosimy o kontakt z koordynatorką akcji ,,Oświeć posła” Katarzyną Staśkiewicz. Piszcie na adres: oswiecposla@gmail.com
W temacie maila podajcie koniecznie NAZWĘ WOJEWÓDZTWA
Odeślemy list przewodni do posłów, instrukcję i inne materiały przygotowane na spotkanie.
Informacja o akcji Oświeć posła na stronie rzecznik rodziców”

(http://www.rzecznikrodzicow.pl/akcja-oswiec-posla#overlay-context=zwrot-za-podreczniki-2013)

Wieczorynki już nie będzie… skandaliczna decyzja zarządu TVP.

Kiedyś wyłączono nam Teleranek. Pamiętnego dnia 13 grudnia 1981 roku. Teraz z początkiem września zniknie Wieczorynka. A więc misja kulturowa TVP wygasła ostatecznie… W każdym razie dla dzieci… Czytaj dalej Wieczorynki już nie będzie… skandaliczna decyzja zarządu TVP.

Dzieci z rodzicami w więzieniach…

Przeczytałem wstrząsający materiał o praktyce w Boliwii zamykania dzieci z rodzicami. Ponoć dlatego, że nie ma co z nimi zrobić. Efekt, tragiczny, przebywanie z przestępcami wykoślawia psychikę młodych, do tego system penitencjarny nie zapobiega nadużyciom. Jest to zbrodnia przeciw dzieciom. Cały świat powinien zaprotestować…Oto szczegóły: Czytaj dalej Dzieci z rodzicami w więzieniach…

Niezwykły głos z Ukrainy – na okazję 70-tej rocznicy…


Z maila:
„Publicysta Antin Borkowski dla kulturoznawczego kwartalnika Ji
Gorzkie chleby rzek wołyńskich

16 maja 2013 r.
Kto zabił? A przecież jakoś zginęli …

Odpowiedzi na pytanie, dlaczego doszło do tragedii wołyńskiej można szukać długo. Ale nie na tym polega ta sprawa. Pytanie, co powinniśmy robić teraz? Nie chodzi tu o rezolucje w polskim Sejmie. Ukraina ciągle ma dylemat: przeprosić, czy nie? Wyznać winę, czy nie?
Na Ukrainie nadal nie ma poczucia, że na Wołyniu doszło do przestępstwa przeciwko cywilnej ludności.

Przyzwyczailiśmy się do abstrakcyjnej krwi. Po Wielkim Głodzie, drugiej wojnie światowej, represjach stalinowskich ofiary sąsiadów nie wyglądają zbyt katastrofalnie. Nie uczciliśmy zresztą jeszcze pamięci własnych ofiar. Dlatego Wołyń pozostaje bezosobowym obrazem w ukraińskich podręcznikach historii. 30 czy 40 tysięcy ofiar polskich. A może 60 tysięcy? Przecież Ukraińców ginęły miliony? w czasach Wielkiego Głodu czy drugiej wojny światowej. Polakom od tego nie jest jednak łatwiej. Rekonstrukcje historyczne trwają, a wspólnego punktu widzenia nie ma.

Dosłownie przedwczoraj wyrżnięto w pień kilkadziesiąt tysięcy cywilów, tymczasem historycy po obydwu stronach granicy nadal targują się, jakby kładli ciała na szalę. Polacy kłamią – mówią jedni. ?Ukraińcy nie chcą dostrzegać zaplanowanej zbrodni – odpowiadają inni.

