żałoba warszawskiego samorządu

17 stycznia 1945 roku w komunistycznej historiografii opisywane było jako „wyzwolenie” stolicy. To jedno z wielu „wyzwoleń” naszego kraju.
W końcu września 1939 roku armia czerwona zlokalizowała szpital polowy na zapleczu 2-ch frontów, umieszczony w podziemiach szkoły, w którym leżało 30 rannych. Głównie ułani z 27 pułku – relacjonuje Adam Sikorski w „Było nie minęło”.
Gdy w poniedziałek 25 września wkroczyli tutaj sowieci natychmiast znaleźli się usłużni , ci sami co założyli czerwone opaski zaczęli nagle mówić z rosyjskim akcentem, nawet na stolnicy do ciasta namalowali czerwoną farbą napis „Witamy wyzwolicieli” . I właśnie oni powiedzieli: „tam są Polacy, tam są polscy żołnierze”.
Relacje z tego wydarzenia zebrał pochodzący z niedalekiego Hrubieszowa profesor Wiktor Zin a kiedy sczezła cenzura opublikował. Od strony góry zamkowej sunąć zaczęły ku Grabowcowi grupy jeźdźców. Siedzieli na małych, kosmatych koniach, niektórzy strzelali nie celując, inni krzyczeli hurra! Przypominali wielkie stado szarańczy, która potrafi przykryć sobą całe pola. Najbardziej charakterystyczną częścią tego wojska były czubate czapki z nausznikami i wielką czerwoną gwiazdą. Czerwonoarmiści zajmowali całą osadę, zabijali wszystkich odzianych w polskie mundury lub nawet w wojskowe buty. W tym przypadku chodziło o to, by wymienić swoje brezentowe na skórzane. Zdobywcy byli rozwścieczeni choć nie pijani. To był odwet za 1920 rok.
27 pułk działał na bolszewików jak czerwona płachta na byka, pamiętali ich z wojny 1920 roku. Zapadła decyzja wspólnie z miejscowym Komitetem Rewolucyjnym, żeby dyskretnie ich zlikwidować. Ponieważ mordowanie w miasteczku mogło zostawić nieprzyjemny ślad, poszła plotka, że rannych będą ewakuować. O godzinie 17 bagnetami wypędzono ciężej i lżej rannych, dowódcę szpitala, lekarza Henryka Wiśnickiego, przed szpitalem zastrzelono. Rannych przepędzono trudną dla nich, wycieńczonych walką i ranami, drogą do wąwozu Góry Zamkowej i po kolei 37 ludzi wymordowano. Nie tylko ich, tak się złożyło, że w osadzie pod Grabowcem, w 2-ch stodołach, nocowała grupa 30 młodych ludzi, harcerzy, ochotników gotowych do walki z najeźdźcą. Tam dopadli ich sowieci. Bolszewicy odnaleźli ich około północy, podpalono stojący obok stóg, otoczono zagrody, wymordowano wszystkich. Tylko w tym przypadku do zabicia każdej ofiary użyto 3 ludzi. 