Też trzeba posłuchać:
I…być może się zgodzić.
Jak będzie z Nawrockim? Czas pokaże.
Też trzeba posłuchać:
I…być może się zgodzić.
Jak będzie z Nawrockim? Czas pokaże.
Lubiłem słuchać i oglądać Pana Mazurka w RMF. Teraz „śledzę” go w ZERO. Od jakiś 15 lat wiem to co mówi Pan Mazurek na początku tego programu.
Media społecznościowe. Prowadzę sobie mojego bloga od mniej więcej tylu lat. Wcześniej pod inną domeną, parę razy na różnych innych podstronach stowarzyszeniowych. Wydaję bardzo skromną sumę pieniędzy na utrzymanie serwera i domeny. Nie zarabiam na tym. Jedyne polecenia – bo nie reklamy na blogu, to polecenia Przyjaciół, którzy pomagają mi w prowadzeniu tych działań.
Moim celem nie jest kasa – ale poszerzenie wiedzy na parę tematów. Dlatego też nie pretenduję do poziomu ZERO czy jakiegokolwiek innego komercyjnego działania. Ale, moi drodzy już w 2010 roku zauważyłem że poprzez działania medialne – w rodzących się wtedy przekazach społecznościowych, komunikatorach itp zacząłem docierać do lawinowo narastającej rzeszy osób natrafiających na mój przekaz. Po startach z tak zwanych nie biorących miejsc w wyborach samorządowych (pierwszy start 2010), dostrzegłem wzrost o kilka tysięcy procent wejść na moje strony, blogi, wpisy…itp. Przekaz szedł lawinowo. Przez 15 lat jakie minęły od tego czasu dotarłem do setek tysięcy osób, czy to przez współdziałanie i inicjowanie programów dokumentalnych, dawanie wywiadów, organizację spotkań (ks Isakowicz, Krzesimir Dębski, dr Lucyna Kulińska, Ewa Siemaszko, Profesor Adam Ostanek…inni…), wpisy internetowe, wszelkie inne działania lokalne i ogólnopolskie…
Jest potęga w mediach społecznościowych, w ludziach – w NAS po prostu. Nie doceniamy tego. Ale właśnie poprzez nas możemy zmieniać rzeczywistość. Zmieniać też i tych, których wybieramy do reprezentowania nas. Musimy jednak trochę się wykazać; zainteresować i wybrać. Może też w wolnej chwili zapoznać z innymi myślącymi podobnie. Budować.
I tutaj Pan Mazurek ma całkowitą rację:
Mazurek zamiata – i nie chodzi wcale tylko o KPO, pokazuje przede wszystkim siłę mediów społecznościowych i to że obawy są po wszystkich stronach sceny politycznej…
Warto, ponieważ mieszkamy tutaj, nasza kasa jest tutaj rozdawana, a jednak można, naprawdę można coś ogarnąć: wspólnie. Trzeba tylko się zjednoczyć. Wcale niekoniecznie w jakiejkolwiek partii.
Bądźmy Polakami, bądźmy obywatelami spróbujmy być odpowiedzialni. Do tego potrzeba trochę czasu poświęcić, pogadać z innymi i coś wspólnie zbudować. I wiem że to daje efekt.
Przez te lata moi drodzy, dotarłem pośrednio i bezpośrednio do dziesiątek, a patrząc na ilości wejść na strony, filmy z YT, zasięgi itp to do: setek tysięcy osób. Na każdej ulotce, którą drukowałem w każdych wyborach w jakich brałem udział był link do blogu i opisane o co walczę – o prawdę historyczną, o pamięć, o wolność wyboru (posiadania środków obrony), też o obronę godności życia ludzkiego. Zdarza się że ludzie podchodzą do mnie w sklepach, po mszy św i pozdrawiają, poznają, gratulują (ostatnio stało się to wczoraj). To działa moi drodzy. Czasami wystarczy tylko przekazać ulotkę, adres strony, adres do filmu na YT. I budujemy społeczność świadomą, nie manipulowaną przekazami z gigantów medialnych opłacanych, aby przekazywały taką a nie inną wizję rzeczywistości, która komuś ma do czegoś służyć.
To ciągle Wasz wybór czy chcecie myśleć i decydować samodzielnie. Wiecie po co? Bo to nasz kraj, wspólny – jesteśmy Polakami. I jak chcemy to możemy być patriotami (czytaj właściwie, nie tak, jak przekręcają na; nacjonalistów – aby zdeprecjonować pojęcie i słowo „patriota”, „patriotyzm”). Nie dajmy się.
Dlatego kanał ZERO szczególnie się mi podoba. Jak na razie wydaje się że są niezależni. Oby tak było i by trwało dalej.
Ostatnio wiele doniesień mówi o zagrożeniach ze strony obcokrajowców. Czy powinniśmy się tym martwić? Jak odbierać w tym kontekście działalność ROG? Czy to po prostu zaniepokojeni obywatele, którzy w wolnym czasie postanowili interweniować?
Przykład z Wrocławia, jeżeli dotrze do wyobraźni, przeraża.
https://tuwroclaw.com/artykul/ukrainiec-chcial-wysadzic-n1759199
Przykład z Torunia to już prawdziwa zbrodnia:
Czy mamy się martwić?
