opinia Karola Krafta poręczona swym majątkiem

Podczas uroczystości przygotowanych na 100-lecie Odzyskania Niepodległości i 100-lecie Obrony Lwowa w Kędzierzynie Koźle, zorganizowanych przez władze samorządowe i Witolda Listowskiego, zabrał również głos Jan Skalski: Minister Beck powiedział, że w życiu narodów i państw liczy się wiele wartości a jedna z bezcennych, to sprawa honoru. Obchodzimy w tym roku setną rocznicę zmartwychwstania Rzeczypospolitej po 123 latach niewoli. Granice Rzeczypospolitej wyznaczali nasi żołnierze, tym pierwszym a jakże skutecznym żołnierzem jest miasto Lwów odznaczone Krzyżem Virtuti Militari. Chwilowo Rzeczypospolitej tam nie ma, myśmy nie utracili małej ojczyzny, tam została duża część naszego państwa, naszego narodu, który żyje w ciężkich warunkach i oczekuje na pomoc Rzeczypospolitej. Ukraińcy o nastawieniu nacjonalistycznym wymordowali część narodu w formie okrutnej, ale pamiętać należy, że w 1939 roku zamordowano tam Rzeczypospolitą. Jednak tam pozostała nasza kultura, cywilizacja europejska, którą tam ułożyliśmy. ..Węgry uzależniły wejście Ukrainy do UE od poszanowania praw mniejszości węgierskiej, która została na ziemiach odebranych. A co my robimy? I nie chodzi o zbieranie pieniędzy na nowy kościół we Lwowie bo będzie on służył tak jak i Dom Polski Ukraińcom, chcemy odzyskać nasze polskie kościoły, miejsca drogie nam i naszym Rodakom i naszej kilkusetnej historii, zainteresowania dla naszych rodaków oczekujących posługi w języku polskim i pomocy finansowej. Student z Ukrainy w Państwowej Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu otrzymuje 1500 zł stypendium, które wywozi do domu by utrzymać całą rodzinę. Mniejszość polska żyje z emerytury w wysokości 300 zł. Tymczasem na publicznych budynkach związanych z Polską pojawiają się tablice z Banderą a w patriarchacie kijowskim kanonizuje się zbrodniarzy z UPA, którzy mają ręce zabrudzone krwią. Prezydent Ukrainy chce ten kościół legalizować a polska cerkiew i inne kościoły nie godzą się na to! – dodał obecny podczas uroczystości patriarcha. Niszczone, okaleczane są budowane i utrzymywane przez wieki cuda europejskiej architektury, ośrodki użyteczności publicznej, fałszowana jest historia architektury, przestrzeni publicznej, obiektów kultury i sztuki poprzez przemalowanie, zdzieranie inskrypcji, tablic, pomników, umieszczanie niezgodnych z faktem treści itp., niszczone są polskie cmentarze i groby przedstawicieli naszego narodu. To nie była mała ojczyzna jakiś Kresowian – jak wyraził się Marszałek Kuchciński w liście skierowanym do organizatorów, to znaczna i znacząca część Polski, od wieków tam budowana i zamieszkała przez obywateli polskich różnych narodowości a przed wszystkim polskiej.
Krystyna Romer-Patyra przedstawiając losy ziemiaństwa z kresów północno-wschodnich na przykładzie rodzin Romerów i Mokrzyckich wspomniała o pewnym epizodzie rodzinnym pokazującym, iż etos i wartości cenne dla ziemiaństwa przetrwały do dzisiaj. Niestety, nie jest to atrybut współczesnych ziemian. Syn babci Kamili, spadkobierczyni majątku zmarłego generała Stefana Mokrzyckiego, Justyn, ożenił się z ciocią Ireną, która zachowała wszystkie plany majątku utraconego wskutek traktatu ryskiego jak i rodowe precjoza. Nie przeszły one na nas gdyż na fali uniesienia przekazała je na rząd Mazowieckiego. W gazecie pojawił się nawet komunikat, iż mieszkanka Gdańska przekazała dorobek swego życia. Nie dorobek swego życia ale paru pokoleń Mokrzyckich –komentuje pani Krystyna. Zostało to zmarnowane. Mąż cioci, Justyn Mokrzycki zginął jako dowódca artylerii z Wilna w walce o wolną Polskę pod Miastkowem Kościelnymi i pochowany w zbiorowej mogile wojennej. Mogiła ta została w latach 70-tych zaorana i w tej chwili prowadzone są na cmentarzu poszukiwania. Skoro jeździmy na cmentarze na Białoruś czy Ukrainę w poszukiwaniu pojedynczych grobów, może czas by zająć się opuszczonymi grobami na terenie Polski – słusznie zauważa pani Krystyna. Czy Towarzystwo Miłośników Lwowa jak i inne kresowe stowarzyszenia posiada bazę grobów choćby wypędzonych ze Lwowa a zamieszkałych w Warszawie i otacza je opieką, czy domaga się takich działań od instytucji państwowych ? Oddział Stołeczny Miłośników Lwowa w Warszawie zarejestrowany został w 1989 roku, pierwszym prezesem był Jerzy Janicki. Jednym ze statutowych działań