2 prowadziło skazańca wykręciwszy mu wcześniej ręce, w tym czasie kat strzelał przykładając lufę do potylicy. W tych warunkach każdy strzał niósł śmierć w sposób niezwykle skuteczny, zastosowany później w Katyniu a wypracowany już wtedy, parę dni po przekroczeniu granicy polskiej– kontynuuje relację profesor Wiktor Zin. Zwłoki zostały wywiezione furmankami w kierunku Chełma, dokąd – nie wiadomo do dzisiaj.
Minęło 80 lat od tego bestialskiego wydarzenia a ta sama wręcz ideologia tylko w „cywilizowanej” postaci na miarę XXI wieku i pod innymi hasłami zbiera podobne żniwo. Otumanieni współcześni już nie rzucanymi ulotkami (prócz ziejących nienawiścią ulotek sowieci masowo kolportowali karykatury i plakaty, na których w mało wyszukany sposób zohydzali państwo polskie i wszystko, co z nim związane) i wiecami ( powstawały tymczasowe komitety robotniczo – chłopskie niby samorządowy, ludowy organ władzy) tylko propagandą prowadzoną od lat przez imperium medialne (kulturalne) ojca Michnika, pod hasłem nowoczesności, postępu (zwłaszcza „cywilizacyjnego”), otwartości na nowe (czyli nienawiści do tradycji cywilizacji łacińskiej) tracą poczucie odróżniania dobra od zła czyli moralności, zwykłej przyzwoitości i wrażliwości. Już nie pod czerwoną gwiazdą ale pod wieloma gwiazdami na niebieskim tle, nie w brezentowych ale w skórzanych butach za tysiące dolarów bo już nie o buty ale o dusze im chodzi, lewacka szarańcza „wyzwala” nas z okowów łacińskiej cywilizacji uśmiercając samodzielność myślenia w ludzkich umysłach i nawołując do nienawiści do niej. W stołecznym mieście Warszawa, w Metrze Świętokrzyska , w przejściu między dwiema stacjami metra zobaczyłam wczoraj coś okrutnego. W wielkim formacie na całej wschodniej ścianie przejścia zdjęcie śp. zamordowanego Pawła Adamowicza i obok wielką czcionką (chyba większą niż daty z urodzin i śmierci) napis – Gdańsk – nasze miasto otwarte na różnorodność. Jeszcze ciało nie zostało pogrzebane a już sączy się propaganda, gdzie wyciszenie, smutek, żałoba władz samorządu stołecznego i organizacji, żałoba, której wymaga się od przeciętnego Kowalskiego? W takim razie brakuje jeszcze kilku wulgarnych, prostackich, ziejących nienawiścią wpisów „żałobników” na facebooku Stanisława Michalkiewicza i za chwilę być może na moim.
Bożena Ratter

