Myśliwi kontra lewacy. Strzelanie do zwierząt! Kto ma rację?

Zdarzył się straszliwy w skutkach wypadek spowodowany naruszeniem szeregu przepisów PZŁ i UoBiA, co skutkowało śmiercią człowieka. Rzecz straszna. Każda taka śmierć jest niepotrzebna i tragiczna. Człowiek, który ją spowodował powinien zostać bardzo surowo ukarany. Z niejednym z myśliwych rozmawiałem wielokrotnie na temat wypadków i ich unikania. Cała nowoczesna technika (szczególnie nowoczesna termowizja, ale też i noktowizory, przyrządy optyczne, nie licząc całej rzeszy przepisów) ma służyć przede wszystkim nadrzędnej zasadzie bezpieczeństwa. Ale cóż możemy uczynić, gdy pojawia się czynnik ludzki? Mimo wszelkich obostrzeń, mimo prawnych zagrożeń, straszaków trafi się człowiek trywialnie mówiąc: bez wyobraźni. To oczywiście jest termin umowny, ponieważ na to „bez wyobraźni” składa się szereg czynników. Nie tutaj jednak jest miejsce na analizę tej strony tragicznego wydarzenia, nie w tym miejscu będę koncentrował się na stronach psychologicznych obecnych myśliwych, ich powodach, dla których zostają myśliwymi. To jest wielowątkowy i bardzo skomplikowany temat począwszy od schedy po ojcach i dziadkach, a skończywszy na jakiś chęciach przeżycia czegoś więcej (umownie tak to nazywając) w życiu. Absolutnie abstrahując od oceny moralnej takiego stanowiska. Niemniej, warto znaleźć przestrzeń na taką analizę w przyszłości.

Tutaj spojrzymy na skrajne aspekty, które używają dwie strony. Ta myśliwska, która ma sporo argumentów merytorycznych „za” i druga: ideologiczna, która używa argumentów emocjonalnych, manipulując naszymi uczuciami, a jednocześnie omijając argumentację logiczną i analityczną w myśl zasady sokratejskiej: od ogółu do szczegółu (z pominięciem argumentacji działającej na emocje i z uwzględnieniem stosowania wszelkich środków retorycznych – specjalnie używanych, aby te emocje wywołać).

Spodziewam się, że widz używający takiej logiczno-analitycznej argumentacji, dojrzy w poniższym programie manipulacje strony nazwijmy to: „anty myśliwskiej”, polegające głównie na omijaniu komentowania argumentacji logicznej.

Chciałbym szczególnie zwrócić na to uwagę. Delikatnym aspektem jest porównywanie procentowe ofiar jakichkolwiek sytuacji czy wypadków. Słyszymy w programie ilość ofiar: 28 wypadków spowodowanych przez myśliwych. Chciałbym w tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że każdy z tych wypadków powinien być bardzo uważnie przeanalizowany, a wszyscy sprawcy, którzy naruszyli nadrzędne przepisy bezpieczeństwa, powinni być jak najsurowiej ukarani. Przykładowo słuchając co uczynił myśliwy w przypadku tej tragedii, gdybym ja miał oceniać jako sędzia (znam tylko te fakty, o których usłyszałem), oceniłbym spowodowanie tej śmierci w kategoriach umyślnego zabójstwa. Przy używaniu termowizji, strzelaniu poniżej wymaganej odległości od zabudowań i w kierunku zabudowań, przy złamaniu NADRZĘDNEJ zasady – nie strzelania do nierozpoznanego celu (oznacza to, że strzelający musi mieć ABSOLUTNĄ pewność do czego-kogo strzela; 100 procentową), nie widzę innej kategorii zaszeregowania tego czynu jak zabójstwo z premedytacją.

Nie raz widziałem filmiki z termowizji. Tam nie mam możliwości pomyłki człowieka a zwierzęcia przy takim rozpoznaniu celu jakie daje termowizja. I tutaj od razu zacytuję co najmniej kilku myśliwych, z którymi rozmawiałem: termowizja w dużej mierze została wprowadzona, właśnie po to, aby zwiększyć bezpieczeństwo polowań, a nie jak mawiają niektórzy, absolutnie nie znający się na sztuce łowieckiej, będący zapewne z tej grupy „zaczadzonych” (nie ma chyba lepszego określenia, na ten stan umysłu), twierdzą że: termowizja służy do lepszego „rozstrzeliwania” zwierząt. Oczywiście tutaj te osobniki „anty” (bo jak tą grupę inaczej nazwać?) grają na emocjach miłośników zwierząt. Tutaj chciałbym szczególnie podkreślić ten aspekt. Manipulacja i kłamstwo ubrane w emocjonalną argumentację, całkowicie nieadekwatną do rzeczywistości.

Tak, więc w moim odbiorze w tym pojedynczym przypadku strzelec myśliwy powinien ponieść wszelkie konsekwencje swojej; nierozwagi, głupoty (nie ma chyba dobrego określenia dla stanu umysłu w jakim się znajdował).

Wracając do statystyk.

Są one po coś tworzone. Analiza ich ma prowadzić do polepszania stanu wiedzy, zakresu bezpieczeństwa, parametrów, jakości itp. A więc nie bójmy się ich używać. Ostatnio byłem pod jedynym pomnikiem w Polsce ofiar wypadków drogowych. I tam są statystyki przerażające. Gdybyśmy tylko posługiwali się statystykami, to można by było stwierdzić że o czym rozmawiamy w przypadku myśliwych? O drobiazgach…

Dlaczego? Spójrzcie na foto tytułowe, to krzyż przedstawiający ilość ofiar z wypadków samochodowych. Ilość porażająca. Niejedna bitwa podczas wojen, miała o wiele mniejszą ilość zabitych i rannych. Nawet inaczej: nie kojarzę bitwy, w której byłoby, aż tyle tysięcy rannych i zabitych…

Cóż to oznacza? Dyskutujemy (i słusznie!) o bezpieczeństwie na polowaniach z bronią, ale nie stygmatyzujmy, demonizujmy wręcz ilości ofiar. Tylko w tym kontekście: ilości. Wydaje się mi że rozmowy na ten temat w przestrzeni publicznej przerastają znacząco problem. Nie dostrzegam nawet podobnej ilości rozmów, dyskusji, debat na temat wypadków drogowych w Polsce, ilości ofiar i działań, które by miały ograniczyć tą ilość. A przecież to właśnie na naszych drogach ginie najwięcej Polaków każdego roku.

