Кракен ссылка кракен ссылка Кракен онион кракен онион

Szkolenie medyczne w Lwówku – Proporzec.

Tematem były rany postrzałowe i szybka reakcja, jednak podczas szkolenia omówiono również zagadnienia pierwszej pomocy w przypadku wypadków komunikacyjnych, a nawet zadławienia niemowląt. Takie szkolenie podchodzące szeroko tematycznie to bardzo potrzebny element w ogóle w szerokim odbiorze społecznym. Koniecznie; szkolenia na takim poziomie z przerobieniem praktycznym udzielania pomocy powinny być obowiązkowe w każdej szkole średniej na poziomie co najmniej kilkudziesięciu godzin zajęć rocznie (praktyka). Za moich czasów na PO (przysposobienie obronne) były szkolenia na lekcjach w opatrywaniu różnego rodzaju ran (postrzałowe, oparzenia, skaleczenia). Z tego co mi wiadomo dziś głównie teoretycznie omawia się te zagadnienia…

Wersji treningów było wiele; zakładaliśmy indywidualnie opaski uciskowe, także nawzajem w parach ćwiczyliśmy zakładanie opasek na różne kończyny.
był też szeroki przegląd różnego rodzaju opatrunków – w tym wojskowych.

Ćwiczyliśmy wszyscy nie tylko nasze piękne koleżanki… :-)
Oglądaliśmy bardzo dokładnie różne rodzaje opatrunków i poznawaliśmy ich zastosowanie.

Tamowanie masywnego krwotoku – ćwiczenie praktyczne

Na powietrzu była trenowana spora ilość wariantów przeprowadzania pierwszej pomocy. Prowadzący ordynował udzielenie pomocy przy określonych obrażeniach, nie zaniedbując ogólnego jak najszybszego i sprawnego przeprowadzenia rozpoznania obrażeń poszkodowanego – to było bardzo stymulujące doświadczenie treningowe.

Jest to autorska prezentacja Adriana Fitznera – foto robione za jego zgodą. Do wykorzystania i pobrania również proszę o kontakt z Autorem. Na blogu wrzucam tylko niektóre foto ze szkolenia – dla uczestników są one jasne i zrozumiałe. Wpis ma wartość edukacyjną w korespondencji z udziałem w kursie. Dla pozostałych jest to głównie wartość informacyjna. Kurs z zajęciami praktycznymi i teoretycznymi trwał kilka godzin. Moim celem nie jest przeprowadzenie skróconego kursu na stronach blogu, tylko nagłośnienie potrzeby przeprowadzania obowiązkowych kursów z zakresu pomocy medycznej z praktyką jej udzielania dla szerokiego ogółu społeczeństwa. Szczególnie w szkołach program taki powinien zostać uruchomiony i prowadzony przez Ratowników, którzy są w stanie przedstawić nawet z zakresu swojej pracy konkretne przypadki omawiając je ze swojej praktyki. Tak też było i na tym kursie. Dowiedzieliśmy się sporo. Jednak tego typu wiedza musi być po prostu praktykowana – trenowana. A i tak podczas prawdziwego udzielania pomocy emocje i inne zdarzenia (nieprzewidywalne), mogą zakłócić zakres trenowanego udzielania pomocy. Dlatego ktoś taki jak praktyk ratowniczy może tylko prowadzić takie zajęcia potrafiąc przedstawić ze swojego doświadczenia różne możliwe warianty udzielania takiej pomocy, ponieważ sam je przeżył, przećwiczył niejako w czystym realu – używając obecnego słownictwa młodzieżowego.

Dziękujemy!

Członkowie Proporca.

Link do materiałów archiwalnych, przedwojennych ukazujących skąd została zaczerpnięta nazwa Stowarzyszenia:

https://polona.pl/preview/f1584368-6d25-492c-913c-42bb141bec7e

Start w konkurencjach pneumatycznych

Dziś całkiem udany start w zawodach – jak na moje możliwości i starsze typy pneumatyków z jakich strzelałem. Mimo niezbyt wysokiej kondycji fizycznej z uwagi na różne dolegliwości udało się jakieś grupy skupień osiągnąć.

tarcze pistolet pneumatyczny (ppn) Artemis (Kandar) CP1
…cd pistolet pneumatyczny.
karabinek pneumatyczny – Anschütz LG Match 380

Rzutki – sport widowiskowy.

Polecam dla tych co nie mogą się przekonać do sportów strzeleckich. I to jeszcze Panie strzelają :-)

Czy jest ta dyscyplina sportu?