Dla historyków po obu stronach jest to wygodne ? politycy i dziennikarze pytają ich o porady, poszukują formuły do opisania „masakry wołyńskiej” jakich słów można używać, a jakie zaszkodzą racji stanu. Kalkulacyjna wyobraźnia oficjalnych rzeczników „prawdy historycznej” zgodnie z szablonem podaje przykłady, według których należy uczyć przyszłe pokolenia. Historycy strażnicy interesu racji stanu. Bezkompromisowa walka prowadzona jest z powodu kilku linijek w szkolnym podręczniku i ewentualnie za miejsce pod partyjnym słońcem. Targują się z powodu napisów na pomnikach. O formułę potępienia i pojednania. Ale nadaremnie. Ukraina Zachodnia nie będzie zgadzała się na publiczne piętnowanie OUN i UPA, które stały się symbolem walki z komunistami. Polska nie zaakceptuje pomników Bandery i Szuchewycza, którzy dla Polaków pozostają antybohaterami.

Można przytaczać w sprawie wołyńskiej wyjaśnienia w faszyzowaniu Ukraińców, w ludożerczych ideologiach XX wieku i kolonizacyjnych skłonnościach Polaków, w obudzonej podczas wojny przemocy chłopskiej. Ale wewnętrzny głos podpowiada nam ? historycy raczej nie ustalą obopólnej prawdy. Ukraińscy historycy chcą zobaczyć rzeczywiste dowody, powiedzmy ? oficjalny dokument OUN, na którym został zapisany rozkaz „idź i zabij Polaka”. Nie znajdą. Nie było takiego papieru. Nie istnieją takie papiery. Istnieją tylko góry trupów.

Ukraińscy historycy przypominają o polityce kolonizacji przedwojennego rządu polskiego, która oburzyła chłopów, polscy ? o ukraińskich nacjonalistycznych grupach komandosów. Wypominają mieszankę z Niemców, Sowietów, maruderów, partyzantów i Bóg wie czego jeszcze.

Nie wiem, czy istnieją dowody na to, że to właśnie OUN była zaangażowana w organizację masakry na Wołyniu czy odwrotnie ? niezaangażowana. Chciałbym wierzyć, że tych trupów nie było, że to brednie „polskich szowinistów”. Że liczby są zbyt zawyżone. Że wołyński mrok zrodzili Stalin i Hitler. Że jakoś tak to się stało. Jakoś samo. Nie wierzę w to. Bo to jednej lipcowej nocy jednocześnie zapłonęła setka wiosek. Wątpię, że ktokolwiek, nawet z nacjonalistyczną odwagą, będzie fałszywie zeznawać w sprawie morderstwa. Przecież nie zabijali siebie Polacy, aby później ich potomkowie mieli wygodne narzędzie do obniżania ukraińskiej samooceny. Więc była krew.

Było zgliszcze kości. Zamordowali dzieci. Były akcje odwetowe, kiedy zabijali Ukraińców, kiedy zabijali ukraińskie dzieci.

Syndrom nieprzyznawania się do zbrodni jest charakterystyczny dla wszystkich narodów. I dla nas, i dla Polaków, i dla Rosjan. I zbiorowy Hutu pewnie nadal nie widzi krwi Tutsi na swoich rękach.

To pytanie jednak jest skierowane do nas. Czy jesteśmy gotowi, by poczuć się odpowiedzialnymi. Odpokutować za tych, którzy być może byli pewni nieomylności swoich działań.

Teraz wszyscy oni ? wołyńscy zabójcy ? są martwi. Żaden z nich głośno nie będzie pokutował. Chociaż nie wiadomo, czy ich ostatnimi słowami na łożu śmierci nie były: „Panie, bądź miłościw mnie grzesznemu! Wybacz, Jezusie Chrystusie, za przelaną krew! Zlituj się Matko Boska, nie wiedziałem. Złamałem przykazanie w imię nienawiści. Zabijając ich ? zabiłem siebie. Tobie jedynie ufam. Odpuść mi, Panie”.

Dlaczego powinniśmy przepraszać? Nie dlatego, że oczekuje tego Sejm czy Parlament Europejski. Także nie ze względu na partnerstwo strategiczne z Polską. A dlatego, że nasi przodkowie przelali ludzką krew w bagnach wołyńskich. Zrzec się odpowiedzialności za tę krew, zrzec się ich pamięci. Naszej pokuty wymagają nie Polacy, a dusze tych, którzy nie widzieli, co czynią. I nie Polacy mają pochować kości wołyńskie, a Ukraińcy. Wołyń, to ziemia ukraińska. Czas zbierać kamienie. Czy Polacy pójdą naszym śladem? Oni mają swoje kości ukraińskie w zakamarkach historii. Oni niech decydują.