To jak to jest? Jakiś rodzaj rozdwojenia jaźni? Czy może odgrywają tutaj inne czynniki najważniejsze role? Łatwiej odebrać broń palną (tym bardziej że powodów jest wiele, wcale niekoniecznie związanych tylko z bezpieczeństwem) niż „broń-samochodową”, którą mają dosłownie wszyscy i trudno byłoby to zrealizować.

To jeden z wielu aspektów tej dyskusji. Na moim blogu poruszałem temat posiadania broni w kilku różnych opcjach. Wskazywałem na kuriozalną i wyolbrzymioną skalę budowania napięcia w tym temacie. I sugerowałem zupełnie inne aspekty, niż naprawdę zmartwienie polityków czy decydentów wynikające z zagrożenia bezpieczeństwa obywateli.

Wnioski:

Temat bardzo ważny, jak: każdy inny. Należy pilnować bezpieczeństwa wszędzie: na budowie, w lasach przy polowaniach, na strzelnicach, na drogach przede wszystkim. Przede wszystkim.

Program w Zero polecam. Poza oczywistościami dotyczącymi chociażby gospodarki leśnej (koszty przerzucane na myśliwych i oszczędności państwa z tego wynikające) jakie padają z ust reprezentanta myśliwych, dostrzeżecie też manipulacje drugiej strony – głównie mające grać na emocjach odbiorcy. Jednakże nad wyraz nieudolne dla osób posługujących się racjonalnymi aspektami działań myśliwych i po prostu: zwykłą logiką.

Linki:

Pomnik w Zabawie:

https://tarnow.naszemiasto.pl/pomnik-ofiar-wypadkow-i-katastrof-komunikacyjnych-oraz/ar/c1-7874767#google_vignette

Dodatkowa lektura wyjaśniająca zagadnienie gospodarki lasami:

https://www.bdl.lasy.gov.pl/portal/Media/Default/Publikacje/GL_03_2025.pdf

Problemy myśliwych:

http://dziennik.lowiecki.pl/forum.php?f=15&t=69627&numer=971

Jedna ze stron o obronie godności życia.

W naszej przestrzeni publicznej nazywa się to ogólnie: „Pro-Life”. Nie tutaj jest miejsce do dyskusji czy jest to właściwe określenie. Skłaniałbym się do określenia: Szacunek dla Każdego Życia. Organizacje, które chcą budować szacunek dla życia jako takiego. Rozumiem jednak że musi to być jakoś hasłowo ujęte. Być może określenie „pro-life” jest dobre do tego celu.

Jednym z przykładów stron promujących szacunek dla życia jest:

Polecam szczególnie stronę z bardzo ważnym tekstem, który buduje zrozumienie i odpowiedzialność dla Każdego Życia:

https://www.vatican.va/content/john-paul-ii/pl/encyclicals/documents/hf_jp-ii_enc_25031995_evangelium-vitae.html

Przeczytajcie. Zrozumcie.

Święto narodowe; 11 lipca 2025

Na mocy ustawy RP jest to święto narodowe upamiętniające ofiary Ludobójstwa dokonanego przez min. OUN-UPA na obywatelach narodowości polskiej w okresie IIWS i po.

W tym dniu upamiętnialiśmy ofiary pod pomnikiem w Czerwonaku, pod tablicą-pomnikiem który powstał dzięki świętej Pamięci Maurycemu Kowalskiemu

Pana Maurycego poznałem około 15 lat wcześniej, kilkakrotnie opowiadał mi kresowe historie. Mieliśmy spisać pewną relację. Niestety, nie udało się. Pan Maurycy dożył 100 lat. Był założycielem Fundacji Kresowej i pamiętał o rodakach, którzy zginęli w Ludobójstwie jako pierwszy w powiecie poznańskim ich upamiętnił.

Dzień wcześniej podczas mszy świętej o godzinie 18.30 w Sanktuarium Świętości Życia na Osiedlu Poetów. Gdzie modliliśmy się o dusze ofiar, sprawiedliwych Ukraińców, ale też i po katolicku; o miłosierdzie dla zbrodniarzy.

Ważnym miejscem Pamięci jest też Łężyca w Zielonej Górze. Od 2010 roku docieram tam regularnie. Poniżej fotografia z obchodów w Łężycy.

Film dokumentalny „Zapomnij o Kresach”, który powstał w 2009 roku dzięki mojej inicjatywie, zawiera relacje osób, do których dotarłem w swoich wyjazdach w lubuskie, uzupełnione relacjami z terenu Walimia i okolic, gdzie też mieszkali przesiedleni kresowianie. Okazało się że współdziałał w wyszukiwaniu tych relacji Łukasz Kazek, którego poznałem jako młodego chłopaka w latach 90-tych, gdy z żoną w podróży poślubnej zwiedzaliśmy kompleks Walimia (Wolfberg). Już wtedy mocno się interesował historią.

Z pokazów filmu (Gdańsk):

Krótka rozmowa Solidarni 2010 (dostępna po zalogowaniu na YT):

Łukasz Kazek obecnie prowadzi swój niezwykle ciekawy kanał na YT (poniżej link do filmu na jego kanale).

Co do powstania samego dokumentu: znałem osobę, z rady programowej pisma „Inne Oblicza Historii” i poprzez rozmowę z nią zainteresowałem tematem gremium redakcyjne i redaktora naczelnego. Tak doszło do stworzenia konspektu scenariusza przeze mnie, rozwiniętego dalej przez reżysera Jana Łukasiaka. Pierwsze zdjęcia miały miejsce w Poznaniu nagrywaliśmy mojego Przyjaciela

świętej pamięci Pamięci ks Tadeusza Isakowicza Zaleskiego, na ulicy Kutrzeby w szkole gdzie organizowałem pierwsze z nim spotkanie w Poznaniu. Zdjęcia były robione po zakończeniu następnego spotkania, które udało się w tej szkole zorganizować. Następnie Janek kilka tygodni później wyruszył w lubuskie, aby nagrywać świadków.

