Кракен ссылка кракен ссылка Кракен онион кракен онион

Wiecej o wykreśleniu słowa Ludobójstwo – Zdzisław Koguciuk. Lublin.

Poniżej list mieszkańca Lublina, który dokładnie opisuje sytuację związaną z opisywaną na stronie wcześniej decyzją nie użycia słowa „Ludobójstwo” w kontekście zbrodni Ludobójstwa na narodzie polskim dokonanej przez bandy OUN-UPA. Tej wątpliwości nie mają historycy, specjaliści analizujący definicję Rafała Lemkina uznaną przez ONZ i wprowadzoną jako oficjalną definicję światową.
Wątpliwości mają tylko politycy (należy użyć tego mocnego słowa: zakłamani w swoich własnych umysłach) naszego kraju, którzy jak wiadomo ukuli termin zupełnie niezrozumiały, mówiący o „znamionach ludobójstwa”. Nie może być czynu,, który jest czynem zawierającym znamiona zgodne z interpretacją definicji, a nie będącym zarazem tym czynem, lecz li tylko posiadającym owe znamiona…
Logika rozumowania osób, które wymyśliły ten termin jest zupełnie niezgodna z logiką!
Coś jest czarne albo białe. Nigdy nie posiada znamion czarności lub białości…

Wojewoda i Sekretarz – zdjęcie nadesłane przez Autora tekstu Z.K.
Czytaj dalej Wiecej o wykreśleniu słowa Ludobójstwo – Zdzisław Koguciuk. Lublin.

Strona pomocy dla osieroconych rodziców…

Osieroceni rodzice próbują poradzić sobie z samotnością, rozpaczą i bólem. Jakże to dziwne jedni pragną dziecka i je tracą a inni pragną je zamordować próbując oczyścić sobie sumienie mówiąc, że to nie człowiek…
dlaczego

Dzień 15 października jest dniem dziecka utraconego. Wtedy to myśli wielu osób na świecie kierują się ku swoim odeszłym małym skarbom.

Na wyżej podanej stronie znajdziecie też fragment wywiadu z Eleni.
Na podstronach sporo pisałem o życiu nienarodzonym, a także o osobach niepełnosprawnych intelektualnie. W kontekście fundacji Brata Alberta. I Pani Eleni ma udział w pracach dla fundacji.
Z kolei dla mnie ważnym jest pamięć o pomordowanych na kresach – szczególnie dzieciach – niewinnych istotach, które padły ofiarą straszliwego okrucieństwa zwyrodnialców banderowskich….
W tym kontekście należy rozważyć słowa nacjonalistów za wschodnią granicą:
„…Bandera zalecał stosowanie radykalnych metod, ale przecież z okupantem należy walczyć wszystkimi metodami…” – to jest wyjaśnienie i usprawiedliwienie mordów dokonanych na dzieciach przez zbrodniarzy z UPA.
Lider banderowców: ludobójstwo na Wołyniu to brednia
Inny cytat:
„Aż strach pomyśleć, jakie państwo możemy mieć wkrótce za sąsiada. Z punktu widzenia polskiego interesu narodowego warto by było przemyśleć, kogo popieramy w rewolucji ukraińskiej, bo nowe twory polityczne, które mogą powstać, gdy konflikt ten się zakończy wyglądają niepokojąco. Zachodnia Ukraina z Banderowcami u władzy i bronią jądrową na wyposażeniu może być poważnym zagrożeniem dla Polski. Nie zapominajmy, że jedno z haseł ukraińskich nacjonalistów brzmi – „Pamiętaj Lasze, że do Wisły to nasze”…”
(źródło: Nacjonaliści ukraińscy planują pozyskanie broni jądrowej i chcą rewizji granic z Polską )

Oby nasze żyjące dzieci nie były już wkrótce zagrożone przez bezwzględnych potomków zbrodniarzy. Europa zdaje się zupełnie nie zauważać zagrożenia. Przy nacjonalistach ukraińskich Breivik to dziecko w przedszkolu bawiące się zabawkami…

Inne informacje z Ukrainy o nacjonalistach i wydarzeniach które mogą nas niepokoić. Objawia się prawdziwa natura banderowców na Ukrainie? Zaczyna się ??

Światowy dzień Holokaustu – Shoah (zagłada) – Ludobójstwo (genocide).

Dziś to myślami cały świat cofa się do lat wojny i zagłady Żydów, na terenie Europy – w tym w dużej mierze mordowano ich według planu nazistów na terenach byłej II RP – z uwagi i na linie komunikacyjne i na fakt że właśnie w II RP ogromna rzesza osób tej narodowości mogła przebywać nie będąc prześladowana…

Czytaj dalej Światowy dzień Holokaustu – Shoah (zagłada) – Ludobójstwo (genocide).

Grzegorz Braun – wywiad i link do strony. Także: dlaczego nie mamy wiedzieć nic o zbrodni na Polakach?

Z maila (fragmenty):
„Z reżyserem Grzegorzem Braunem rozmawia Rafał Pazio.

Powstaje trzecia część pańskiego filmu o transformacji ustrojowej. Zaprezentowany temat podobno sam się wziął za Pana. O czym będzie trzecia część?