było „działalność na rzecz członków TML i Warszawy, przypomnienie i przybliżenie wkładu Lwowa oraz miast i miasteczek Małopolski Wschodniej w dorobek naukowy, kulturalny i gospodarczy Polski na przestrzeni dziejów”. Czynił to doskonale Jerzy Janicki i pozostali sygnatariusze (choćby Witold Szolginia) tak skutecznie, że wiedza ówczesnych Polaków o Lwowie była znakomicie większa od obecnej, mimo sprzeciwu władz. Wypędzeni ze Lwowa zamieszkali w Warszawie czy zmuszeni do tułaczki po świecie, u schyłku życia przekazywali swoje relacje (nagrane lub zapisane) jak i pamiątki uratowane z zagłady Towarzystwu. Przekazywano również pieniądze, czasem znaczne. Gdzie znajduje się rejestr tych darowizn jak i one same, jak jest upowszechniana wiedza o tych zbiorach. Osobiście obserwuję kompletny brak takich działań. W Święto Zmarłych zbierane są fundusze przez TML w różnych miastach na renowację nagrobków. Nie spotkałam się w Warszawie z towarzyszącą temu informacją, który grób będzie odnowiony i jaki jest tego koszt. W czasach PRL w struktury dyplomacji, kościoła jak i stowarzyszeń czy organizacji wprowadzani byli funkcjonariusze, których rolą było rozbicie jedności i celowe destrukcja działań w celu ich likwidacji. Jak jest dzisiaj? Czy działalność w stowarzyszeniu czy fundacji ma służyć tylko wejściu w intratne struktury urzędnicze, państwowe? W dzielnicy Częstochowy Stradomiu, znajduje się zbiornik wodny w wyrobisku dla zbudowanego tam pieca do wyrobu cegieł w związku z projektem budowy w 1824 roku, drogi łączącej Starą i Nową Częstochowę. W Almanachu Częstochowy z 1995 roku znalazłam opisy działań miasta, burzono domy by budować drogę, w oparciu o dziesięcioletni plan przystąpiono do porządkowania połączonych miast, do brukowania ulic, budowy kanałów ściekowych, budowano i remontowano studnie, stawiano bariery, sadzono drzewa, montowano podjazdy do budynków i mostki ściekowe. …W oparciu o opinię przekazaną przez Karola Krafta poręczoną swym majątkiem podjęto budowę w dwóch rynkach, czterech studni – pomp żelaznych wrocławskiego projektu Hofmana. Wg deklaracji wspomnianego projektanta – mechanika koszt zabudowy jednej pompy wraz „z maszynerią” i transportem nie przekroczy 225 Rbl. Dodatkowe koszty roczne to ubezpieczenie pomp w przypadku zamarznięcia wody, które określił od 50 kop. do 9 Rbl. srebrnych. Zamówiono więc w lipcu 1860 r. cztery pompy żelazne w Warsztatach Żeglugi hrabiego A. Zamojskiego w Warszawie.
…Więcej niż ciekawą jest związana ze studniami decyzja podjęta przez prezydenta Miasta. Mianowicie poleca on Kasie Miejskiej nie wypłacać straży i policjantom należnych pensji. Decyzję swą motywując zaniedbaniem obowiązków dopuszczając do kradzieży „stali się powodem zatracenia wiader …”
Wprowadzono w miejsce dotychczas dwóch jedną taryfę opłat brukowojarmarcznego. Dotyczyła ona przybywających do miasta w celach handlowych na targi i jarmarki z bydłem, produktami i wyrobami tak krajowymi jak i zagranicznymi. Opłatom nie podlegały (w całym Królestwie) przyjazdy na nabożeństwa, w celu odwiedzenia przyjaciół i znajomych, oraz we wszystkich innych przypadkach nie mających charakteru ”spekulacyjnego” – handlowego. Tak jak i dzisiaj nasuwały się wątpliwości jak interpretować niektóre przepisy. Czy dzierżawca rogatki w dniu nie targowym, nie jarmarcznym gdy handlujący wozi do miasta zboże lub inne produkty na sprzedaż lub skład, brać opłatę targowego i brukowego czy tylko brukowego. Dostawy do kolei wówczas budowanej, od furmanki wjeżdżającej do miasta podlegały również opłatom. Wątpliwości jednak rodziły się i były przyczyną licznej korespondencji, czy pozostałości materiałów po budowie kolei wywożone z miasta równi podlegają opłacie…Koszt wykonania i zabudowy słupków, tablic i budek pokrywali dzierżawcy, nie obciążały one Kasy Ekonomicznej miasta…..
Wybór wykonawców odbywał się drogą przetargów o których terminie za opłatą rubli srebrnych 2,55 obwieszczono trzykrotnie w Gazecie Rządowej Królestwa Polskiego oraz informacją w Urzędzie Miejskim powiadamiano zainteresowanych. Uczestniczący w przetargu musieli wpłacić wadium w wysokość 60 Rbl. srebrnych w Kasie Ekonomicznej Częstochowy lub innego miasta bądź w Banku Polskim. Jedynie uszkodzenia wymagające natychmiastowej napraw wykonywano sposobem administracyjnym, z tym że koszt tych napraw nie mój przekroczyć 40 rbl.