Premiery odbyły się w następnym roku (w Poznaniu: w Pałacu Działyńskich, premiera połączona była z konferencją, na której byli specjalnie zaproszeni goście, eksperci: dr Lucyna Kulińska, ks Isakowicz Zaleski i Ewa Siemaszko; konferencję połączoną z pokazem miałem zaszczyt prowadzić osobiście), a dokument był dołączony do specjalnego egzemplarza IOH.

Sam dokument na kanale Łukasza:

https://youtu.be/2dRXS7M-PZM

Wspomnienie o jednym z Bohaterów biorących udział w dokumencie i opowiadających relacje:

Link do stron FB z obchodami z Czerwonaka:

https://www.facebook.com/piotr.szelagowski.5/posts/pfbid0F8g2Jpi7LkD8jsTg3fC6H5Z7C3mP75m1MnYnbj9sUqhCrdgRNfxQUeRrUPttXYL3l

inne przydatne linki:

Projekt ustawy którego nie udało się wprowadzić w 2016 roku. Jego treść jest pisana przeze mnie jako asystenta społecznego posła Wojciecha Bakuna, po wyborach gdzie wszedł do sejmu z list K15 uznaliśmy że spróbujemy wprowadzić taki projekt, a on zostanie posłem sprawozdawcą. Niestety, nie udało się. Przyjęta została uchwała PiS mająca mniejszą rangę niż ustawa.

https://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/Projekty/8-020-154-2016/$file/8-020-154-2016.pdf

DO obejrzenia:

ks Piotr Brotoń w Luboniu…

Dnia 22 marca w szkole w Luboniu im. ks F. Blachnickiego (Plac E. Bojanowskiego 7a) o godzinie 16.00 odbędzie się spotkanie z ks Piotrem Brotoniem. Ks Piotr był misjonarzem w Kazachstanie we wsi Jasna Polana animując między innymi Dom Polski w tej wsi (wieś mieści się w północnym Kazachstanie w obwodzie północnokazachstańskim, w rejonie Tajynsza). Także pełnił posługę na Ukrainie w parafii w Mikołajowie. Kilka słów o nim z artykułu (https://wdrodze.pl/article/zostawiamy-ich-samych-sobie/ ): „pod Szczecinem jest obecnie chrystusowiec, ojciec Piotrek Brotoń, który płakał, gdy wyjeżdżał z Kazachstanu. W najtrudniejszych latach pracował w kazachskiej wiosce, która się organizowała i pięknie stanęła na nogi. Oprócz tego, że był księdzem, że zbudowano dwa kościoły w parafii, udało mu się wykreować miejscowego lidera, zbudować przedszkole, Dom Polski. Wioska była polska, więc działał w swoim charyzmacie. Ksiądz w Kazachstanie musi skorzystać z idei, które wypracowali wielkopolscy księża, Wawrzyniak i inni…„.

Inny cytat: (https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-czy-ktos-tu-na-nich-czeka,nId,820770): „…repatriantów jest niewielu, ponieważ oferty polskich gmin nie są dla nich atrakcyjne. Ks. Piotr Brotoń, który w latach 1996-2002 pełnił służbę duszpasterską w tej byłej sowieckiej republice, mówi , że rząd polski nie wydał jeszcze dobrej ustawy o repatriacji. Ta, która obowiązuje, niewiele Polakom pomaga.

„Nasz Dziennik” dotarł do 51-stronicowej ankiety dla ubiegających się o powrót do kraju. Należy ją dokładnie wypełnić po polsku. Jak mają to zrobić ludzie, którym do 1952 r. nie wolno było mówić ani modlić się w ojczystym języku? – Były przypadki, że co sprytniejsi opłacali nauczycieli języka polskiego, aby im je wypełnili, komentuje ten fakt ks. Brotoń...

O tym trudnym czasie ks Piotr opowiadał mi kilka razy, też kiedy odwiedzałem go na jego obecnej parafii pod wezwaniem św Józefa w Warnicach koło Dębna. Pamiętam też doskonale, jak mówił do czego mu służyła lodówka w Kazachstanie: „…w lodówce zamykałem jedzenie przed szczurami. Energia elektryczna włączana była rzadko i zaledwie na kilka godzin, takie urządzenia jak lodówka bywały bezużyteczne w swej funkcji. Jednak jej ścianek, nie dawały rady przegryźć szczury, których było pełno pod podłogą mojego mieszkania. Czasami w nocy chodziły po mnie…” Odwołam się raz jeszcze do artykułu z „W Drodze”, pytanie; Jacy kapłani trafiają do Kazachstanu? Czy tylko wspaniali, zapaleni gorliwcy, prawie święci apostołowie czy również tacy, którzy nie mogli się odnaleźć w Polsce?”

Są jedni i drudzy, ale dominują gorliwcy…” – ksiądz Piotr właśnie takim gorliwcem był. Jechał z misją do Kazachstanu, żeby jeszcze tych paru żyjących tam Polaków miało swojego katolickiego księdza… Zrobił specjalnie prawo jazdy na autobus, aby wozić dzieci wygnańców z Ojczyzny, ich potomków – do Polski. Też pamiętam opowieść o spowiedzi staruszki, która umarła na jego kolanach, zaraz po tym, jak ją wyspowiadał. Była bardzo szczęśliwa, że po tylu latach mogła zobaczyć polskiego kapłana, który przyjechał specjalnie z Ojczyzny, aby pełnić taką posługę wśród Rodaków…

Linki:

https://wdrodze.pl/article/zostawiamy-ich-samych-sobie/

https://www.piotrskarga.pl/ukraina–odzyskane-mienie-parafialne-,9753,i.html

https://www.chrystusowcy.pl/news_239?device_tryb=0

Nacjonalizm a Patriotyzm. Kilka linków. Jak to jest?