Skeet to dziedzina strzelectwa sportowego, gdzie używa się gładkolufowych strzelb śrutowych i oddaje się strzały do ceramicznych rzutków wyrzucanych z maszyn umieszczonych w dwóch budkach (niskiej i wysokiej), umieszczonych na przeciwległych skrajach pola pod różnym kątem.”

https://www.pzss.org.pl/assets/files/dokumenty/przepisy/kolegium-sedziow/issf2018_rzutki-1.pdf

Inna mniej znana dyscyplina sportu strzeleckiego:

Szwajcaria przyczynek do historii neutralności.

Nie raz pisałem o tym ciekawym kraju. Szwajcarzy prawie od 200 lat pilnują swojej neutralności w sposób zaiste perfekcyjny. Jaki to sposób? Tak, drodzy Czytelnicy, to ciągłe zbrojenie się i budowanie gotowości do odparcia ataku z dowolnego kierunku. Więcej w sposób prosty i łatwy przedstawi poniższy filmik:

Poniżej kilka linków w temacie obronności i ewentualnej gotowości do odparcia ataku.

Pierwszy to nasza rodzinna wizyta na strzelnicy z przed kilku lat w okolicy Świebodzina (Cibórz). Stara poniemiecka strzelnica została odrestaurowana przez pasjonatów strzelectwa, skorzystałem z zaproszenia kolegi strzelca ze Świebodzina i pojawiłem się tam z moimi dziewczynami. Oto kilka fotek z tego wypadu:

Następny link to jeden z moich wpisów na temat Szwajcarii na blogu:

Kilka pytań i odpowiedzi związanych z dostępem do broni, tutaj też kilka zdań o Szwajcarii:

Polecam także dwa ciekawe materiały, pierwszy bardzo rzetelnie i solidnie opracowany: https://www.blabliblu.pl/2016/12/18/dlaczego-hitler-nie-zaatakowal-szwajcarii-w-trakcie-ii-wojny-swiatowej/

i drugi: https://polska-zbrojna.pl/Mobile/ArticleShow/28893

Może też być sporo ciekawych informacji w książce pt. „Szwajcaria i Naziści”. Nie czytałem jej jednak, jestem ostrożny w jednej kwestii, która jest obecnie mocno faworyzowana, że Hitler nie chciał zaatakować Szwajcarii z uwagi na chęć przechowywania skarbów zagrabionych w państwach europejskich. Jak władca totalitarny zakładałby swoją porażkę? Owszem pod koniec wojny było możliwe przez jakiś pojedynczych oficjeli III Rzeszy ukrywanie zrabowanych skarbów zamienionych na gotówkę, jednak jako generalne założenie, tym bardziej wymyślone i opracowane przez Hitlera – jest to bardzo mało prawdopodobne.

Puchar WKS 2023 w końcu normalnie…

Po wszystkich perypetiach z (pseudo) pandemią (nieżyciowe procedury które nic nie dawały) pierwsza runda zawodów strzeleckich w WKS się odbyła. 110 uczestników, nie wiem czy nie rekord. Udało się mi wystartować we wszystkich czterech konkurencjach mimo obowiązków sędziego stanowiskowego (regulamin pozwala na uczestnictwo). Wyniki zapewne mogłyby być ciut lepsze, jednakże dla mnie osobiście liczy się zaangażowanie w tą dyscyplinę sportu całym sercem i rękoma też :-).

Oczywiście dla mnie konkurencje pneumatyczne najważniejsze -uczą bardzo wiele w tym co dla strzelca ważne. Doskonałe przygotowanie pod dynamikę wiele razy sprawdzone. Strzelec dynamiczny który pominie treningi statyczne zawsze będzie gorszy od tego który przyłoży się do statyki.

Poniżej moje tarcze pistoletowe z pneumatyka. Pierwsza, trzecia i czwarta strzelane lewą ręką, druga – prawą.

Tarcze karabinowe:

Tutaj testowałem strzelanie z okularami i bez. Tarcze druga i trzecia z okularami i przesłoną na oko. Tarcze pierwsza i czwarta: bez okularów i przesłon przy patrzeniu obojgu oczyma. Do tego warunki konkursu które zawsze powodują jakiś nacisk psychiczny na oddawanie strzałów. To inny rodzaj treningu.