Odpowiedź z granicy:
Zostawiam to Wam do rozwagi, jak podchodzić do tego szczególnego (jeszcze niezbyt widocznego) zagrożenia. Warto śledzić serwisy w poszukiwaniu naruszeń prawa. Chociaż odnoszę wrażenie, że nie szczególnie się odpowiednie organy przykładają do przekazywania o tym informacji. Obym nie miał racji…
Ciekawe hobby zbieranie starych reklam z czasopism, książek.
Link do fotografii:
https://twitter.com/Stare_Reklamy
Przykładzik: https://x.com/Stare_Reklamy/status/1142209219476807681/photo/1
Historia patrona pływalni w Bochni.
Poznana dzięki wspólnym rekolekcjom w Cieżkowicach. Opowiedzieli mi ją mieszkańcy Bochni obecni na rekolekcjach. Jak wiele polskich historii i ta potwierdza hart ducha, wytrzymałość, godność, zaangażowanie, miłość do Ojczyzny, niesamowitą odporność na ból, tortury zadawane przez komunistów już po wojnie naszemu bohaterowi – Janowi Kotowi. Ten nieludzki, opresyjny, totalitarny system, jaki narzucili nam Sowieci za pomocą polskich zdrajców jest całkowicie i w 100 % godny potępienia. To tylko niewiedza ludzka może stanowić inaczej.
Studiował filozofię i historię na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie.
Został co najmniej 10 razy mistrzem Polski w pływaniu, pobił 20 rekordów Polski (indywidualnie i sztafeta).
Podstrona basenu poświęcona Patronowi: https://basenbochnia.pl/patron
Inne strony:
https://bibliografia.malopolska.pl/index.php?typ=record&001=KSBR15137416&lang=en_GB
https://twitter.com/FortArt/status/1763610401827090810
https://www.wikipasy.pl/Jan_Kot
Na moim blogu znajdziecie trochę informacji o wybitnych Polakach, o których nie pamięta się obecnie – a którzy powinni mieć specjalne miejsce w szkolnych programach edukacyjnych.
Dlaczego tak się nie dzieje? Oto pytanie. Jestem ciekaw drodzy Czytelnicy czy zgodzicie się z moją opinią, że w polskich władzach nie ma zbyt wielu światłych Polaków rozumiejących potrzebę budowania; za pomocą przykładów z naszej historii – autorytetów moralnych. Ludzi, którzy wsławili się pracą i poświęceniem dla Polski, czy też wybitnych naukowców znanych na całym święcie poza Polską. Nasze podręczniki powinny się koncentrować właśnie na naszych wybitnych przedstawicielach nauk, czy też podróżnikach, odkrywcach, patriotach. Po co nam obce przykłady, kiedy mamy swoje?
Przykładowo poniżej w linku wspominani: Ferdynand Ossendowski chyba najbardziej znany na świecie polski pisarz, który wsławił się słynną książką o rewolucji czerwonych sowietów: „Lenin” (polecam), profesor Feliks Koneczny twórca teorii cywilizacji do tej pory uważanej za wybitną i uczonej (np w Niemczech). W Polsce praktycznie nie znani.
Inny znany na świecie, genialny Polak:
Na mocy ustawy RP jest to święto narodowe upamiętniające ofiary Ludobójstwa dokonanego przez min. OUN-UPA na obywatelach narodowości polskiej w okresie IIWS i po.
W tym dniu upamiętnialiśmy ofiary pod pomnikiem w Czerwonaku, pod tablicą-pomnikiem który powstał dzięki świętej Pamięci Maurycemu Kowalskiemu

Pana Maurycego poznałem około 15 lat wcześniej, kilkakrotnie opowiadał mi kresowe historie. Mieliśmy spisać pewną relację. Niestety, nie udało się. Pan Maurycy dożył 100 lat. Był założycielem Fundacji Kresowej i pamiętał o rodakach, którzy zginęli w Ludobójstwie jako pierwszy w powiecie poznańskim ich upamiętnił.
Dzień wcześniej podczas mszy świętej o godzinie 18.30 w Sanktuarium Świętości Życia na Osiedlu Poetów. Gdzie modliliśmy się o dusze ofiar, sprawiedliwych Ukraińców, ale też i po katolicku; o miłosierdzie dla zbrodniarzy.
Ważnym miejscem Pamięci jest też Łężyca w Zielonej Górze. Od 2010 roku docieram tam regularnie. Poniżej fotografia z obchodów w Łężycy.

Film dokumentalny „Zapomnij o Kresach”, który powstał w 2009 roku dzięki mojej inicjatywie, zawiera relacje osób, do których dotarłem w swoich wyjazdach w lubuskie, uzupełnione relacjami z terenu Walimia i okolic, gdzie też mieszkali przesiedleni kresowianie. Okazało się że współdziałał w wyszukiwaniu tych relacji Łukasz Kazek, którego poznałem jako młodego chłopaka w latach 90-tych, gdy z żoną w podróży poślubnej zwiedzaliśmy kompleks Walimia (Wolfberg). Już wtedy mocno się interesował historią.