Co jest Prawdą a co fałszem? Z czego wynika nie zrozumienie różnicy? Dlaczego próbuje postawić się znak równości między tymi terminami?

Pozwolę sobie podać kilka linków i zacytować z nich fragmenty. Postaram się nikomu nie narzucać żadnej interpretacji. Wymagana jest tylko logiczna analiza słów połączonych w zdania i zastanowienie się nad etyczno-moralnymi aspektami tego, co wynika z wnioskowania.

…pojęcie „nacjonalizmu” we współczesnym rozumieniu powstało w drugiej połowie XIX, a oznacza ono pojmowanie narodu w kategoriach etnicznych…[…] jego negatywną stroną było budowanie własnej tożsamości w zdecydowanej opozycji do innych. Filozoficzną podbudowę nacjonalizmu stworzył ówczesny darwinizm społeczny, charakteryzujący się pojmowaniem życia społecznego w kategoriach bezwzględnej walki jako podstawowego motoru rozwoju. W ślad za tym wysuwano ideę „egoizmu narodowego”, jako wartości pozytywnej, która pojawia się u wszystkich europejskich teoretyków nacjonalizmu, włącznie z polskimi protoplastami tego nurtu: Janem Ludwikiem Popławskim oraz Romanem Dmowskim.

W tekście pojawiają się też słowa Piusa XI:

„kto wynosi ponad skalę wartości ziemskich rasę albo naród, (…) albo inne podstawowe wartości ludzkiej społeczności, które w porządku doczesnym zajmują istotne i czcigodne miejsce i czyni z nich najwyższą normę wszelkich wartości, także religijnych, i oddaje im cześć bałwochwalczą, ten przewraca i fałszuje porządek rzeczy stworzony i ustanowiony przez Boga”.

Następnie analiza z punktu widzenia na polską odmianę nacjonalizmu (przedwojenną):

„Roman Dmowski, lider obozu narodowego w Polsce w broszurze: „Kościół, naród, państwo” pisał, że „usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwania narodu od religii i od Kościoła jest niszczeniem samej istoty narodu”. Z tego powodu polski ruch narodowy przyjmował bardziej katolicki charakter i pod takimi sztandarami starał się występować. Uczestniczyło w nim też wielu znanych księży.

Rodziło to jednak tendencję do instrumentalizacji Kościoła, w szczególności w pokoleniu młodych endeków, gromadzących się w Młodzieży Wszechpolskiej, a później w ruchach narodowo-radykalnych. Budziło to obawy części hierarchii z prymasem Augustem Hlondem na czele, który odcinał się od endecji.”

Druga wojna światowa zmieniła wykładniczo rozumienie pojęcia nacjonalizmu w jakiejkolwiek pozytywnej odsłonie.

„II wojna światowa wraz z holokaustem ujawniła olbrzymie, dramatyczne oblicze nacjonalizmów. Papież Pius XII w powojennych warunkach, gdy rozpoczynano budowę nowej architektury stosunków międzynarodowych, przestrzegał przed powielaniem nacjonalistycznych błędów.

Nic już nie będzie takie samo po tym co się wydarzyło w tamtych latach. Wiele symboli zmieniło swoje znaczenie. Chociażby (między innymi) rzymskie pozdrowienie…

Stąd idee głoszone przez Jana XXIII:

 „idee uniwersalizmu katolickiego, wolności religijnej, pluralizmu, zasadę godności każdej osoby ludzkiej oraz koncepcję autonomii wspólnoty religijnej i politycznej – w opozycji do ideologii nacjonalistycznych.[…]W tym świetle doktryny nacjonalistyczne postrzegał jako przeszkodę w procesie budowania porządku międzynarodowego na gruncie powszechnego prawa moralnego.

Papież Polak rozwinął niejako wizję moralnej odnowy i rozumienia godności osoby ludzkiej w koncepcji personalizmu:

należy „odrzucić koncepcje i praktyki, (…) które traktują naród i państwo jako rzeczywistość samoistną i stawiają je ponad wszelkimi innymi wartościami”[…]źródło groźnych skutków nacjonalizmów dostrzegał w błędnej koncepcji osoby ludzkiej oraz związanego z nią fałszywego rozumienia ludzkiej wolności.”

 „Jestem synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego sąsiedzi wielokrotnie skazywali na śmierć, a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako naród – nie biorąc za podstawę przetrwania jakichkolwiek innych środków fizycznej potęgi jak tylko własną kulturę, która się okazała w tym przypadku potęgą większą od tamtych potęg”.

Ujęcie Jana Pawła II jest ujęciem głęboko moralnym uwzględniającym wartość jednostki ludzkiej, jej kulturę z której wyrosła.

„Polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie, dodając, że bliski jest mu „jagielloński” wymiar polskości, rozumianej jako wieloetniczny twór narodowy. Krytykował więc nacjonalizm, gdyż „uznaje tylko dobro własnego narodu i tylko do niego dąży, nie licząc się z prawami innych. Przeciwstawiał temu pojęcie patriotyzmu, który w odróżnieniu od nacjonalizmu, przyznaje wszystkim innym narodom takie same prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do uporządkowania miłości społecznej”.”

Odpowiedź na takie widzenie problemu pojawiła się lata po śmierci Papieża Polaka w 2017 roku wyraził swoje zdanie episkopat w piśmie „Chrześcijański kształt patriotyzmu”:

„…który jest próbą odczytania istoty patriotyzmu w wolnej Polsce, obecnej także we Wspólnocie Europejskiej. Bezpośrednim motywem powierzenia tej pracy Radzie ds. Społecznych KEP, było odradzanie się postaw ksenofobicznych i radykalnie nastawionych grup narodowców.

