Krótkie rozważanie na niedzielę o strzelaninie w Rzymie.

„Prawdziwym celem sprawcy strzelaniny przed Kancelarią Premiera Włoch byli politycy”
Czy u nas może być podobnie? Czytaj dalej Krótkie rozważanie na niedzielę o strzelaninie w Rzymie.

Pośmiejmy się – Sledge Hammer!

Dwie serie tej komedii kryminalnej mogą wprawić w dobry nastrój. TO coś co może uchodzić za całkiem udaną kontynuację takich klasyków komediowych z niezapomnianym Leslie Nielsenem jak „Naked Gun” czy krótkiej kontynuacji serialowej „Police Squad!” Czytaj dalej Pośmiejmy się – Sledge Hammer!

Państwo Absurdów – Polska.

Dziś rozmawiałem trochę z kolegą – który popierał swego czasu obecną władzę… Czytaj dalej Państwo Absurdów – Polska.

Na Ukrainie niszczą pomniki… Gdzie ANTIFA?


Bandytów z UPA…
Z maila:


Na Ukrainie wojny pomników ciąg dalszy. W Charkowie zniszczony został pomnik UPA.

Fotografie ! – link – www.istpravda.com.ua

26.04.2013

W Charkowie nieznani sprawcy zlikwidowali pomnik żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii, który w 1992 roku został postawiony w parku „Młodzieżowym”.

Powołując się na szefa charkowskiej obwodowej organizacji „Swoboda” Ihora Szwajkę, poinformowała agencja UNIAN.

„Byłem tam, na miejscu I tablica pamiątkowa, i sam kamień – zniknęły. Są ślady ciągnika lub innego ciężkiego sprzętu..” – powiedział.

Pomnik został ustawiony w Charkowie już w 1992 roku. Zdjęcie: varta.kharkov.ua

Szwajka jest przekonany, że w likwidacji pomnika żołnierzy UPA w Charkowie brały udział władze miejskie Charkowa i charkkowskie państwowe władze obwodowe, oraz, że „odbyło się to pod ochroną milicji.”

Polityk podkreślił, że pomnik żołnierzy UPA w Charkowie w każdym przypadku zostanie odtworzony.

„Sytuacja teraz jest taka, że za każdy jeden zniszczony pomnik zostanie postawione pięć nowych” – powiedział.

Obecnie miejsce, gdzie stał pomnik, tak oto wygląda. Zdjęcie ze strony internetowej partii „Swoboda”

W Departmencie Kontaktów ze Społeczeństwem Głównego Zarządu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ukrainy w Obwodzie Charkowskim również potwierdzono fakt zniknięcia pomnika żołnierzy UPA w parku „Młodzieżowym”.

Według informacji posiadanych przez milicję, zniknięcie pomnika zostało zauważone w piątek 26.04.2013 r. około 08:00.

Na miejscu zdarzenia pracowała grupa operacyjno-śledcza pod kierownictwem Kijowskiego Oddziału Rejonowego. Pracownicy milicji zgromadzili dowody rzeczowe.

Przedmiotowy fakt został wniesiony do Urzędowego Dziennika Rejestru naruszeń prawa i innych wydarzeń. Teraz funkcjonariusze prawa ustalają wszystkie okoliczności zdarzenia.

Pomnik zniszczono przy użyciu sprzętu
(……)
W marcu 2013 nieznane osoby spowodowały uszkodzenia i zniszczenia pomników bohaterów narodowo-wyzwoleńczych zmagań Bandery i Szuchewycza.
(….)
Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że masowe niszczenie pomników na Ukrainie rozpoczęła się dopiero w tym roku.
——————-
Informacja uzupełniająca.
Warto przypomnieć, że pomnik UPA w Charkowie został postawiony z naruszeniem obowiązującego prawa, wbrew woli miejscowych samorządów, a potem mimo to za czasów prezydenta Juszczenki został wniesiony do państwowego rejestru obiektów podlegających ochronie. W ten sposób państwowy organ kierowany przez zwolenników banderyzmu usiłował zalegalizować bezprawie. Miejscowy samorząd wezwał do jego usunięcia, w efekcie grupa młodzieży zakopała pomnik w ziemi przy użyciu koparki ciągnikowej. W sytuacji, gdy lokalny samorząd zarządził likwidację pomnika, mimo nielegalności wpisany do rejestru państwowego, w sytuacji nie rozstrzygniętych kwestii prawnych, milicja i prokuratura prześladowały młodych sprawców. Proces zakończył się przedawnieniem.
W tej próbie pomnik i tablica zostały wywiezione i miejsce ukrycia pozostaje nieznane. Pomnik został ufundowany przez osoby prywatne i postawiony bez wymaganych uzgodnień z władzami samorządowymi.”

