Nawet cenę swojego życia. Cezary Pazura mówi o tym DOBITNIE.
Przykład w miarę najnowszy, jednego z polskich Sprawiedliwych Ostatnio podawany w Radiu Poznań: https://radiopoznan.fm/informacje/pozostale/powiekszylo-sie-grono-sprawiedliwych-wsrod-narodow-swiata Według różnych (też i światowych źródeł) to właśnie Polaków jest najwięcej wśród Sprawiedliwych ratujących Żydów. Dlaczego wobec tego tak często przedstawiciele tego narodu, to podważają zarzucając nam kłamliwe i nieprawdziwe czyny?
Ostatnio natrafiłem na komentarz Cezarego Pazury na jego kanale, który porusza ten temat. Byłem mocno zaskoczony. Czasami odwiedzam ten kanał żeby dobrze się bawić dowcipem naszego czołowego aktora, tym razem zostałem zaskoczony treścią na kanale. Powiem więcej; wstrząsnęła mną wypowiedź Pana Cezarego.
Cóż, z przyjemnością słuchałem logicznych argumentów w wykonaniu Pana Marka Miśko. Cenię sobie te wypowiedzi jego z uwagi na logiczną argumentację, stosowania zasad „od ogółu do szczegółu” bez wyrywania się z dygresjami, nie zawsze na temat (jak ma to miejsce niezwykle często we wszelakich debatach politycznych). Pięknie, ładną polszczyzną przedstawiana logiczna argumentacja. Nic, tylko pogratulować.
Mamy też niezwykłe zestawienie pięciu (delikatnie mówiąc) niezbyt inteligentnie wypowiadających się osób. Szczególnie jedną z nich ostatnio obserwowałem przy okazji, dyskusji związanej z myśliwymi:
Zdarzył się straszliwy w skutkach wypadek spowodowany naruszeniem szeregu przepisów PZŁ i UoBiA, co skutkowało śmiercią człowieka. Rzecz straszna. Każda taka śmierć jest niepotrzebna i tragiczna. Człowiek, który ją spowodował powinien zostać bardzo surowo ukarany. Z niejednym z myśliwych rozmawiałem wielokrotnie na temat wypadków i ich unikania. Cała nowoczesna technika (szczególnie nowoczesna termowizja, ale też i noktowizory, przyrządy optyczne, nie licząc całej rzeszy przepisów) ma służyć przede wszystkim nadrzędnej zasadzie bezpieczeństwa. Ale cóż możemy uczynić, gdy pojawia się czynnik ludzki? Mimo wszelkich obostrzeń, mimo prawnych zagrożeń, straszaków trafi się człowiek trywialnie mówiąc: bez wyobraźni. To oczywiście jest termin umowny, ponieważ na to „bez wyobraźni” składa się szereg czynników. Nie tutaj jednak jest miejsce na analizę tej strony tragicznego wydarzenia, nie w tym miejscu będę koncentrował się na stronach psychologicznych obecnych myśliwych, ich powodach, dla których zostają myśliwymi. To jest wielowątkowy i bardzo skomplikowany temat począwszy od schedy po ojcach i dziadkach, a skończywszy na jakiś chęciach przeżycia czegoś więcej (umownie tak to nazywając) w życiu. Absolutnie abstrahując od oceny moralnej takiego stanowiska. Niemniej, warto znaleźć przestrzeń na taką analizę w przyszłości.
Tutaj spojrzymy na skrajne aspekty, które używają dwie strony. Ta myśliwska, która ma sporo argumentów merytorycznych „za” i druga: ideologiczna, która używa argumentów emocjonalnych, manipulując naszymi uczuciami, a jednocześnie omijając argumentację logiczną i analityczną w myśl zasady sokratejskiej: od ogółu do szczegółu (z pominięciem argumentacji działającej na emocje i z uwzględnieniem stosowania wszelkich środków retorycznych – specjalnie używanych, aby te emocje wywołać).
Spodziewam się, że widz używający takiej logiczno-analitycznej argumentacji, dojrzy w poniższym programie manipulacje strony nazwijmy to: „anty myśliwskiej”, polegające głównie na omijaniu komentowania argumentacji logicznej.