Biskupi podkreślają, że patriotyzm jest głęboko wpisany w uniwersalny nakaz miłości bliźniego. W ślad za nauczaniem papieży poczynając od św. Piusa X, przypominają, że „Kościół nauczał zawsze, że patriotyzm jest obowiązkiem (…) zarazem jednak – „jako forma miłości bliźniego – będąc wielką wartością, nie jest jednak wartością absolutną […]za niedopuszczalne i bałwochwalcze należy uznać wszelkie próby podnoszenia własnego narodu do rangi absolutu czy też szukanie chrześcijańskiego uzasadnienia dla szerzenia narodowych konfliktów i waśni. Miłość do własnej ojczyzny nigdy bowiem nie może być usprawiedliwieniem dla pogardy, agresji oraz przemocy”

Nacjonalizm a patriotyzm – to zupełnie inne pojęcia i idee. Rozmijające się zasadniczo:

Autorzy dokumentu patriotyzm postrzegają jako ważną cnotę społeczną i obywatelską, a nacjonalizm jako ideologię dostrzegającą szczególną wartość własnego narodu, w opozycji do innych. Dlatego zdecydowanie sprzeciwiają się patriotyzmowi opartemu na egoizmie narodowym, który łatwo może przerodzić się w nacjonalizm. W nawiązaniu do nauczania Jana Pawła II wyjaśniają, że „należy ukazać zasadniczą różnicę jaka istnieje między szaleńczym nacjonalizmem, głoszącym pogardę dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest godziwą miłością do własnej ojczyzny”. Przypominają, że „prawdziwy patriota nie zabiega nigdy o dobro własnego narodu kosztem innych”.

Dodają, że w przeciwieństwie do nacjonalizmu, patriotyzm nigdy nie przybiera formy abstrakcyjnej ideologii, ale jest po prostu moralnym wyzwaniem. A jego siłą twórczą jest „najszlachetniejsza miłość wolna od nienawiści, bo nienawiść to siła rozkładowa, która prowadzi do choroby i zwyrodnienia dobrze pojętego patriotyzmu”.

Wyjaśniają ponadto, że „patriotyzm nie narzuca też sztywnego ideologicznego formatu kulturowego, tym bardziej politycznego”. Dlatego promują też rozumienie patriotyzmu w szerszym kontekście jako patriotyzm obywatelski, który „obejmuje wszystkich obywateli kraju, a nie tylko jedną grupę etniczną”.

„Współczesny polski patriotyzm, pamiętając o wkładzie, jaki wnosi doń katolicyzm i polska tradycja, zawsze winien żywić szacunek i poczucie wspólnoty wobec wszystkich obywateli, bez względu na ich wyznanie czy pochodzenie, dla których polskość i patriotyzm są wyborem moralnym i kulturowym”

Tutaj wyraźnie widać, że twórcy dokumentu przewidzieli próby zrównania pojęcia patriotyzm z nacjonalizmem, próby wymieszania niejako obu terminów i już z góry obłożyli określonymi warunkami ewentualne posługiwanie się terminem „patriotyzm”, z podskórnym zabarwieniem nacjonalistycznym. Wielu nacjonalistów stosuje taki wybieg próbując nagiąć pojęcie patriotyzmu do ich rozumienia w kontekście pojęcia nacjonalizmu, tym samym próbując zbudować jakiś rodzaj mostu między-pojęciowego, zaburzyć logiczne i racjonalne rozumienie pojęcia stosując kwantyfikatory określające nacjonalizm jako patriotyzm.

Tymczasem odwołanie się do historii Rzeczpospolitej Obojga Narodów z której tak wielu naszych rodaków jest dumnych – jako pierwszego kraju na świecie prawdziwie republikańskiego, mimo przecież tak wielkich podziałów i różnic – właśnie z uwagi na specyfikę i miejsca i ludzi, którzy tworzyli to miejsce – to się udawało. Dopiero wpływy obce zmieniły i rzuciły na kolana Rzeczpospolitą, głownie przez zdradę i chęć zysku, czy też władzy – ludzkie niedoskonałości i grzechy, jednak czy można było tego uniknąć to już zupełnie inna historia, znacznie szersza i nie mająca w dzisiejszym wpisie miejsca. Wróćmy do pojęcia patriotyzmu właśnie w tym wymiarze i wydaniu: polskości epoki jagiellońskiej:

„…pozwoliła ona na utworzenie Rzeczypospolitej wielu narodów, wielu kultur, wielu religii i wszyscy Polacy nosili w sobie tę religijną i narodową różnorodność”. […] „pod polskim niebem i na polskiej ziemi obok siebie żyli, zabiegali o powszedni chleb, modlili się, tworzyli własny obyczaj i kulturę katolicy różnych obrządków, prawosławni, protestanci, żydzi i muzułmanie”. Wskazują też, że w czasach, gdy Europę trawiły wojny i prześladowania religijne, Rzeczypospolita pozostawała ostoją gościnności i tolerancji”

(cytaty zaczerpnięte z materiału na stronie: idziemy.pl)

http://idziemy.pl/polityka/kosciol-wobec-patriotyzmu-i-nacjonalizmu-/80756

Zagrożenia są oczywiste. Mówi o nich abp Gądecki w dniu 3 maja 2016 roku na obchodach 1050. rocznicy Chrztu Polski:

„autentyczny patriotyzm nie zna nienawiści do nikogo”.

Cytat z: https://www.gosc.pl/doc/4512245.Patriotyzm-a-nacjonalizm-w-nauczaniu-Kosciola