Uszanujcie prawa wierzących

Uszanujcie prawa wierzących –ks. prof. Wojciech Góralski w wywiadzie w Naszym Dzienniku podsumowuje lewicową kampanię Barbary Nowackiej domagającej się separacji Kościoła od państwa (kłamliwie zresztą, zasada separacji państwa i Kościoła już obowiązuje poprzez zapis „niezależność i autonomia państwa i Kościoła, każdego w swojej dziedzinie z zachętą do współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego”) i Grzegorza Schetyny domagającego się „cywilizacji” relacji Kościół- państwo.
Podczas niedzielnej mszy św. w kościele na Ursynowie 80% wiernych oblepionych było znaczkami Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jest to oznaka i dobra działania wspólnoty Kościoła dla dobra człowieka i dobra wspólnego mimo, iż druga strona kłamliwie i prostacko ją wyszydza. Relacja Kościół – państwo podczas niedzielnej zbiórki jest efektem trwania wspólnoty Kościoła od ponad 1000 lat w „cywilizacji”, w cywilizacji łacińskiej, którą lewackie gremia skutecznie niszczą posługując się sprytnie spreparowanymi hasłami i oszczerstwami, wykorzystując posiadane media prostacko i perfidnie oddziaływają na świadomość człowieka.
Żyjemy w czasach przelewania krwi chrześcijańskiej na niespotykaną w historii skalę. Ponad 300 milionów chrześcijan cierpi dziś na całym świecie prześladowania za wiarę. Trudno uwierzyć, że co pięć minut mordowany jest jeden chrześcijanin, co daje gigantyczną liczbę 100 tys. męczenników rocznie. Czy druga strona pochyla głowę nad tak straszliwą zbrodnią? Czy świeckie władze miast ogłaszają choćby 15-minutowy stan żałoby by okazać współczucie dla wspólnoty Kościoła? Nie mówię o pieniądzach. Domagam się od pana Schetyny jak przywódcy partii współrządzącej ucywilizowania relacji państwo – Kościół (czyli ze mną również, Kościół to wspólnota wiernych).
Gdyby Polska oddała się studiom geniuszu komórki ludzkiej i gdybyśmy zobaczyli, jaka jedność panuje w jednej komórce ludzkiej i uczyli się budowania jedności między nami Polakami na przykładzie jedności między komórkami tworzącymi nasz organizm ( a wiele miliardów komórek ma jeden organizm obywatela Rzeczypospolitej)- to może zapytałaby polityków, dlaczego mają kłopot z budowaniem jedności 38 milionów Polaków ?(tyle milionów komórek ma zapewne jeden z naszych organów)– wyjaśnia ks. Tadeusz Guz podczas konferencji w Przemyślu.
Za ten cud, którym jest każdy nasz organizm odpowiada forma naszego bytu, czyli nasza dusza i duch. Gdybyśmy pozwolili geniuszowi naszej duszy i ducha organizować życie na zewnątrz, to ani jeden obcego imienia supermarket nie powstałby na ziemi polskiej, bo by nie miał przestrzeni. Nas jednak tak ubezwłasnowolniono w handlu, że Polacy, jako tak wielka społeczność, są tylko przypadłością , i to przypadłością we własnym kraju. A dlaczego tak się powiodło handlowi zagranicznemu żeby nas sprowadzić do podmiotowości przypadłościowej ? Niestety, nie mieliśmy zbyt wielu nauczycieli jako Polacy, żeby przypomnieli, że jesteśmy podmiotowością substancjalną, tzn. my jako Polacy jesteśmy w stanie zbudować sieć handlu polskiego w Polsce. Bylibyśmy gotowi do budowania sieci handlowej nawet w Niemczech, we Francji, Izraelu, USA ale pod jakim warunkiem? Pod takim, że ktoś nas Polaków nauczyłby urzeczywistniania polskiego handlu na bazie naszej substancjalnej podmiotowości. Ponieważ sprytnie nas zredukowano do podmiotu przypadłościowego, bo mamy być tylko satelitą handlów zagranicznych, mamy być tylko instrumentem, przedmiotem. Dlaczego tak się stało? Ponieważ narodowi polskiemu po 1989 roku nie wolno było odzyskać naszej podmiotowości substancjalnej nie tylko w handlu. Podobnie w gospodarce, jesteśmy w gospodarce światowej gospodarką usług, czyli tym, czym dokładnie w starożytnym Rzymie zajmowali się niewolnicy. Pozwolenie na zredukowanie własnej gospodarki do usług?! My się usług nie boimy ale my chcemy być podmiotem substancjalnym w polskiej gospodarce a jesteśmy co najwyżej podmiotem przypadłościowym w naszej polskiej gospodarce. Ja tę rzeczywistość opisuję z pozycji filozofii taką, jaką ona jest.
Podobnie jest w polskich bankach, w polskiej nauce i co gorsze, w polskiej kulturze.