I jedna tarcza pistoletowa, tu bez eksperymentów, lewa ręka i obuoczne celowanie przy postawie bocznej.

boczny zapłon X-esse
osie pneumatyczne zawodnicy pistolet i karabin – open

Polecam ten rodzaj aktywności. Jest on dla wszystkich.

Wyniki na stronie WKS i więcej fotek robionych przez naszego niezawodnego fotografa Sylwestra:

Kilka pomocnych linków poniżej:

https://niepoprawni.pl/blog/piotr-szelagowski/o-obronnosci-panstwa-romuald-szeremietiew

Nie żyje kolega Kresowiak Maciej Pawliński.

Poznałem Go przed laty na Talencie Poznańskim. Miał pochodzenie kresowe, jednak jak sam mówił dla niego temat Ludobójstwa na Kresach przekraczał umiejętności rozmowy o tym ze szczegółami. Bardzo emocjonalnie podchodził do Pamięci. Zawsze jednak mnie wspierał w tym co robiłem. Wspaniały człowiek, kolega. Kiedy mu powiedziałem o tym miejscu w Łężycy dotarł tam. Pomnik w Zielonej Górze – Łężyca. Upamiętnienie zrobiło na nim kolosalne wrażenie. Rozmawialiśmy o potrzebie Pamięci. Bolało nas razem że tak mało się robi …

Chciał potrenować strzelectwo ze mną, przymierzaliśmy się żeby dopasować jakiś termin, był tak mocno zajęty. Ciągle Warszawa-Poznań-Zielona Góra -Trzcianka; gdzie jeździł do Mamy.

Wiele moglibyśmy jeszcze razem zdziałać.

Ostatnie spotkanie, tak silnie się uścisnęliśmy, po męsku, z pełnym zrozumieniem. Aż byłem trochę zaskoczony. Jakby wiedział że to po raz ostatni? Mieliśmy wspólnie usiąść przy doskonałym wytrawnym appassimento, które uwielbiał. Już nie wzniesiemy kieliszków na tym świecie we wspólnym toaście.

Macieju będziesz zawsze w moim sercu. I w modlitwie.

Lewak – słowo.

Co znaczy słowo „Lewak”? Żeby rozwiać raz na zawsze wątpliwości wrzucam kilka linków opisujących to słowo:

Co mówi PWN – https://sjp.pwn.pl/doroszewski/lewactwo;5446485.html

Dalsze rozwinięcie: https://sjp.pwn.pl/doroszewski/lewactwo;5446485.html

Wiki: https://pl.wiktionary.org/wiki/lewak

Bardziej naukowo:

http://www.poradnikjezykowy.uw.edu.pl/wydania/poradnik_jezykowy.768.2019.09.06-A.Niepytalska-Osiecka.pdf

Lewak według definicji we współczesnych słownikach języka polskiego to: ‘ktoś o skrajnie lewicowych poglądach politycznych’ [ISJP],
‘człowiek mający poglądy uznawane za skrajnie lewicowe’ [WSJP], ‘osoba,
która wyznaje skrajnie lewicowe, radykalne poglądy polityczne’ [PSWP].
Twórcy słowników uwzględniają więc radykalność, skrajność poglądów
jako główny składnik znaczenia leksykalnego. Defi nicja z odautorskim
elementem oceniającym pojawia się w SJPDor – ‘ten, kto wyznaje (czasem manifestacyjnie) poglądy skrajnie lewicowe, kto domaga się ich realizacji, nie licząc się z tym, czy pozwala na to sytuacja’.

Czasami zdarza się mi używać tego określenia. Ponieważ w latach 80-tych sam obracałem się w kręgu subkultur lewicowych (punkowych), mam dość jasny obraz osób, pewien ich przekrój, z którymi się stykałem przez szereg lat. Z przykrością też obserwowałem mocną radykalizację znajomych, którzy postali w tym nurcie. Wielu z nich ideologicznie zagłębiło się w poglądy wprost wynikające z marksistowskich idei, nawiązania do tego co w związku sowieckim było wykładnią oficjalną myśli społecznej i politycznej – oczywiście z pewnymi modyfikacjami globalistycznymi.

A dla Was kim jest lewak?

bledną wobec tego, co się tutaj dzieje…

Trwają rozmowy o wspólnych działaniach służących uczczeniu Żydów – ofiar holocaustu. Czy są to również przygotowania do 80 rocznicy zbrodni ludobójstwa, służące uczczeniu ofiar holocaustu dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach ale również Żydach, Ormianach? Żyd jako ofiara holocaustu, Polak jako ofiara holocaustu, Ormianin jako ofiara holocaustu bezwzględnie wymagają od nas takiej samej czci i upamiętnienia.

