Cytat jakże trafny umieszczony w materiale na stronie 30-tej omawiającym pierwsze wydanie „Wyboru wspomnień” ks Bukowińskiego w „Kulturze” Paryskiej z 1976 roku. „Kulturę” czytali też i ukraińscy intelektualiści, nawet prenumerowali – płacili w każdym razie prenumeratę. Po publikacji „Wspomnień” trafili się tacy którzy zrezygnowali obrażeni…-prawdą. Np profesor Maćkiw. W numerze „Wołania z Wołynia” odnajdziemy list tegoż i polemikę z nim. Jakże to cenne pokazujące że pójście w zaparte w sprawach nacjonalizmu nie było obce ukraińskim przedstawicielom jeszcze w czasach głębokiej komuny. I że tego Giedroyć nie dostrzegał. Chyba go czymś oślepili lub…przekupili?
Są dwa takie powody. Jego wypowiedź z przed sześciu lat o dogadywaniu się z nacjonalistami ukraińskimi – wiadomo że tutaj nie można mieć żadnych wspólnych tematów – jedyną rozmową jaką można z nimi odbyć to nakaz zburzenia pomników zbrodniarzy i ukorzenie się za popełnione przez UPA i inne organizacje nacjonalistyczne zbrodnie. Tu nie ma wspólnego mianownika. Nie słyszałem żeby ten młodzieniec kandydujący na Prezydenta wszystkich Polaków odwołał te swoje dziwne pomysły.
Druga sprawa: strzelectwo; ponoć Bosak wpadł na pomysł aby dyrektywę unijną w pełni implementować – bo „fajniejsza” niż prawo polskie. To chyba jakaś kpina. Środowiska strzeleckie dwa lata temu robiły wszystko co tylko można, aby nie doprowadzić do implementacji – podstępnie zresztą przemyconej (częściowo-elementami) w ustawie branżowej o handlu bronią i amunicją. Udało się powstrzymać tą implementację. Podstawową bez mała ideową wartością i celem polskich władz powinna być -niezależność w tej kwestii od jakichkolwiek chorych pomysłów UE. Polska ma w miarę liberalne prawo do posiadania broni sportowej, nie ma liberalnego prawa do posiadania broni do obrony – w Czechach, kraju który jak wiemy jest bardzo pokojowo nastawiony, właśnie takie uprawnienie (pozwolenie) jest najczęściej wydawane. Prawo do obrony i posiadania broni ma zostać wpisane jako prawo obywatela – konstytucyjne w Czechach. Czy Polska nie powinna zrobić podobnie z naszymi tradycjami niepodległościowymi, wolnościowymi i swobodami obywatelskimi? DO tego powinniśmy zmierzać. Niestety za mało strzelców angażuje się w politykę i dlatego ta stosunkowo liczna grupa społeczna jest niedostrzegana przez polityków.
Wracając do Bosaka. Odnoszę wrażenie że jego ugrupowanie za wszelką cenę nie chce znaleźć porozumienia, ani nawet szans na nie z grupą rządzącą – starając się za wszelką cenę odnajdywać tylko to co może dzielić. Jego ugrupowanie nie działa strategicznie. Dobry strateg wiedząc że ma malutkie szanse rządzenia, umiałby zrobić wszystko aby móc chociażby dzielić cząsteczkę władzy – to oczywiście oznacza rozmowy, sojusze, działania wspólne. Wspieranie się i wspomaganie, umiejętne pokazanie swojej siły jako wartości dodanej dla partii rządzącej – a nie jak to robi ugrupowanie działanie dokładnie odwrotne: „…po naszych trupach przejdziecie a nie dogadamy się do końca świata i o jeden dzień dłużej…”
Czy tak postępuje generał armii, która jest o wiele słabsza niż armie go otaczające? Czy taki generał nie szuka sprzymierzeńców aby zwiększyć swoje szanse? Czy nie próbuje znaleźć konsensusu, porozumienia z idącymi przecież poniekąd w podobnym kierunku armiami mającymi zbieżne w części cele? Czy nie wiesza na kołku swojej dumy generalskiej i (być może nawet) przekonań – aby tylko móc oszczędzić swoich żołnierzy i zwiększyć szanse na wspólne zwycięstwo?
Tego zapewne nie doczekamy się od tej armii…
„…Jeżeli wygram wybory prezydenckie, to zainicjuję przyjęcie unijnej dyrektywy ws. posiadania broni – stwierdził w sobotę kandydat Konfederacji na prezydenta Krzysztof Bosak. Według niego, Polakom narzucono komunistyczne przepisy, i dlatego jesteśmy najbardziej rozbrojonym narodem w Unii Europejskiej...”