Na początku grudnia obejrzałam film produkcji TVP Historia i TVP Lublin „Lwów miasto i ludzie Niepodległej” , w którym Artur Grossman (ukraiński przewodnik po Lwowie) i Oleg Mykulycz ( ukraiński przewodnik Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowego Ukrainy w Borysławiu) prezentują historię przemysłu naftowego w Borysławiu, Drohobyczu i miasto Lwów. Oleg Mykulycz opisuje działanie systemu odwiertu napędzanego , „kołem, które zostało odlane w słynnej fabryce w Gliniku Mariampolskim i silnikiem, którym posługujemy się od 100 lat”Ta ropa i gaz i ten wosk ziemny spowodowały tu wielką historię i dotyczy znanych dużo ludzi. Z najsłynniejszych takich Polaków to był Ignacy Mościcki , który był chemikiem. Drugi sławny polityk to Władysław Gomułka w PRL, był tu ślusarzem. ..No i oczywiście jeszcze sławni Żydzi… W 1909 wydobyto 2 mln ropy co stanowiło 5% światowego wydobycia, trzecie miejsce po Stanach Zjednoczonych, które mieli piękne złoża , drugie państwo to było rosyjskie imperium i na trzecim miejscu był Borysław. Jakieś trzecie państwo o nazwie Borysław, a nie Polska. Jakiś Ignacy Mościcki a nie Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. To opowieść o ukraińskim mieście, w którym między innymi mieszkali Polacy a przemysł naftowy należał m.in. do spółek ukraińskich.
A wystarczyło wziąć do ręki Biuletyn Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej by dowiedzieć się, że Borysław erygowany przez przemyskiego biskupa w 1690 roku był stolicą Polskiego Przemysłu Naftowego na Podkarpaciu, obejmującego tereny od Klęczan po Słobodę Rungurską. Geologią polskich złóż naftowych zajmowali się polscy geologowie :Alojzy Alth, Klaudiusz Angerman, Karol Bohdanowicz, Józef Grzybowski, Joachim Hempel, Bolesław Korpaczek, Jan Nowak, Józef Siemiradzki, Leon Syroczyński, Edward Windakiewicz i Rudolf Zuber. Konstanty Tołwiński opracował monumentalne dzieło Kopalnie nafty i gazów ziemnych w Polsce. Tom 2 Borysław 1934-1937 oraz wspaniały Nowy atlas geologiczny Borysławia z lat 1920-1930. Każdy, kto pracuje nad geologią tego regionu, przez długie lata będzie korzystał z opracować Tołwińskiego i innych polskich geologów. Na I wojnę światową wyruszyły z Borysławia setki ochotników ze „Strzelca” do I Brygady Legionów oraz z Drużyn Bartoszowych i „Sokoła” do Legionu Wschodniego. W nocy z 1 na 2 listopada 1918 roku ochotnicy polscy rozbroili w Borysławiu i okolicy załogę austriacką. Borysław był zatem jednym z pierwszych miast polskich, które dźwignęły sztandar Niepodległej Polski.
Szanowny Panie Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wydaje Pan moje pieniądze na film na 100 lecie Odzyskania Niepodległości by właśnie tej informacji w tym filmie nie było?
Zaraz potem komendy austriackie przemieniły się w komendy ukraińskie. Mały oddział polski w Borysławiu, liczący około 200 osób, słabo uzbrojony, przez dziewięć dni bronił miasta pod dowództwem Romana Machnickiego i Stanisława Szczepanowskiego syna, po czym z powodu przewagi militarnej Ukraińców i wyczerpania skromnych zapasów amunicji przez Sambor i Chyrów przebił się do Sanoka. 10 listopada 1918 r. władzę w mieście przejęli Ukraińcy. Początek okupacji ukraińskiej oglądał oczami dziecka i opisał potem pamiętnikarz Stanisław Giza: „Nagle, od strony Dolnego Potoka, a więc tam, gdzie stały nasze kasarnie, dała się słyszeć niesamowita wrzawa. Z przerażeniem ujrzeliśmy, iż tłum liczący kilkaset osób walił całą szerokością ulicy i na całe gardło wołał: „Smert Lachom! Wyryzaty wsich Lachiw! Na pohybel laszym sobakom!” Kiedy zbliżyli się do rogatek zobaczyliśmy, że tłum uzbrojony był w siekiery, widły, kilofy, łopaty. W atakującym tłumie zauważyłem gospodarzy z Jasienicy, którzy przez wiele lat nosili mleko i byli z Polakami w największej zgodzie. Skąd się wzięła ta nienawiść?