Ewa Siemaszko w komentarzu historycznym Bilans zbrodni: Pierwszy masowy mord miał miejsce na Wołyniu 9 lutego 1943 r. w kolonii Parośla, w pow. sarneńskim. Oddział banderowski wymordował podstępnie całe osiedle – ponad 150 osób -Polaków miejscowych i z okolicy, przejeżdżających lub przebywających tam w krytycznym dniu. Napady na polskie osiedla i rodziny żyjące w miejscowościach o mieszanym narodowościowo składzie mnożyły się, zwłaszcza po dezercji policjantów ukraińskich ze służby u Niemców w marcu 1943 r. (Ewa Siemaszko).

Takich zbrodni były tysiące. Ks. Józef Marecki Misterium Iniquitatis :

(…) W jesieni 1939 r. zakonnicy zostali przez władzę sowiecką wyrzuceni z klasztoru w Wiśniowcu i brat Cyprian zamieszkał u osób świeckich. Z powodu wywózki znacznej części parafian na Syberię oraz pauperyzacji ludności karmelici zostali pozbawieni środków do życia. Aby uzbierać kwotę do zapłacenia podatku nałożonego przez władze sowieckie na kościół, brat Cyprian wynajął się jako ogrodnik w szkole. 30 VI 1941 r. w chwili wycofywania się Armii Czerwonej na wschód został pojmany w raz z kilkunastoma Polakami przez Ukraińców pozostających w służbie sowieckiej. Groziło mu rozstrzelanie, jednak uwolnili go żołnierze sowieccy, którzy poszukiwali kluczy do kościoła karmelitów, gdyż na wieży zamierzali urządzić punkt obserwacyjny. W Archiwum Krakowskiej Prowincji Karmelitów Bosych w Krakowie zachował się list br. Cypriana do przeora lwowskiego klasztoru karmelitów bosych o. Bolesława Sadowskiego z 7 VI 1943 r.

Krzemieniec, 7 czerwca 1943 r.

Przewielebny Nasz Ojcze!

Nadarza się sposobność przesłania paru słów przez osobę, która uchodzi przed nożami Ukraińców. […] Co się tutaj teraz dzieje, to brak słów na opis tych rzezi i mordów popełnianych na polskich rodzinach. Opisy z „Ogniem i Mieczem” Sienkiewicza lub „Pożogi” Kossak-Szczuckiej bledną wobec tego, co się tutaj dzieje. W całym powiecie krzemienieckim po wsiach wyrżnięto już prawie wszystkich Polaków. Ci, co zdołali ujść hajdamackich noży lub kuli, schronili się do Krzemieńca i tutaj do Wiśniowca, bo jeszcze tylko w tych dwóch miejscowościach stoją załogi niemieckie. W innych, jak Szumsku, Dederkałach, Kutach i Łanowcach, słabsze załogi wybito lub same uciekły przed liczniejszymi bandami Ukraińców. Przytoczę chronologicznie kilka wypadków, by mnie nie posądzono o przesadę.

Zaczęło się jeszcze w listopadzie ubiegłego roku [1942] i tak przez zimę trwało. Lecz były to jeszcze sporadyczne wypadki, na przykład w tej wsi wyrżnięto jedną rodzinę, w innej znów dwie lub trzy. Ale masowe mordy zaczęły się dopiero od Wielkiej Nocy i z każdym dniem przybierają na sile. Zaraz po świętach w wioskach koło Szumska wymordowano do 600 Polaków, reszta schroniła się do Krzemieńca. Potem uderzono na Kuty. Była to najliczniejsza parafia w powiecie krzemienieckim (4 tysiące dusz). Gdy zaczęto mordować, ludność schroniła się do kościoła wraz z księdzem proboszczem. W kościele broniono się przez jedną noc. W ciągu dnia kobiety z dziećmi uszły do Krzemieńca, w kościele zostali mężczyźni, by go bronić. Następnej nocy naszły liczniejsze hordy. Kościół zburzono i 200 Polaków w nim wyrżnięto. Z całej parafii nie została ani jedna dusza, a krzemieniecki kościół licealny zamieniono na mieszkanie dla tych uchodźców. Potem Niemcy zabrały młodych na roboty do Niemiec, a starzy cierpią skrajną nędzę. (…) Teraz prawie co wieczór widać łuny, jak palą osiedla Polaków, a [tych,] którzy nie uciekli, mordują w bestialski sposób. Z 15 na 16 maja napadnięto na przezacną rodzinę Kusiów w Młynowcach. Dwie córki dorosłe i syna, 21 lat, zabito. Reszta rodziny zdołała ujść. Zrabowano de szczętu, potem podpalono i te zabite do ognia wrzucono, gdzie się spaliły na węgiel.