A my co?
Ostatnio słyszałem przypadkiem Siwca niejakiego (w randze ministra i doradcy prezydenta) w programie I-szym polskiego radia bodajże o 7 rano u znajomego – jak mówił że nie wolno wystawiać na próbę naszej przyjaźni polsko-ukraińskiej- co miał na myśli?
Oczywiście 70-tą rocznicę Zbrodni Ludobójstwa. Jak twierdziła reporterka, z którą rozmawiał – Ukraińcy mogą się obrazić za ten zwrot…
Ale JACY?
Nacjonaliści owszem, faszyści jak najbardziej – ale zwykli NORMALNI obywatele?
Albo tacy, których rodziny zginęły pomordowane przez bandytów z UPA?

Trzeba pomóc tym dzielnym ludziom którzy walczą o prawdę tam z nacjonalistami i faszystami.
Umowa zjednoczeniowa z państwem gdzie maszerują bojówki faszystowskie? Gdzie rodzima ANTIFA? Gdzie inne Antify- europejskie? Czemu nie walczą tam z bandami nacjonalistów i faszystów zagrażającymi Europie?
Łatwo sobie po-protestować urządzać marsze równości w majestacie prawa. Powalczcie drodzy lewacy z prawdziwymi faszystami tam- … za wschodnią granicą.
Podnosi łeb zaraza – niestety…
A wy co?
Milczycie…

Narody Europy…
Żenada.

Generał Maczek i kwiat dla niego od Holendrów – tulipan oczywiście!

Wspaniały gest pamięci Holendrów.
„Generał Maczek zapisał się w pamięci Holendrów podczas II wojny światowej. Był jednym z najwybitniejszych polskich dowódców. Formacja, którą dowodził – Pierwsza Dywizja Pancerna – zasłużyła się szczególnie w wyzwalaniu tego kraju. Wsławiła się między innymi w walkach o Bredę i wyzwoleniem tego miasta. Czytaj dalej Generał Maczek i kwiat dla niego od Holendrów – tulipan oczywiście!

Pyrkon – pieniądze jednak górą.

Świat jest tak jakoś skonstruowany, że nie pozostawia wiele czasu na cokolwiek, nawet na ważne sprawy co dopiero mówić o przyjemnościach. I tak jakoś stało się, że pomimo zbliżającego się Pyrkonu w szaleństwie dnia codziennego jakoś zapomniałem napisać maila w którym ?zaklepałbym? wejściówkę blogerską, żeby jak w roku poprzednim zrobić parę zdjęć i wrzucić na stronę celem przypomnienia sobie o gatunku literackim szczególnie mi bliskim ? SF.
W końcu jednak aż takiego wielkiego zmartwienia nie było. Znam chłopaka, prezesa Drugiej Ery, do tego trochę ludzi z klubu. Co za problem. Podejdę w ostatni dzień i porobię fotki żeby wrzucić na stronę, pokazać klimat, rozreklamować jeszcze jednym głosem starego weterana, poznańskiego fana SF, to co gdzieś tam jeszcze ma swoje miejsce mimo tak wielu różnych wyzwań i zajęć w życiu codziennym….

Co się działo w mojej wyobraźni (dobrze ponad trzydzieści trzy lata temu), kiedy to przeczytałem pierwszą książkę SF z serii „Stało się Jutro” mając coś około 9 lat (chyba) , zostanie już do końca ze mną. Wyobraźnia, pomysły, wizje innych światów…
Niedużo później (to była może szósta klasa podstawówki), leżąc w łóżku na jakieś przeziębienie i mając za sobą już wiele różnych lektur SF, czytałem pierwszego mojego Dicka: „UBIK”. Coś o fascynacji tym autorem napisałem na stronie:
Philip K. Dick Ta z kolei lektura przeniosła mnie w zupełnie inny odmienny świat, który był dla mnie jeszcze wtedy jakby mniej zrozumiały, jednakże którym w jakiś sposób byłem zafascynowany. Od razu rozpoznałem wielowymiarowość lektury, chociaż nie do końca znałem powód. TO były te smaczki.

Inna książka i inny autor. Czytany jednak ze szczególnym zapałem przeze mnie. To: „Najazd z Przeszłości” Hogana: Najazd z Przeszłości
Jego wizja konfrontacji obecnie panującego systemu politycznego z alternatywnym obnaża wiele wad tego co wokoło nas funkcjonuje. Piszą o tej pozycji; lewacka. Może. Cóż to ma jednak za znaczenie? Jestem synkretykiem pod tym względem. Żadna myśl mi nie straszna. Stać na to lewaków? Narodowców? Zatwardziałych zwolenników tego czy innego poglądu, myśli społecznej czy politycznej? Nie bardzo. Stąd też rodzą się problemy. I ten zamysł też rodził się z analizy i przemyśleń na podłożu SF, nie od razu ale była to istotna składowa późniejszych przemyśleń. Niemniej pojawiła się dzięki „Formom Chaosu”.