Z pokazów filmu (Gdańsk):
Krótka rozmowa Solidarni 2010 (dostępna po zalogowaniu na YT):
Łukasz Kazek obecnie prowadzi swój niezwykle ciekawy kanał na YT (poniżej link do filmu na jego kanale).
Co do powstania samego dokumentu: znałem osobę, z rady programowej pisma „Inne Oblicza Historii” i poprzez rozmowę z nią zainteresowałem tematem gremium redakcyjne i redaktora naczelnego. Tak doszło do stworzenia konspektu scenariusza przeze mnie, rozwiniętego dalej przez reżysera Jana Łukasiaka. Pierwsze zdjęcia miały miejsce w Poznaniu nagrywaliśmy mojego Przyjaciela

świętej pamięci Pamięci ks Tadeusza Isakowicza Zaleskiego, na ulicy Kutrzeby w szkole gdzie organizowałem pierwsze z nim spotkanie w Poznaniu. Zdjęcia były robione po zakończeniu następnego spotkania, które udało się w tej szkole zorganizować. Następnie Janek kilka tygodni później wyruszył w lubuskie, aby nagrywać świadków.
Premiery odbyły się w następnym roku (w Poznaniu: w Pałacu Działyńskich, premiera połączona była z konferencją, na której byli specjalnie zaproszeni goście, eksperci: dr Lucyna Kulińska, ks Isakowicz Zaleski i Ewa Siemaszko; konferencję połączoną z pokazem miałem zaszczyt prowadzić osobiście), a dokument był dołączony do specjalnego egzemplarza IOH.
Sam dokument na kanale Łukasza:
Wspomnienie o jednym z Bohaterów biorących udział w dokumencie i opowiadających relacje:
Link do stron FB z obchodami z Czerwonaka:
inne przydatne linki:
Projekt ustawy którego nie udało się wprowadzić w 2016 roku. Jego treść jest pisana przeze mnie jako asystenta społecznego posła Wojciecha Bakuna, po wyborach gdzie wszedł do sejmu z list K15 uznaliśmy że spróbujemy wprowadzić taki projekt, a on zostanie posłem sprawozdawcą. Niestety, nie udało się. Przyjęta została uchwała PiS mająca mniejszą rangę niż ustawa.
https://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/Projekty/8-020-154-2016/$file/8-020-154-2016.pdf
DO obejrzenia:
Nasz kraj żyje od paru dni obławą za mordercą, który zabił dwie osoby i trzecią ciężko ranił. Jak podaje Wprost – prawdopodobnie ofiar byłoby więcej …
https://www.wprost.pl/kraj/12060643/stara-wies-tadeusz-duda-nie-zyje-jego-brat-zabral-glos.html
Zbrodniarz nie żyje. Został odnaleziony wczoraj. Prawdopodobnie zadał sobie samemu śmierć używając nielegalnego sztucera, jakim zabił swoje ofiary.
Tragedia, jaka się stała, wpisuje się w dyskusję na temat legalnego posiadania broni do obrony. Czy byłaby szansa, na jego powstrzymanie, gdyby ktokolwiek z zaatakowanych był również uzbrojony? W USA stopniowo przestępczość spada, szczególnie w stanach, gdzie jest pełny dostęp do broni kulowej. Powód oczywisty: szansa śmierci podczas dokonywania przestępstwa w miejscu gdzie wszystkie potencjalne ofiary mogą być uzbrojone, jest bardzo wysoka. Poza szaleńcami, „normalni” bandyci zdecydowanie chcą przeżyć, to ich ofiary mają zginąć. Gdy jednak te ofiary są gotowe do obrony i posiadają właściwe środki do jej realizowania… No cóż. Szanse napastnika drastycznie maleją. Już wiele lat temu znany profesor Kryminologii, demokrata Gary Kleck udowodnił w swoich badaniach, że najlepszą formą obrony jest być uzbrojonym niż rozbrojonym.
Niestety, w naszym kraju żadne badania na ten temat nie są prowadzone, statystyki zaciemniane i prowadzi się jedynie anty -kampanię dotyczącą posiadania (legalnego) i umiejętności posługiwania się bronią kulową w celach obronnych. Powody są przemilczane, można się ich jedynie domyślać. Również i podczas trwania wydarzenia z powyżej wymienionym zbrodniarzem Tadeuszem Dudą, wiele materiałów niejako tendencyjnie się myliło.
Słowa „strzelanina”, gdzie miejsce miała w zasadzie egzekucja (ofiary nie odpowiadały ogniem broni kulowej, ponieważ jej nie posiadały: definicja pojęcia „strzelanina” odnosi się do wymiany ognia z broni między stronami sporu, konfliktu, napaści), dokonana przez napastnika, który jako jedyny był uzbrojony, budzi moje mieszane uczucia na temat profesjonalizmu piszących takie materiały.
Również tendencyjne i nieprawdziwe komentarze pojawiające się pod niektórymi artykułami, w których próbuje się przemycić znak równości między bronią legalną a nielegalną, osobiście mnie mocno niepokoją. Niepokoją głównie z uwagi na domyślny fakt całkowitego braku wiedzy komentujących, w różnicy między posiadaniem broni legalnej czy też nielegalnej.