Chciałbym szczególnie zwrócić na to uwagę. Delikatnym aspektem jest porównywanie procentowe ofiar jakichkolwiek sytuacji czy wypadków. Słyszymy w programie ilość ofiar: 28 wypadków spowodowanych przez myśliwych. Chciałbym w tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że każdy z tych wypadków powinien być bardzo uważnie przeanalizowany, a wszyscy sprawcy, którzy naruszyli nadrzędne przepisy bezpieczeństwa, powinni być jak najsurowiej ukarani. Przykładowo słuchając co uczynił myśliwy w przypadku tej tragedii, gdybym ja miał oceniać jako sędzia (znam tylko te fakty, o których usłyszałem), oceniłbym spowodowanie tej śmierci w kategoriach umyślnego zabójstwa. Przy używaniu termowizji, strzelaniu poniżej wymaganej odległości od zabudowań i w kierunku zabudowań, przy złamaniu NADRZĘDNEJ zasady – nie strzelania do nierozpoznanego celu (oznacza to, że strzelający musi mieć ABSOLUTNĄ pewność do czego-kogo strzela; 100 procentową), nie widzę innej kategorii zaszeregowania tego czynu jak zabójstwo z premedytacją.
Nie raz widziałem filmiki z termowizji. Tam nie mam możliwości pomyłki człowieka a zwierzęcia przy takim rozpoznaniu celu jakie daje termowizja. I tutaj od razu zacytuję co najmniej kilku myśliwych, z którymi rozmawiałem: termowizja w dużej mierze została wprowadzona, właśnie po to, aby zwiększyć bezpieczeństwo polowań, a nie jak mawiają niektórzy, absolutnie nie znający się na sztuce łowieckiej, będący zapewne z tej grupy „zaczadzonych” (nie ma chyba lepszego określenia, na ten stan umysłu), twierdzą że: termowizja służy do lepszego „rozstrzeliwania” zwierząt. Oczywiście tutaj te osobniki „anty” (bo jak tą grupę inaczej nazwać?) grają na emocjach miłośników zwierząt. Tutaj chciałbym szczególnie podkreślić ten aspekt. Manipulacja i kłamstwo ubrane w emocjonalną argumentację, całkowicie nieadekwatną do rzeczywistości.
Tak, więc w moim odbiorze w tym pojedynczym przypadku strzelec myśliwy powinien ponieść wszelkie konsekwencje swojej; nierozwagi, głupoty (nie ma chyba dobrego określenia dla stanu umysłu w jakim się znajdował).
Wracając do statystyk.
Są one po coś tworzone. Analiza ich ma prowadzić do polepszania stanu wiedzy, zakresu bezpieczeństwa, parametrów, jakości itp. A więc nie bójmy się ich używać. Ostatnio byłem pod jedynym pomnikiem w Polsce ofiar wypadków drogowych. I tam są statystyki przerażające. Gdybyśmy tylko posługiwali się statystykami, to można by było stwierdzić że o czym rozmawiamy w przypadku myśliwych? O drobiazgach…
Dlaczego? Spójrzcie na foto tytułowe, to krzyż przedstawiający ilość ofiar z wypadków samochodowych. Ilość porażająca. Niejedna bitwa podczas wojen, miała o wiele mniejszą ilość zabitych i rannych. Nawet inaczej: nie kojarzę bitwy, w której byłoby, aż tyle tysięcy rannych i zabitych…
Cóż to oznacza? Dyskutujemy (i słusznie!) o bezpieczeństwie na polowaniach z bronią, ale nie stygmatyzujmy, demonizujmy wręcz ilości ofiar. Tylko w tym kontekście: ilości. Wydaje się mi że rozmowy na ten temat w przestrzeni publicznej przerastają znacząco problem. Nie dostrzegam nawet podobnej ilości rozmów, dyskusji, debat na temat wypadków drogowych w Polsce, ilości ofiar i działań, które by miały ograniczyć tą ilość. A przecież to właśnie na naszych drogach ginie najwięcej Polaków każdego roku.
To jak to jest? Jakiś rodzaj rozdwojenia jaźni? Czy może odgrywają tutaj inne czynniki najważniejsze role? Łatwiej odebrać broń palną (tym bardziej że powodów jest wiele, wcale niekoniecznie związanych tylko z bezpieczeństwem) niż „broń-samochodową”, którą mają dosłownie wszyscy i trudno byłoby to zrealizować.