Nawet jeśli ktoś mówi, że się nie interesuje polityką i historią, może być pewny, że polityka i historia interesują się nim. Zajmuję się dziejami tzw. ?transformacji ustrojowej?, by lepiej zrozumieć, kto i jak właściwie urządził mi życie. Dwie pierwsze części filmu
Czytaj dalej Grzegorz Braun – wywiad i link do strony. Także: dlaczego nie mamy wiedzieć nic o zbrodni na Polakach?

Fundacja Brata Alberta w Radwanowicach.


Podczas naszej wizyty w Krakowie i udziału w Charytatywnym Balu Niepodległości w Krakowie w listopadzie 2013 roku, odwiedziliśmy też Radwanowice…
Poniżej kilka zdjęć z tej wizyty.
Piękna polska jesień pod Krakowem…
widok_radwanowice
Czytaj dalej Fundacja Brata Alberta w Radwanowicach.

Dyskusja o orkiestrze czyli WOŚP.

Dyskusje mają to do siebie, że często przybierają mocno emocjonalne brzmienie. Dlatego też na stronie o tematyce „bez przesady!” wydaje się że i ten temat powinien mieć swoje odbicie. I znów warto spojrzeć przez pryzmat mylnego pojęcia o nazwie „obiektywizm” – okazuje się po raz enty, że pojęcie to nie ma nic w sobie co mogłoby uzasadnić jego funkcjonowanie.
W tym sporze, żaden głos nie przypomina próby bycia „obiektywnym”. Nawet te które się na owo pojęcie powołują…
Czytaj dalej Dyskusja o orkiestrze czyli WOŚP.

Korespondencja sądowa doręczona prosto ze… sklepu rybnego! – Lex Nostra.

Wraz z nadejściem nowego roku nastała też nowa era w komunikacji pomiędzy sądami i prokuratorami a petentami. „Nowa” – nie znaczy niestety „lepsza”. Wszystko dlatego, że przez najbliższe dwa lata przesyłki sądowe doręczać będzie niewielka i niemal nikomu nieznana prywatna firma.

Dotąd system działał prosto: powiadomienia czy wezwania z sądów i prokuratur dostarczała Poczta Polska. Do drzwi pukał dobrze nam znany listonosz, a jeśli nie zastał nikogo w domu – zostawiał w skrzynce pocztowej awizo. Odbiór przesyłki oczywiście odbywał się w najbliższej placówce pocztowej. Od 1-go stycznia 2014 teoretycznie nie zmieniło się nic, poza operatorem przesyłek. Tyle tylko, że wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że szykuje się potężny skandal…

Polska Grupa Pocztowa

Jesienią rozstrzygnięty został przetarg na dostarczanie przesyłek z sądów powszechnych oraz prokuratur. Wygrała go Polska Grupa Pocztowa – działająca od 2006 roku spółka akcyjna, będąca tak zwanym „niepublicznym operatorem usług pocztowych”. Cóż z tego wynika? Można oczywiście cieszyć się, że po kilkudziesięciu latach złamany został (zresztą – zniesiono go już wcześniej prawnie) monopol Poczty Polskiej. Wszelkie akcje antymonopolowe są wszak dobre dla gospodarki. Warto jednak zastanowić się jakie będą tego konsekwencje dla „szarego Kowalskiego”.
Sam fakt, że PGP wygrała przetarg wynika z dość prozaicznych i – niestety – typowych w Polsce powodów: po prostu firma przedstawiła najtańszą ofertę, o ponad 80 milionów tańszą od propozycji Poczty Polskiej. Wartość – zdobytego tym samym – dwuletniego kontraktu to niemal pół miliarda złotych. Dlaczego jednak spółka mogła sobie pozwolić na takie obniżenie ceny?

Można przypuszczać, że oferta PP wbrew pozorom była dość konkurencyjna – przede wszystkim dlatego, że jej infrastruktura jest bardzo rozwinięta, a wprowadzenie (czy raczej dalsze świadczenie) usług dostarczania przesyłek sądowych nie wymagałoby od firmy praktycznie żadnych zmian. Listonosze są wszędzie, docierają wszędzie, są odpowiednio przeszkoleni i mają doświadczenie.

PGP może sprzedać swoje usługi taniej ponieważ nie utrzymuje ani tylu placówek, ani pracowników. I tu zaczynają się przysłowiowe „schody”…

Kioskarka prawdę Ci powie…

PGP na swojej stronie internetowej ogłasza, że dostarcza przesyłki w całym kraju. Jednocześnie w tym samym miejscu stwierdza „Polska Grupa Pocztowa obsługuje ponad 4 tysiące miejscowości”. Skąd ta rozbieżność? Otóż wygląda na to, że PGP jako samodzielny podmiot faktycznie operuję w tych wspomnianych 4 tysiącach miejscowości (z niemal 60 000 istniejących w Polsce), zaś „cały kraj” to efekt nawiązania współpracy z innym prywatnym operatorem pocztowym – InPost. Współpracy – dodajmy – nawiązanej na potrzeby… obsługi kontraktu „sądowego”!