Jeszcze na zakończenie słowa JPII streszczone w pojęciu: Myśląc Ojczyzna

Jan Paweł II przywołuje pojęcie ojczyzny; mówi, że pochodzi ono w naszym polskim języku od słowa „Ojcowizna”, czyli pewien zasób dóbr, które otrzymaliśmy w dziedzictwie po ojcach, stan posiadania terytorium, ale jeszcze bardziej wartości duchowych, kultura (wiek XIX – największy rozkwit k. polskiej – dziedzictwa artystycznego [Słowacki, Mickiewicz, Krasiński, Norwid, Chopin, Moniuszko, Matejko, Grottger, Wyspiański, Malczewski, Bogusławski]). „Piękno jest po to, by zachwycało do pracy. Praca na to, by się zmartwychwstało (C. K. Norwid). Papież pokazuje, że wyraz „Ojciec” to słowo podstawowe u Jezusa. Ewangelia nadała nowy sens – wieczna Ojczyzna „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat i znowu idę do Ojca” – zapoczątkowanie nowej Ojczyzny… wszystkich ojczyzn.
Aby dobrze pielęgnować pamięć, potrzeba wiedzieć, co to patriotyzm oraz czym jest naród. Papież przypomina, że mamy czcić rodziców, bo oni reprezentują wobec nas Boga Ojca (cnota pietas). Patriotyzm zaś to dziedzictwo duchowe przekazywane przez rodziców = umiłowanie historii, języka, krajobrazu, dzieł rodaków. Kościół w swej Katolickiej Nauce Społecznej jako fundament postawy patriotycznej ukazuje rodzinę; ona jest, bowiem społecznością naturalną. Podstawowe drogi prowadzą przez rodzinę. Miłość do swego narodu, do swej ziemi nie może pogardzać innymi narodami. Naród zabezpiecza tożsamość kulturową. Trzeba bezwzględnie uważać, by miłość do narodu nie przerodziła się w nacjonalizm. Jak się uchronić? Odróżnić. Nacjonalizm – tylko dobro mojego narodu…Patriotyzm miłość uporządkowana społecznie – takie same prawa innych narodów. Naród – społeczność znajdująca swą Ojczyznę w określonej części świata i mająca swoją kulturę...”

Całość: https://rdk.krakow.pl/index.php/domowy-kosciol/konferencje/25-pamiec-i-tozsamosc

 

11 lipca Czerwonak pod Poznaniem.

Jak prawie co roku byłem obecny u Pana Kowalskiego na skromnym upamiętnieniu pierwszego pomnika w powiecie poznańskim – który stoi pod jego domem. Użyczył miejsca na to upamiętnienie. Obecnie od lat teren jest oddany pod opiekę gminy Czerwonak. Niestety od trzech lat obchody są chociaż ich – nie ma.

Nie ma żadnych oficjalnych informacji na stronie gminy. Ale przedstawiciele gminy się pojawiają – w zeszłym roku był wójt, w tym roku przedstawicielka gminy. Jakby się wstydzili że mają taki pomnik? Informacje powinny być szeroko podane. Ale tak nie jest. Wstydzimy się upamiętnienia swoich ofiar -dokładnie odwrotnie jak Izrael. To też efekt jest dokładnie odwrotny od efektów jakie wywołują Izraelici. Powinniśmy się od nich uczyć.

Treść tablicy:

Pomnik-tablicę odsłaniali jeszcze między innymi świętej pamięci Szczepan Siekierka i Edward Prus razem z właścicielem posiadłości Maurycym Kowalskim. Pan Maurycy na foto z prawej strony opiera się o drewnianą balustradę.

Tymczasem udało się odsłonięcie pomnika w gminie Jarocin w Domostawie na wschodnich rubieżach RP, niedaleko Przemyśla. Sporo z moich znajomych dawało znać i pytało się czy dojadę. Tymczasem były inne misje (rodzinne) i nie mogłem jechać. Niemniej super odbiór i duża reprezentacja z całej Polski. Jak wielu wiedziało i kibicowało – serce rośnie.

Kokotek – Festiwal Życia.

Impreza bardzo przyszłościowa. Energetyczna. Budująca więzi międzyludzkie. Pokazująca że można szukać w miłości do ludzi, przyjaźni między ludźmi i odnajdywać pokój i … spokój. Zajrzeliśmy tam jadąc z Częstochowy z Jasnej Góry. Nasza córka była już dwukrotnie. W tym roku nie mogła jechać na całość dlatego postanowiliśmy że zaglądając na Apel Jasnogórski w piątek i kłaniając się naszej jasnogórskiej Pani z różnymi prośbami i podziękowaniami, następnego dnia będziemy mogli zajrzeć na festiwal. I mimo problemów komunikacyjnych (remont drogi z Lublińca do Kokotka) po mszy św na Jasnej Górze o 11.30 dla XIX pielgrzymki rowerowej – przy pomocy Ojców Oblatów – którzy wysłali po nas samochód na dworzec, po południu byliśmy w Kokotku.

…i zakup biletów na dzień koncertowy:

Niesamowita atmosfera, rozmowy, przyjaźnie, młodzi ludzie bez dziwnych alkoholowo-narkotycznych „zachowań” (jak na innych festiwalach, a na paru z małżonką bywaliśmy)… Czuć było wszechobecną Miłość. Ochroniarze pełniący bardzo ważne zadanie pilnowania porządku i zabezpieczenia mili, sympatyczni – porozmawiałem z jednym, któremu spodobała się moja koszulka rocznicowa…

Towarzyszyła mi też lektura, polecam:

Legendarne już naleśniki nad jeziorem:

Wszechobecna służba porządkowa…(akurat robią sobie wspólne foto – z profesjonalną służbą)

I oczywiście my w tym wszystkim…

TO na co czekali tego dnia wszyscy: główny punkt programu tego dnia, wieczorne koncerty:

18:00 koncert: Mesajah

Reggae jest muzyką powrotu do korzeni, a kultura rasta jest w pewnym sensie kulturą przeszłości. Tymczasem na EP-ce „36,6” Mesajah podkreśla, jak ważne jest, żeby żyć „tu i teraz”. – Wiadomo, że uczymy się na błędach i nie możemy zapominać o historii, bo jak się to robi, to historia szybko zatacza koło i do nas wraca. Ale w moim przesłaniu chodzi o to, by nie kąpać się w przeszłości. Nie snuć scenariuszy, co mogłoby się zrobić inaczej – wyjaśnia rozmówca Makena. – Im dłużej skupiamy się na analizowaniu takich wizji, tym bardziej umyka nam chwila obecna, która jest równie ważna, a może i ważniejsza niż „taplanie się” w tym, co było albo co dopiero będzie.

źródło cytatu: https://www.polskieradio.pl/10/3960/artykul/3266214,mesajah-o-epce-366-czuje-ze-buduje-sie-na-nowo

Muzyka energia, świadectwa wykonawców i modlitwa (krótka) po obu koncertach za wykonawców i razem z nimi. Siła wiary i modlitwy. Piękne przeżycie.