Broń nielegalną (w zasadzie) może posiadać KAŻDY. Jest to nieweryfikowalne do czasu jej użycia, tak jak w przypadku Tadeusza Dudy (ponoć był kłusownikiem, a jego nielegalny sztucer, to samoróbka). Powtarzam zatem: broń nielegalna jak sama nazwa wskazuje, jest zdobyczą całkowicie poza prawem, poza systemem. Nikt z nas nie ma wpływu na osobę, która taką broń chce posiąść. Co więcej: wiedza na temat chęci posiadania takiej broni jest nam absolutnie niedostępna. Już z samej natury nielegalności owej czynności – ten kto zechce łamać prawo poprzez zakup broni nielegalnej, nie poinformuje nikogo o takim zamiarze.
Zupełnie odwrotnie, jeżeli chodzi o posiadanie broni legalnej. Tutaj jest kilka skomplikowanych procedur wymagających chociażby niekaralności, czy też szczegółowego badania lekarskiego, przez kilku lekarzy (psychologa, psychiatrę, okulistę, lekarza ogólnego – wszyscy muszą posiadać odpowiednie uprawnienia).
Nierozróżnianie tak oczywistych różnic, oznacza że wiedza na ten temat jest bardzo niska, wręcz zerowa. Pisanie komentarzy w stylu: „teraz Polacy będą się zabijać masowo, jak da się im broń do ręki”, pod materiałem o Tadeuszu Dudzie, to czysta demagogia, lub też – co jest o wiele niebezpieczniejsze: celowe działania na przykład: wrogich służb (może rosyjskich nawet). Celem ich jest, oczywiście – zdepopularyzowanie posiadania broni kulowej dla obrony, a co za tym idzie uwstecznienie znacznej części społeczeństwa w umiejętności użytkowania takich środków obronnych, co powoduje obniżenie umiejętności obronnych społeczeństwa w skali makro. Co za tym idzie: na pewno jest to korzystny czynnik dla kraju, który chce w przyszłości zaatakować nasz kraj. Będą mieli po prostu „łatwiej”.
Temat ten szerzej można rozwijać na wiele aspektów. Kilka z nich poruszałem we wpisach wcześniejszych na moim blogu. Poruszę tutaj tylko jeden: powszechna gotowość do obrony własnej, w tym; siebie, rodziny, własnego lokum, domu, dzielnicy, miasta itp powoduje, że szacunki, jakie musi wykonać potencjalny najeźdźca w przypadku chęci konwencjonalnego zajęcia danego terenu (bez użycia broni masowej zagłady, co jest logiczne, gdy użycie takiej broni, na dłuższy czas uniemożliwia korzystanie z potencjalnie zajętych terenów – tą metodą), mogą doprowadzić go do zmiany decyzji – odwleczenia terminu ataku, lub też całkowitej rezygnacji. Jeżeli sygnał idący z zagrożonego kraju jest jasny i oczywisty – że całość społeczeństwa jest przygotowana (posiada umiejętności i środki do odparcia ataku), a więc tym samym aspekt obrony takiego terytorium staje się po prostu: wiarygodny.
Tym samym oczywiste jest, że służbom wywiadowczym danego kraju, który chce zaatakować może zależeć na umieszczaniu defetystycznych komentarzy i działaniach, które powodują deprecjonowanie posiadania umiejętności obronnych.
Tak że mój niepokój jest jak widać obarczony racjonalnymi argumentami. W przypadku społeczeństwa niedoinformowanego lub też wprowadzonego w błąd działaniami służ obcych wywiadów, mogą się zdarzać komentarze ze strony osób, które absolutnie nie pracują dla obcych służb, jednak przeszły swojego rodzaju „pranie mózgu” i wierzą w absurdalne i bezpodstawne zarzuty kolportowane przez właściwe i przygotowane do tego komórki wywiadowcze – specjalizacja: dezinformacja na terenie wrogiego państwa (tak się mówi o stosunku Rosji do Polski już od pewnego czasu).
Wydaje się, że wszystkie działania polskich mediów, służ powinny iść w zgoła odmiennym kierunku.
Dlaczego nie do końca się tak dzieje? Warto sobie zadać to pytanie i próbować znaleźć właściwą odpowiedź.
Tymczasem pamiętajmy: broń nielegalną ma, lub może mieć: każdy przestępca, bandyta, członek mafii; rodzimej lub obcej. Nam praworządnym obywatelom zostaje tylko i wyłącznie droga legalna.
Sami zadajmy sobie pytanie, czy w obliczu tego, co obecnie się dzieje i narasta, nie warto jednak podążyć drogą posiadania chociażby samej umiejętności, jak nie faktycznego posiadania broni kulowej, mogącej się przydać do obrony koniecznej.