Niestety, nawet pomoc InPostu niewiele zmienia sytuację. Wystarczy bowiem przejrzeć listę „placówek”, by przekonać się, że większość z nich to wszelkiego rodzaju kioski, pseudo-agencje finansowe, a nawet osiedlowe sklepiki spożywcze. Wśród wymienionych na stronie firmy punktów agencyjnych można zresztą znaleźć prawdziwe „kwiatki”. W Warszawie na przykład powiadomienie z sądu będziemy mogli odebrać w sklepie o malowniczej nazwie „Przysmaki Pupila”. Może to zresztą i dobrze – przynajmniej można mieć nadzieję, że smacznie nakarmiony pies nie pogryzie listonosza… Jeszcze ciekawiej jest w Chorzowie. Oto orędowników zdrowego żywienia i miłośników śledzika w śmietanie prokuratura będzie szukać w… sklepie rybnym! Jak się ma do tego „powaga sądu”, za obrazę której przecież tak łatwo jest otrzymać karę grzywny?

To zresztą zaledwie dwa kuriozalne przykłady, z pewnością jednak dokładniejsze przejrzenie opublikowanej w witrynie PGP listy dostarczyłoby ich znacznie więcej. Doręczycieli natomiast jest „jak na lekarstwo”. Niesie to ze sobą kilka poważnych zagrożeń, które warto nazwać po imieniu: skandal.

Pierwsza sprawa, to oczywiście kwestia prywatności. O ile listonosz jest osobą w pewnym sensie zaufania publicznego, o tyle „pani kioskarka” już nie. I nie ma tu nic do rzeczy fakt, czy „pani Krysia z panem Staszkiem” z osiedlowego warzywniaka są osobami do szpiku kości uczciwymi. A co się stanie jak na przykład „pani Krysia” przeziębi się i przyjdzie posiedzieć w jej zastępstwie jej bratanek? Oni po prostu nie są ani teoretycznie ani praktycznie przygotowani do solidnej i bezpiecznej obsługi cudzej korespondencji. Albo wogóle nikt nie przyjdzie, bo precież „pani Kasia” nie ma obowiązku otwarcia kiosku…?

Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, w której – dotyczy to szczególnie społeczności lokalnych, jak choćby niewielkie dzielnice miejskie, nie mówiąc już o małych wsiach, gdzie „każdy każdego zna” – wśród mieszkańców zaczynają krążyć plotki, kogoś posądza się o liczne przestępstwa albo inną nieuczciwość. Dlaczego? Ano dlatego, że rzeczona „pani Krysia”, która z połową klientek jest po imieniu, chętnie opowie, że „ten facet z naprzeciwka, ten taki zawsze niby kulturalny, to niezłe ziółko jest, bo już 10 listów z prokuratury dostał”. Niedorzeczne? Niestety jak najbardziej realne.

To po pierwsze. Po drugie – o ile Poczta Polska zdążyła przez lata wypracować odpowiednie procedury postępowania oraz standardy pracy listonoszy, dzięki którym można spodziewać się względnie pewnego dostarczenia korespondencji oraz poszanowania jej prywatności, o tyle trudno to samo powiedzieć o rzeszy zupełnie przypadkowych sklepikarzy, kioskarzy czy nawet zatrudnionych w PGP i podobnych firmach doręczycieli.

Trzeba też pamiętać, że listonosz zanim zostanie dopuszczony do wykonywania swojego zawodu musi przejść podstawowe badania psychologiczne oraz – co jest w kontekście urzędowej korespondencji niezmiernie istotne – przedstawić zaświadczenie o niekaralności. Od pracowników kiosków czy sklepów nie jest ono przeważnie wymagane, a poddawanie testom psychologicznym ekspedientki ze sklepu rybnego byłoby raczej absurdalne. Choć z drugiej strony, być może sprzedaż żywych karpi wymaga odpowiednio silnej konstrukcji psychicznej… Tak czy inaczej, ludzie przez których ręce będzie przechodzić nasza korespondencja sądowa nie muszą spełniać praktycznie żadnych warunków formalnych i – w obecnej sytuacji – faktycznie trudno byłoby od nich tego wymagać.

Po trzecie – wystarczy choćby krótka wizyta w jednej z placówek partnerskich któregokolwiek prywatnego operatora pocztowego, by przekonać się naocznie, że standardy obsługi korespondencji są dość niskie, a dotyczy to przede wszystkim sposobów jej przechowywania. Innymi słowy: w wielu miejscach panuje zwyczajny bałagan zarówno wśród samych przesyłek, jak i w ich ewidencji.

Po czwarte wreszcie – nikt raczej nie pociągnie do odpowiedzialności „pani z kiosku lub ze sklepu rybnego”, jeśli przesyłka nie dotrze do adresata. Doręczyciel Poczty Polskiej odpowiada za swoją pracę i podlega w mniejszym lub większym stopniu zarówno kontroli, jak i konsekwencjom służbowym wynikającym ze złego wypełniania obowiązków. Trzeba też pamiętać, iż jest zatrudniony na podstawie umowy o pracę zawartą z przedsiębiorstwem państwowym i gwarantującą wypłatę wynagrodzenia w terminie, a też ochronę przed nieuzasadnionym zwolnieniem. Jak to się ma do ekspedientki, która nie ma żadnej stabilności pracy i którą pracodawca może przecież z dnia na dzień zwolnić, bo np. „interes źle idzie”? Jakie może ponieść konsekwencje za „zgubienie” kilku przesyłek z sądu czy prokuratury? Przecież nie jest urzędnikiem państwowym…

Z tego wszystkiego wynika jeszcze jeden, zdecydowanie poważniejszy problem.