Tak niegdyś obchodzono się z pieniądzem i majątkiem publicznym.
Bożena Ratter

te rodziny wnosiły europejską kulturę na wschodnich terenach RP

O Dzieduszyckich można mówić godzinami –prof. Kazimierz Karolczak, Rektor Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie rozpoczął referat o stratach rodziny w okresie II wojny światowej na konferencji „Zagłada ziemian 1939-1945”. Zaliczamy ich do znaczących polskich rodzin historycznych o udokumentowanej przeszłości sięgającej początków XV wieku. Po rozbiorach większość Dzieduszyckich stała się poddanymi Habsburgów, w chwili wybuchu II wojny ziemia uprawna i lasy ordynacji zostały zagarnięte przez bolszewików. Jedynie siedziba ordynata w Zarzeczu pozostała po stronie polskiej i chwalebnie zapisała się w okresie okupacji. Tam przyjmowano wygnańców z Wielkopolski, odbywało się tajne nauczanie, ordynat zatrudniał niewspółmiernie do potrzeb ludzi, ratując ich od wywiezienia na roboty do Niemiec. Po wojnie ordynację zlikwidowano, Dzieduszyckich wypędzono z pałacu. Prócz tego, że utracono hektary lasów i ziem, utracono także Muzeum Przyrodnicze im Dzieduszyckich we Lwowie oraz bibliotekę poturzycką.
Jeśli mówimy o stratach rodzin historycznych, mocno rozgałęzionych i bogatych to są straty w sensie osobowym – życia ludzkiego , materialnym i przede wszystkim kultury, bo te rodziny wnosiły w polską (europejską) kulturę na wschodnich terenach Rzeczypospolitej ogromnie wiele. I wraz z końcem istnienia tych rodzin na tych terenach ta kultura zanikała, albo była niszczona albo zapominana. To są straty trudno policzalne. Muzeum Przyrodnicze pozostawione przez Dzieduszyckich we Lwowie to pierwsze w Europie prywatne muzeum przyrodnicze na taką skalę w XIX wieku, założone przez ordynata Włodzimierza Dzieduszyckiego i podarowane krajowi. Zbudowane i utrzymywane przez jedną rodzinę do wybuchu II wojny światowej ( ordynacja została w założona dla utrzymania muzeum). Drugie dziedzictwo to fantastyczna biblioteka poturzycka tworzona przez Dzieduszyckich od pierwszej połowy XIX wieku, jedna z największych bibliotek we Lwowie. Ona dzisiaj nie istnieje. Nieliczne starodruki z pieczęcią JD lub JWD można znaleźć w pleśniejących zbiorach lwowskiego (polskiego) Ossolineum. Znaczna część zbiorów, rzadkie książki, starodruki, była przekazywana podczas wojny (1939-1941) Ukraińcom na opał za samogon przynoszony przez nich. To są wymierne straty, które poniosła nasza kultura i rodzina Dzieduszyckich. Brat ordynata, Stanisław, miał majątek k. Stryja. Uprzemysłowione, znakomicie prosperujące gospodarstwo rybne i bardzo dobre szkółki ogrodnicze, z którymi Dzieduszycki jeździł po wystawach. W Poznaniu uzyskał nagrody na ogólnopolskiej wystawie – dzisiaj nie ma śladu po Sokołowie, wszystko zostało zniszczone. Całe miasteczko spalone w czasie wojny a Ukraińcy z okolicznych wsi wynieśli z pałacu co dało się, nie pozostał kamień na kamieniu. Okrutny los spotkał Dzieduszyckich z innego, małego majątku – zamordowani przez bandy ukraińskie. Dzieduszycki był nie tylko zamordowany, on był obdzierany ze skóry, ćwiartowany, resztki jego ciała wieszano na drzewach w lesie. Dzieci jakaś Ukraina wpuściła do studni, przetrwały ale nie miały możliwości wyjechania, żyły w kołchozie. Jedną z córek przewodniczący kołchozu wziął za kochankę – bardzo tragiczny los tych ludzi. To właśnie ich zagładę będziemy przypominać podczas Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II RP.
Synem Marii Dzieduszyckiej i Tadeusza Cieńskiego (polityka, posła na Sejm galicyjski, działacza społecznego, przewodniczącego Komitetu Obywatelskiego we Lwowie podczas walk o miasto w 1918 r., senatora II RP) a wnukiem fundatora Muzeum Przyrodniczego we Lwowie, jest ks. Włodzimierz Cieński, wielkiego formatu człowiek, kapelan armii Andersa.