Dane z USA o obniżeniu statystyk przestępczości:
https://jasher.substack.com/p/crime-is-likely-down-an-enormous

Dodatkowo opublikowano na:
https://niepoprawni.pl/blog/piotr-szelagowski/bron-legalna-a-nielegalna-tadeusz-duda
Jedna z pozycji eksperta dostępna na Amazon:
Rywalizacja przebiegała sprawnie. Strzelaliśmy strzelbę dynamiczną w klasach standard i open, także był pistolet pneumatyczny i karabin pneumatyczny stojąc. Te konkurencje uznawane jako klasyczne sportowe konkurencje olimpijskie w strzelectwie, dawały startującym w nich po raz pierwszy, szeroką perspektywę na walory strzelectwa sportowego: skupienie, koncentracja umiejętność opanowania odruchów i emocji, koordynacja czynności wykonywanych podczas oddania strzału, jak i skoncentrowanie się na nich samych, aby wykonać je maksymalnie poprawnie. Nie jest to proste zadanie dla wtajemniczonych. Walka ze swoimi niedociągnięciami, przede wszystkim jednak umiejętność tak zwanego trzymania „nerwów na wodzy”. Efekt na tarczy to 10-ka wewnętrzna. Niełatwy do osiągnięcia.
Z kolei strzelba dynamiczna z mierzeniem czasu budowała płynność i koordynację oddania kilku strzałów jak najbardziej poprawnie zawężonych do jak najkrótszej ramy czasu. Konkurencje doskonale się uzupełniające na zupełnie innych płaszczyznach. Taki ich dobór był bardzo ciekawy.
Poniżej kilka fotografii z osi pneumatycznej, którą sędziowałem. Ta konkurencja jest dla mnie szczególnie bliska. Poza tym że jest doskonałym wprowadzeniem do zrozumienia filozofii strzelectwa sportowego, to jest też doskonałą płaszczyzną do utrzymania kondycji psycho-fizycznej dla osób praktycznie w każdym wieku, nie mówiąc już o emocjach związanych z współzawodnictwem strzeleckim, tym bardziej że na zawodach byli reprezentanci innych strzeleckich klubów sportowych.

Panie dawały sobie doskonale radę we współzawodnictwie
Zbiór fotek na FB:
Co jest Prawdą a co fałszem? Z czego wynika nie zrozumienie różnicy? Dlaczego próbuje postawić się znak równości między tymi terminami?
Pozwolę sobie podać kilka linków i zacytować z nich fragmenty. Postaram się nikomu nie narzucać żadnej interpretacji. Wymagana jest tylko logiczna analiza słów połączonych w zdania i zastanowienie się nad etyczno-moralnymi aspektami tego, co wynika z wnioskowania.
„…pojęcie „nacjonalizmu” we współczesnym rozumieniu powstało w drugiej połowie XIX, a oznacza ono pojmowanie narodu w kategoriach etnicznych…[…] jego negatywną stroną było budowanie własnej tożsamości w zdecydowanej opozycji do innych. Filozoficzną podbudowę nacjonalizmu stworzył ówczesny darwinizm społeczny, charakteryzujący się pojmowaniem życia społecznego w kategoriach bezwzględnej walki jako podstawowego motoru rozwoju. W ślad za tym wysuwano ideę „egoizmu narodowego”, jako wartości pozytywnej, która pojawia się u wszystkich europejskich teoretyków nacjonalizmu, włącznie z polskimi protoplastami tego nurtu: Janem Ludwikiem Popławskim oraz Romanem Dmowskim.„
W tekście pojawiają się też słowa Piusa XI:
„kto wynosi ponad skalę wartości ziemskich rasę albo naród, (…) albo inne podstawowe wartości ludzkiej społeczności, które w porządku doczesnym zajmują istotne i czcigodne miejsce i czyni z nich najwyższą normę wszelkich wartości, także religijnych, i oddaje im cześć bałwochwalczą, ten przewraca i fałszuje porządek rzeczy stworzony i ustanowiony przez Boga”.
Następnie analiza z punktu widzenia na polską odmianę nacjonalizmu (przedwojenną):
„Roman Dmowski, lider obozu narodowego w Polsce w broszurze: „Kościół, naród, państwo” pisał, że „usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwania narodu od religii i od Kościoła jest niszczeniem samej istoty narodu”. Z tego powodu polski ruch narodowy przyjmował bardziej katolicki charakter i pod takimi sztandarami starał się występować. Uczestniczyło w nim też wielu znanych księży.
Rodziło to jednak tendencję do instrumentalizacji Kościoła, w szczególności w pokoleniu młodych endeków, gromadzących się w Młodzieży Wszechpolskiej, a później w ruchach narodowo-radykalnych. Budziło to obawy części hierarchii z prymasem Augustem Hlondem na czele, który odcinał się od endecji.”
Druga wojna światowa zmieniła wykładniczo rozumienie pojęcia nacjonalizmu w jakiejkolwiek pozytywnej odsłonie.