Niewiedza nie jest usprawiedliwieniem

W przypadku większości procedur sądowych i prokuratorskich – ze szczególnym uwzględnieniem wszelkiego rodzaju przesłuchań oraz rozpraw – obowiązuje podstawowa zasada: jeśli adresat przesyłki (np. wezwania) nie odebrał jej w wyznaczonym terminie, uznaje się ją za doręczoną. Jeśli więc prokurator wzywa nas na przesłuchanie, ale wezwanie do nas nie dotrze, to niestety stwierdzenie „nie otrzymałem listu z prokuratury” nie usprawiedliwi naszej nieobecności w wyznaczonym miejscu i terminie. W efekcie możemy spodziewać się ukarania – począwszy od drobnej grzywny, na ograniczeniu wolności skończywszy, nie mówiąc już o przymusowym doprowadzeniu przed „oblicze sprawiedliwości” przez umundurowanych i niezbyt uprzejmych w takich sytuacjach funkcjonariuszy policji.

Problem w tym, że doręczycieli PGP jest po prostu mało i działają w bardzo niewielu w skali krajowej miejscowościach. Proszę zresztą na internetowej witrynie firmy spróbować wpisać w wyszukiwarkę (zamieszczoną w zakładce „Gdzie jesteśmy?”) nazwy kilku dowolnie wybranych małych mieścin. W zatrważającej większości przypadków takie próby kończą się lakonicznym komunikatem „Nic nie znaleziono”.

Efekt jest jeden: o ile w dużych miastach prawdopodobnie jakoś ten system funkcjonował będzie, o tyle mieszkańcy – przecież tacy sami obywatele RP – małych miasteczek i wsi będą mocno poszkodowani. Doręczyciel raczej do nich nie dotrze, bo trudno się spodziewać, by pracownik PGP dojeżdżał czasem nawet kilkadziesiąt kilometrów tylko po to, by dostarczyć jeden list, zaś odbiór przesyłki z najbliższego punktu będzie oznaczał nieraz całodzienną wyprawę do innej miejscowości. O ile w ogóle informacja o przesyłce dotrze do adresata, bo w jaki sposób będzie można udowodnić, że doręczycielowi nie chciało się dojechać i rzeczywiście nie zostawił nam awizo?

To z kolei rodzi – wspomniany już – problem: wiele osób w ogóle nie dowie się o terminach rozpraw czy potrzebie stawienia się na przesłuchanie. A to oznacza z jednej strony spore utrudnienia (by nie powiedzieć nawet „paraliż”) w pracy organów sprawiedliwości, a z drugiej – potężne utrudnienia dla obywateli oraz narażenie ich na odpowiedzialność karną lub finansową w związku z brakiem stawiennictwa na oficjalne wezwanie!

Można się wreszcie spodziewać, że sądy i prokuratury – biorąc pod uwagę doskonale nam znany poziom ich „wygodnictwa” – zaczną przesyłać wezwania i tym podobną korespondencję przez policję. Czyli zrobią z policjantów listonoszy. Z pewnością nie wpłynie to dobrze ani na wizerunek policji ani na jej pracę. Nie mówiąc już o tym, że wizyta umundurowanych funkcjonariuszy w domu nigdy nie jest przyjemna, a dla co bardziej ciekawskich sąsiadów rodzi kolejny temat do plotek.

Kto za tym stoi?

W obliczu tak skandalicznej sytuacji wypada zapytać wprost: kto za tym stoi? Przetarg rozstrzygnięty został jesienią 2013 roku, a umowa podpisana w pośpiechu w połowie grudnia – po to, by Polska Grupa Pocztowa mogła zacząć realizować zakontraktowane usługi już od początku roku 2014. Umowa opiewa na ponad 500 milionów złotych i ma zagwarantować dostarczenie przez dwa lata 98 milionów przesyłek. Co swoją drogą przekłada się na koszt jednej przesyłki przekraczający 5 złotych (czyli wyższy niż cena listu poleconego z potwierdzeniem odbioru nadanego na „zwykłej poczcie”).

Jakby tego było mało, przetarg został zorganizowany przez Centrum Zakupów dla Sądownictwa, czyli jednostkę powołaną raptem w styczniu 2012 roku przez Dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Zadaniem tej instytucji jest „dokonywanie centralnych zakupów dla jednostek sądownictwa powszechnego” oraz „sprzedaż usług kwaterunkowych, głównie dla pracowników resortu Ministerstwa Sprawiedliwości oraz członków ich rodzin”. W założeniu jest to więc organ, który miał usprawnić pracę polskiego sądownictwa poprzez zapewnienie centralnej obsługi wszelkiego rodzaju zakupów. Czym innym jednak jest zakup 100 tysięcy długopisów, a czym innym sprawa tak ważna, jak doręczanie urzędowej korespondencji. CZdS nie jest instytucją na co dzień zajmującą się prawem i związanymi z nim procedurami, trudno też spodziewać się by jej pracownicy wystarczająco dobrze potrafili rozpoznać faktyczne zapotrzebowanie i problemy związane z doręczaniem sądowych przesyłek.

Kolejna sprawa, to fakt, że Poczta Polska wraz z Ministerstwem Sprawiedliwości pracowała nad wdrożeniem nowoczesnego systemu elektronicznej kontroli przesyłek, który miał znacząco podnieść jakość i standardy dostarczania urzędowej korespondencji oraz zapewnić jej bezpieczeństwo.