W maju 1919 r. 6 Armia Polska pod dowództwem generała Wacława Iwaszkiewicza przeszła do ofensywy, przełamując front ukraiński. Opór nieprzyjaciela pod dowództwem Niemca, generała Krausa, nie powstrzymał Polaków. 18 maja Lotna Kompania Pościgowa porucznika Maczka zajęła Drohobycz i tego samego dnia powstała w Borysławiu Straż Obywatelska.
Generał Maczek tak wspomina – po wielu, wielu latach – zajęcie Borysławia w maju 1919 r.: Wciąż jesteśmy w terenie mego dzieciństwa Znam każdy zakręt szosy na Borysław, każde wzgórze i zalesienie. Ponadto Borysław ma specjalną wartość uczuciową dla nas, kilka miesięcy przedtem chcieliśmy głębokim zagonem z Chyrowa zająć go i wyzyskać polski element w tym mieście… Szybko posuwa się kolumna wozów, poprzedzana konnym zwiadem. Omijam od wschodu kompleks lasów, w którym ma znajdować się 9 Pułk Ułanów, i za zwiadem osiągam ostatni horyzont przed miastem, od którego dzieli nas jeszcze około 3 km. Przez lornetkę obserwuję duży ruch na skraju zabudowań. Szosą ku nam sunie nieprzerwana kolumna, raczej zwarta masa – strumień ludzi. I ciszę nagle przerywa odgłos setek syren szybów naftowych i dzwonów w kościołach. To nie Ukraińcy. To masa robotników polskich, na wieść o zajęciu Drohobycza, sama rozbraja oddziały i instytucje ukraińskie i wychodzi na spotkanie żołnierza polskiego. Chwila, która na zawsze pozostanie w mej pamięci, to słońce majowego dnia na szosie do Borysławia i to słońce w stęsknionych sercach prostych ludzi witających oswobodzicieli. I tak Lwów i wiele miast i miasteczek przedtem i potem ludność Borysławia, stolicy zagłębia naftowego polskiego, stwierdza manifestacyjnie swą polskość! Ulegliśmy stokrotnej przemocy! Rozdrapano mój oddział, każda polska rodzina chciała gościć i poić jednego z mych chłopaków. A chłopcy z Borysławia w cywilnych ubraniach z zaimprowizowanymi opaskami biało-czerwonymi, ze zdobycznymi karabinami objęli samorzutnie ubezpieczenia i narzucili się na przewodników dla mych patroli dla nawiązania łączności z 3 Dywizją i z 9 Pułkiem Ułanów. Wymogłem jedynie tyle, że obiecano mi w razie alarmu lub nowego rozkazu syrenami zawiadomić, by mi „zniesiono” mych żołnierzy na oznaczony plac alarmowy. Gdy na drugi dzień na rozkaz dywizji kolumna ruszyła na Stryj, długiego czasu trzeba było na świeżym powietrzu i przy wstrząsie pędzących wozów, by chłopcy moi byli znowu „żołnierzami”.
O świcie 19 maja 1919 r. Lotna Kompania Pościgowa pod dowództwem S. Maczka zajęła Borysław od strony Drohobycza. Równocześnie od strony Mraźnicy podchodziły patrole jazdy generała Zielińskiego prowadzone przez Machnickiego. Do Borysławia przybył generał Józef Haller. Entuzjazm był nie do opisania. Oto jak pisze w swych wspomnieniach J. Gałkowski: „Nieznani sobie ludzie bez względu na płeć i pozycję społeczną całowali się na ulicach. Wojsko dosłownie w morzu kwiecia”. (Wincenty Pawłowski, urodzony w Borysławiu w rodzinie „naftowej”, Biuletyn Towarzystwa Miłośników Ziemi Drohobyckiej).
No cóż, i redakcja historyczna TVP Historia została sprytnie zredukowano do podmiotu przypadłościowego oddającego produkcję polskiego filmu „Lwów miasto i ludzie Niepodległej” ukraińskiej polityce historycznej. Niewiele lepiej przedstawiona została przez Artura Grossmana historia Lwowa, „stolica autonomii w Austrii i stolica regionu w międzywojniu”, miasta w zacofanej Galicji, które rozwinęło się dzięki przemysłowi naftowemu i powstaniu kolei.
Bożena Ratter