21:00 koncert: C-Bool

„Grzegorz Cebula (C-Bool) urodził się 30.05.1981 r. w Pyskowicach na Śląsku. Na samym koncercie powiedział trochę o sobie – fascynacja muzyką zaczęła się w podstawówce.

Dla mnie czymś fajnym było to, że zderzenie dwóch różnych nurtów muzycznych nie przeszkodziło w zabawie wszystkim obecnym. Pamiętamy stare czasy – walki punkowców z metalowcami – ich wszystkich ze skin-headami itp… Tutaj była po prostu wspólna zabawa.

FOto: Emi – Kokotek -Festiwal Życia zachód słońca na plaży w Kokotku.

Zabawa muzyczno-taneczna nad jeziorem na plaży:

Oczywiście obowiązkowe ognisko:

Oczywiście: Całodobowa adoracja.

Godzina 23.30 – sobota. Czas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem wybrany przeze mnie. Tuż przed wyjazdem, gdzie osobiście odwoził nas proboszcz Maciej z Kokotka (wcześniej ulica Ostatnia w Poznaniu centrum misyjne i parafia O. Oblatów), za co serdecznie mu dziękujemy raz jeszcze.

https://www.instagram.com/festiwal_zycia/

Czym jest pacyfizm?

Nie mylmy z rozbrojeniem i nieumiejętnością obrony.

ZA PWN:

pacyfizm

1. «pogląd głoszący konieczność zaprzestania i niewszczynania wojen»

2. «ruch społeczno-polityczny działający na rzecz utrzymania pokoju, potępiający wszystkie wojny bez względu na ich przyczyny i charakter»

https://sjp.pwn.pl/szukaj/pacyfizm.html

Dyskusja na temat sprzeciwu przeciw wszelkim działaniom wojennym jest w mojej opinii jednoznaczna. Wojna to najwyższe zło. Śmierć niewinnych; kobiet, dzieci, mężczyzn nie chcących podnieść ręki na innego człowieka. Wolna wola człowieka doprowadza do aberracji tego typu – nienawiści do innych ludzi, narodów, krajów. Żądań w stosunku do tychże. Od skali mikro do makro – gdzie makro: to jest wojna światowa. Dopóki człowiek naprawdę nie zrozumie miłości bezwarunkowej i przyjmie ją w swojej wolnej woli, będzie tak.

Można się zastanowić, czy chcemy się bronić fizycznie, psychicznie czy w jakikolwiek sposób przed agresorami. I tutaj znów wchodzi decyzja wynikająca z wolnej woli. Każdy ma prawo poddać się agresji drugiego i być pobity, zgwałcony, wykorzystany, zabity; lub też stawić opór: bronić się, rękoma, słowami, narzędziami służącymi do obrony. To jest jego wolna wola – jego wybór.

Nie mylmy jednak tego z pojęciem pacyfizmu. Pojęciem mówiącym o sprzeciwie przeciw wojnie. Zresztą pojęciem wykorzystywanym często przez agresorów dla osłabienia zdolności obronnych danego kraju, aby go łatwiej podbić. Tak właśnie robiło imperium sowieckie wspierając pacyfistyczne ruchy na zachodzie i w USA, a jednocześnie brojąc się i szykując do globalnego ataku według doktryny wojennej obowiązującej w obozie komunistycznym. Taki zmanipulowany, udawany duch pacyfizmu wykorzystywany w dokładnie odwrotnym celu.

Tak więc: obrona konieczna – wynikająca z wolnej woli – lub jej brak nie ma nic wspólnego z ruchem pacyfistycznym w latach 60-70-80-tych wspieranym skrycie przez imperium sowieckie dla osłabienia celu jakim były państwa zachodnie na czele z USA.

Nie mylmy pojęć.

Jak w słowach na krzyżu z cmentarza górczyńskiego w Poznaniu: „Zło dobrem Zwycięża” (ks Popiełuszko), tak my starajmy się to robić co dzień w skali mikro.

Aborcja to zawsze morderstwo.

Ostatnie dni to dyskusja na temat zabijania ludzi którzy jeszcze się nie narodzili. Dyskutują ludzie którym pozwolono się narodzić. W zasadzie na tym mógłbym zakończyć dyskusję. Łatwo mówić tym żyjącym już poza ustrojem matki, że ci którzy jeszcze go nie opuścili, mają opuścić go martwymi.

Wypowiedź Pani Bosak może też by dla wielu niewygodna. Dodatkowo wskazuje na inne aspekty poruszanej dyskusji. Brak odpowiedzialności za tych, którzy się jeszcze nie narodzili powoduje stworzenie innego rozwiązania. Usunięcie problemu – a więc morderstwo w ustroju matki, tak sprytnie wytłumaczone, że samej matce wydaje się że robi przysługę dla siebie tym czynem. Makiawelizm pierwszego stopnia.

Oczywiście Pani Bosak porusza jeszcze kilka innych ważnych aspektów. Polecam posłuchać:

Przy okazji daję jeszcze link do wypowiedzi posła PSL Sawickiego:

https://dorzeczy.pl/opinie/574299/aborcja-dzieli-koalicje-sawicki-projekty-sa-niekonstytucyjne.html

Dwa cytaty: „…Artykuł 38. tej konstytucji jasno mówi, że Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę życia, każdego życia...”

„…Prawo do życia, każdego życia, jest w mojej ocenie ponad dyskusją partyjną i polityczną…”

W dalszej części artykułu jak będziecie mogli drodzy Czytelnicy się dowiedzieć poseł PSL zastanawia się dlaczego zamiast prowadzić prace nad polepszeniem sytuacji samotnego ojca czy matki, rodziny, wspomożenia rodziców w radosnym rodzicielstwie, sejm zastanawia się jak zabić poczętego Polaka [jak pozbyć się już poczętego życia]. Jakże celne spostrzeżenie.

W kontekście całej tej dyskusji polecam też wpis z przed kilku lat:

Na sam koniec jeszcze jeden cytat z maila tym razem:

Gdy w Sejmie debatowano nad uśmiercaniem nienarodzonych, Parlament Europejski zażądał wpisania aborcji do Karty Praw Podstawowych UE. Przy okazji eurodeputowani potępili polski model ochrony nienarodzonych dzieci. Zabijanie staje się… nowym wyznacznikiem praworządności w UE!