Sam Prezes PGP Leszek Żebrowski przyznał w rozmowie z dziennikarką jednego z mainstreamowych mediów, że „nie sypia po nocach, myśląc „czy na pewno damy radę””. Stwierdził też, że zdaje sobie sprawę, że „będą jakieś błędy, problemy” choć jego firma będzie starać się wszystkie je rozwiązywać. Cóż, w dobrą wolę (oraz całkowicie naturalne aspiracje biznesowe) Prezesa Żebrowskiego wątpić nie trzeba, ale czy my będziemy mogli spać spokojnie? Na to raczej szanse są marne, bo świadomość, że „gdzieś tam” być może czeka na nas wezwanie do sądu, nie jest raczej powodem do radości. Szczególnie, jeśli sympatyczna „pani Zosia” z pobliskiego kiosku przesyłkę „zgubiła” a sąsiad od paru dni omija nas „szerokim łukiem”…

Maciej Lisowski
Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA

www.fundacja.lexnostra.pl

Transplantacja, śpiączka, „Śmierć Mózgu”; problem interpretacji? Wykład otwarty: dr n. med. Jacek Maria Norkowski.

Przed kilku dniami byłem na wykładzie, o którym chciałbym napisać kilka słów poniżej. Z kolei tytułem powyżej starałem się objąć tematykę na tym spotkaniu poruszaną.
smierc_mozgu_wyklad_otwarty
dr n. med. Jacek Maria Norkowski (OP)- podjął temat, który z pozoru może wydaje się tematem nie wymagającym długiego i szczegółowego komentowania. Z pozoru. Dyskusja po wykładzie dr Norkowskiego wskazała na właściwy, moim zdaniem, aspekt zagadnienia ? problem moralno-etyczny i finansowy.
Czytaj dalej Transplantacja, śpiączka, „Śmierć Mózgu”; problem interpretacji? Wykład otwarty: dr n. med. Jacek Maria Norkowski.

Życzenia Świąteczne… na dzień 24 grudnia 2013 roku.

Jak co roku składam wszystkim przyjaciołom, znajomym kolegom i koleżankom serdeczne życzenia świąteczne, co ważniejsze jednak życzę też moim nieprzyjaciołom…
choinka

Czytaj dalej Życzenia Świąteczne… na dzień 24 grudnia 2013 roku.

Ukraina kontra UE (w cieniu Rosji)…


Wobec obserwowanej w mediach zmasowanej krytyki postępowania prezydenta Ukrainy Janukowycza (chociaż decyzji nie podjął on sam) w kontekście odrzucenia umowy akcesyjnej (zjednoczeniowej) z UE i dziwnego, bo jednostronnego stanowiska mediów rodzimych (czy „naszych”, ale to inna kwestia) – które nagle z mocą potrafią wypowiadać się na temat decyzji (suwerennych) innego państwa, chociaż w przypadku 11 lipca mówiono nam często, że „nie lzja” – bo to przecież wewnętrzne sprawy Ukrainy gloryfikować dowódców OUN-UPA – postanowiłem co nieco w tej kwestii wyjawić Czytelnikom.

W ostatnim czasie obserwuję falę krytyki decyzji ogłoszonej przez prezydenta Janukowycza, bez podawania najmniejszych merytorycznych informacji w temacie. Wszystko „zwala” się na „miłość” wschodu Ukrainy do Rosji. Bez analizy konsekwencji wynikających z 900-set stronicowej umowy akcesyjnej.
Znów stawia się na emocje. W Tv migawki z Euromajdanu (jak go w tej chwili nazywają Ukraińcy i nie tylko), mające podnieść ciśnienie szczególnie rusofobom, i próbujące wykazać, że to cała Ukraina znów powstała przeciw tyrani pro-rosyjskiego (sowieckiego w domyśle) prezydenta.
Abstrahując od wielu zastrzeżeń do polityki wewnętrznej Janukowycza, na bazie posiadanych informacji z Ukrainy od samych Ukraińców mogę dojść do wniosku, że akurat ta decyzja była podyktowana dobrem Ukrainy.
Dlaczego?
Będzie uzasadnienie.
Najpierw jednak wspomnę o wydarzeniach w Poznaniu w zeszłym tygodniu.

Debata na której nie byłem obecny.
Powód jaki usłyszałem od jej organizatora z ramienia republikańskiego (jak sam podkreślił autorytarnie swoją decyzyjność w kwestii doboru tematów w ostatnim mailu do mnie: „…Nikt nie będzie mi też mówił jakie wątki mam podejmować w organizowanej przeze mnie debacie, a jakich nie…”) brzmiał: „podjąłem tą decyzję, ponieważ za dużo mówiłbyś o Wołyniu…”.
Umotywował to zawartością strony, zupełnie nie zwracając przy okazji uwagi na fakt moich licznych i częstych kontaktów z Ukraińcami, Polakami tam mieszkającymi i moją osobistą obecnością tam…
Czy mogłem wnieść inne spojrzenie niż mainstreamu do debaty? Zapewne tak.
Miałem zamiar być i tak na niej obecny niestety otrzymałem w równorzędnym czasie zaproszenie na inne spotkanie: spotkanie w kole naukowym myśli politycznej – dlatego też nie dotarłem.
Czy mówiłbym o Wołyniu? Na pewno nie o samych wydarzeniach z przed 70-ciu lat, ponieważ nie tego dotyczyła debata, niemniej w kontekście wzrostu nastrojów nacjonalistycznych na Ukrainie na pewno. Szacuje się, że już około 25 procent (badania na Ukrainie) ogółu społeczeństwa sympatyzuje z nacjonalistyczną partią „Swoboda”. Jeszcze kilka lat temu szacunek ten nie przekraczał kilku procent. W kontekście tego co dzieje się w tym temacie na Ukrainie, gloryfikacji dowódców OUN-UPA kolaborujących z reżimem nazistowskim i III Rzeszą Niemiecką, a nawet pochówkach byłych żołnierzy oddziałów SS ( honory na Ukrainie dla SS ). Obecnie fala gloryfikacji i identyfikowania się z siłami nacjonalistycznymi przybierającymi dialektykę nazistowską wzrasta na Ukrainie.