KIK i Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów w Przemyślu dla uczczenia 100 rocznicy odzyskania Niepodległości oraz pamięci ks. Arcybiskupa Ignacego Tokarczuka, a także ks. Bronisława Mireckiego (brata pani Marii Loryś – Mireckiej) zorganizowali patriotyczną pielgrzymkę do polskich korzeni na ziemiach wschodnich RP, do grobów Legionistów, „Orląt Lwowskich”, Obrońców Odrodzonej Rzeczpospolitej, a także do grobów i miejsc pamięci Polaków zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA. Z wielką godnością i wzruszeniem pielgrzymi uczestniczyli w mszach św. i modlitwach koncelebrowanych przez pielgrzymujących z nimi księży w miejscach pamięci na dawnych ziemiach Rzeczpospolitej i zapalali znicze pamięci tym Rodakom, o których winniśmy pamiętać. Jednym z miejsc był Złoczów. Kościół czynny był nawet w okresie władzy radzieckiej, a proboszczem od 1938 do 1992 roku ks. Jan Cieński, wyświęcony potajemnie na biskupa przez papieża. Ks. Jan Cieński to również wnuk fundatora Muzeum Przyrodniczego im. Dzieduszyckich we Lwowie, brat ks. Włodzimierza Cieńskiego. Dzięki pomocy, której udzielił ks. Jan Cieński napotkanemu przy drodze ciężko rannemu człowiekowi (oddał w szpitalu krew czym uratował mu życie), który okazał się ważnym dla NKWD, kościół nie został zburzony a ksiądz nie został zesłany. We wczorajszym poranku w radiowej trójce Marcin Wolski wyraził swój stosunek do postaw ludzkich, nie lubi wielkich bohaterów a woli takich niepokornych jak np. suspendowani księża. Nie wiem czy to był żart, może pomylił się a miał na myśli ks. Stanisława Małkowskiego. Ciekawe, dziadek ks. Stanisława Małkowskiego miał swój epizod w walce w obronie Lwowa w 1918 roku, przeżył obóz w Sachsenhausen a po wojnie założył Muzeum Ziemi na Skarpie i był jego pierwszym dyrektorem. W Złoczowie trafił w moje ręce dwujęzyczny Monitor Wołyński współfinansowany przez Senat RP i Fundację Wolność i Demokracja. Niestety, nie znalazłam tam promowania twórców europejskiej kultury na terenie obecnej Ukrainy. W artykule pt. Filmy o Wołyniu nie było wzmianki o śladach polskości na Wołyniu, o ważnych z punktu widzenia polskiego interesu miejscach i tematach, natomiast autor projektu napisał: „ wybierałem najciekawsze miejsca, a także mało popularne, takie jak fort w Tarakanowie. Najważniejsze było, żeby te historyczne miejsca nadal istniały”. Dla ciekawych: fort został zbudowany dla obrony zachodniej granicy Imperium Rosyjskiego. No cóż, zacierane są kompletnie ślady polskości, rosyjskie można promować. Tylko dlaczego za moje pieniądze? A jeśli chodzi o literaturę, nauczyciel języka polskiego skierowany do Łucka cytował w Monitorze Wołyńskim fragmenty twórczości Olgi Tokarczuk. W Zarzeczu od 10 lat działa Muzeum Dzieduszyckich. Ciekawe, w pobliżu Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu znajduje się kolejne centrum handlowe ukraińskiego konsula „Piotruś Pan”.

Bożena Ratter

strzelanie brylantami

Skoro mowa o tworzeniu mitów, warto poświęcić parą słów socjologicznej niezwykłości Legionów Piłsudskiego, która tę mitotwórczą pracę umożliwiła. Styl i poziom życia narzucali tu nie wojskowi lecz studenci, artyści i młodzi naukowcy, zresztą – jak to ujął Wieniawa – nawet zapapuziali profesorowie stawali się tu studentami, odrastały im włosy itd. Przyczynek do społecznej charakterystyki Legionów daje zestawienie z 17 lutego 1917 t., które wylicza, że na 1215 oficerów było min.:
3 profesorów i 9 asystentów Uniwersytetu;
100 nauczycieli (to tym 40 gimnazjalnych i 4 nauczycieli muzyki);
106 inżynierów i architektów;
26 urzędników państwowych i 76 urzędników prywatnych;
59 lekarzy, 9 weterynarzy i 4 dentystów;
27 artystów malarzy, rzeźbiarzy i muzyków;
7 doktorów praw, 12 adwokatów i 10 kandydatów adwokackich;
11 literatów;
10 dziennikarzy.