To jeden z wielu aspektów tej dyskusji. Na moim blogu poruszałem temat posiadania broni w kilku różnych opcjach. Wskazywałem na kuriozalną i wyolbrzymioną skalę budowania napięcia w tym temacie. I sugerowałem zupełnie inne aspekty, niż naprawdę zmartwienie polityków czy decydentów wynikające z zagrożenia bezpieczeństwa obywateli.
Wnioski:
Temat bardzo ważny, jak: każdy inny. Należy pilnować bezpieczeństwa wszędzie: na budowie, w lasach przy polowaniach, na strzelnicach, na drogach przede wszystkim. Przede wszystkim.
Program w Zero polecam. Poza oczywistościami dotyczącymi chociażby gospodarki leśnej (koszty przerzucane na myśliwych i oszczędności państwa z tego wynikające) jakie padają z ust reprezentanta myśliwych, dostrzeżecie też manipulacje drugiej strony – głównie mające grać na emocjach odbiorcy. Jednakże nad wyraz nieudolne dla osób posługujących się racjonalnymi aspektami działań myśliwych i po prostu: zwykłą logiką.
Niedawno zmarła Joanna Kołaczkowska. Pamiętam z tamtych lat „Baśń o Ludziach stąd”. Ich surrealistyczne teksty, zawierające też elementy z naszej rzeczywistości przedstawione w krzywym zwierciadle, bardzo trafiały do mojego poczucia humoru.
W necie na YT znalazłem z roku 1997 jeszcze inny szalony program z ich udziałem. Jakość VHS, ale wydaje się mi że dla miłośników Kabaretu „Potem” i śp Joanny Kołaczkowskiej nie ma to większego znaczenia…
W programie znanego pasjonata historii, pada kilka znamiennych zdań:
Przy okazji opowieści o obozie NKWD (Błótko), który był przeznaczony dla żołnierzy AK, mordowanych tam, w tym obozie, narrator programu opowiada o planach UPA. O bitwach, które toczyły się, gdy bandyci z UPA chcieli zrobić drugi Wołyń, tu na centralnej polskiej ziemi. Nie udało się, to mołojcom, ponieważ na tych terenach było już pełno oddziałów AK. I tutaj doszło do wielu bitew, obrony polskich wsi. Tam na Wołyniu ich nie było – bo nie wiedzieli jeszcze wtedy, co się szykuje. Tutaj stawiła Polska opór. Pamiętajmy o tym.
Pamiętajmy też o tych dzielnych AK-owcach, których śmierć była głównym tematem tego dokumentu. Zbrodniarze z NKWD i zdrajcy z komunistycznych struktur PKWN, które narzuciły nam okupację sowiecką, skrwawiły Polskę powojenną. Zginęli najlepsi synowie naszej Ojczyzny. Cześć ich pamięci i na zatracenie ich katów. Dlatego chociażby nie można mówić dobrze o okresie okupacji za PRL-u. Bo to była okupacja, zatwierdzona przez zdrajców czerwonych pochodzenia polskiego. TO ich wnukowie, narzucali i narzucają nam do tej pory swoje wizje przyszłości, gdzie Polska nie jest Polską, tylko jakąś przystawką Niemców, Rosjan kogokolwiek. Zdrajcy. Po prostu Zdrajcy.
Dziękujemy Pnie Adamie Sikorski (Kanał Historyczny Adama Sikorskiego).
Lubiłem słuchać i oglądać Pana Mazurka w RMF. Teraz „śledzę” go w ZERO. Od jakiś 15 lat wiem to co mówi Pan Mazurek na początku tego programu.
Media społecznościowe. Prowadzę sobie mojego bloga od mniej więcej tylu lat. Wcześniej pod inną domeną, parę razy na różnych innych podstronach stowarzyszeniowych. Wydaję bardzo skromną sumę pieniędzy na utrzymanie serwera i domeny. Nie zarabiam na tym. Jedyne polecenia – bo nie reklamy na blogu, to polecenia Przyjaciół, którzy pomagają mi w prowadzeniu tych działań.