„FIFA jednak po meczu Ukrainy z San Marino nie zasypuje ?gruszek w popiele?: Sports Blog: Ukrainian soccer official outlines alleged infractions that ignited FIFA investigation – i rozpoczyna oficjalne śledztwo z artykułu: 58 i 65 regulaminu dyscyplinarnego (FIFA Dysciplinary Code).
Nastąpiło 6 naruszeń:
??a flag of the World War II era SS Galicia division; a banner of Na Dobranich, an alleged right-wing extremist group; a T-shirt with the numbers 88; a group of fans shouting, ?Heil Hitler;? a collective hoot toward Brazilian-born Edmar who plays for the Ukraine team; and the use of pyrotechnics.?
tłum:
?Za naruszenie: Flaga dywizji SS GALIZIEN, Banner ?Na Dobranich?, grupa ekstremistów prawicowych będąca na meczu, koszulki z symbolem 88 (zamaskowany symbol SS), okrzyki wznoszone przez grupę kibiców: ?Heil Hitler?, negatywne emocje skierowane przeciw urodzonemu w Brazylii piłkarzowi grającemu z zespole ukraińskim Edmarowi (rasistowskie zachowania), używanie podczas meczu środków pirotechnicznych…”

(Cytat pochodzi z materiału: brutalna ale jednak prawda… )
Co gorsza, grupa nacjonalistów ukraińskich zebrana w partii Swoboda coraz aktywniej angażuje się po stronie zwolenników integracji UE.

Pokazuje to między innymi komentarz Polaka z Ukrainy, mieszkającego w Kijowie, z którym właśnie tam miałem okazję spotkać się w kwietniu 2010 roku, Pana Eugeniusza Lubańskiego:
„?Witam. Mnie teraz niepokoi to, iż na Euromajdanie inicjatywa przeszła do rąk bojowników z banderowskiej ?Swobody?. To przeważnie ludzie młodzi, którzy wierzą, iż OUN-UPA to narodowi bohaterowie, a nie zbrodniarze wojenni.
[…] Neobanderowcy chcą za pomocą Euromajdanu wszcząć na Ukrainie rewolucję narodową, a to krew i ślepa uliczka.
? (komentarz pod materiałem: https://bezprzesady.com/aktualnosci/debata-polska-polityka-wschodnia-i-partnerstwo-wschodnie-po-wilnie)

Takie obawy pojawiają się w wielu środowiskach na Ukrainie. W tym kontekście można rozważać stanowisko jakie nasza suwerenna ojczyzna powinna zająć. Niezwykle ważnym jest wyciszanie, piętnowanie i krytyka nastrojów, które zmierzają do gloryfikacji ruchów nacjonalistycznych, a szczególnie takich, które opierają się na nawiązywaniu do nazistów niemieckich i współpracy z nimi.
W tej optyce integrowanie się UE z Ukrainą w takim stadium „rozbuchania” i uwielbienia dla kolaborantów nazistowskich wyklucza podpisywanie jakichkolwiek umów aż do momentu usunięcie przyczyny.
Na pewno ująłbym to zagadnienie w takim kontekście, o ile by mi na to pozwolono.

Pod materiałem o debacie pojawiły się też i inne komentarze. Min. komentarz profesora UW Bogusława Pazia (na jego zaproszenie byłem na konferencji z pokazem filmu mojego pomysłu we Wrocławiu. Tytuł konferencji jak najbardziej i obecnie aktualny: „Prawda polityczna a Prawda historyczna w badaniach program konferencji a także materiał: relacja fotograficzna )
„?Ukraina nie ma nic do gadania. Wszystkim rządzi ekonomia i Rosja. Przewiduje się, że po około trzech miesiącach od stowarzyszenia cały przemysł i produkcja na Ukrainie by stanęły, ponieważ ? podobnie jak wcześniej w Polsce ? w związku z otwarciem granic nikt nie wytrzyma ani konkurencji, ani norm, jakie Unia będzie chciała Ukrainie narzucić. Trzeba pamiętać, że po podpisaniu układu stowarzyszeniowego w relacjach Unia ? Ukraina jedynym praktycznym beneficjentem ma być Unia, relacje te zawsze mają charakter asymetryczny. Działanie Janukowycza to więc rozsądny i przede wszystkim pragmatyczny, bo przy okazji udaje mu się mu się sporo ugrać w gospodarczych relacjach z Rosją , ruch w kierunku ratowania własnej gospodarki. Ten ruch biegnie w zupełnie innym kierunku niż polityczne dążenia kryminalistyki Tymoszenko, która dając Ukrainę na tacy brukselskim geszefciarzom, liczy na wyjście z więzienia za sprawą ich interwencji.?
Pozwolę sobie nie komentować tego komentarza profesora Pazia. Niejako, sam się skomentuje poniżej w informacjach z Ukrainy.