„II wojna światowa wraz z holokaustem ujawniła olbrzymie, dramatyczne oblicze nacjonalizmów. Papież Pius XII w powojennych warunkach, gdy rozpoczynano budowę nowej architektury stosunków międzynarodowych, przestrzegał przed powielaniem nacjonalistycznych błędów.„
Nic już nie będzie takie samo po tym co się wydarzyło w tamtych latach. Wiele symboli zmieniło swoje znaczenie. Chociażby (między innymi) rzymskie pozdrowienie…
Stąd idee głoszone przez Jana XXIII:
„idee uniwersalizmu katolickiego, wolności religijnej, pluralizmu, zasadę godności każdej osoby ludzkiej oraz koncepcję autonomii wspólnoty religijnej i politycznej – w opozycji do ideologii nacjonalistycznych.[…]W tym świetle doktryny nacjonalistyczne postrzegał jako przeszkodę w procesie budowania porządku międzynarodowego na gruncie powszechnego prawa moralnego. „
Papież Polak rozwinął niejako wizję moralnej odnowy i rozumienia godności osoby ludzkiej w koncepcji personalizmu:
„należy „odrzucić koncepcje i praktyki, (…) które traktują naród i państwo jako rzeczywistość samoistną i stawiają je ponad wszelkimi innymi wartościami”[…]źródło groźnych skutków nacjonalizmów dostrzegał w błędnej koncepcji osoby ludzkiej oraz związanego z nią fałszywego rozumienia ludzkiej wolności.”
„Jestem synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego sąsiedzi wielokrotnie skazywali na śmierć, a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako naród – nie biorąc za podstawę przetrwania jakichkolwiek innych środków fizycznej potęgi jak tylko własną kulturę, która się okazała w tym przypadku potęgą większą od tamtych potęg”.
Ujęcie Jana Pawła II jest ujęciem głęboko moralnym uwzględniającym wartość jednostki ludzkiej, jej kulturę z której wyrosła.
„Polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie, dodając, że bliski jest mu „jagielloński” wymiar polskości, rozumianej jako wieloetniczny twór narodowy. Krytykował więc nacjonalizm, gdyż „uznaje tylko dobro własnego narodu i tylko do niego dąży, nie licząc się z prawami innych. Przeciwstawiał temu pojęcie patriotyzmu, który w odróżnieniu od nacjonalizmu, przyznaje wszystkim innym narodom takie same prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do uporządkowania miłości społecznej”.”
Odpowiedź na takie widzenie problemu pojawiła się lata po śmierci Papieża Polaka w 2017 roku wyraził swoje zdanie episkopat w piśmie „Chrześcijański kształt patriotyzmu”:
„…który jest próbą odczytania istoty patriotyzmu w wolnej Polsce, obecnej także we Wspólnocie Europejskiej. Bezpośrednim motywem powierzenia tej pracy Radzie ds. Społecznych KEP, było odradzanie się postaw ksenofobicznych i radykalnie nastawionych grup narodowców.
Biskupi podkreślają, że patriotyzm jest głęboko wpisany w uniwersalny nakaz miłości bliźniego. W ślad za nauczaniem papieży poczynając od św. Piusa X, przypominają, że „Kościół nauczał zawsze, że patriotyzm jest obowiązkiem (…) zarazem jednak – „jako forma miłości bliźniego – będąc wielką wartością, nie jest jednak wartością absolutną […]za niedopuszczalne i bałwochwalcze należy uznać wszelkie próby podnoszenia własnego narodu do rangi absolutu czy też szukanie chrześcijańskiego uzasadnienia dla szerzenia narodowych konfliktów i waśni. Miłość do własnej ojczyzny nigdy bowiem nie może być usprawiedliwieniem dla pogardy, agresji oraz przemocy”
Nacjonalizm a patriotyzm – to zupełnie inne pojęcia i idee. Rozmijające się zasadniczo:
„Autorzy dokumentu patriotyzm postrzegają jako ważną cnotę społeczną i obywatelską, a nacjonalizm jako ideologię dostrzegającą szczególną wartość własnego narodu, w opozycji do innych. Dlatego zdecydowanie sprzeciwiają się patriotyzmowi opartemu na egoizmie narodowym, który łatwo może przerodzić się w nacjonalizm. W nawiązaniu do nauczania Jana Pawła II wyjaśniają, że „należy ukazać zasadniczą różnicę jaka istnieje między szaleńczym nacjonalizmem, głoszącym pogardę dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest godziwą miłością do własnej ojczyzny”. Przypominają, że „prawdziwy patriota nie zabiega nigdy o dobro własnego narodu kosztem innych”.
Dodają, że w przeciwieństwie do nacjonalizmu, patriotyzm nigdy nie przybiera formy abstrakcyjnej ideologii, ale jest po prostu moralnym wyzwaniem. A jego siłą twórczą jest „najszlachetniejsza miłość wolna od nienawiści, bo nienawiść to siła rozkładowa, która prowadzi do choroby i zwyrodnienia dobrze pojętego patriotyzmu”.
Wyjaśniają ponadto, że „patriotyzm nie narzuca też sztywnego ideologicznego formatu kulturowego, tym bardziej politycznego”. Dlatego promują też rozumienie patriotyzmu w szerszym kontekście jako patriotyzm obywatelski, który „obejmuje wszystkich obywateli kraju, a nie tylko jedną grupę etniczną”.