(…) Kto może uchodzi do Gubernatorstwa, bo te hajdamaki się zacinają, że ani jedna noga polska nie powinna zostać na Wołyniu. Wiśniowca prawie że już nie ma, bo w mieście były same domy żydowskie, a Żydów wybito w zeszłym roku co do jednego. A obecnie wszystkie ich domy i budy Ukraińcy rozebrali, ostał tylko zamek, klasztor, urząd gminy i apteka. Na przedmieściach domy hajdamaków tylko stoją. (…) Kończąc to przy długie pisanie, jeszcze raz prosimy o święte modlitwy, by nasze nerwy były spokojne, byśmy mogli przetrwać w kornym zdaniu się na wolę Bożą te tortury moralne, a może i fizyczne. Całując kornie święty szkaplerz, jeszcze raz o modlitwy upraszam.
Niegodny syn brat Cyprian od św. Michała

Podczas napadu Ukraińców 7 II 1944 r. na klasztor i kościół karmelitów bosych w Wiśniowcu Nowym, w których to zabudowaniach znajdowało się ponad 150osób świeckich, brat Cyprian od św. Michała został uduszony w piwnicy paskiem od habitu. Ciało wrzucono do dołu w klasztornej piwnicy. Ekshumowany 26 IV 1944 r., pogrzebany na cmentarzu parafialnym w Wiśniowcu Nowym w zbiorowej mogile, którą po kończeniu działań wojennych splantowano. Obecnie nie ma po niej śladu. Warto przytoczyć relację s. Marii C. pochodzącej z Wiśniowca Nowego:

„Do tragedii doszło po odejściu węgierskiej jednostki wojskowej. Banderowcy wdarli się do Wiśniowca w nocy z 6 na 7 lutego i rozpoczęli makabryczną rzeź. Wielu żywcem spalono w domach, dzieci żywcem wbijano na pal lub rozdzierano za ręce i nogi. Kobietom rozpruwano brzuchy, obcinali uszy i ręce, wydłubywali oczy, obcinali nosy i piersi. Do tego używali zbrodniczych narzędzi: zardzewiałych noży, wideł, kos, mieli też specjalne ściski ze śrubami, do których wkładano głowy – do zamęczania przez ucisk. Innych wieszano do góry nogami, lub przecinano na pół piłami. (…). Rano po tych wydarzeniach poszłam zobaczyć. Widziałam stos ciał w konwulsji i cierpieniach. (Ks. Józef Marecki Osoby duchowne i zakonne obrządku łacińskiego zamordowane przez ukraińskich nacjonalistów 1939-1945, IPN)

Bezwzględna, począwszy od 1943 r., depolonizacja Wołynia i Małopolski Wschodniej – która była prowadzona przez OUN-UPA w sposób szczególnie okrutny, bowiem z powszechnym zastosowaniem barbarzyńskich metod uśmiercania, a wcześniej dręczenia ofiar – siała postrach, stałe poczucie zagrożenia, wymuszając paniczne ucieczki z ogarniętych rzeziami terenów wiejskich do miast i miasteczek. Ale dla dziesiątków tysięcy ludzi tułaczka trwała dalej – albo Niemcy zagarniali uchodźców i transportowali do przymusowych robót w Rzeszy, albo uchodźcy samodzielnie, z narażeniem życia uciekali na zachód (zachodnia Małopolska, Lubelszczyzna i dalsze rejony), gdzie wielokrotnie zmieniali miejsce pobytu i skąd także byli wysyłani przez Niemców na roboty. W trakcie tego przemieszczania się Polaków umierały kolejne ofiary: głodu, zimna, braku dachu nad głową, braku leków do leczenia ran i urazów powstałych w napaściach OUN-UPA. Zgony następowały albo w krótkim czasie po akcie ludobójczym, albo po kilku latach poważnych niedomagań. Do skutków ludobójstwa ukraińskiego na Polakach należą jeszcze różnego stopnia dolegliwości psychiczne, utrudniające normalne życie lub powodujące niezdolność do samodzielnego życia. (Ewa Siemaszko Bilans zbrodni, IPN).