Liczby te są portretem korpusu oficerskiego, portretem z ostatnich lat wojny, kiedy to „ubyli” już z niego (tak się w raportach oznaczało śmierć) liczni oficerowie stanowiący trzon „Strzelców” – w tym wielu krakowskich literatów, młodych uczonych i studentów z UJ oraz artystów z Akademii Sztuk Pięknych – macierzystej szkoły Rydza-Śmigłego. Socjologiczny wizerunek szeregowych (żołnierzy Legionów) podobny był do portretu kadry, z tym, że mniej było tutaj absolwentów, a więcej studentów i uczniów – pisze Bohdan Urbankowski w rozdziale Dygresja o strzelaniu brylantami w „Filozofii czynu”.
Nieproporcjonalnie liczną grupę oficerską stanowili…doktorzy filozofii. Nie był to wynik niezwykłej bojowości absolwentów tego wydziału, a tylko efekt konserwatywnej struktury ówczesnych uczelni: tytuł doktora filozofii otrzymywali prawie wszyscy absolwenci kierunków humanistycznych – poloniści, historycy itp. Nie znaczy to, iż w Legionach nie było autentycznych filozofów. Byli – i to wybitni: dr Jerzy Żuławski – dramaturg i poeta, jeden z tych, którzy po spustoszeniach pozytywizmu odbudowywali myśl metafizyczną (zmarł w szpitalu polowym w 1915r); dr Leon Chwistek – twórca teorii wielości rzeczywistości i zarazem wybitny malarz; dr Zygmunt Janiszewski, który zasłynął także jako światowej sławy matematyk; dr Henryk Wid-Strengler – poeta i muzyk; Wacław Kostek Biernacki, który jako Bruno Kostecki wydał kilka powieści o czynach podziemnej PPS. Filozofami z wykształcenia byli m.in. także: Wacław Aleksandrowicz, dowódca kompanii w I Brygadzie (dwukrotnie ranny – Krzyż Niepodległości i Krzyż Walecznych); Stanisław Parczyński, bohater walk o redutę pod Tarłowem (zginie jako major 1 V 1920 r. pod Fastowem); Janusz Jędrzejewicz – późniejszy premier Rzeczypospolitej. Dyplomy filozofii mieli także Adam Skwarczyński (Uniwersytet Jana Kazimierza, Lwów), Stanisław Baczyński – szef oddziału wywiadowczo-dywersyjnego w POW, doktoratami filozofii za prace w dziedzinie historii legitymowali się także Kazimierz Świtalski – późniejszy premier KP i Marian Kukieł – późniejszy generał, jeden z naszych najwybitniejszych historyków, profesor Wacław Tokarz oraz historyk literatury i krytyk Wilhelm Feldman.(Bohdan Urbankowski)
Dlaczego w 100-lecie odzyskania niepodległości nie przypominamy choćby tych kilku postaci z wymienianych przez Bohdana Urbankowskiego? Na ogrodzeniu Parku Łazienki przy Belwederze zdjęcia mężczyzn z castingu reklamującego garnitury Vistuli zamiast plejada mądrych, pomysłowych, przedsiębiorczych, szlachetnych, pracowitych obywateli II RP. Gdyby ich wszystkich zaprezentować, zmiany plansz należałoby dokonywać codziennie. I turyści zagraniczni poznaliby naszą historię nie ze szkalujących nas gazet.
Zwykli obywatele i jednocześnie brylanty w naszej historii z racji poszanowania przenoszonych przez pokolenia wartości a tymczasem w metrze warszawskim niepodległa.pl powtarza do znudzenia PRLowską, komunistyczną propagandę o zbytkach „pańskich” w II RP – skarpety do sandałów i suknie w II RP.
W podobnej tonacji wykład prof. Aleksandra Smalianchuka pt. „Skirmuntowie z Polesia” podczas sobotniej konferencji o zagładzie ziemiaństwa polskiego w latach 1939-1945. Profesor skupił się na analizie 2-ch typów „pana” w Mołodowie, złego i dobrego, uczciwie dodał, iż los obu był ten sam (czyli zakończony morderstwem, zesłaniem lub ucieczką oraz grabieżą majątku) i usprawiedliwił ”konflikty społeczne” między chłopami białoruskimi a Skirmuntami w Mołodowie obecnym we dworze kultem kultury angielskiej, brakiem ślubu w rodzinie Skirmuntów oraz nie spełnionym marzeniem chłopów o ziemi. Konstanty Skirmunt zamiast zwyczajowo- jak powiedział profesor- dać chłopom ziemię, przekazał ją siostrom urszulankom „szarym” . Usprawiedliwienie zbrodni jak za PRL.
A co pisze o rodzinie Skirmuntów ks. Walerian Meysztowicz – W pokoleniu mojego ojca było ich czworo: Konstanty, Henryk, Maria i Konstancja. Tej ostatniej nie pamiętam, wiem tylko, że była w przyjaźni z Marią Rodziewiczówną. Do dalszej rodziny należał ks. Kazimierz Skirmunt, długoletni przedstawiciel episkopatu polskiego w Rzymie. Cieszył się on przyjaźnią i zaufaniem Benedykta XV, który przez niego kierował do polski swoją pomoc w latach wojennych. Przyjaźnił się z jezuitami, szczególnie z o. Ledóchowskim, ostatnie lata życia spędził w ich domu….Mołodów należał do trojga rodzeństwa: mieszkał tam, po chlubnie zakończonej służbie Rzeczypospolitej, ambasador Konstanty Skirmunt, jego brat Henryk (niezwykłych zdolności w muzyce, napisał operę, nie wiem czy była kiedykolwiek wystawiana, ceniłem wysoko jego poezje) i siostra panna Maria. Wszyscy już byli starzy, dzieci nie mieli. Mołodów miał się dostać siostrom urszulankom „szarym” założonym przez Matkę Urszulę Ledóchowską; miały już one w Mołodowie klasztor i zajmowały się oświatą i opieką społeczną, uzupełniając to, czego instytucje Polski niepodległej jeszcze w pełni zrobić nie mogły. Chętnie do dworu, do gościnnych, kulturalnych gospodarzy przyjeżdżali goście: odbywały się zamknięte rekolekcje dla ziemian, które prowadził Prymas Hlond… Wiersz Henryka Skirmunta o oraczu:
Rzuć posiew bogaty