„Współczesny polski patriotyzm, pamiętając o wkładzie, jaki wnosi doń katolicyzm i polska tradycja, zawsze winien żywić szacunek i poczucie wspólnoty wobec wszystkich obywateli, bez względu na ich wyznanie czy pochodzenie, dla których polskość i patriotyzm są wyborem moralnym i kulturowym”
Tutaj wyraźnie widać, że twórcy dokumentu przewidzieli próby zrównania pojęcia patriotyzm z nacjonalizmem, próby wymieszania niejako obu terminów i już z góry obłożyli określonymi warunkami ewentualne posługiwanie się terminem „patriotyzm”, z podskórnym zabarwieniem nacjonalistycznym. Wielu nacjonalistów stosuje taki wybieg próbując nagiąć pojęcie patriotyzmu do ich rozumienia w kontekście pojęcia nacjonalizmu, tym samym próbując zbudować jakiś rodzaj mostu między-pojęciowego, zaburzyć logiczne i racjonalne rozumienie pojęcia stosując kwantyfikatory określające nacjonalizm jako patriotyzm.
Tymczasem odwołanie się do historii Rzeczpospolitej Obojga Narodów z której tak wielu naszych rodaków jest dumnych – jako pierwszego kraju na świecie prawdziwie republikańskiego, mimo przecież tak wielkich podziałów i różnic – właśnie z uwagi na specyfikę i miejsca i ludzi, którzy tworzyli to miejsce – to się udawało. Dopiero wpływy obce zmieniły i rzuciły na kolana Rzeczpospolitą, głownie przez zdradę i chęć zysku, czy też władzy – ludzkie niedoskonałości i grzechy, jednak czy można było tego uniknąć to już zupełnie inna historia, znacznie szersza i nie mająca w dzisiejszym wpisie miejsca. Wróćmy do pojęcia patriotyzmu właśnie w tym wymiarze i wydaniu: polskości epoki jagiellońskiej:
„…pozwoliła ona na utworzenie Rzeczypospolitej wielu narodów, wielu kultur, wielu religii i wszyscy Polacy nosili w sobie tę religijną i narodową różnorodność”. […] „pod polskim niebem i na polskiej ziemi obok siebie żyli, zabiegali o powszedni chleb, modlili się, tworzyli własny obyczaj i kulturę katolicy różnych obrządków, prawosławni, protestanci, żydzi i muzułmanie”. Wskazują też, że w czasach, gdy Europę trawiły wojny i prześladowania religijne, Rzeczypospolita pozostawała ostoją gościnności i tolerancji”
(cytaty zaczerpnięte z materiału na stronie: idziemy.pl)
http://idziemy.pl/polityka/kosciol-wobec-patriotyzmu-i-nacjonalizmu-/80756
Zagrożenia są oczywiste. Mówi o nich abp Gądecki w dniu 3 maja 2016 roku na obchodach 1050. rocznicy Chrztu Polski:
„autentyczny patriotyzm nie zna nienawiści do nikogo”.
Cytat z: https://www.gosc.pl/doc/4512245.Patriotyzm-a-nacjonalizm-w-nauczaniu-Kosciola
Jeszcze na zakończenie słowa JPII streszczone w pojęciu: Myśląc Ojczyzna
„Jan Paweł II przywołuje pojęcie ojczyzny; mówi, że pochodzi ono w naszym polskim języku od słowa „Ojcowizna”, czyli pewien zasób dóbr, które otrzymaliśmy w dziedzictwie po ojcach, stan posiadania terytorium, ale jeszcze bardziej wartości duchowych, kultura (wiek XIX – największy rozkwit k. polskiej – dziedzictwa artystycznego [Słowacki, Mickiewicz, Krasiński, Norwid, Chopin, Moniuszko, Matejko, Grottger, Wyspiański, Malczewski, Bogusławski]). „Piękno jest po to, by zachwycało do pracy. Praca na to, by się zmartwychwstało (C. K. Norwid). Papież pokazuje, że wyraz „Ojciec” to słowo podstawowe u Jezusa. Ewangelia nadała nowy sens – wieczna Ojczyzna „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat i znowu idę do Ojca” – zapoczątkowanie nowej Ojczyzny… wszystkich ojczyzn.
Aby dobrze pielęgnować pamięć, potrzeba wiedzieć, co to patriotyzm oraz czym jest naród. Papież przypomina, że mamy czcić rodziców, bo oni reprezentują wobec nas Boga Ojca (cnota pietas). Patriotyzm zaś to dziedzictwo duchowe przekazywane przez rodziców = umiłowanie historii, języka, krajobrazu, dzieł rodaków. Kościół w swej Katolickiej Nauce Społecznej jako fundament postawy patriotycznej ukazuje rodzinę; ona jest, bowiem społecznością naturalną. Podstawowe drogi prowadzą przez rodzinę. Miłość do swego narodu, do swej ziemi nie może pogardzać innymi narodami. Naród zabezpiecza tożsamość kulturową. Trzeba bezwzględnie uważać, by miłość do narodu nie przerodziła się w nacjonalizm. Jak się uchronić? Odróżnić. Nacjonalizm – tylko dobro mojego narodu…Patriotyzm miłość uporządkowana społecznie – takie same prawa innych narodów. Naród – społeczność znajdująca swą Ojczyznę w określonej części świata i mająca swoją kulturę...”
Całość: https://rdk.krakow.pl/index.php/domowy-kosciol/konferencje/25-pamiec-i-tozsamosc
Tak, pytanie zasadne, co wyjaśnię poniżej.
