Pojawiła się informacja o nowej produkcji filmowej Pasikowskiego. Tym razem bierze się „za bary” z historią z okresu II Wojny Światowej. Czy skutecznie i czy nie zajął przypadkiem pozycji jednostronnej a nie bezstronnej jak nakazywałaby swoista etyka reżyserska? Czytaj dalej Film rozliczenie czy film półprawd?
Miesiąc: sierpień 2011
Rozdała cały swój majątek, samarytanka XX wieku.
TO historia kobiety która pokazuje czy w życiu pieniądze są najważniejsze…
„Przełomowy pomysł, stworzenia sieci osób, którym brakuje pieniędzy wymieniających się usługami i dobrami osób pojawił się w 1994 roku. Studenci i emeryci odpowiedzieli tłumnie…”
Materiał z Interii o niezwykłej samarytance z Niemiec:
„Delikatny makijaż, jasnoróżowy sweterek, sznur sztucznych pereł na szyi – elegancka starsza pani o ciepłym uśmiechu niemal nie pamięta, kiedy ostatnio wydała choćby centa.
Od 1996 roku pani Schwermer żyje posługując się unikatowym schematem wymiany, który jak twierdzi dobrze się sprawdza.
Wewnętrzne bogactwo i wolność
Nie jest ani religijną ascetką ani członkinią zwariowanej komuny. To mieszkanka miasta, żyjąca w samym sercu materialistycznego społeczeństwa, która nie ma zamiaru wrócić do świata euro i centów.
– Porzucenie pieniędzy dało mi jakość życia, wewnętrzne bogactwo i wolność – mówi.
Odrzucenie konsumpcyjnego stylu życia w kraju będącym jedną z najsilniejszych europejskich gospodarek, ma szczególny wdzięk. Korzeni jej zadziwiającej decyzji można szukać w burzliwej historii jej życia.
Smak nędzy
Schwermer urodziła się w czasie drugiej wojny światowej na terenie Prus Wschodnich, skąd jej rodzina została wypędzona przez wojska rosyjskie. Do Niemiec rodzina trafiła bez grosza.
– Widziałam, jak to jest być uważanym za mniej niż bezwartościowego, jeżeli nie ma się dobytku ani pieniędzy – wyznaje pani Schwermer .
Pod koniec lat 60. spędziła rok w Chile. – Widziałam tam skrajne ubóstwo – mówi.
Po powrocie do Niemiec urodziła dwójkę dzieci, rozwiodła się i w 1982 roku przeprowadziła się do Dortmundu, gdzie otworzyła praktykę psychoterapeutyczną.
– Chciałam wiedzieć, co zachodzi w umysłach ludzi. Ale to było za mało. Chciałam zrobić więcej dla świata. – wyjaśnia.
Przełomowy pomysł, stworzenia sieci osób, którym brakuje pieniędzy wymieniających się usługami i dobrami osób pojawił się w 1994 roku. Studenci i emeryci odpowiedzieli tłumnie.
Schwermer zaczęła opiekować się domem w zamian za przysługi. Szybko zorientowała się, że może zaspokoić niemal wszystkie swoje materialne potrzeby bez wykładania gotówki.
W 1996 roku podjęła serię ważnych decyzji: rzuciła pracę, wyprowadziła się z domu, który wynajmowała, rozdała wszystko, co posiadała, zamknęła konto bankowe, zrezygnowała z ubezpieczenia zdrowotnego i rozpoczęła coś, co w planach miało być rokiem bez pieniędzy.
Jej bliscy byli zdumieni. – Moja córka była śmiertelnie przerażona, moi przyjaciele byli bliscy płaczu. Teraz mnie popierają.
W wolnych chwilach napisała o swoich doświadczeniach książkę, którą przetłumaczono również na inne języki.
– Zarobiłam mnóstwo pieniędzy na tej książce – mówi – wszystkie rozdałam przechodniom w banknotach pięcio-markowych – dodaje.
Pani Schwermer występowała w telewizji, uczestniczyła w seminariach, nakręcono o niej nawet film dokumentalny.
Obecnie kończy pracę nad trzecią książką w domu w Wilhelmshaven, gdzie zatrzymała się na jakiś czas, w zamian za wynoszenie śmieci i przycinanie trawników…
Swoją emeryturę wynoszącą 700 euro miesięcznie oddaje „znajomym, którzy tego potrzebują”. Do lekarzy nie chodzi.
W Dortmundzie znalazła sklep ze zdrową żywnością, gdzie dostawała uszkodzone produkty. Wilhelmshaven przyjaciółka daje jej czasami warzywa ze swojego ogrodu. Zdarza się, że w razie potrzeby Heidemarie korzysta z pomocy jadłodajni dla ubogich.
– Oczywiście martwię się jeżeli nie ma nic w lodówce – mówi – na początku bałam się cały czas, ale to co najbardziej uwielbiam w takim stylu życia to to, że nie wiem, co będzie jutro….”
Całość materiału na stronie Interii pod adresem sieciowym:
Bez Pieniędzy żyje od 15-tu lat
Motto wydaje się proste: dostrzec potrzeby innych ludzi, zrozumieć że to co nam wydaje się błahostką dla wielu może być sprawa życia i śmierci… I to dosłownie…
oddać to co się ma: „…tym którzy tego potrzebują…”
Potrafimy? Chociaż podzielić się częścią?