Rola obfity plon wyda i kwiaty
Choć pusto będzie na twej własnej glebie
Bo w rannych świtach, gdy się pola roszą
Anioły schodzą i ziarna roznoszą
Te złote ziarna zasiane przez Ciebie
Czarno jest na mołdawskiej glebie… Siali tam ziarna Skirmuntowie długo, hojnie, nie dbając o plon. ..Przyszedł wrzesień 1939 rku. Wyprowadzili ich do lasu. Wykopali dół. Zastrzelili.
Anioły schodzą
– tak kończy opowieść o Skirmuntach ks. Walerian Meysztowicz.
Ciekawe, czy współcześni „ziemianie” czy kamienicznicy pochodzący z „mas robotniczo chłopskich”, którzy w III RP weszli w posiadanie majątku narodowego, więc i Polaków II RP zamordowanych czy wypędzonych lub skazanych na życie na marginesie społecznym w wyniku rewolucji socjalistycznej niosącej szczęścia nam wszystkim, boją się tych, którzy dla ich zysku pracują ? A jaka byłaby wrzawa gdyby „masy robotniczo – chłopskie” pracujące ciężko w PRL i III RP i pobierające 1000 zł emerytury chciały podnieść rękę na nich, na beneficjentów transformacji 1989 roku, którzy jawnie i bez poczucia winy chlubią się tą datą, choćby na muralu metra centrum.
Dlaczego brak rzetelnych badań i publikacji o tej nieznanej, skrywanej, fałszowanej do dzisiaj historii Polaków? A jeśli są prowadzone takie badania to w rycie komunistycznej propagandy, fałszowania historii w interesie wrogów Polski i oskarżeń moich Rodaków? Dzisiaj w witrynie księgarni na Wiejskiej czołową pozycją jest kolejna propagandowa, szkalująca mnie i wydana za moje pieniądze pozycja : Dalej jest noc – pod redakcją Barbary Engelking i Jana Grabowskiego. O postawie polskiego społeczeństwa wobec zagłady Żydów. Czy zostały przekazane przez rząd miliony na badania postawy żydowskiego społeczeństwa wobec zagłady Polaków, Ormian, Czechów i innych narodowości Rzeczypospolitej? Czy zostały przekazane miliony na badania postaw ukraińskiego społeczeństwa wobec zagłady Polaków, Ormian, Czechów i innych narodowości Rzeczypospolitej? W Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu nie ma zgody na pisanie pracy o miejscach zagłady Polaków na Ukrainie a konsul Ukrainy w Przemyślu jest właścicielem kilkunastu budynków, w których prowadzi sieć handlową „Piotruś Pan” . Ciekawe, swoje punkty handlowe ma w pobliżu miejsc zagłady Polaków jak np. przy rampie, z której wywożono Polaków na Syberię ( na podstawie donosów mniejszości ukraińskiej również) czy naprzeciwko wejścia do pałacu w Krasiczynie, do którego schroniła się u Sapiehów ludność polska przed bandami ukraińskich nacjonalistów. A w pobliżu miejsc zagłady Polaków na Ukrainie (Wiśniowiec, Podkamień, Złoczów, Rumno, Komarno, Podhorce itp. ) wiszą flagi banderowskie, ulica musi nazywać się Stephana Bandery lub musi być muzeum Szuchewycza. Polskie MSZ oraz konsul polski na Ukrainie nie gwarantuje bezpiecznego dojazdu do Huty Pieniackiej a pokazywanie flagi polskiej jest drażnieniem Ukraińców , więc lepiej tego unikać. Na cmentarzach polskich nie widać śladu bytności polskiego konsula. Czy to nie ciekawe tematy do badań?
Sapieha Książe Stanisław był potomkiem prastarej rodziny herbu Lis. Leon Sapieha, uczestnik wojny narodowej z r. 1831 w sztabie generała Skrzyneckiego, który emigrował z zaboru rosyjskiego, gdzie car skonfiskował jego majątek to jego pradziadek. W zaborze austriackim nabył majątek Krasiczyn i stanął do pracy dla dobra kraju. Jemu zawdzięczają powstanie i rozwój liczne stowarzyszenia i zakłady krajowe. Wdzięczne społeczeństwo powołało go na stanowisko marszałka pierwszego Sejmu Krajowego. Żona jego, Jadwiga z Zamoyskich, była panią wielkiego serca i rozumu, opiekowała się gorliwie ubogimi i sierotami. Jej staraniem powstał w r. 1878 we Lwowie szpital dla dzieci im. Św. Zofii. Lwowska Rada Miejska wybiła na jej cześć pamiątkowy medal. Syn Leona i Jadwigi , Adam członek Izby Panów był więziony za udział w powstaniu w 1864 i przebywał na emigracji a po powrocie zajaśniał w życiu politycznym i w Sejmie jako gorący patriota i niepospolity mówca. Był członkiem i przewodniczącym rozmaitych towarzystw i instytucji, w 1894 r. stał na czele powszechnej wystawy krajowej we Lwowie. Ożeniony był z Jadwigą Klementyną z ks. Sanguszków, gorliwą patriotką i opieunką potrzebujących pomocy… Ich wnuk Stanisław z chwilą walk o polskość Lwowa w listopadzie 1918 roku, bierze natychmiast czynny udział w walkach z Ukraińcami, a jednocześnie pracuje nad organizacją tworzącej się armii polskiej we Lwowie….Pełniąc w dniu 11 stycznia 1919 roku w boju o Pasieki Miejskie służbę wywiadowcy na ważnym posterunku, ginie trafiony pociskiem ukraińskiej artylerii. Zwłoki zostały przewiezione do Krasiczyna i pochowane w grobowcu kaplicy zamkowej – to fragment jeden z wielu biogramów uczestników walki w obronie Lwowa w listopadzie 1918 roku, przygotowanych w 1925 roku na uroczystości państwowe. A co przygotowała Rada Mediów Narodowych na 100-lecie odzyskania Niepodległości i na 75 rocznicę Ludobójstwa na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej?
Przekazuję harmonogram obchodów 75 rocznicy ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej
http://isakowicz.pl/harmonogram-upamietnien-75-rocznicy-ludobojstwa-polakow-na-wolyniu/

