Będąc wczoraj na spotkaniu z posłem Szymonem Szynkowskim vel Sękiem, otrzymałem od Zarządu Solidarności w Poznaniu egz. pisma w którym natrafiłem na bardzo ciekawy materiał…
(foto: Krzysztof Rosenkiewicz)
W najnowszym numerze Solidarności” artykuł byłego w-ce ministra MON, twórcy (prawdziwego) idei pomysłu OT i samego programu, który został zniszczony przez poprzedni rząd PO.
Pan Romuald był Gościem Specjalnym naszej konferencji na temat obronności: Konferencja 24 czerwca 2017 ; Konferencja okiem aparatu fotograficznego.
Od parunastu miesięcy Polska jest „odwiedzana” przez sporą ilość gości ze wschodu. Przyjeżdżają tutaj uciekając przed wojną, do pracy, czy też jako tranzyt w drodze na zachód. Zresztą tych ostatnich za wielu chyba nie jest sądząc po tym, ilu zostaje na miejscu… Temat coraz bardziej palący, pojawiają się pierwsze poważne konflikty – doszło ostatnio do morderstwa na polskim sportowcu – został zasztyletowany przez Ukraińca. Dziesięć ciosów nożem. Zdarzają się też kradzieże, włamania, pobicia, też i słowne ataki. Oczywiście nie jest to norma – jednak przy takiej ilości „gości” z terytorium o tak złej sławie, tam właśnie dokonano w latach wojny i po Ludobójstwa min na narodzie polskim (ale także na 80 tysiącach Ukraińców) w niezwykle brutalny sposób; pojawia się pytanie: …ile z tego okrucieństwa przetrwało w genach?
Jakim zagrożeniem są nasi sąsiedzi ze wschodu? Czy jest potrzeba wykonania poważniejszych działań, aby móc odsiewać tych, którzy mogą destabilizować u nas życie społeczne narodu? Spotkałem się nawet z takimi wnioskami u niektórych moich respondentów, że skrajni nacjonaliści mogą nawet zagrozić naszemu życiu politycznemu formując siły polityczne które będą reprezentowane w polskim sejmie. Nagminne jest też wnioskowanie (ze strony części ukraińskich pracowników – co również potwierdzają osoby z którymi rozmawiam), że to my Polacy powinniśmy specjalnie się starać, dla tej mniejszości ponieważ jesteśmy „wszystkiemu winni”. Jaki wpływ ma na te poglądy milczenie na temat Wołynia? Nie artykułowanie wprost win i krzywd dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów Milczenie na temat wcześniejszych ruchów – chociażby hajdamackich? Nie istniała wtedy Ukraina były to działania z pogranicza terroryzmu – palenie całych miast, rabunki, gwałty, mordy… Czy teza mówiąca o specyfice cywilizacyjnej tej grupy etnicznej – określana jako cywilizacja turańska i doskonale udowodniona przez historyka zajmującego się tym zagadnieniem na przełomie XIX i XX wieku, Feliksa Konecznego udowadnia zagrożenia jakich objawy raz po raz pojawiają się ze wschodu?
I tutaj nie dotyczy to tylko i wyłącznie Rusinów z okolic Wołynia obecnie nazywanych Ukraińcami (od słowa Ukraina – „u skraja” tereny graniczne, granica – definicja udowodniona przez Władysława Serczyka historyka zajmującego się historią stosunków polsko-kozackich i polsko-ukraińskich), ale też w ogóle Rusinów również z terenu obecnej Rosji. Ich korzeń genologiczny bowiem jak by nie chciano go rozłączać (szczególnie ze strony nacjonalistów ukraińskich są czynione takie starania i manipulacje historyczne), jest wspólny.
Problem wydaje się ważki i z uwagi na sąsiedztwo i z uwagi na ilość przybywających do naszego kraju uciekinierów z Ukrainy. Co też pokazuje ich specyficzny stosunek do „miłości własnego kraju i patriotyzmu” – tzw bezpiecznego na odległość, od tego kraju… Co powinniśmy uczynić? Jak się zachować? jakie kroki przedsiębrać? Znajdziemy na te pytania odpowiedzi? Czy w ogóle powinniśmy ich szukać? I na ile od nich zależy nasz byt?