To powinno dać mocno do myślenia WSZYSTKIM Polakom.

Śp Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Myślałem że jakoś pójdzie po powrocie z pogrzebu mojego mentora i Przyjaciela coś napisać, prawdę mówiąc jednak nie jest to łatwe, chciałoby się zbyt wiele wspomnieć a jednocześnie żal że tych setek fotografii ze spotkań nie ma więcej – i nieliczne gdy gościliśmy Tadeusza u nas w domu, wiadomo, aby nie zakłócać prywatności spotkań nie chciałem rejestrować tej wspaniałej obecności. Może trzeba było? Ciągle czuję niedosyt materiałów po przeglądnięciu archiwów domowych. Jest tego i tak sporo i postaram się wybrać chociażby po jednej fotografii z każdego spotkania i zamieścić w takim albumie wspomnieniowym. Tak trochę dla siebie żeby sobie to wszystko na nowo przypomnieć. Miłość do Kresów Wschodnich, z których wywodzi się rodzina od strony matki mojej żony, a moje nazwisko „Szelągowski” pierwszy raz pojawiło się na Wołyniu – jak donosił mi mój imiennik i „nazwistnik” tak to chyba trzeba ująć gdy dotarł do jego Taty inny Szelągowski z Warszawy badający genologię nazwiska. Bolesna walka o Prawdę dotycząca zbrodni Ludobójstwa na narodzie polskim dokonana przez członków narodu ukraińskiego – bratniego dodam, aż do tych złych czasów nacjonalizmu i nazizmu, Doncowa, Bandery, Szuchewycza i innych zwyrodnialców budujących nienawiść w ludzkich umysłach do drugiego człowieka, tylko dlatego że był innej narodowości… Połączyła nas także dbałość o osoby niepełnosprawne intelektualnie. Kwestowałem i do tej pory namawiam na wpłaty na Fundację Brata Alberta. Wiem że warto. Nie raz byłem w Radwanowicach, w Krakowie na Albertianach, poznałem wychowanków, ale przede wszystkim znałem Twórcę idei, współzałożyciela Fundacji: Tadeusza. On żył tym dziełem. Wszystko poświęcił dla Fundacji. Sam nic nie miał. Wszystko było własnością Fundacji – on sam też. Każdą złotówkę zdobytą, wyżebraną i zarobioną przeznaczał na Fundację. Obecnie 38 domów opieki dziennej (WTZ), 4 domy opieki stałej, 1200 podopiecznych i 500 pracowników to Jego dzieło. Chciałbym aby przetrwało do końca świata. TO jest prawdziwe dzieło miłosierdzia nad drugim człowiekiem i miłości do niego.

Dziś tyle poza linkiem do audycji radiowej – wspomnienia, nagranej dwa dni po śmierci Tadeusza w której bierze też udział moja córka Emilia. Też daje piękne świadectwo tego jak zapamiętała księdza. Żałuję że tak rzadko ją zabierałem do Radwanowic i do Krakowa na Albertiany. Może jeszcze ze 2-3 fotki…

https://radiopoznan.fm/audycja/arsenal-kultury/arsenal-kultury-11-01-2024

Dodam jeszcze link do krótkiego wywiadu w dzień śmierci Tadeusza gdzie wspominałem go przed mikrofonem Radia Poznań w obecności Łukasza Kaźmierczaka:

https://radiopoznan.fm/informacje/wielkopolskie-popoludnie/ksiadz-isakowicz-poswiecil-zycie-przede-wszystkim-niepelnosprawnym

Na blogu znajdziecie inne wpisy ze spotkań z Tadeuszem:

https://bezprzesady.com/?s=isakowicz

Zachęcam też do wspierania Fundacji Brata Alberta przez 1,5 % datek z PIT, wszelkie dobrowolne wpłaty, a także poprzez zakup książek Jego Autorstwa na stronie fundacji, wszystkie prawa autorskie są własnością Fundacji i dochód jest przeznaczony na cele Fundacji Brata Alberta.

Albertiana 2015

Radwanowice wręczenie nagrody Stanisława Hr Pruszyńskiego – grudzień 2013.

Spotkanie w Łężycy w 2021 roku Ks Tadeusz z moją żoną, tak półprywatnie… zapewne po opowiedzeniu jakiegoś dowcipu przez Tadeusza.

Do Łężycy przyjeżdżam od 2010 roku, dowiedziałem się o tym miejscu w Warszawie na konferencji kresowej, ksiądz mi opowiedział o zapoczątkowanych tam obchodach i poznał z Profesorem Leszkiem Jazownikiem przedstawiając go wtedy jako bardzo zaangażowanego w sprawy kresowe człowieka i serdecznie mi go polecając.

Taka znacząca fotka 70-ta rocznica; – marsz w 2013 roku (razem z księdzem byliśmy w Ogólnopolskim Komitecie Organizacyjnym Obchodów) i koszulka mojego pomysłu upamiętniająca datę. Od tego czasu co roku produkowałem jakąś ilość koszulek w zależności od środków dla upamiętnienia rocznicy. Właśnie wręczyłem księdzu Tadeuszowi na Placu Zamkowym jedną z nich.

Warto dodać że z racji pochodzenia Tadeusza i wspólnych działań poświęconych pamięci pomordowanych zaangażowałem się też w propagowanie prawdy o Ludobójstwie na Ormianach dokonanym przez Turków podczas I Wojny Światowej. To pochodzenie Tadeusza też mnie bardzo zainteresowało i wiele przez te lata dowiedziałem się o tym pięknym narodzie a także poznałem wielu Ormian.

Zapraszam do odsłuchania gawędy księdza Tadeusza o jego korzeniach ormiańskich:

I jeszcze krótki program TVP Kraków o księdzu i Ormianach:

Tadeusz w swoim gabinecie – miejscu pracy i powstawania Jego książek.

Razem w Radwanowicach…