raj dla wybranych

W grudniowym numerze Gościa Niedzielnego Jacek Dziedzina sugerował, iż dla współczesnych Żydów Polska może ponownie stać rajem, „miejscem, w którym Żydzi zechcą szukać schronienia”. Dla wielu już jest schronieniem od kilkuset lat, a współcześni są właścicielami apartamentów, posesji, kancelarii prawniczych, spółek, mediów, intratnych posad urzędniczych w Polsce i Europejskim Parlamencie i otrzymują od państwa wielomilionowe dotacje na odtworzenie i utrzymanie żydowskiego dziedzictwa i prowadzenie własnej polityki historycznej. Nie tylko dla nich Polska jest rajem. Jest rajem dla milionów Ukraińców, którzy przybywają tłumnie, nie wspierają kraju w walce przeciw ekspansji Rosji. Otrzymują dobre pensje, mieszkania, większą dotację na naukę w szkole, dotację na naukę języka ukraińskiego, na ukraińską prasę, na stypendia i różne udogodnienia jak zniżki w usługach poczty, ukraińską wersję w biletomatach, ukraińskie napisy w teatrach itp. Elegancko ubrane ukraińskie dziewczyny studiują na warszawskich uczelniach, publicznych i płatnych również, bywają w warszawskich klubach i lokalach.
Tylko dlaczego Polska nie jest rajem dla Polaków? Dlaczego Polacy, pozbawieni miejsc pracy w wyniku transformacji, czyli uwłaszczenia peerelowskiej nomenklatury na majątku gospodarczym będącym własnością całego narodu, i zmuszeni do podjęcia pracy poza miejscem zamieszkania, w tym za granicą Polski, nie mają takiej pomocy? Czy mogą liczyć na odpowiednią pracę i dostanie życie gdy zechcą szukać schronienia przed lewacką nienawiścią w ojczyźnie? Czy polski rząd i polska dyplomacja występują skutecznie w obronie rodzin, którym w Anglii i Niemczech zabiera się dzieci? Jakie podejmowane są kroki i jakie środki przeznaczane są na asymilację Polaków przybywających do obcych krajów za pracą? Jakie kroki i jakie środki przeznaczane są na obecność polskiej prasy, na edukację i wychowanie w duchu polskim by nie dopuścić do wynarodowienie kolejnego pokolenia? Dlaczego placówki dyplomatyczne nie udzielają wsparcia Polakom dyskryminowanym za działania w krzewieniu prawdy o narodzie polskim? Dlaczego placówki dyplomatyczne same nie działają w interesie Polski notorycznie szkalowanej przez odwiecznych wrogów? Dlaczego wciąż pracują tam beneficjenci peerlowskiego nadania, dla których Polska się nie liczy i są służalczy wobec innych narodów? Czy są biletomaty polskojęzyczne, napisy polskie w teatrach i salach koncertowych w krajach, do których wyjechali Polacy?
Wiedeńska Inicjatywa Narodowa to grupa wspaniałych, młodych ludzi pracujących w Wiedniu, którzy czują się Polakami i jako tacy są w Wiedniu szanowani przez obywateli austriackich ( ale nie przez rodaków z obozu „zdrady i zaprzaństwa” jak określa tę grupę szkodników i donosicieli Stanisław Michalkiewicz). We współpracy z pokoleniem starszej generacji, zmuszonej w stanie wojennym do emigracji, przygotowują spotkania, marsze z pochodniami, pikniki itp. z okazji historycznych wydarzeń ważnych dla Polski czy w obronie wartości chrześcijańskich, wspólnie z Austriakami. Wzbudza to zainteresowanie i podziw mieszkańców Wiednia. Dlaczego sprowadzamy z Ukrainy wychowanych w kulcie banderowskiej nienawiści do zamożnej Polski potomków tych, którzy wymordowali bestialsko 130 000 niewinnych kobiet, dzieci, starców a innych wypędzili zagrabiając ich majątek i do dzisiaj nie chcą się do tego przyznać? Oni nam wciąż zazdroszczą, ich niechęć jest widoczna. Dlaczego nie staramy się o powrót tych, dla których Polska jest ważna bo tak zostali wychowani? Miliony Ukraińców to również utrudnienie życia Polaków w