(Nie chodzi tutaj o epatowanie zbrodnią, wprost przeciwnie. Pisze się jednak i mówi u nas o tym głównie dlatego, że obecna Ukraina nie uznaje tych zbrodni za zbrodnie, uważa że; była to walka o niepodległość…(sic!), Czy potrafimy sobie wyobrazić podobne podejście do Holokaustu Żydów? Czy ktokolwiek zarzuca narodowi żydowskiemu (jak w komentarzu do cytowanego powyżej artykułu), że: „Mi sie juz k***a rzygac chce z tej antyukrainskiej histerii w Polsce ostatnio. Wieczne k***a uzalanie i rozpamietywanie historii. Takie stale podsycanie nienawisci do niczego dobrego nie doprowadzi.” [pisownia oryginalna], Czy tego typu komentarz pod materiałem o holokauście nie zostałby odebrany jako skrajny rasizm?? – wg mnie zresztą słusznie!)
Nieczęsto cytuję naszych rosyjskich „przyjaciół” piszących po polsku – wiadomo to ich środek na sianie zamieszania…
Jednak jak zwykle w temacie Ukrainy – sądzę, że można im zaufać tyle o ile…
A tutaj jest ciekawa kwestia dotycząca krążącej broni…:
Jeszcze kilka dni temu informowałem o zabójstwie Polaka przez Ukraińca. Poziom agresji się zwiększa. Kto przyjeżdża do Polski ze wschodu? Kilka miesięcy temu informowałem o wypuszczeniu licznych osadzonych z więzień na Ukrainie.
Ilu z nich trafiło do Polski?
Dziesięć ciosów nożem otrzymał bramkarz klubu z klasy okręgowej. Następnie został okradziony.
Powodem morderstwa była kłótnia ? jednak wątek rabunkowy też był obecny.
Jak to jest? Działanie w afekcie (kłótnia) a jednak zaraz potem bezduszne okradzenie konającej ofiary?
Są to jasne ostrzeżenia. Po to o tym piszę. Aby politycy się opamiętali. Dostrzegli problem. Dopóki nie jest za późno.
Oczywiście są inni Ukraińcy, nie tylko przeżarci nienawiścią i indoktrynacją Doncowa- ideologa nacjonalizmu ukraińskiego i tłumacza „Main Kampf” – Hitlera na język ukraiński.
Tacy: losy rodzin ukraińskich podczas wojny na wschodzie
? Przede wszystkim jest to bardzo niebezpieczny projekt. I takie słowa z ust wicepremiera polskiego rządu są niezrozumiałe, co więcej, budzą trwogę. Dlaczego?? Po pierwsze, należy pamiętać, że dopóki na Ukrainie nie dojdzie do denacjonalizacji, a więc odejścia od doktryny radykalnego nacjonalizmu ocierającego się o faszyzm, który jest coraz bardziej obecny w życiu publicznym tego kraju, to przybywanie tak dużych grup Ukraińców do Polski, z czasem może wywołać napięcia.
Mógłby Pan to wyjaśnić?? …
Trauma do końca życia, tylko dlatego, że ktoś nie pojął iż „kultura” tych ludzi jest bardzo odległa od kultury europejskiej – i zaprosił ich do Europy.
Premier Lars Lkke Rasmussen mówi wprost; nie kontrolujemy pewnych części naszego kraju, dosłownie: „Istnieją obszary, w których panuje już inny zestaw zasad. Są to tereny pod stałą kontrolą, gdzie policja nie może pracować…”
Cóż dodać- można byłoby rzec: mają za swoje…
Ale czy tylko o to chodzi?
Pytanie: czy mają szansę na zmianę?
Czy potrafią zmienić się i w ostatniej chwili się ochronić?