Pamięć lubi słodkie, złe do lamusa. Ojciec zabił sąsiada my jednak pamiętamy tylko to, jak grał na skrzypcach. Bo dobrze grał. Naprawdę dobrze. I huśtawki robił. Jeśli jednak to był nasz ojciec, musimy znaleźć w sobie siły, by powiedzieć to „przepraszam”, nawet nie mając nadziei, że usłyszymy w odpowiedzi „wybaczam”.

Za grzech niech każdy odpowiada sam. Z zabitymi Ukraińcami niech radzą sobie Polacy. Cudze sumiennie trudno obudzić. Najważniejsze, byśmy poradzili sobie z sumieniem własnym. Co prawda, na razie sukcesów z ogłoszonego wzajemnego przebaczenia mamy zero.

I problem nawet nie leży w formule pojednania, to wszystko jest bardziej tragiczne. Przelana krew stała się jakby dodatkiem do grzechu, zainwestowanym w nowoczesne budowanie narodu, stała się powszednią zaprawą do walk, niby zawsze tak było i zawsze tak będzie. Regularne stwierdzenie, że „ludzka krew nie woda” stopniowo zaćmiło oko.

Mimo rytuałów protokolarnych kazań, mimo rocznicowego machania kadzidłami do dziś porozumienie w sprawie zbrodni wołyńskiej było kastrowane, gdyż nie było czynu pokuty jako takiego. Wewnętrznego, nie pozornego. Formalne próby porozumienia się przypominały w pewien sposób biurokratyczną błazenadę „tutaj ostry wyraz wycinamy, a tutaj dodajemy mądre słowo”. Ale nie palił wstyd, który umożliwia czyn pokuty. Nie było pragnienia, aby odpokutować grzech, który nadal ropieje pod łachmanami pamięci narodowej. Do dziś, nawet szukając próby przeprosin, wynajdowano powody, aby zrównać przebaczenie do imperatywnego: niech oni pierwsi pokutują?. Oczywiście na Ukrainie są środowiska, które wypowiadają się kategorycznie przeciwko przepraszaniu Polaków ale nie chodzi tu o nich.

Wołyńska odtrutka

Potencjalne osoby pokutujące nadal nie mają śmiałości, by na pytanie „kto zabił?” odpowiedzieć ? „może i myśmy zabili”. Jeśli „my” brzmi zbyt patetycznie, to należy zindywidualizować wewnętrznie ? „ja zabiłem”. Poczuć w sobie to narodowe „ja”, które pół wieku temu uważało, że zabicie sąsiada jest możliwe.

Z tego miałby się zacząć „dialog wołyński”. Ale nie chodzi o to, że poszczególny Myrosław Marynowycz, Taras Woźniak lub Lubomyr Husar ?dosłownie wziął i zabił Polaka na Wołyniu?. Pokutować powinna właśnie ta część narodu, która wciąż tworzy w sercu linię podziału na swoich i obcych. Gdzie swój jest zawsze bliższy. Ta część, która wyraźnie wyznacza „swojego bliźniego” i „ich dalszego”. Gdzie obcy ? to przeważnie wróg. Gdzie swój ? zawsze jest ofiarą. Gdzie Chrystus ? to tylko abstrakcyjny autor książkowej utopii i atrybut liturgii, zabity Polak nie równa się zabitemu Ukraińcowi i na odwrót.