Z Ukrainy o 900 stronach zasad niewoli w „Jewro-komunie”.

Pojawiły się pod materiałem komentarze z Ukrainy od znajomych i Przyjaciół z którymi od lat jestem na „łączach”, lub też całkiem niedawno się poznałem.
Oto jeden z komentarzy Aleksego:
(Europa zaproponowała umowę handlową ale to nie jest pełne członkowstwo Ukrainy z UE. Ludzie tego nie rozumieją.
[…]
(Ukraina zawsze pasożytowała na ciele sąsiednich krajów Rosji Polski Węgrów ? to sposób życia od którego Ukraina nie odejdzie?)

Poniżej, zdanie Władymira, którego znam od kilku lat spotkałem się z nim i na Ukrainie w Kijowie i w Polsce pod Warszawą.
Władymir zwraca tutaj uwagę na zapisy w samej umowie, która liczy ponad 900 stron, i którą mało kto z obywateli Ukrainy przeczytał w całości.
Wcześniej jednak czyni uwagi do sytuacji w Europie:
(jak wszędzie ludzie myślą różnie, dużo nie chce zjednoczenia z Europejskim Sojuzem)
(Wszystkie problemy w UE są tutaj znane -wysoki poziom bezrobocia, duży odsetek niepracujących młodych ludzi)

(My widzieliśmy masowe demonstracje i protesty w Hiszpanii, Portugalii, Grecji przeciw polityce UE…)

(wszyscy znamy przykład Serbii, której też dużo obiecywano przed podpisaniem umowy stowarzyszeniowej – I faktycznie (ironia) Serbia zamiast rozwijać własne firmy, za kredyty unijne kupuje towary i usługi z UE)

Przechodzi teraz Władymir do informacji zawartych w samej umowie:

(mało kto zna całość umowy na Ukrainie, która jest bardzo obszerna. Stwierdza tam się między innymi, że Ukraina będzie zobowiązana do zmiany szerokości torów na rozmiar europejski.)
(A w naszej Ukrainie nie ma pieniędzy na to)
(I owszem UE da Kredyty na to…) (Europejskie firmy będą pracowały na Ukrainie (zarabiały na niej) będą ściągały europejskie materiały i technologie).
(Potem UE będzie dawała kolejny kredyt na spłatę wcześniejszych kredytów i tak dalej, a to jest niewola).
(budżetowi nie chcą zamrożenia płac bo one i tak maleńkie)
(jak wam by się żyło za 800-1000 złotych na miesiąc?)

(dodatkowo: ludzie nie chcą być: rodzicem nr 1, rodzicem numer 2; ale chcą być Mamą i Tatą… Nie chcą też na ulicach swoich miast marszów gejów i innych zboczeńców)

Na zakończenie maila Władymir pisze:

(Mam wrażenie, że w pierwszej kolejności do UE rwą się nacjonaliści ukraińscy, z których za dużego pożytku i korzyści w UE nie będzie, jak i nie ma na Ukrainie. Prawdą jest że sporo normalnych ludzi, którzy wierzą w europejskie bajki…)

Fragment drugiego maila od Władymira:

 www.d-t-p.net (przy tym Ukraina nie spełnia norm unijnych. Wysoki poziom korupcji, bałagan na drogach. Milicja drogowa na Ukrainie nie zajmuje się
pilnowaniem bezpieczeństwa drogowego, małe drobiazgi są powodem do łapówki, odkupienia się milicjantom i jechania dalej. Dróg nie ma w rozumieniu europejskim Stan rozpaczliwy). I straszna statystyka wypadków drogowych oto jedna ze stron o tym pisząca: d-t-p

O łapówkarstwie każdy kto był na Ukrainie może sporo powiedzieć, sam przeżyłem kilka takich sytuacji, w tym negocjacje przedstawicieli dwóch autobusów polskich z przedstawicielami drogówki ukraińskiej, przy pomocy Ukraińca przewodnika zainstalowanego na jednym z autobusów. Skończyło się na zrzutce na łapówkę wszystkich podróżujących… A to tylko przykład jeden z wielu… Np przekraczając granicę przed Mistrzostwami Europy rozmawialiśmy z pewnym ukraińskim właścicielem, który stwierdził że gości na mistrzostwa to na spadochronach będą zrzucać bo nijak nie dojadą…(zdjęcia: droga na Ukrainie: Równe-Sarny )

Władymir podesłał mi też link do: Strony Polemiki dotyczącej umowy akcesyjnej:
polemika.com.ua
Oto fragmenty z tej strony częściowo przetłumaczone przeze mnie dla Czytelników materiału:


(Europa nam potrzebna tylko po to, żeby odłączyć się od wrogiej Rosji…)

Tani gaz łupkowy pozbawi Ukrainę wschodnią wody…

W tej Radzie będzie m.in. 28 przedstawicieli UE i jeden przedstawiciel Ukrainy (!) .
I odpowiedzcie proszę , kto będzie decydował przy takim pakiecie kontrolnym: zamykać czy nie pobliską hutę stali?