Bożena Ratter

Międzynarodowy dzień Emigranta. Problemy ze zrozumieniem pojęcia.

Wczoraj (20-go czerwca) był Międzynarodowy Dzień Emigranta. Dyskusje na temat: „przyjmować – nie przyjmować” rozpalają umysły prawie każdego u nas w kraju, ale też i w całej Europie – szczególnie ostatnio.
Byłem na spotkaniu w poniedziałek ze znanym muzykiem polskim Jerzym Grunwaldem (bardziej znanym naszym ojcom i matkom), który w latach komuny wyemigrował do Szwecji.

Teraz wrócił. Na spotkaniu była też feministka (była -chyba): HEGE STORHAUG.

Była entuzjastką Czytaj dalej Międzynarodowy dzień Emigranta. Problemy ze zrozumieniem pojęcia.

Nowe ACTA?

Z maila od kolegi Michała:
„Zachęcam do zainteresowania się sprawą jutrzejszego (20-21 czerwca) głosowania w Parlamencie Europejskim nad dyrektywą o ochronie praw autorskich, która ograniczy możliwość udostępniania linków w Internecie na portalach społecznościowych.
https://tech.wp.pl/idzie-nowa-acta-po-tej-decyzji-ue-mozemy-zapomniec-o-internecie-jaki-znamy-6258112905889921a

Oczywiście wszystko w trosce o nasze dobro, abyśmy nie przekazywali sobie nieprawomyślnych treści. Orwell z Huxleyem by tego nie wymyślili.
A poniżej link (udostępniam, póki jeszcze można) do treści propozycji dyrektywy w języku angielskim.
https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/PDF/?uri=CELEX:52016PC0593&from=EN

Przez zupełny zbieg okoliczności głosowanie nad dyrektywą ograniczającą w tak radykalny sposób prawa obywatelskie odbędzie się w trakcie Mundialu 2018, gdy media zajęte są przekazywaniem relacji z kolejnych meczów. A w Polsce większość będzie komentować wyniki dzisiejszego meczu Polska – Senegal. Pisząc to nie znam jego wyniku.”