kraju. Dojazd z podwarszawskiej miejscowości staje się wręcz niemożliwy- tłumaczy pracownica warszawskiego muzeum- gdy bus podjeżdża na mój przystanek nie zawsze udaje mi się wsiąść, jest zapełniony Ukraińcami. A trudności w przejeździe pociągiem z Przemyśla do Warszawy doświadczam sama w okresie wakacyjnym, tłumy Ukraińców przemieszczają przez granicę. W izbie przyjęć warszawskiego szpitala nie ubezpieczeni Ukraińcy otrzymują pierwszą pomoc ale nie chcą za nią płacić. Są butni i roszczeniowi. To za moje podatki uzyskują pomoc medyczną. Dlaczego stosowne ministerstwa i placówki nie przystąpiły do ofensywy historycznej (prowadzenie rzetelnych badań i publikowanie wyników w języku angielskim, rozpisanie grantów na konkretne projekty, napisanie książki w wielu językach np. o KL Auschwitz czy o ludobójstwie nacjonalistów ukraińskich, ludobójstwie w Katyniu, Piaśnicy, Wielkopolsce, Augustowie, o zsyłce na Sybir, do Kazachstanu, o grabieży majątku Polaków przez Niemców, Rosjan, Ukraińców, komunistów, o prześladowaniu niezłomnych Polaków walczących na wszystkich frontach świata z nazizmem i bolszewizmem, o mordowaniu powracających do Polski w ubeckich katowniach, gdzie sądzili i mordów dokonywali również Żydzi, opracowania historyczne z listą strat od poszczególnych okupantów itp.) by powstrzymać kłamstwa i przedstawić wyjątkową sytuację Polski jako kraju Europy okrutnie wyzyskanego przez kolonistów niemieckich, rosyjskich, ukraińskich oraz komunistyczne władze po zakończeniu wojny.
Jak to możliwe, że Ukraina w stanie wojny, z frontem walk wzbudzającym współczucie całego świata, tak biedna, że Polska śle jej miliony i odciąża utrzymaniem milionów obywateli pracujących, uczących się i studiujących w Polsce doprowadziła do tak powszechnej gloryfikacji nacjonalizmu ukraińskiego, że kilka tysięcy nacjonalistów fetowało 1 stycznia 2019 roku na ulicach Kijowa 110 rocznicę urodzin Stepana Bandery, odpowiedzialnego za wbijanie na pal i przybijanie za język do stołu polskich dzieci, wycinaniu płodu z łona ciężarnych kobiet, zdzieranie skóry i piłowanie księży. Ilu wśród fetujących przyjechało z Polski na Nowy Rok do rodziny? A zbrodni tej dokonywali sąsiedzi, z którymi chwilę wcześniej wspólnie pracowano w polu, uczestniczono w nauce szkolnej, organizowano zabawy ze śpiewem i tańcami, śpiewano pieśni religijne w kościele, zapraszano na biesiady, pogrzeby, zaręczano się i wiązało węzłem małżeńskim. Czy ukraińskie dzieci przyjeżdżające z rodzicami, którzy otrzymują (najczęściej kupują) Kartę Polaka uczą się o bohaterskim mordercy polskich dzieci? Dlaczego nie stawiamy warunków udzielając pomocy?
Wielką nadzieją ukraińskich nacjonalistów w latach trzydziestych stały się nazistowskie Niemcy. W trzy dni po niemieckiej napaści na Związek Radziecki we Lwowie proklamowany został narodowy rząd ukraiński. Jego pierwszą urzędową czynnością było wysłanie listu hołdowniczego do Hitlera.(…)Spośród Ukraińców rekrutowali Niemcy przede wszystkim policję pomocniczą. Większość z nich służyła już poprzednio w radzieckiej milicji, ponieważ również władze radzieckie w Galicji faworyzowały Ukraińców w stosunku do Polaków i Żydów. Antysemityzm tych prostych ludzi był tradycyjny i -można rzec-naturalny. Nie trzeba było im go zaszczepiać. Nazistom wystarczyło jedynie zorganizować ich z niemiecką pedanterią i wykorzystać. – pisał Szymon Wiesenthal , który zabiegał o ukaranie Ukraińców za shoah dokonany na Żydach. (…)Ci, którzy przeżyli, reagować muszą jak sejsmograf. Powinni wcześniej niż inni dostrzegać niebezpieczeństwo, rozpoznawać i ukazywać jego zarysy.
Bożena Ratter