Dodam tylko że ta wypowiedź pokazuje jak daleko Bosak jest od zrozumienia w czym tkwi problem i jak bardzo nie zna i nie rozumie środowiska strzeleckiego. Można użyć takiego powiedzenia: „Gdzieś w jakimś kościele dzwoniło, ale w jakim i jak?…”
Gdyby Bosak chociażby odrobinę poznał realia posiadania broni w Europie to wiedziałby że są państwa (np Anglia) która mają o wiele bardziej restrykcyjne prawo niż Polska. Obecne prawo w Polsce stawia na sport – w granicach uprawiania sportów strzeleckich istnieje duża swoboda posiadania broni do tego celu. Polska przedwojenna miała wielkie tradycje sportowe z podkreśleniem roli strzelectwa jako sportu pro-obronnego. Można postawić za wzór chociażby min. Józefa Kiszkurno: https://bezprzesady.com/aktualnosci/kiszkurno-super-strzelec-z-polski
Byłoby wspaniale gdyby można było je odbudować. PZSS działa w tym zakresie. Sport ten rozwija się dynamicznie mimo licznych przeszkód niezrozumienia społecznego i działań policji, która mając w swoich szeregach jeszcze resztki komunistycznych przyzwyczajeń (a może i nie tylko) blokuje jak może dostęp do broni sportowej adeptom strzelectwa i różnych rodzajów jego uprawiania w ramach sportu. Oczywiście powinno ulec zmianie podejście policjantów do tych spraw związanych z uprawianiem sportów pro-obronnych. Ale jest to jakby zupełnie inna kwestia – całkowicie nie związana z implementacją.
Z kolei zupełnie innym problemem jest posiadanie broni dla obrony. Tutaj (niestety) następuje nadal blokada prawna i systemowa jeszcze z czasów komuny – i z tym powinien sobie w końcu poradzić Rząd i Prezydent wpisując prawo do obrony jako podstawowe prawo każdego obywatela Rzeczpospolitej. Za tym powinny pójść rozwiązania systemowe – edukacja, wprowadzenie do szkół obowiązkowego szkolenia wojskowego – z bronią; edukacja, i szerokie upowszechnienie zasad bezpieczeństwa. Zapleczem do takich działań powinni być strzelcy sportowi (to grupa kilkuset tysięcy osób zaangażowanych w różne sposoby uprawiania sportów strzeleckich IPSC, obronne, dynamiczne, statyczne itp), wielu z nich posiada bardzo rozległą wiedzę z zakresu bezpieczeństwa i posługiwania się bronią, byliby idealnymi instruktorami w szkołach i nie tylko. To właśnie jest prawidłowa droga, a nie populistyczne hasła niezrozumiałe zupełnie dla większości społeczeństwa – a raczej zrozumiałe całkiem opacznie.
Już kiedyś poruszałem ten temat. Pomijając fakt że niektórzy Tatarzy (ale to później) stali po stronie Rzeczpospolitej (znam paru potomków tych właśnie), to przez wieki było raczej dokładnie na odwrót. W jednej z ciekawych książek o napadach tatarskich (podjazdach, inwazjach) przytoczono z grubsza zliczone przez kilka wieków ilości tychże, i tu mowa o poważniejszych. Było ich ponad 700. Rzeczpospolita jako najdalej na wschód wysunięte państwo musiała się z tym żywiołem zmagać setki lat. Tatarzy jako muzułmanie obrządku sunnickiego od strony wschodniej najeżdżali Europę po udanym podboju państwa moskiewskiego. Od południowego wschodu atakowali inni muzułmanie od czasu do czasu współpracujący z Tatarami – Turcy Osmańscy. Z kolei we wczesnych wiekach Europę od zachodniego południa przez przesmyk Gibraltarski w kierunku na półwysep Iberyjski atakowały hordy Saracenów. Tym samym można powiedzieć Europa przeżywała oblężenie w czasie i przestrzeni. Wyprawy krzyżowa był tak naprawdę zaledwie słabą odpowiedzią na te ataki. Chodziło tutaj głównie o najazdy na Francję ze strony półwyspu Ale wróćmy do naszych problemów z Tatarami. Ciekawy filmik znalazłem na YT. Obejrzyjcie polecam, a przy okazji poszukajcie dwóch ciekawych książek: „Tatarzy w dawnej Rzeczpospolitej” (Piotra Borawskiego) i „Buńczuk i Koncerz – z dziejów wojen polsko-tureckich” (Janusz Pajewski) – też polecam. Oczywiście poniżej znajdziecie nie tylko ten jeden filmik, ponieważ temat krucjat jest bardzo mocno zakłamywany przez środowiska destrukcyjne, które próbują odciąć się od historii Europy i nie rozumieją kontekstu tej walki, tak naprawdę walki o „bycie” – gdyby nie te właśnie wyprawy krzyżowe mielibyśmy zupełnie inną Europę szczególnie po ośmiu wiekach okupacji półwyspu Iberyjskiego przez muzułmanów. I oczywiście snując wizje historii alternatywnej moglibyśmy sobie wyobrazić „wyprawy anty-krzyżowe” czyli najazd Saracenów na Europę, który został częściowo (jego druga fala) powstrzymany przez – właśnie wyprawy krzyżowe (w dużym skrócie mówiąc).