Zaproszenie – „Islam, jedenasta plaga” – HEGE STORHAUG.

Z maila:
„TADEUSZ DZIUBA, NATASZA DEMBIŃSKA-URBANIAK
(KONGRES KOBIET KONSERWATYWNYCH)
JOANNA WARGIN-TURCHAŁA (POROZUMIENIE).

ZAPRASZAJĄ NA SPOTKANIE Z HEGE STORHAUG (AUTORKĄ KSIĄŻKI: „ISLAM, JEDENASTA PLAGA”)
i JERZYM GRUNWALDEM.

18 CZERWCA 2018, GODZINA 18.00

BIUROWIEC DELTA, UL. TOWAROWA 35 POZNAŃ

SALA KONFERENCYJNA 4-te PIĘTRO
WSTĘP WOLNY”

Zaproszenie do Lublina.

Z maila:


ZAPROSZENIE

Po 6 latach nieustannych starań, pokonywaniu wielu trudności i przeciwności sztucznie i celowo stwarzanych Pomnik w Lublinie Polakom, Ofiarom Ludobójstwa dokonanego na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich przez UPA-OUN stał się Faktem Dokonanym i Nieodwracalnym. A jeszcze wczoraj 13 czerwca miałem ogromne kłopoty ze skompletowaniu wszystkich dokumentów które są niezbędne do odbioru terenu budowy przez
kompetentne władze.

Pomnik Polakom, Ofiarom Ludobójstwa dokonanego na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich przez UPA-OUN w Lublinie będzie przypominał po wszystkie czasy i będzie głosił nowym pokoleniom prawdę że na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich zginęli Polacy za Ojczyznę i Wiarę Katolicką.

Bohaterom Kresów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Wieczna
Pamięć, Cześć i Chwała!

Geneza podjęcia budowy podjęli mieszkańcy Lublina których rodziny pochodzili z kresów i nie mogli się pogodzić z myślą, że w naszym mieście Wiktor Juszczenko, gloryfikator UPA-OUN i SS „Galizien”, formacji odpowiedzialnych za to ludobójstwo otrzymuje tytuły doktora honoris causa lubelskich uczelni KUL i UMCS w tym uczelni katolickiej.

Powyższe spowodowało iskrę do powołania 6 grudnia 2012 Obywatelskiej Inicjatywy, której społeczna działalność była ukierunkowana na postawienie w Lublinie „Pomnika Polakom, Ofiarom Ludobójstwa dokonanego na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich przez nacjonalistów ukraińskich”
jako zadośćuczynienie za obrazę tej pamięci.

Na uroczystość odsłonięcia pomnika „Ofiar Wołynia” ZAPRASZAM 11 lipca 2018 r w 75 rocznicę apogeum ludobójstwa Polaków kiedy na wiernych zgromadzonych na modlitwie w katolickich świątyniach spadły pociski, granaty, butelki z zapaloną benzyną, ostrza wideł, kos, noży i siekier. ZAPRASZAM do Lublina wszystkich Kresowian, Miłośników Kresów, Ludzi Dobrej Woli którym zdrowie i siły pozwalają na podróż.

Z poważaniem

Zdzisław Koguciuk


ZAPROSZENIE-ODSŁONIĘCIE

Ogłoszenie

Z maila – Konferencja w Lublinie.

Jak zwykle od dr Zapałowskiego w mailu:

„Konferencja w Lublinie!

Kongres Środowisk Kresowych RP. „Tożsamość-Pamięć-Przyszłość” oraz Konferencja naukowa: „Wołyń’43: Walka o Pamięć – Walka o Polskę”

kresowa.eu/2018/06/11/wydarzenie-nr-1

Reportaż: Zakazane ekshumacje”

Bardzo niewygodna dla ukraińskiego IPN informacja, która potwierdza obłudne i kłamliwe działania tej instytucji:
z całą pewnością nie ma mowy o istnieniu grobu członków UPA w Hruszowicach, ale o nielegalnym upamiętnieniu, które zostało wybudowane na miejscu kilku pochówków cywilnych.
– Można powiedzieć, że doszło do zbeszczeszczania tych poprzednich pochówków, ponieważ na osobach cywilnych postawiono nielegalne upamiętnienie, gdzie osoby, które tam leżą, nie mają związku z celem tego upamiętnienia – ocenił ekspert.