Dalej.
Później.
Ten moment kiedy pojawiła się w kioskach pierwsza ?Fantastyka?. Co też wtedy się działo. Poszukiwania, umawianie się z kioskarzami, lecz przede wszystkim rozmowy z kolegami, na klatkach schodowych, spacerując nad Wartą, omawialiśmy czytane opowiadania, powieści, wymyślaliśmy alternatywne zakończenia ? po prostu fantazjowaliśmy.
Nie było gdzie się spotykać, szara komunistyczna rzeczywistość PRL-owska. Powieści Zajdla pogłębiałby wiedzę na temat tego co nas otaczało i do czego to wszystko zmierza. Nikt nie zakładał tak wczesnego rozpadu Układu Warszawskiego. A więc pozostawały nam nasze fantazje. SF było ucieczką, ale też i doskonałą pożywką do trwania w nadziei i oporze. „Numer”  – powieść o systemie totalitarnym. Megabloki. Totalna kontrola. To było SF jakie się nam podobało i przemawiało do nas.
I tak nastał rok 1984 i zapisanie się do klubu „Nostromo” w Pałacu Kultury. Grupa dyskusyjna rozszerzyła się.
Przez parę lat odkrywaliśmy nowe meandry filmu SF i książek. Było w Pałacu Kultury kilka przeglądów filmowych. Przeglądy w prywatnych mieszkaniach z pomocą magnetowidu w walizce i zestawu kaset… Wszystko dzięki Przemkowi Dzierbinie.
Jak na tamte lata udawało się nam nad wyraz wiele. Wspólne wyjazdy chociażby nad morze do Mrzeżyna. Byliśmy wtedy wyposażeni w jednolite kombinezony lotnicze. Marsze w nich po miasteczku były mocno stymulujące i wyzywające. Czyżby pierwsza grupa rekonstrukcyjna rodem z New Future? Za pomocą kamery 16 mm zrealizowaliśmy tam słynny film desantowy. Niestety zaginął w pomrokach dziejów komunistycznych…
I tak było jak pamięć mnie nie myli jakoś do 1989 roku. Ekipa jakoś rozeszła się. Po świecie. Gulo wylądował na Śląsku chociażby. Inni po Poznaniu jakoś się rozpierzchli. Jednakże na mieście zawsze jak się spotykaliśmy, rozpoznawaliśmy się. Padały miłe słowa, wspomnienia, przypomnienia śmiesznych sytuacji: chociażby Gacek w środku nocy przy ognisku na polu namiotowym w Mrzeżynie w ciemnych okularach przeciwsłonecznych. Środek nocy. Było ostro…
I wiele, wiele innych wspomnień. Nawet niedawno spotkałem kogoś z  Nostromo – Leszka. Kilka razy widziałem Marka, Froda, Gacka, Rafała, Andrzeja nawet, i Lamenciaka, swego czasu dość często (nasze dzieci chodziły  do tego samego przedszkola przed laty), z Przemkiem Dzierbiną z kolei spotykałem się wiele razy w latach 1997-99 i trochę po roku 2000.
Zawsze miło pogadać. Powspominać. I oczywiście zamiłowanie do czytania i oglądania SF zostało. KMFF Nostromo gdzieś tam zostawił swój ślad, swoje piętno.
W drugiej połowie lat 90-tych kiedy spotkaliśmy się jakoś tak w trzy może osoby padł nieśmiały pomysł RE-aktywacji. Jednak było nas za mało i … każdy żył już w Realu. Nie do końca fantastycznym.
Jeden z kolegów powiedział, że: dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Może i tak.
Samo życie.

Nie wspomniałem jeszcze o innym aspekcie. Od czwartej klasy szkoły podstawowej zacząłem moją karierę pisarską – do szuflady. Trochę pomysłów i zeszytów leży w tej szufladzie. Ile było przy tym fantazji, pomysły mnożyły się. Wyobraźnia pracowała. I cała radość z tej pisaniny. Nieważne, że nigdy nic nie udało się opublikować. Chociaż raz wysłałem opowiadanie do Fabryki Słów, kiedy miał wyjść zbiór opowiadań o historii alternatywnej II Wojny Światowej. Ta tematyka była mi bliska już od wielu lat. W latach 90-tych napisałem kilka opowiadań (jak zwykle do szuflady) w różnych odmianach i wariantach. I przerzucenie w czasie (ze trzy wersje), i zmiana rzeczywistości pod wpływem innej decyzji polskiego czy niemieckiego polityka, niż w przeszłości znanej nam z książek. Może kiedyś je zredaguję i opublikuję tu na stronie. Oceńcie sami czy warto po tym jedynym, które jest na stronie:
Rok 1939
a wcześniej:
Opowiadanie SF
Ten temat zawsze mnie fascynował…
Jak zawsze coś co pachnie alternatywą i … fantastyką.
I na koniec dość ekstrawagancki projekt jaki udało się mi zrealizować z żoną; podłoga- znak Imperium o którym pisałem na stronie – Podłoga STAR WARS
I który jest na głównej star-warsowej: www.starwars.pl Dobrze się przy tym bawiliśmy. Premiera SW III
Fantastyka… FLA – muzyka przyszłości

