Кракен ссылка кракен ссылка Кракен онион кракен онион

Dlaczego nie warto głosować na Bosaka?

Są dwa takie powody. Jego wypowiedź z przed sześciu lat o dogadywaniu się z nacjonalistami ukraińskimi – wiadomo że tutaj nie można mieć żadnych wspólnych tematów – jedyną rozmową jaką można z nimi odbyć to nakaz zburzenia pomników zbrodniarzy i ukorzenie się za popełnione przez UPA i inne organizacje nacjonalistyczne zbrodnie. Tu nie ma wspólnego mianownika. Nie słyszałem żeby ten młodzieniec kandydujący na Prezydenta wszystkich Polaków odwołał te swoje dziwne pomysły.

Druga sprawa: strzelectwo; ponoć Bosak wpadł na pomysł aby dyrektywę unijną w pełni implementować – bo „fajniejsza” niż prawo polskie. To chyba jakaś kpina. Środowiska strzeleckie dwa lata temu robiły wszystko co tylko można, aby nie doprowadzić do implementacji – podstępnie zresztą przemyconej (częściowo-elementami) w ustawie branżowej o handlu bronią i amunicją. Udało się powstrzymać tą implementację. Podstawową bez mała ideową wartością i celem polskich władz powinna być -niezależność w tej kwestii od jakichkolwiek chorych pomysłów UE. Polska ma w miarę liberalne prawo do posiadania broni sportowej, nie ma liberalnego prawa do posiadania broni do obrony – w Czechach, kraju który jak wiemy jest bardzo pokojowo nastawiony, właśnie takie uprawnienie (pozwolenie) jest najczęściej wydawane. Prawo do obrony i posiadania broni ma zostać wpisane jako prawo obywatela – konstytucyjne w Czechach. Czy Polska nie powinna zrobić podobnie z naszymi tradycjami niepodległościowymi, wolnościowymi i swobodami obywatelskimi? DO tego powinniśmy zmierzać. Niestety za mało strzelców angażuje się w politykę i dlatego ta stosunkowo liczna grupa społeczna jest niedostrzegana przez polityków.

Wracając do Bosaka. Odnoszę wrażenie że jego ugrupowanie za wszelką cenę nie chce znaleźć porozumienia, ani nawet szans na nie z grupą rządzącą – starając się za wszelką cenę odnajdywać tylko to co może dzielić. Jego ugrupowanie nie działa strategicznie. Dobry strateg wiedząc że ma malutkie szanse rządzenia, umiałby zrobić wszystko aby móc chociażby dzielić cząsteczkę władzy – to oczywiście oznacza rozmowy, sojusze, działania wspólne. Wspieranie się i wspomaganie, umiejętne pokazanie swojej siły jako wartości dodanej dla partii rządzącej – a nie jak to robi ugrupowanie działanie dokładnie odwrotne: „…po naszych trupach przejdziecie a nie dogadamy się do końca świata i o jeden dzień dłużej…”

Czy tak postępuje generał armii, która jest o wiele słabsza niż armie go otaczające? Czy taki generał nie szuka sprzymierzeńców aby zwiększyć swoje szanse? Czy nie próbuje znaleźć konsensusu, porozumienia z idącymi przecież poniekąd w podobnym kierunku armiami mającymi zbieżne w części cele? Czy nie wiesza na kołku swojej dumy generalskiej i (być może nawet) przekonań – aby tylko móc oszczędzić swoich żołnierzy i zwiększyć szanse na wspólne zwycięstwo?

Tego zapewne nie doczekamy się od tej armii…

„…Jeżeli wygram wybory prezydenckie, to zainicjuję przyjęcie unijnej dyrektywy ws. posiadania broni – stwierdził w sobotę kandydat Konfederacji na prezydenta Krzysztof Bosak. Według niego, Polakom narzucono komunistyczne przepisy, i dlatego jesteśmy najbardziej rozbrojonym narodem w Unii Europejskiej...”

Dodam tylko że ta wypowiedź pokazuje jak daleko Bosak jest od zrozumienia w czym tkwi problem i jak bardzo nie zna i nie rozumie środowiska strzeleckiego. Można użyć takiego powiedzenia: „Gdzieś w jakimś kościele dzwoniło, ale w jakim i jak?…”

Gdyby Bosak chociażby odrobinę poznał realia posiadania broni w Europie to wiedziałby że są państwa (np Anglia) która mają o wiele bardziej restrykcyjne prawo niż Polska. Obecne prawo w Polsce stawia na sport – w granicach uprawiania sportów strzeleckich istnieje duża swoboda posiadania broni do tego celu. Polska przedwojenna miała wielkie tradycje sportowe z podkreśleniem roli strzelectwa jako sportu pro-obronnego. Można postawić za wzór chociażby min. Józefa Kiszkurno: https://bezprzesady.com/aktualnosci/kiszkurno-super-strzelec-z-polski

Byłoby wspaniale gdyby można było je odbudować. PZSS działa w tym zakresie. Sport ten rozwija się dynamicznie mimo licznych przeszkód niezrozumienia społecznego i działań policji, która mając w swoich szeregach jeszcze resztki komunistycznych przyzwyczajeń (a może i nie tylko) blokuje jak może dostęp do broni sportowej adeptom strzelectwa i różnych rodzajów jego uprawiania w ramach sportu. Oczywiście powinno ulec zmianie podejście policjantów do tych spraw związanych z uprawianiem sportów pro-obronnych. Ale jest to jakby zupełnie inna kwestia – całkowicie nie związana z implementacją.