Cieszy jedno: że pomnik powstał. Ale czy bryła pomnika mogłaby być inna? Bardziej nawiązywać do tematu upamiętnienia?
Tak wygląda pomnik:



Zanim przeczytacie poniższe, puśćcie drodzy Czytelnicy, wodze wyobraźni i spróbujcie zinterpretować wygląd pomnika, co Wam może owa bryła przedstawiać według Waszych rozważań…
A tymczasem przedstawia:
Drzewo, rozpadające się, w planie krzyża (drastycznie podcięte formy kamienne – krzyż je porządkuje [?] …) – ma to symbolizować rozpad dawnego świata kresowego – jak sądzę…? Jego wygląd był opisywany podczas odsłonięcia, nawet rozumiem dlaczego: już po uroczystości zamieniłem kilka zdań z niektórymi zebranymi pod pomnikiem osobami; stwierdziły one, że gdyby nie było wyjaśnienia wyglądu to; niektóre z nich nie dostrzegłby krzyża, inne zaś nie dostrzegłyby wizji drzewa i w ogóle nie zrozumiałyby przesłania zawartego w bryle pomnika… Wprost usłyszałem z ust pewnej młodej osoby, po zapytaniu; co przedstawia bryła pomnika poświęconego Ludobójstwu na narodzie polskim dokonanym przez zbrodnicze ukraińskie organizacje nacjonalistyczne i nazistowskie? – Kamieniołom.
Cóż, wizje artystyczne często bardzo są oddalone od jakiejkolwiek rzeczywistości. Jaki jest cel takich wizji? Żeby nie powiedzieć; jak niektórzy Kresowianie gorzko dopowiedzieli: żeby nie umieć dostrzec przekazu? Aby zakamuflować? Czy też po prostu; nowatorska wizja, która pokazuje nowoczesną sztukę na usługach pamięci historycznej. Pytanie: czy zrozumiała dla odbiorcy? Bo przecież chyba chodzi o to aby taki pomnik swoją wymową wołał do przechodnia i informował go o czymś… A może się mylę?
Może jak ten:
Inna kwestia, to daty.


W tej dacie zawiera się apogeum akcji mordowania Polaków. Niemniej w niedalekiej Łężycy – dzielnicy Zielonej Góry jest kompleks poświęcony między innymi ofiarom zbrodniarzy ukraińskich (nacjonaliści OUN) już w 1939 roku (tablica upamiętniająca żołnierzy WP). Skrajnie oczywiście też w latach 1945-1947 ginęły tysiące ofiar na terenach obecnej Polski w województwach wschodnich – w Bieszczadach, gdzie działały bandyckie sotnie UPA. Czy te ofiary nie zaliczają się już jako ofiary Ludobójstwa?
Nawet członek SLD już 9 lat temu mówił wprost o Ludobójstwie bez ogródek:
Czy należy wykłócać się o ilości ofiar? Na Ukrainie znaleziono ofiary cywilne zamordowane przez Rosjan. Było ich kilkadziesiąt – nazwano to Ludobójstwem. Tymczasem ofiary z 1939 roku w ilości o wiele większej, czy lat 1939-1942 to już nie jest Ludobójstwo? Czy też ofiary z lat powojennych ginące na terenach wschodniej Polski?
I jeszcze jedno: w apelu pamięci dotyczącym zbrodni Ludobójstwa pada nazwa miejscowości: Bircza. Określa się w apelu zbrodnię w tej miejscowości z dnia 11 lipca 1943. Tymczasem zbrodnia w Birczy miała miejsce po wojnie. Napadów było kilka.
„…Przepraszam, ale kto Panu powiedział, że II Wojna Światowa wówczas się zakończyła?
Tak mnie uczono w szkole.
No tak… Może i się skończyła, ale nie dla Polaków, o czym świadczą lata 1946, 1947, 1948 i tak aż do 1963, kiedy poległ w walce ostatni członek podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego, ostatni żołnierz wyklęty-niezłomny Józef Franczak ps. Laluś.
Do kiedy trwa wojna z ukraińskimi mordercami z band OUN i UPA?
Kres walce zbrojnej kładzie Akcja „Wisła”, czyli lato 1947 r. Nie można jednak lekceważyć tych, którzy mówią, że ta wojna trwa nadal, już nie w formie działań militarnych, tylko jako wojna hybrydowa.
Odnoszę wrażenie, że panuje powszechne przekonanie, że ludobójstwo Polaków dokonane przez ukraińskich morderców z OUN i UPA jest ograniczane tylko do terytorium Wołynia, a przecież Ukraińcy mordowali Polaków również poza Wołyniem. Przykładem jest chociażby Bircza, na którą 75-76 lat temu przeprowadzono aż trzy ataki.
Takie skróty myślowe czy uproszczenia są powszechne. …”
Całość cytowanego materiału na:
https://pch24.pl/bircza-niewygodne-zwyciestwo-polakow-nad-mordercami-z-oun-upa/
Dobrze że pamięć trwa. Jednak czy forma jej upamiętniania jest właściwa?
(Foto ilustrujące wpis: kibice zielonogórskiego klubu żużlowego Falubaz przyszli uczcić Pamięć Pomordowanych w Ludobójstwie na Kresach)