Oczywiście, ludzie żyją według praktycznych szablonów, ale czyn pokuty i pragnienie szczerego pojednania nie przewidują podwójnych standardów. Jeśli naprawdę chcemy, aby słowa skruchy zostały usłyszane, będziemy musieli obudzić swoją odpowiedzialność za grzech zbiorowy. I sprawa nie w Polakach. To konieczne, aby sformułować te słowa tak, abyśmy mogli usłyszeć je my sami. Zrozumienie między Polakami i Ukraińcami jest potrzebne, ale jak dla mnie, przyjęcie chrześcijańskiej odtrutki jest dla Ukraińców znacznie ważniejsze od „pogodzenia się” w kolejnej pustej deklaracji. Bo to nie dla Polaków jest ważne nasze „przepraszam”, a właśnie dla nas samych. Cokolwiek by nie rozgadywali nasi narodowcy-paranoicy, ale nikt nie zabierze kresów z powodu tych, którym na Ukrainie będzie wstyd za ?swój los? krwi przelanej w latach 40. na Wołyniu.

Narodowe „ja” ma wiele powodów do dumy, ale powinno być wrażliwe także na wyrządzoną niesprawiedliwość. Tak więc, czy to Ukraińcy spowodowali krzywdę na Wołyniu każdy decyduje za siebie. I podobny test stoi przed każdym narodem.

Chrześcijańska metodologia nie wymaga znalezienia winowajcy ? podczas gdy właśnie chrześcijanin ma siłę, aby przyznać się do winy, namacać ją pod pozłacanymi warstwami pamięci narodowej. Za co mają pokutować Polacy, niech przypominają oni sami na drogę pokuty „za swoje” musimy stanąć sami, bez względu na ich reakcje.

Nieprzebaczony grzech niszczy i tylko sumienie pozwala skupić rozmytą pamięć narodową. Skrucha leczy sto razy bardziej niż triumfalne marsze. Bębny marszowe są głośne, ale jest to tylko bicie halucynogennego haszyszu w skroniach. Powojennym Niemcom się udało. Udało się Francji. Udało się Polakom w sprawie Jedwabnego. Niedawno znaleziono „zdrajcę” ludności serbskiej, reprezentowanego przez prezydenta Tomislava Nikolića, który po raz pierwszy powiedział słowa, które mieli usłyszeć nie Bośniacy i nie europosłowie. Te słowa mieli usłyszeć głównie Serbowie: „staję na kolana i błagam o przebaczenie dla Serbii z powodu zbrodni, które zostały popełnione w Srebrenicy. Przepraszam za zbrodnie popełnione w imię naszego kraju i naszego narodu?. My na razie nie dojrzeliśmy. Może po prostu nie nadszedł jeszcze czas, może Ukraińcy jak na razie nie poczuli się na tyle silni.

Prawdopodobnie o tej najstraszniejszej karze, tym pogańskim bieganiu w kółko, gdzie zemsta stale obraca się w karę pisał Mikołaj Gogol: „ponieważ dla człowieka nie ma większego cierpienia, niż chcieć zemścić się i nie mieć możliwości dla zemsty”. Gogol pisał nie tyle o zbrodni i radości ze „sprawiedliwej” zemsty, ile o jej zgrozie. Bo ten, kto krąży w labiryncie nienawiści (nawet tej uzasadnionej) nie będzie wolny od rozliczenia się za nią: „kara straszna, wymyślona przez Ciebie, człowieku! powiedział Bóg. „Niech będzie wszystko tak, jak powiedziałeś, ale i ty zawsze siedź na swoim koniu i nie będzie dla ciebie królestwa niebieskiego, dopóki będziesz siedział na swoim koniu!” Serbowie pokonali ten lęk rezygnując z wiecznej zemsty, oni, jeśli nawet się nie uwolnili, to chociaż ?zsiedli z tego konia?.

Polityka pamięci historycznej nie jest geopolityką. To nie jest kwestia krajobrazu, oznakowanego zabytkami czy publiczne napiętnowanie katów. Polityka pamięci historycznej staje się możliwa, kiedy u ludzi budzi się sumienie. W przeciwnym razie ? jest to tylko propaganda, zwodnicza koronka argumentów. Dlatego pamięć poszkodowanych zawsze jest silniejsza niż fanfary propagandy i cenzury.