Piotrek
Klocki Lego mistrz fantazji i zabawy
Kto pamięta czasy zabawy klockami? Czy potrafimy wrócić do tych momentów z dzieciństwa? W Gdańsku do 15 września jest otwarta wystawa klocków Lego. Obecnie na świecie jest to czwarta pod względem sprzedaży zabawek firma. Czytaj dalej Klocki Lego mistrz fantazji i zabawy
Wezwanie do Kresowian otrzymane na Maila
Poniżej tekst pisma otrzymanego mailem. Proszę uważnie przeczytać.
Czytaj dalej Wezwanie do Kresowian otrzymane na Maila
Skarby na dnie Bałtyku?
Chyba zawsze tego typu informacje wprawiły określoną grupę poszukiwaczy w ten specyficzny stan, dlatego też nie słabnie zainteresowanie poszukiwaniami w wodzie i na lądzie… Czytaj dalej Skarby na dnie Bałtyku?
Antypolska czytanka w Niemczech
Tekst z Interii mówi o wyrwanym z kontekstu negatywnym w swojej wymowie opisie Polki. Cytowany prawnik niemiecki dodaje że gdyby taki fragment dotyczył Żydówki lub Turczynki skandal w Niemczech byłby potężny, z Polską nie ma takich problemów… Jak to rozumieć każdy się może domyślić jak silną pozycję zajmujemy… Czytaj dalej Antypolska czytanka w Niemczech
Jak było w Grecji Naprawdę?
Dwa domy, samolotem na kawkę we Wiedniu co wek; po dwa, trzy najnowsze samochody sportowe, a każdy zwolniony Grek dostawał od państwa zapomogę prawie w wysokości utraconej
pensji, aż do czasu przejścia na emeryturę; tak było przed bankructwem.
W takim państwie żyć nie umierać. Tym bardziej, że mądrzy Grecy nie wyprzedali swojego majątku narodowego, marketów obcych firm nie wpuszczają, są
patriotami z krwi i kości. Nie dają zarabiać innym na sobie. To daje do myślenia.
Nie pozwalają obcym koncernom dyktować sobie warunków.
Może i żyli ponad stan, ale w końcu mamusia Unia sama im na to pozwoliła…
W połączeniu z wcześniejszym ich sprytem związanym z pożyczkami już od początków XX wieku i nie oddawaniem ich…
Cóż chyba nam sporo brakuje do mądrych i zaradnych Greków;
My oddajemy wszystkie pożyczki, sprzedajemy majątek narodowy aż gwiżdże, nigdzie nie latamy na kawkę o samochodach sportowych w ogóle nie mamy co marzyć…
Nasza szara rzeczywistość zgotowana przez naszych „genialnych” mężów stanu….
Tylko oni jakoś dobrze na tym wychodzą…
I tak to jest…
Może jednak warto zamienić się w Grecję?
Tylko jak cofnąć transakcje wyprzedaży majątku?
Piotrek
„Liczby Charona” nowa książka Krajewskiego
Lwów 1929 rok. Popielski wylatuje za niesubordynację z Policji Państwowej. Ma czas teraz aby zająć się zagadkami matematycznymi…, Tymczasem miastem wstrząsają tajemnicze zbrodnie, poprzedzone tajemniczym listem od mordercy. „Liczby Charona” Czytaj dalej „Liczby Charona” nowa książka Krajewskiego
Wiersz o Lwowie … lwowska dziewczyna wspomina…
Piękny wiersz Lwowianki, którą zagnano na kresy zachodnie… wspomnienie żywe miejsca i czasu i polskiego losu… Czytaj dalej Wiersz o Lwowie … lwowska dziewczyna wspomina…
Bijatyka na Camp Nou
Wieczorem na Camp Nou odbyło się drugie w sezonie 2011/2012 starcie gigantów: rewanżowe spotkanie o Superpuchar Hiszpanii zagrali FC Barcelona i Real Madryt. Wygrała Barca 3:2
Messi brał intensywny udział w gromieniu Real w tym meczu. Przy pierwszej bramce zaliczył asystę. Ostatnią, trzecią bramką postawił kropkę nad „i”.
Na minutę przed końcem po faulu na zawodniku Barcy rozpętało się piekło. Regularna bitwa zawodników obu drużyn w której brali udział również i inni…
Trener Guardiola ciągnął za ucho któregoś z piłkarzy przeciwnika, duszono, przepychanka, walka wręcz dosłownie… sędzia zapanował nad sytuacją dopiero po kilku minutach. Efektem były 3 czerwone kartki.
W czasie całego spotkania odnotowano wiele fauli, sam mecz był niezłym widowiskiem już ilość bramek była zupełnie przyzwoita i na pewno satysfakcjonowała oglądających mecz kibiców przed telewizorami i na stadionie. Końcówka trzymała w napięciu.
Mimo fauli w trakcie spotkania byłoby to widowisko na wysokim poziomie. Gdyby nie bijatyka pod koniec.
Cóż,… gorąca krew Hiszpanów dała o sobie znać…
Piotrek