Przypominałem sobie klimat SF wizytując Pyrkony jeszcze w szkole na Dębcu.
Co jakiś czas. W zeszłym roku po wielu wcześniejszych spotkaniach z chłopakami od alternatywnej wersji SW która wybitnie się mi spodobała, o nazwie http://pitdvdmrusf.republika.pl/krypta.html KRYPTA, zajrzałem na Pyrkon po nowemu czyli na terenie MTP.
Dostałem akredytację jako stary weteran SF i dziennikarz społeczny. Strona, na której pisuję zresztą też dzięki znajomości z miłośnikiem SF Marcinem wzbogaciła się o kilkanaście zdjęć i krótkich filmików. To była niedziela, ostatni dzień konwentu, wszedłem na godzinkę zrobiłem fotki. Tyle chociaż można było zrobić w tym życiowym ciągłym braku czasu, dla pamięci starych czasów. Tutaj możecie je obejrzeć:
Migawka zdjęć z konwentu , A tutaj są filmiki: Pyrkon 2012 krótkie filmy
I zamieszczona na stronie informacja pod sumująca: Pyrkon raz jeszcze podsumowanie .

W tym roku jednak mimo szczerych chęci nie wrzucę ani jednego zdjęcia. Kiedy rozmawiałem z prezesem Drugiej Ery o wejściu na parę minut celem udokumentowania tego wydarzenia (tak samo akurat w ostatni dzień konwentu- ciągle brak czasu, aby jakoś tak wrócić do starych sympatii), usłyszałem, że na terenie konwentu są „miliony fotografów” i poza tym akredytacje są płatne.

Cóż, wniosek jest jeden; kasa jednak jest najważniejsza, ważniejsza niż stary nie gasnący sentyment do SF, a więc nawet parę minut społecznej misji starego nostromity, który chciał co nieco swojego dodać do miłości SF – jest wymierne, opłacalne i opodatkowane. Zyskowność ponad wszystko. Smutne ale prawdziwe.
A przecież tak naprawdę te parę fotografii, które bym wykonał tylko i wyłącznie służyłyby celowi upowszechnienia wiedzy o konwencie. Być może w środowiskach, które nigdy by o tym wydarzeniu się nie dowiedziały.
Może to jednak i lepiej. Skoro druga twarz konwentu to KASA to w takim razie nie mogę określić mianem następcy tradycji po klubach poznańskich miłośników SF Drugiej Ery, która miała zastąpić Orbitę, czy nasze Nostromo.
To raczej: NOWA ERA gdzie jednak kasa bardziej się liczy niż cokolwiek innego. A szczególnie sentyment do starych wspomnień…

Nowe pokolenie i nowa biznesowa tradycja.
Te parę minut wspomnień przeniesionych na matrycę i wrzuconych na stronę okazało się bardzo nieistotne. Szczególnie, że to co robię i piszę w sieci i na bezprzesady.com w temacie związanym z SF, to całkowicie bezinteresowna bazgranina pisana z pobudek czysto romantycznych i sentymentalnych. Tym samym kasa za wejściówkę, którą dodatkowo musiałbym zapłacić za kilkanaście minut umieszczenia darmowej ?reklamy? w postaci zdjęć i tekstu o Pyrkonie na stronie, tym bardziej skutecznej, że szczerej, to dobre biznesowe podejście. Ma się dwie rzeczy za jednym zamachem. I kasę i reklamę.
Jednakże nie w moim stylu. W związku z powyższym nie ma co więcej pisać o imprezie której jednak głównym mottem jest zysk.

Zresztą, inne, ważniejsze niż fantastyka tematy pojawiające się na bezprzesady.com absorbują mnie obecnie. To z kolei misja społeczna również bez dochodowa, edukacyjna. To obecnie tak naprawdę zaprząta moją uwagę.
Walka o Prawdę dotyczącą pewnej zbrodni jest dla mnie najistotniejsza:
Gorzów Wielkopolski

Łężyca

Kresy Wschodnie na Politechnice

Łężyca
IPN

A co z fantastyką?
Cóż. Zostają wspomnienia. Szkoda tylko, że wtedy w tych latach kiedy istniało ?Nostromo? nie robiłem zdjęć.

Pozdrawiam wszystkich moich znajomych z Amore del Tropico, szczególnie Radka i Watsona.

Piotrek