Na abstrakcyjne wspomnienie o zbiorowej zbrodni przytępiony instynkt reaguje niemrawo. W szczególności, jeśli spierać się o liczby i formuły, nie myśląc o zmarłych, a dokładniej o tych, którzy zginęli w mękach. Podobnie jest z Wielkim Głodem, który na Kremlu jest uważany za ?juszczenkowskie zniesławienie? i gdzie mówią: ukraińscy chłopi umierali z głodu, ale w Rosji też umierali, więc dlaczego to wypominać…

Kiedy trupy zaczynają przemawiać, wtedy kompromis (nawet z sumieniem) nie jest możliwy. Oczywiście, strach się przyznać i żyć z plamą na honorze narodowym, tym bardziej, jeśli uważa się martwych za „obcych”. Ale jeszcze gorzej żyć z grzechem nieodkupionym, bo to pewny dowód ? boża droga jest pomijana.

Historyk, który kokieteryjnie przykrywa krew, ksiądz, który nie wymaga sakramentu pokuty ? są zaangażowani w zbrodnię. Oni kryją mordercę. Jeśli duchowieństwo stara się „pogodzić” w kwestii wołyńskiej, to niech odpowiedzialnie doprecyzuje, kto zabił i jak głębokie są wyrzuty sumienia. A jeśli historycy stwierdzą, że nie wiedzą, kto zabił ? wtedy sprawy naprawdę mają się źle, wtedy jest kłopot.

Przez lata obok granicy moralizatorzy w sutannach przypominają „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Ale ani nie przebaczyli, ani nie przeprosili. Dlaczego zatem gromadzić nieodcięte przez brzytwę Ockhama wodewile? Jeśli zabijali ? wtedy prawdopodobnie był i ten, który zabijał.

Jeśli prosimy o przebaczenie choć i nie jednocześnie ależ każdy za grzechy „swoich”. Według miary sumienia, a nie zgodnie z kanonem MSZ. W przeciwnym razie nigdy nie rozwiążemy tego węzła.

Sprawdzian sumienia w sprawie zbrodni wołyńskiej nie został zaliczony do dzisiaj. W imieniu kogo więc biskupi prosili o przebaczenie? W imieniu jakich nieuchwytnych ludzi z siekierami? Więc nie proście. Może nie są oni Ukraińcami. Ale jeśli wiecie kto zabił, proście o przebaczenie w ich imieniu. Jeśli wstydzicie się pokrewieństwa lepiej módlcie się w ciszy. Nie wołajcie prezydentów i nie zapraszajcie operatorów kamer telewizyjnych. Nie bawcie się w politykę chrześcijańską. Ponieważ nie istnieje polityka chrześcijańska jest polityka chrześcijan. Jeśli prosicie o przebaczenie, doprecyzujcie na czym polega wina i wobec kogo. Powtarzanie protokolarnego „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” bez moralnej skruchy narodu tylko znieważa.

Oczywiście to nie będzie sprzyjać „politycznie poprawnemu pojednaniu”. Ale przecież nie gramy w piłkę nożną. Na razie, jak do nieba, daleko do szczerego wybaczenia: „przepraszam Cię, mój dziadek zabił twoją babcię. I nie mogę później być dumnym z jego munduru. Wybacz mi w imię Chrystusa„.

Można stworzyć wiele marmoladowych wzorów, lekkostrawnych i przyczesanych, pełnych aluzji i westchnień. Ale jeśli nie odczuwasz ciężaru zbrodni, to jak prosić o przebaczenie? Pokuta nie toleruje paliatywu.
Nie można wierzyć w Chrystusa do połowy. Nie można prosić o przebaczenie z figą w kieszeni. I pewnie dlatego wciąż w naszych wodach obraca się gorzki, nieodpokutowany chleb Wołynia. Nadszedł więc czas, aby pozwolić mu odejść.