Interwencja posła Dziuby wskazuje dość precyzyjnie jakim problemem jest implementacja i że należy zrobić wszystko, aby ją oddalić tak jak zrobiły to Czechy: https://bezprzesady.com/aktualnosci/interwencja-posla-dziuby-w-sprawie-ustawy-branzowej-o-obrocie-bronia

Z kolei zupełnie innym problemem jest posiadanie broni dla obrony. Tutaj (niestety) następuje nadal blokada prawna i systemowa jeszcze z czasów komuny – i z tym powinien sobie w końcu poradzić Rząd i Prezydent wpisując prawo do obrony jako podstawowe prawo każdego obywatela Rzeczpospolitej. Za tym powinny pójść rozwiązania systemowe – edukacja, wprowadzenie do szkół obowiązkowego szkolenia wojskowego – z bronią; edukacja, i szerokie upowszechnienie zasad bezpieczeństwa. Zapleczem do takich działań powinni być strzelcy sportowi (to grupa kilkuset tysięcy osób zaangażowanych w różne sposoby uprawiania sportów strzeleckich IPSC, obronne, dynamiczne, statyczne itp), wielu z nich posiada bardzo rozległą wiedzę z zakresu bezpieczeństwa i posługiwania się bronią, byliby idealnymi instruktorami w szkołach i nie tylko. To właśnie jest prawidłowa droga, a nie populistyczne hasła niezrozumiałe zupełnie dla większości społeczeństwa – a raczej zrozumiałe całkiem opacznie.

c.d.n.

Źródło cytatu:

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Bosak-chce-wprowadzic-unijne-przepisy-ws-posiadania-broni-7895416.html

Screen z materiału jako obrazek ilustrujący z moim podkreśleniem wypowiedzi Bosaka o przyjęciu implementacji.

Kiedy otworzą strzelnice?

Następuje już znaczne poluzowanie rygorów podczas pandemii, ale wiele obiektów jeszcze jest zamkniętych. Rozumiem pływalnie – nie rozumiem: sauny (ponoć ciepło pomaga w walce z wirusem). A strzelnice? Czy huk przeszkadza w walce z wirusem? Palony proch? Przecież teraz kiedy trzeba przebywać i tak w maskach, rękawicach itp to chyba nie problem odblokować takie obiekty? Można umieścić jakiś środek odkażający – obowiązek odkażania rąk przed i po strzelaniu dla każdego, lub też obowiązek posługiwania się jednorazowymi rękawiczkami przy strzelaniach – to powinno załatwić sprawę. Nie mówię tutaj o komercyjnym strzelaniu – chodzi o treningi strzeleckie, klubowe. Ludzi z ulicy na razie bym nie wpuszczał. Jednak kluby (członkowie) powinny móc strzelać – to sport, gdzie brak treningu odbija się znacząco na wynikach.

Mosina – szansa na strzelnicę.

Po zaproszeniu na strzelnicę w Opalenicy załogi Gazety Mosińsko-puszczykowskiej udało się doprowadzić do spotkania z burmistrzem Mosiny, które odbyło się dziś. Też wyszedł świeży numer Gazety z relacją z odwiedzin na strzelnicy. Do tego na stronie Gazety jest audycja radiowa – około godziny i czterdziestu minut na temat strzelectwa, polecam:

Czytaj dalej Mosina – szansa na strzelnicę.

Testowanie nowej (starej) broni – PPSz.

Kto by pomyślał. Pistolet maszynowy sowieckiej produkcji z charakterystycznym okrągłym magazynkiem stał się własnością członka naszego Stowarzyszenia. Toporna, ale celna broń. Jak na tamte lata nawet. Porównując z MP42. Niemniej…ilość nie jakoś robi to, co daje wygraną. Masówka. Masowe zasypanie nieprzyjaciela lawiną kul z tej broni spowodowało po części odmianę szczęścia wojennego. Miałem egzemplarz wojenny w ręku, poczucie dotknięcia historii. Narzędzie skonstruowane do podbojów, niszczenia wrogów czerwonej zarazy. Siły zła.

Strzelałem sprawdzając swoje umiejętności. Prymitywne przyrządy celownicze, waga niewspółmierna do funkcji. Rodzaj wyzwania. I to jest to coś. Sport polegający na – nie tylko opanowaniu swoich odruchów, ale też na umiejętności obsługi nawet dość siermiężnych urządzeń skonstruowanych przez człowieka, dla zabijania innego człowieka. Ale przecież to ciągle narzędzie i tylko narzędzie. Problemem nie jest ten kawałek metalu, ale osoba która go może użyć do unicestwienia innej osoby. W imię idei, chorej idei „kacyków” totalitarnych reżimów. I to się działo podczas IIWS. A ludzie dawali się omotać, brali kawałki śmiercionośnej stali i zabijali innych w imię nie swoich idei. I to miałem w ręku, świadka tamtych zdarzeń (rocznik 1944) . Kogo ten kawałek stali i drewna usunął? Jaką ma historię? Takie myśli pojawiają się teraz. Wcześniej była tylko próba zdobycia umiejętności obsługi tego urządzenia. Nie było łatwo, ale się udało…

Czytaj dalej Testowanie nowej (starej) broni – PPSz.