(Euro-integracja ? bilet na Titanica?)

(Światowa Organizacja Handlu narzuca (po przystąpieniu do niej ? Ukraina została zobowiązana do wprowadzenia w 2010 roku zakazu sprzedaży mięsa, smalcu, masła i mleka wyprodukowanego w gospodarstwach domowych (wejście w życie ustawy zostało przełożone już dwa razy, aż do najbliższych wyborów prezydenckich, i oczywiście nie przejdzie). Tak, umowa na CCTV usuwa z naszych pchlich targów również kapustę kiszoną, ogórki, kiszone jabłka, olej naturalny, cielęciny, a nawet miód…)

(A w Supermarketach możemy nie znaleźć już znanych nam produktów z pieczęcią „No GMO”. Zalecenia Komisji Europejskiej doprowadzą do: „współistnienia upraw genetycznie zmodyfikowanych i tradycyjnych, a gospodarstwach domowych będzie tylko uprawa naturalnych płodów na własne potrzeby.)

(stowarzyszenie z UE. Rezultat brak. Proces(efekt) nieskończony…)

(…przemysł zbrojeniowy będzie musiał częściowo składać zamówienia z UE. A i tak jest w bardzo marnej kondycji… [konający])

(cena stowarzyszenia z UE Koszmarny sen Ukraińca)


(w skrócie: chodzi o dostosowanie standardów na co Ukraina ma 4-5 lat, wprowadzenie regulacji prawnych około 20 tysięcy standardów unijnych ? żarówek, gniazd, gwintów śrub, i oczywiście nie będą mogły działać ukraińskie firmy w ramach unii celnej WNP i dostarczać produktów do innych partnerów tej unii).

Polecam jednak przeczytanie całego materiału…

I w końcu ostatni list nadesłany od Jewgienija poznanego ostatnio w Zielonej Górze reżysera filmu pt. „Bez Okresu Przedawnienia” (informacja o tym spotkaniu: Ukraiński film o Ludobójstwie na Kresach Wschodnich. ?Bez Okresu przedawnienia?

[…]

(Witaj Piotr, U nas dużo pracy teraz w związku z niepodpisaniem umowy stowarzyszeniowej z UE…- Ukraina duży kraj, ponad 40 milionów ludzi. Oczywiste że są różne zdania na temat integracji europejskiej. Są zwolennicy i przeciwnicy. których więcej ciężko powiedzieć. W związku z decyzją […] (o decyzji niepodpisywania umowy stowarzyszeniowej przez gabinet ministrów Ukrainy) dużo ludzi wyszło na ulice miast i rozpoczęło protesty (mityngi).
Oni domagają się, aby doszło do podpisania umowy stowarzyszeniowej. Niektórzy zostali aresztowani przez milicję. Sytuacja może wymknąć się z pod kontroli władz, a jak mówią niektórzy eksperci politolodzy, może dojść do masowego narodowego buntu, który może przekształcić się w rewolucję i przywieść obecne władze do upadku. Inni politolodzy uważają jednak zupełnie inaczej: protesty nie są tak liczne i masowe, żeby mogły doprowadzić do poważnych konsekwencji dla rządu i dla Ukrainy włącznie.
Na razie obserwujemy rozwój sytuacji. Czym się to skończy nie wie nikt.
Z poważaniem Jewgienij

To tyle wypowiedzi osób będących tam i obserwujących sytuację.
Komentarz? Mógłby być bardzo długi, mądry, przetykany wieloma faktami sprytnie manipulowanymi i wyjaśnianymi przez rzesze eksperckie… Jak by to chcieli czynić specjaliści szkoły Habermasa…
Ja jednak sprowadzę go do jednego, krótkiego zdania, które powinno dać Wam drodzy Czytelnicy do myślenia: aby cokolwiek oceniać lepiej poznać zdanie drugiej strony…

Piotr Szelągowski


Materiał z salonu24: Umowa UE z Ukrainą nie doszła do skutku…

Ps – z ostatniej chwili: Michnik chwali Kaczyńskiego za to ze ten pod banderowskimi flagami na euromajdanie wykrzykuje „Chwała Ukrainie”
Adam Michnik o przemówieniu prezesa PiS na Ukrainie: „Jarosław Kaczyński zachowuje się jak prawdziwy polski patriota!”
Czy to nie jest co najmniej podejrzane? Z ust szefa Gazety Wyborczej?

Cytat z FB:
Hasło ?Sława Ukrainie! – Herojam Sława!? [pol. Chwała Ukrainie, Chwała bohaterom] to oficjalne pozdrowienie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (banderowców), ustanowione w 1940 roku. Było również używane przez partyjną bojówkę OUN-B ? Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Oprócz okrzyku należało wyciągnąć w górę prawą dłoń „lekko w prawo, nieco powyżej szczytu głowy?, z czego w późniejszych latach zrezygnowano.

Prezes Kaczyński stojąc obok neobanderowca Tiahnyboka i przemawiając do jego zwolenników na zakończenie wzniósł taki właśnie okrzyk…- czy to nie jest poważny błąd polityczny?

Przemówienie Jarosława Kaczyńskiego z okrzykiem „Sława Ukrainie”.
http://youtu.be/7Kh32ChQ75I