W czasach PRL kolejne rocznice zwycięskiej Obrony Lwowa były tematem tabu

Darowski Teofil, z Warszawy, lat 19, szereg, n 1 baonu ods. Lwowa, ranny zmarł w szpitalu na Technice 12 stycznia.
Bartkiewicz Stanisław, rodem z Petersburga, I lat 19, szeregowiec 3 p. p. 1 komp., ciężko ranny, zmarł 15 stycznia w szpitalu na Technice
Borowski Stanisław, ochotnik 3 oddziału warszawskiego odsieczy Lwowa, lat 23, ciężko ranny pod Persenkówką, zmarł w szpitalu na Technice 12 stycznia
Chudzicki Józef, student uniwersytetu warszawskiego, szeregowiec I bat., ciężko ranny zmarł na Technice 14 stycznia, licząc lat 23
Cwalina Wacław, z Warszawy, szeregowiec ochotnik z I bat. odsieczy Lwowa, 4 komp., liczący lat 19, wskutek ran zmarł w szpitalu na Technice 15 stycznia.
Czytaj dalej W czasach PRL kolejne rocznice zwycięskiej Obrony Lwowa były tematem tabu

Aluminium (glin) zabija…

Zagrożenie aluminium. Jak bardzo jest toksyczne?

Od około 21 minuty mowa o toksyczności aluminium 37 mili moli: stężenie w którym się wstrzykuje szczepionkę.
0,01 mili mola glinu zabija ryby w ciągu 48 godzin.
37 mili moli jest to 700 razy więcej…

Co jest w szczepionce? Czytaj dalej Aluminium (glin) zabija…

Szwajcarskie „moro”. Maskowanie TASS 57.

Tyle piszę o zbrojnej neutralności Szwajcarii. Ale mam też coś w domu z wyposażenia wojsk szwajcarskich. Komplet maskujący ubranie polowe dla armii szwajcarskiej symbol TASS 57.
Kiedyś niezwykle się mi spodobało. I kolorystycznie i funkcjonalnie. Ilość kieszeni jakie ten komplet posiada przewyższa wiele innych ubiorów polowych.

Czytaj dalej Szwajcarskie „moro”. Maskowanie TASS 57.

W Teleskopie o posiadaniu broni i ustawie.

W sobotę w Teleskopie wyemitowano materiał o strzelectwie i oczekiwaniu wszystkich grup strzeleckich w kraju – sportowców, kolekcjonerów, rekonstruktorów, myśliwych …: na porządną NIE RESTRYKCYJNĄ ustawę umożliwiająca rozwój tego tak potrzebnego sportu obronnego. Ważnego dla obronności kraju, ale także dla wychowania w odpowiedzialności młodych pokoleń. Materiał był dość lakoniczny na dobre 20 min nagrania z nami i 32 ujęcia wrzucono po jednym zdaniu. Szkoda.

Mówiliśmy o Czytaj dalej W Teleskopie o posiadaniu broni i ustawie.

Znalezione na Salonie…

Swego czasu pisałem trochę na Salonie.
Teraz raczej zaglądam i to dość rzadko.
Ale od czasu do czasu kilka ciekawych myśli się tam trafia.
Poniżej parę z nich:

horror…Jeszcze większy odlot zademonstrowano w Anglii. Otóż szkoły w Brighton otrzymały polecenie nauczania dzieci, że osoby “wszystkich płci” mogą mieć… okres, a urządzenia sanitarne na odpady takie jak tampony powinny być umieszczane w każdej toalecie.
Przewodniczący Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), europoseł Gerard Batten stwierdził bez ogródek: „To szaleństwo jest nauczane w szkołach. Prawdą jest, że tylko kobiety miesiączkują. Co się stanie, jeśli sprzeciwią się nauczyciele lub rodzice? Utrata pracy? Zgłoszenie przestępstwa z nienawiści? Jeśli ludzie mogą zostać zastraszeni, aby zaakceptować taki obłęd, wtedy mogą zostać zmuszeni do zaakceptowania czegokolwiek.”…

Wpis 17 grudnia – to fragment, jako link przekierowujący do całości.

Przyznam uczciwie nazwa ta kiepsko mi się kojarzy, bo z przegranym gen. Lee. W skład Konfederatów mają wejść według pana Jakubiaka: ludzie Liroya-Marca, janczarzy Korwina-Mikke oraz narodowcy reprezentowani przez posła Winnickiego. Pojawia się jednak zasadnicza przeszkoda. Pan Jakubiak chce bardzo UE naprawiać, natomiast narodowcy z Korwinem-Mikke twierdzą: „do diabła z Unią”. Rozmowy trwają, bawoły zbiły się w stado, trawa czeka cierpliwie na wiosnę. Tymczasem autor „Historii politycznej Polski” pan Radosław Patlewicz pyta wprost: „Czy Polacy znów dadzą się oszukać?”

Wpis z 21 grudnia – fragment, jako link przekierowujący do całości.

….i sami Niemcy zaczynają coś przebąkiwać o Dexitcie, ale opowiada o tym na razie wyłącznie opozycyjna AfD mająca ledwie 14% poparcia, więc takie zapowiedzi to na dzień dzisiejszy jedynie szum strumyka.
Wydaje mi się jednak, że w pewnym momencie rząd premiera Morawieckiego będzie musiał się postawić okoniem aby nie przegrać z kretesem powiedzieć: dość.
Poza tym, to nie Unia jest nam potrzebna do życia ale my Unii. Więcej wpłacamy do Brukseli niż od niej dostajemy…

Wpis z 7 stycznia 2019. – fragment, jako link przekierowujący do całości.