Zapraszam do obejrzenia i posłuchania.
https://youtu.be/HqaI4c6zzJU
kilka słów o okupacji Rusi przez Tatarów:
Kilka minut o „naszych” Tatarach:
https://youtu.be/dTm2-hSoTLU
I kilka słów o wyprawach krzyżowych:
I trochę więcej niż kilka słów dla zainteresowanych (Bartosz Ćwir):
Warto też posłuchać, Chociaż tutaj jest więcej do słuchania luźna rozmowa naukowców – nie wszyscy przebrną :-):
Małe kalendarium:
„…W 721 roku wdarli się do katolickiej Francji – przez Pireneje zajęli Narbonne, Carcassone, Nimes, Lion i Dijon, gdzie wycinali wszystkich w pień.
W 731 roku poszli dalej na Bordeaux, dalej do Poitiers i Tours, dopiero wtedy w 732 roku znalazł się jeden bohater Karol Młot, bo Francja byłaby muzułmańska.
W 827 roku wylądowali na Sycylii, zrobili tam prawie na 3 stulecia Państwo Islamskie mordując, gwałcąc wszystko to co oni robią w imię Allacha.
W 836 roku dotarli do Brindizi zajmując te tereny mordując, gwałcąc.
W 840 roku dotarli do Bari to samo.
W 841 do Ankony – to samo. Czyli basen Adriatyku był muzułmański.
W 846 dotarli do Ostii i dalej na Rzym ograbili i zbeszcześcili Bazylikę św. Piotra i Pawła rabowali, niszczyli , gwałcili i ścinali głowy. Papież musiał im płacić haracz, a Leon IV wzniósł mury ze strachu.
W 847 poszli dalej na północ, zajęli Monte Casino i Salerno – to samo gwałcili, grabili np. gwałcąc mniszki na ołtarzu, a później odcinając im gardła.
W 898 zajęli Prowansję do dziś są pamiątki mordów i zniszczeń.
W 911 przekroczyli Alpy weszli do Piemontu to samo palili kościoły i biblioteki – gwałcili i odcinali głowy.
W 912 dotarli do Szwajcarii , nad Jezioro Genewskie, dalej nie poszli, bo bali się śniegu.
W 940 wrócili do Francji, zajęli Tulon – tam, to samo co wszędzie….”
Źródło (zebrała koleżanka Ewa która w Niemczech przez lata mieszkała i pracowała z muzułmanami).
W kontekście ostatniej daty – 100 lat urodzin naszego Papieża… Bardzo ciekawy materiał. Mały cytat z niego:
„…W ten sposób dbacie państwo o pamięć?
Nic nie jest dane raz na zawsze. Trzeba pielęgnować i dbać o miłość, o rodzinę – i tak samo o pamięć. My, dorośli, musimy stać na straży historii i mieć nad nią pieczę. Dzieci muszą znać tę historię, bo ona ma wpływ na ich tożsamość. Kiedyś przekażą ją swoim dzieciom. Kolejnym pokoleniom…„
CO by było gdyby Piłsudski dożył 1939 roku? Doszłoby do wojny? Wrzucam kilka programów z YT o jego podejściu w XX-leciu międzywojennym do Niemiec, III Rzeszy i Hitlera. Mam swoją teorię jak wyglądałby 1939 rok, gdyby żył Piłsudski, ale tymi moimi przemyśleniami podzielę się późniejszych wpisach…
Program Festiwalu poniżej fotografii z pierwszego dnia – dyskusji jakże ważnej o Bogu Honorze i Ojczyźnie.
Jak powiedział ks Tadeusz Magas – bez Boga nie można dobrze być honorowymi właściwie kochać Ojczyznę.
Niech te słowa będą swoistego rodzaju mottem dla nas.
Wczoraj byłem gościem Redakcji – Gazety Mosina. Wydawanej też i dla Puszczykowa. Była to bardzo ciekawa wizyta. Pytań padło wiele.
Ale nie tylko przeczytacie o tym w wydaniu papierowym.
Możecie też obejrzeć i wysłuchać wywiadu: Czytaj dalej Wywiad: Kresy i rewolwery – Gazeta Mosinsko-Puszczykowska.
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.