Moim celem nie jest kasa – ale poszerzenie wiedzy na parę tematów. Dlatego też nie pretenduję do poziomu ZERO czy jakiegokolwiek innego komercyjnego działania. Ale, moi drodzy już w 2010 roku zauważyłem że poprzez działania medialne – w rodzących się wtedy przekazach społecznościowych, komunikatorach itp zacząłem docierać do lawinowo narastającej rzeszy osób natrafiających na mój przekaz. Po startach z tak zwanych nie biorących miejsc w wyborach samorządowych (pierwszy start 2010), dostrzegłem wzrost o kilka tysięcy procent wejść na moje strony, blogi, wpisy…itp. Przekaz szedł lawinowo. Przez 15 lat jakie minęły od tego czasu dotarłem do setek tysięcy osób, czy to przez współdziałanie i inicjowanie programów dokumentalnych, dawanie wywiadów, organizację spotkań (ks Isakowicz, Krzesimir Dębski, dr Lucyna Kulińska, Ewa Siemaszko, Profesor Adam Ostanek…inni…), wpisy internetowe, wszelkie inne działania lokalne i ogólnopolskie…
Jest potęga w mediach społecznościowych, w ludziach – w NAS po prostu. Nie doceniamy tego. Ale właśnie poprzez nas możemy zmieniać rzeczywistość. Zmieniać też i tych, których wybieramy do reprezentowania nas. Musimy jednak trochę się wykazać; zainteresować i wybrać. Może też w wolnej chwili zapoznać z innymi myślącymi podobnie. Budować.
I tutaj Pan Mazurek ma całkowitą rację:
Mazurek zamiata – i nie chodzi wcale tylko o KPO, pokazuje przede wszystkim siłę mediów społecznościowych i to że obawy są po wszystkich stronach sceny politycznej…
Warto, ponieważ mieszkamy tutaj, nasza kasa jest tutaj rozdawana, a jednak można, naprawdę można coś ogarnąć: wspólnie. Trzeba tylko się zjednoczyć. Wcale niekoniecznie w jakiejkolwiek partii.
Bądźmy Polakami, bądźmy obywatelami spróbujmy być odpowiedzialni. Do tego potrzeba trochę czasu poświęcić, pogadać z innymi i coś wspólnie zbudować. I wiem że to daje efekt.
Przez te lata moi drodzy, dotarłem pośrednio i bezpośrednio do dziesiątek, a patrząc na ilości wejść na strony, filmy z YT, zasięgi itp to do: setek tysięcy osób. Na każdej ulotce, którą drukowałem w każdych wyborach w jakich brałem udział był link do blogu i opisane o co walczę – o prawdę historyczną, o pamięć, o wolność wyboru (posiadania środków obrony), też o obronę godności życia ludzkiego. Zdarza się że ludzie podchodzą do mnie w sklepach, po mszy św i pozdrawiają, poznają, gratulują (ostatnio stało się to wczoraj). To działa moi drodzy. Czasami wystarczy tylko przekazać ulotkę, adres strony, adres do filmu na YT. I budujemy społeczność świadomą, nie manipulowaną przekazami z gigantów medialnych opłacanych, aby przekazywały taką a nie inną wizję rzeczywistości, która komuś ma do czegoś służyć.
To ciągle Wasz wybór czy chcecie myśleć i decydować samodzielnie. Wiecie po co? Bo to nasz kraj, wspólny – jesteśmy Polakami. I jak chcemy to możemy być patriotami (czytaj właściwie, nie tak, jak przekręcają na; nacjonalistów – aby zdeprecjonować pojęcie i słowo „patriota”, „patriotyzm”). Nie dajmy się.
Dlatego kanał ZERO szczególnie się mi podoba. Jak na razie wydaje się że są niezależni. Oby tak było i by trwało dalej.
Ostatnio wiele doniesień mówi o zagrożeniach ze strony obcokrajowców. Czy powinniśmy się tym martwić? Jak odbierać w tym kontekście działalność ROG? Czy to po prostu zaniepokojeni obywatele, którzy w wolnym czasie postanowili interweniować?
Przykład z Wrocławia, jeżeli dotrze do wyobraźni, przeraża.
Zostawiam to Wam do rozwagi, jak podchodzić do tego szczególnego (jeszcze niezbyt widocznego) zagrożenia. Warto śledzić serwisy w poszukiwaniu naruszeń prawa. Chociaż odnoszę wrażenie, że nie szczególnie się odpowiednie organy przykładają do przekazywania o tym informacji. Obym nie miał racji…
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.