Te ostatnie wytłuszczone przeze mnie słowa jakże są istotne. Nie sposób się z nimi nie zgodzić. TO jest prawdziwa droga do pojednania.

Źródło: www.ji-magazine.lviv.ua


October Baby ponownie w Poznaniu.

Komunikat z maila:

„Koło Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży przy Politechnice Poznańskiej serdecznie zaprasza na projekcję filmu „October Baby” na naszej uczelni. Wydarzenie jest organizowane we współpracy z poznańskim oddziałem Stowarzyszenia KoLiber.

Data: 14 marca 2013r. (czwartek)
Godzina: 18.30
Miejsce: Centrum Wykładowe Politechniki Poznańskiej, sala nr 13
Więcej informacji o filmie oraz o naszym wydarzeniu na naszej stronie oraz fb:
October Baby
FB – October Baby

Serdecznie zapraszamy!

Jędrzej Piątek- Koło Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży przy Politechnice Poznańskiej”

Osobiście polecam serdecznie ten film. To autentyczna historia wskazująca prawdę o życiu ludzkim zagrożonym próbą mordu już w okresie prenatalnym.

?October Baby? ? film o dramacie, który zakończył się dobrze, ale jednak trwa?

„October baby” to historia 19-latki Hannah, która zawsze czuła, że nie ma prawa istnieć. Z powodu jej problemów psychologicznych i zdrowotnych rodzice zdradzają jej, że była adoptowana i że urodziła się w dziwnych okolicznościach. Hannah, by wyjaśnić te okoliczności i znaleźć swoją prawdziwą tożsamość decyduje się na podróż do Nowego Orleanu wraz z chłopakiem i najlepszą przyjaciółką.

Obsada: Rachel Hendrix, Jason Burkey, Robert Amaya, Maria Atchison, Joy Brunson

Niesamowity film, będący historią Gianny Jessen – kobiety, która urodziła się mimo nieskutecznej aborcji metodą wstrzyknięcia roztworu soli do worka owodniowego, w klinice należącej do organizacji Planned Parenthood. Dziś Gianna działa aktywnie w organizacjach antyaborcyjnych i walczy o życie każdego człowieka.

Matka Teresa kiedyś powiedziała: „Bóg chce użyć Gianny, by przypomnieć światu, że każda istota ludzka jest dla Niego cenna”

http://youtu.be/BcrT8_CXF1U


Z plakatu na stronie: October Baby

Zabójcze szczepionki? Szczepienia ludobójcze? Tytuły mówią same za siebie…

Moja żona kilka lat temu szczepiła się przeciw grypie. Przez ponad pół roku po szczepieniu była w stanie terminalnym tj.: ni to choroby ni jej braku. Dokładnie na rozdrożu. To było pół roku cierpień i wydawania pieniędzy na leki które i tak nie mogły tego stanu zwalczyć. Szczepionka nic nie dała- dokładnie odwrotnie. W zasadzie zona powinna pójść na półroczne L4 … tyle tylko że: to był ogólny spadek odporności, i zły stan organizmu bez typowych objawów grypy. Czytaj dalej Zabójcze szczepionki? Szczepienia ludobójcze? Tytuły mówią same za siebie…

Co to za ludzie „EMO”, czy można postawić znak równości z „PUNK”?

To tacy obecni punkowcy…? Nie wiadomo. Dziwna ekipa, spuszczony wzrok, obojętność – wszystko bez sensu…
„Nikt mnie nie koffa. Ide na mo$ciq :( / Jootro impra u Anusi :*

Opis emo na Gadu-Gadu

Musisz wiedzieć, ciociu, że nie jem mięsa, nie palę, nie piję alkoholu i nie biorę narkotyków. Jestem emo.

Emo w ?Na dobre i na złe?

I belive, I can fly!

Emo na dachu

Moje życie jest bes sęsu”
Czytaj dalej Co to za ludzie „EMO”, czy można postawić znak równości z „PUNK”?